Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Granblue Fantasy The Animation

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Xaven 25.04.2017 19:09
    Spójrz w stronę tego szerokiego nieba. Co widzisz? Bo ja przygodę!
    A wrzucę coś od siebie: Gdyż dwa pierwsze odcinki, które zostały wypuszczone w ubiegłym sezonie skutecznie zareklamowały mi tą gierkę i spędziłem trochę czasu na niej (ostatnio coraz mniej). Jestem obecnie na 53 rozdziale (13 chapter) gry i szczerze mogę powiedzieć, że fabuła jest totalnie przeciętna i raczej to eventy no i samo kolekcjonowanie postaci trzyma tą grę na dobrym poziomie.

    Jeśli zacznę porównywać w zasadzie anime­‑gra, to Granblue ekranizacja wypada dla mnie niesamowicie. Gran jest osobnym wymysłem w anime (Gran – to po prostu gracz) i cieszę się, że jest jako tako postacią wiodącą, gdyż w grze nie posiada dialogów (Czasem jakieś są na zasadzie wyboru (jeden z trzech), które nie wpływają w żadnym wypadku na rozwój wydarzeń) dodając, że w grze istnieje odpowiednik żeński protagonisty – Djeeta.

    Składanie teamu, czyli 4 najblizszych postaci zaczynając od Rackama było dla mnie najsłabszą częścią historii, mimo tego uważam, że bohaterowie mają wyraźny akcent, ci dobrzy są bardzo sympatyczni, a z drugiej strony Ci „źli” są antypatycznie i tutaj kieruję wzrok głównie w stronę Furiasa, który na myśli przywołuje mi Joffrey'a z „Gry o Tron”. Czyli okropnie wkurzająca postać, ale za to się go szanuje, że ma tak zepsutą osobowość i wzbudza w widzu to co powinien wzbudzać, czyli mocną nienawieść. Niewątpliwie Drang i Lady Sturm są świetnym ożywieniem w tym świecie i z wypiekami na twarzy czekam na ich ponowne pojawienie się.
    Wracają do tematu fabularnego i postaci, od pojawienia się Viry zacząłem się bardziej ciekawić światem przedstawionym, późniejsze rozdziały o kolejnych postaciach (Ferry, Lecia czy też Czarny Rycerz/Orchis) były też nieco lepsze niż sam początek. Mimo to, anime zakończy się najpewniej na Rosettcie.

    Cóż, trzeba wybrać też rodzaj w jaki sposób będą walczyć bohaterowie… I zwykle pada tu na moc przyjaźni/uprzejmości, więc oklepany schemat. I nie zapominajmy, że jak na grę przystało, to po sporej większości gadek wyskakują potworki. W anime zapewne sprowadzą to do samych bossów i ingerencji żołnierzy imperium.

    To było bardziej o grze, natomiast jestem zszokowany jak przyjemnie ogląda mi się anime, o ile w grze miałem nieco wyrąbane na Rackam'a to w ekranizacji stał się dla mnie mega sympatyczny. O ile tutorial to coś w stylu „Spada laska z nieba, pojawia się rycerzyki imperium, ciach rach, Hydra, umieramy, wskrzeszenie, Bahamut, lecim w przygodę” to tutaj ułożyli sam początek jako tako by Gran, nie wypadł na bohatera wyciągniętego z czarnej dziury, dodali, że „robie drewno, przyjaciel, marzenia, miła wioska etc.” Mi się to naprawdę spodobało.
    Historia Rackam'a też jest ładnie ubarwiona, szczególnie grafika, bo z gry dostajemy kilka teł z danej lokalizacji i tyle. A tutaj sama animacja wywiera na mnie duże wrażenie i obrazuje w lepszym stopniu cały świat przedstawiony Granblue Fantasy.

    Sama gra przypadła mi do gustu, a ekranizacja moim zdaniem jak na razie wychodzi super, rozumiem te zimne przyjęcie od grona osób, które nie miały z grą styczności. Same uniwersum Granblue jest jednym słowem schematyczne. Brak w tym jakiejkolwiek intensywności. Prostota. Zwyczajna przygodówka, żem tak powiem. Problem tkwi w materiale źródłowym jakim jest gra.
    Po prostu ciężko z tego wycisnąć więcej trzymając się głównej fabuły. Mimo to uważam, że reżyserka anime spisuje się jak należy.

    Nie mogę doczekać się ekranizacji dalszych przygód załogi Grandcypera. Ile bym dał, żeby zobaczyć Virę (i sam jej wątek)... No, ale powołując się na openning, tak daleko to w tym sezonie nie dojdziemy :(

     kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Maxromem 25.04.2017 11:20
    No niestety, nie ma nic ponadprzecietnego w tym anime. Fabula na razie raczkuje i nic nie zapowiada, ze stanie sie cos ciekawszego. Postaci to totalny beton, jeden Rackam jeszcze cos soba reprezentuje. Setting mialki i nieciekawy…

    Mozna obejrzec od biedy jak sie ma mocnego gloda na przygodowke fantasy, ale jest multum lepszych opcji.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 23.04.2017 00:03
    Animacja
    Aha, swoją drogą, to na MAL­‑u pojawił się zarzut odnośnie do animacji, więc wklejam ujęcie.
    [link]

    Jak widać, mamy tutaj płynne przejścia i pełną scenę, co raczej nie jest normą w obecnych produkcjach (po prostu robi się takie szybkie błyśnięcie i jest hurr durr animacja).

    Nad kreską nie zamierzam się nawet rozpływać, bo mógłbym pisać o tym godzinami. Przeniesione toto żywcem z gry. Aż się łezka w oku kręci, bo wygląda trochę jak Hirołsy II/III.

    Polecam!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 22.04.2017 23:55
    Cliffhanger
    Klif w takim momencie czwartego odcinka przypomniał mi, dlaczego nigdy nie lubiłem tego typu zabiegów.

    A tak ogólnie, to jak na razie Drang i Sturm są najciekawszym elementem świata przedstawionego. Zresztą całe to zamieszanie wokół agentów cesarstwa ma fajnie zrobione podwaliny. Tylko żeby nam potem czar nie prysnął, gdy się okaże, że to był jakiś powód od czapy. Niektóre serie wręcz z premedytacją nie dają powodu przez bardzo długi czas, by potem przywalić czymś z pupy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 15.04.2017 23:50
    Czarny koń
    Po nowym odcinku jest zdecydowanie lepiej, niż się spodziewałem. Doszło sporo niezłych postaci, a nawet Gintoki dostał swoje 5 minut.

    Jeśli lubicie epickie przygody w stylu FF to gorąco polecam. Dla mnie to na tę chwilę jedyna bajka w sezonie, którą oglądam bez chwili znudzenia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 20
    Grisznak 6.04.2017 20:59
    Zaczyna się od tego, że Wsiun rąbie drzewo w zbroi. Chwile potem z przelatującego tuż po niebie statku wylatuje coś. Leci sobie kilkadziesiąt metrów w dół, przebija przez poszycie. Widząc to, Wsiun tam leci. W sporych rozmiarów lesie znajduje to coś w kilkanaście minut, aby odkryć, że jest to Dziunia, która mimo wspomnianego wyżej lotu, jest cała i zdrowa, a lekka tunika, służąca jej za przyodziewek, nie jest nawet choć trochę podarta. Na dłuższą pogawędkę nie ma czasu, bo przylatują żołnierze Złego Imperium. Nic to, Wsiun załatwia ich tak, że Geralt by się nie powstydził, odbijając nawet bełt z kuszy mieczem. Chwilę potem jeden z żołnierzy odpala racę i znowu trzeba spieprzać. Zapewne przez to całe spieprzanie nikt się nie ma czasu zastanawiać, czemu armia, która ma statki latające i pistolety na flary, nie posiada broni palnej.

    Do Wsiuna i jego Dziuni dołącza Silna Dziunia w Cyckobroi (SDWC), będąca oficerem Złego Imperium, które zdradziła. Jej specjalną mocą jest przepraszanie – robi to regularnie. Żołnierze Złego Imperium usiłują zmusić okolicznych wieśniaków do pomocy, ale Wsiun i SDWC masakrują ich, nie przejmując się tym, że potraktowani w ten sposób zapewne odbiją sobie potem na wieśniakach. Oczywiście, po wszystkim SDWC przeprasza wieśniaków za kłopoty. I nasza załoga dalej spieprza. Po drodze ekipa wpada w pułapkę, i choć SDWC odbija całą salwę bełtów rapierem, to źli, kierowani przez faceta o aparycji alfonsa i głosie pedofila na odwyku robią summon hydry. Wsiun próbuje się stawiać, ale hydra robi mu z dupy jesień średniowiecza, a mówiąc prościej – zabija.

    I tu widz wznosi okrzyk radości – niestety, Dziunia pochyla się nad Wsiunem, robi mu reinstalkę systemu mistycznymi metodami i przywraca go do życia. Można mieć nadzieję, że może chociaż obudził się jako zombie i niebawem zacznie gnić. Ale tego się na razie nie dowiemy, bo gdy nasz alfons pedofil znowu przywołuje Hydrę, Wsiun i Dziunia podnoszą ręce do góry i… niestety, nie poddają się, tylko przywołują swojego smoka, a konkretniej, pożyczonego z Final Fantasy Bahamuta.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 12
    Maxromem 2.04.2017 22:35
     kliknij: ukryte 

    Tja… jakiekolwiek szanse na realistyczne przedstawienie konfliktu albo jakieś napięcie czy suspens właśnie zostały wywalone przez okno. Plus nieciekawe postaci, kreska, która wygląda ładnie z bliska, ale z odległości sprawia, że kontury są super ziarniste, kiepska choreografia walk, generyczne projekty postaci (oprócz mobsów Imperium – ci wyglądają zacnie), wkurzająca maskotka i na deser projekt szybowca żywcem zgapiony z gunshipu z Nausici. Co za bieda… Podręcznikowy przykład jak nie zaczynać serii przygodowej w świecie fantasy.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime