Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 grafika: 10/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 14 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,50

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 569
Średnia: 8,6
σ=1,4

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Altramertes)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

One-Punch Man

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ワンパンマン
Widownia: Seinen; Postaci: Androidy/cyborgi, Obcy, Samuraje/ninja; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Parodia shounena a zarazem fantastyczne mordobicie, czyli o byciu niepokonanym słów kilka.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Życie Saitamy nie należy do szczególnie interesujących. Niby co chwilę walczy z potworami, demonami i cholera wie, czym tam jeszcze, ale w sumie co z tego? Każdy inny bohater na widok takich przeciwników zacząłby się denerwować bądź ekscytować myślą o pełnej rozmachu bitwie, jaka będzie miała miejsce. Problem Saitamy polega jednak na tym, że niezależnie od tego, z jak potężnym adwersarzem ma okazję walczyć, efekt jest zawsze ten sam – śmierć przeciwnika po dosłownie jednym ciosie. I jak tu nie poddać się rezygnacji?

One­‑Punch Man to ciekawa seria w morzu współczesnych adaptacji. Narysowany przez One komiks internetowy zyskał ogromną popularność pomimo swojej, ujmijmy to dyplomatycznie, oszczędnej grafiki. Jest to parodia serii o superbohaterach – poznajemy bowiem Saitamę, prawdopodobnie najsilniejszego człowieka na świecie, mogącego każdego pokonać jednym ciosem. Sęk w tym, że prowadzi to do apatii bohatera, który nie jest w stanie wykrzesać z siebie jakiejkolwiek motywacji w związku z przewidywalnymi walkami. Oprócz tego manga zawiera całkiem sporo wątków pokazujących w bardzo krytycznym świetle już nie same mordobicia, ale społeczeństwo i korporacje, a podanych w sposób bardzo przystępny i doskonale pasujący do wydarzeń. Popularność sprawiła, że powstała mangowa adaptacja autorstwa Yuusuke Muraty. To właśnie ta wersja wprowadziła mangę do „mainstreamu” i wniosła od siebie przepiękną i dokładną grafikę, jednocześnie nietracącą nic z urody oryginału.

Czy w przypadku One­‑Punch Mana można mówić o fabule, skoro cała seria sprowadza się do obijania mordy „potworom tygodnia”? W zasadzie nie – większość wątków nie jest ze sobą powiązana, tworzą zamknięte epizody i wyjęte z kontekstu mogą spokojnie funkcjonować samodzielnie. Tutaj jednak pojawia się kwestia statusu głównego bohatera w Stowarzyszeniu Bohaterów. Każda walka Saitamy jest zauważana zarówno przez jego przełożonych, jak i innych bohaterów, co ma realny wpływ na jego pozycję w świecie superherosów. Z początku jest nikim, później powoli, lecz stale pnie się w górę po drabinie swojej profesji i z kompletną nonszalancją podchodzi do tego, co robi i z kim. Można powiedzieć, że jest to typowe dla gatunku, który One­‑Punch Man parodiuje, tylko że robi to z klasą i stylem, jakiego niestety większości shounenów brakuje. Owszem, dziesiątki razy widzieliśmy przepakowanych bohaterów walczących ze złem. Dziesiątki razy widzieliśmy, jak musieli się zmagać z jednym przeciwnikiem za drugim, zdobywając coraz to kolejne poziomy mocy i coraz bardziej fantazyjne fryzury/stroje/miecze.

Różnica polega na tym, że zazwyczaj bohaterowie tego typu serii podchodzą do swojej misji ze śmiertelną powagą, bo a to trauma, a to honor, a to przyjaciel, który obiecał nas zabić, ale my i tak na siłę sprowadzamy go z powrotem mimo najlepszych rad całego otoczenia. Saitama natomiast podchodzi do tego wszystkiego ze stoickim spokojem i kompletnym brakiem entuzjazmu. Fabuła startuje jakby od końca, prezentuje nam bohatera tak przepakowanego, że nawet coś, co uznalibyśmy za głównego złego innej serii, tutaj nie jest w stanie nic zrobić. Wszystko to pogłębia zresztą apatię bohatera – no bo jak tu czerpać radość z mordobicia, jeśli wszystko umiera, ledwo to pacnąć po gębie? Pytanie brzmi, czy taka właśnie formuła, skupiająca się nie na samej walce, ale na tym wszystkim, co do niej prowadzi, jest ciekawa? Dla mnie tak, choć rozumiem, że można zarzucić serii, iż wszyscy dostają w niej główną rolę, tylko nie główny bohater. Niektórych zirytuje też powtarzający się motyw, że mimo licznych i imponujących sukcesów Saitama zostaje za każdym razem uznany za pomocnika, a nie za głównego zwycięzcę. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie mogę ocenić fabuły anime wysoko, ale też nie ona jest najważniejszym elementem serii.

Jednym z dwóch najistotniejszych elementów One­‑Punch Mana są występujące tutaj postaci. Anime pełne jest nietypowych, czasami kontrowersyjnych, a czasami zwyczajnie uroczych bohaterów, wśród których prym wiedzie Saitama – traktujący swoją profesję jako hobby, a jednocześnie przeżywający kryzys egzystencjalny. To człowiek wyluzowany, żyjący spokojnie, ale próbujący za wszelką cenę nadać swojemu życiu jakiś sens. Ten właśnie sens w przedziwny i niezwykle przewrotny sposób zwala mu się na głowę w postaci Genosa, młodego cyborga, który po pokazie umiejętności Saitamy postanawia zostać jego uczniem. Jest to o tyle ciekawa para, że Genos stanowi ucieleśnienie typowego bohatera serii shounen, ale jednocześnie jest wyjątkowo niedoświadczony życiowo i towarzysko, co razem ze swoim „mistrzem” naprawiają najczęściej w dość przypadkowy i destrukcyjny sposób. Kolejną postacią, na którą warto zwrócić uwagę jest Mumen Rider, czyli zwykły szaraczek pozbawiony jakichkolwiek mocy, a mimo to pragnący za wszelką cenę pomagać ludziom. Jego postawa stanowi doskonały kontrast z resztą bohaterów, z których niemal każdy jest w tym biznesie, by zyskać coś dla siebie, a pomóc ludziom tylko przy okazji. Wreszcie mamy też stare wygi, takie jak Silver Fang, który żyje pozbawiony jakichkolwiek iluzji związanych z zawodem superbohatera, czy też „Tornado” Tatsumaki, czyli najpotężniejsza psychokinetyczka na świecie, a jednocześnie przeurocza kobieta/rozpieszczony bachor.

Drugim filarem serii jest jej oprawa graficzna. Poczynając od projektów postaci i wszelkich potworów na animacji kończąc, One­‑Punch Man wyróżnia się zdecydowanie na tle innych anime, prezentując widzom bardzo dopracowane i efektowne pojedynki, a także prześmieszne sceny komediowe, często wykorzystujące projekty oryginalnego komiksu, tego autorstwa One'a. Jednak wszystko to byłoby na nic, gdyby jakość nie utrzymywała się na wszystkich planach i przez cały czas, a tak właśnie jest. Co ciekawe, o ile postaci i potwory są dopracowane, o tyle na pewno nie można o nich powiedzieć, że są fantazyjne. Ot, kolejni antagoniści/protagoniści, jakich masa. Z pewnością zapamiętamy głównego bohatera, ale to dzięki niezwykle kiczowatemu żółtemu kostiumowi i łysinie, jaką nieczęsto mam okazję widzieć w anime.

Udźwiękowienie również stoi na wysokim poziomie. Opening idealnie wpasowuje się w nastrój serii, podkreślając jej parodystyczny charakter, ale też skalę wszystkich pojedynków, jakie dane nam będzie oglądać. Dla kontrastu ending jest spokojny i dość leniwy, doskonale wyciszający po ekscytującym seansie. Samej muzyce z serii odmówić niczego nie można, bo świetnie współgra z obrazem, nadaje ton i napędza dynamikę wielu scen. Jeśli chodzi o grę aktorską, to całej obsadzie należą się brawa za to, że wcielili się w zbiór kompletnych wariatów i, wyraźnie dobrze się bawiąc, tchnęli życie w przerysowanych bohaterów serii.

Jeśli lubicie shouneny pełne potężnych postaci przerzucających się coraz silniejszymi atakami, to jest to seria dla was. Jeśli lubicie cukierki graficzne, również jest to seria dla was. Jeśli natomiast interesuje was fabuła, która w konkretny sposób pcha bohaterów do przodu, to możliwe, że rozminiecie się z tym anime. Mimo to warto dać One­‑Punch Manowi szansę, choćby dlatego że jest to seria, o której jeszcze długo będzie się mówić.

Altramertes, 17 stycznia 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: ONE, Yuusuke Murata
Projekt: Chikashi Kubota
Reżyser: Shingo Natsume
Scenariusz: Tomohiro Suzuki
Muzyka: Makoto Miyazaki

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
One-Punch Man - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl