Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 7
Średnia: 6,29
σ=0,88

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Stella no Mahou

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ステラのまほう
  • Magic of Stella
Tytuły powiązane:
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Czwórka uroczych licealistek w szkolnym klubie, tym razem zajmującym się tworzeniem amatorskich gier komputerowych.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Tamaki Honda do podstawówki i gimnazjum uczęszczała na prowincji, jednak teraz postanowiła wybrać wielkomiejskie liceum – nawet jeśli oznacza to długie dojazdy. Bardzo jej też zależy na dołączeniu do jakiegoś klubu, ale chociaż lubi robić wiele różnych rzeczy, nie ma niczego, co mogłaby nazwać swoją pasją. Nic więc dziwnego, że chociaż kluby generalnie jej się podobają, żaden z nich nie przykuwa jej uwagi… Aż do chwili, gdy odkrywa klub SNS (rozwinięcie skrótu jest długie i złożone), zajmujący się tworzeniem amatorskich gier. Ma on na koncie jedną taką produkcję, wykonaną pod kierunkiem i z ilustracjami poprzedniej przewodniczącej, która niestety ukończyła właśnie liceum. Tym samym SNS liczy obecnie trzy członkinie, w tym zero osób potrafiących rysować. Tamaki zaczyna czuć, że to może być to… Wprawdzie sama trochę rysuje, ale do tej pory ograniczała się głównie do kopiowania cudzych obrazków, poza tym nie próbowała nawet rysować na komputerze. Ale chcieć to móc, a dziewczęta z SNS przyjmują ją z otwartymi ramionami, bo dzięki niej ich ambitne plany stworzenia prościutkiej gry na letni konwent stają się odrobinę bardziej realne.

Pierwszy odcinek oprócz wyżej wspomnianych dziewcząt przedstawia jeszcze przyjaciółkę Tamaki, Yumine Fudę, a poza tym jest raczej mdły i sztampowy. Od drugiego jednak robi się znacznie ciekawiej, ponieważ większość epizodów, na które podzielone są odcinki, obraca się właśnie wokół tworzenia gry, a trochę szerzej: wokół tworzenia jako takiego. Klub SNS składa się z zajmującej się programowaniem Shiiny Murakami (obecnej przewodniczącej), piszącej scenariusze Ayame Seki oraz komponującej muzykę Kayo Fujikawy. Wszystkie one są kompetentne w granicach rozsądku i na poziomie licealnym, co pozwala uniknąć częstej w podobnych seriach sytuacji „nic nie umiemy, ale na pewno nam się uda, jeśli będziemy bardzo chcieć!”. Także Tamaki stara się i ćwiczy, a jeśli ćwiczy, to coś z tego wynika. Ogólnie można powiedzieć, że na pewien czas seria zmienia się w bardzo udaną opowieść o grupie przyjaciółek, które łączy wspólna pasja. W humorystyczny sposób pokazuje różne aspekty bycia twórcą, w tym skrępowanie, kiedy trzeba pokazać swoje dzieła publicznie albo niepewność, czy na obecnym poziomie jest się do czegokolwiek przydatnym. Po kilku odcinkach wydawało mi się, że będę mogła to anime polecać z czystym sercem jako produkcję pełną ciepła, zabawną, a jednocześnie mającą jakiś pomysł na siebie.

Niestety jednak magia Stelli za szybko się wyczerpuje. Wydaje mi się, że mogę w ciemno powiedzieć, dlaczego – głównym problemem jest wzrastająca miałkość materiału wyjściowego, czyli mangi. Pomysł, który utrzymywał pierwsze odcinki, czyli perypetie mniej lub bardziej luźno związane z tworzeniem gry, nie wystarcza na dłuższą metę, albo co gorsza – autor doszedł do wniosku, że trzeba dzieło czymś ubarwić. Pierwszym negatywnym efektem jest wzrastające poszarpanie fabuły na oderwane historie, które następują po sobie bez większego ładu i sensu, co jest tym bardziej dokuczliwe, że akurat tutaj łatwo o wyraźny rytm opowieści, narzucony przez cykl tworzenia nowej gry. Materiału robi się za dużo albo za mało, odcinki zamiast w logicznych miejscach kończą się w połowie wątku, albo zaczynają się zamknięciem poprzedniego.

Drugim, dla mnie bardziej dokuczliwym, jest odejście od pewnej „przyziemności” i względnego realizmu zarówno charakterów bohaterek, jak i problemów, z jakimi się stykają. Na początku byłam urzeczona detalami, takimi jak pokazanie, że Tamaki ma pewne trudności z włączeniem się w życie klubu – zgranej paczki dziewcząt, znających się od dłuższego czasu. Takie wątki, jak wątpliwości trapiące Shiinę, która mimo introwertycznej natury stara się być przewodniczącą i opiekować się w jakiś sposób Tamaki, albo rozterki twórcze Seki, która najchętniej dawnych utworów literackich nie oglądałaby na oczy, są całkiem prawdziwe. Ale do tego nagle zostają dorzucone postaci całkowicie od czapy, takie jak wspomniana pierwsza przewodnicząca klubu, Teru Hyakutake, pojawiająca się od czasu do czasu, dziecinna i ekscentryczna do ekstremum. Zmarnowano także „rywalkę” Tamaki, Minahę Iino, obdarzając ją z jednej strony wyjątkowym brakiem spostrzegawczości (ciągnięte w nieskończoność qui pro quo), a z drugiej – wydumanymi problemami rodzinnymi (właściwie jakim cudem ona jest w liceum).

Wszystko to przekłada się w drugiej połowie serii na wzrost liczby epizodów całkowicie oderwanych od rzeczywistości. Nie mówię, że samo w sobie jest to złe, należy jednak pamiętać, że gatunek, do którego należy Stella no Mahou, jest z jednej strony wyjątkowo zatłoczony, a z drugiej – ograniczony żelaznymi regułami. Formuła wymuszająca lekki nastrój i klimat pozwala wybierać między czystą komedią a nastrojowymi okruchami życia, ale nie daje możliwości wywoływania w widzu mocnych emocji, najłatwiej pozwalających daną serię zapamiętać. Dlatego tym, co się liczy i co pozwala jakiemuś tytułowi przetrwać dłużej niż jeden sezon, jest znalezienie na siebie indywidualnego pomysłu, a nie mielenie podobnych scenek, jakie mogłyby się rozgrywać w dowolnej serii i z dowolnymi bohaterkami. Tutaj bardzo wyraźnie tego właśnie zabrakło.

Wizualnie jest tak, jak można się spodziewać w przypadku serii typu okruchy życia ze studia Silver Link, czyli ładnie i tanio. Ładne są projekty postaci z żywą mimiką, ładne są także widoczki, w szczególności okolice domu Tamaki. Wszystko utrzymane jest w ciepłej, ale stonowanej kolorystyce, może z wyjątkiem scen dziejących się o zachodzie słońca, które Silver Link jak zwykle woli w odcieniach chłodnego różu i fioletu. Ofiarą cięć budżetowych pada natomiast większość wnętrz, prostych, sterylnych i idealnie gładkich, a także wszystko to, co może dziać się na drugim planie, ze szczególnym uwzględnieniem tłumów w szkole lub na konwentach. Nie traktuję tego jako wady – z całą pewnością ta seria może się podobać, chociaż nie potrafiła się wyróżniać. Najoryginalniejszym jej elementem są ładnie skomponowane animacje w czołówce i przy napisach końcowych (te ostatnie są kilkakrotnie modyfikowane), chociaż już towarzyszące im piosenki, śpiewane oczywiście przez seiyuu bohaterek, są całkowicie nijakie. O muzyce i grze aktorskiej można powiedzieć to samo – solidny warsztat, ale brak błysku, chociaż oczywiście da się zauważyć, że tu zwyczajnie nie ma nic szczególnie skomplikowanego ani do zagrania, ani do podkreślenia na ekranie.

Stella no Mahou zaczęło się średnio, zrobiło się dużo lepsze, ale potem ugrzęzło w typowej dla gatunku słodkiej papce i pod koniec zrobiło się zdecydowanie nijakie. Szkoda, bo miało pewien potencjał, który mógłby mu pozwolić się wyróżnić. Nie twierdzę przy tym, że jest to seria zła – po prostu podobne serie powstają na razie w każdym sezonie. Można po nią sięgnąć, ale na pewno nie warto specjalnie do niej wracać.

Avellana, 14 stycznia 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Silver Link
Autor: Kuroba U
Projekt: Hideki Furukawa, Wataru Haraguchi
Reżyser: Shin'ya Kawatsura
Scenariusz: Fumihiko Shimo
Muzyka: Kidlit, Mako Kuwahara, Rio Kouyama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Stella no Mahou - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl