Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 4
Średnia: 6,5
σ=1,12

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Kysz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hina Logi ~from Luck & Logic~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ひなろじ~from Luck & Logic~
Tytuły powiązane:
Gatunki: Przygodowe
zrzutka

Czysta słodycz.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Po pokonaniu wszystkich złych Cudzoziemców na Ziemi zapanował spokój. Problemem jednak stali się pozbawieni zajęcia Logikaliści, którzy potrafią mocno uprzykrzyć życie reszcie społeczeństwa. Pod patronatem ALCA powstała więc specjalna szkoła mająca kształcić przyszłe wojowniczki (wojownicy chyba się skończyli, bo na ekranie ich brak), czy raczej zapewniać im możliwość rozładowania gdzieś emocji i powalczenia z innymi osobami o podobnych umiejętnościach. Co prawda nasze bohaterki widzą to trochę inaczej, ale nie przeszkadza im to dobrze się bawić w owej szkole, zamiast faktycznie ciężko trenować. Jedną z nich jest Liones Yelistratova, młodziutka księżniczka mało znanego państewka. Pewnego pięknego dnia przybywa ona do szkoły w Hokkaido, by odebrać tam stosowne wykształcenie. Już pierwszego dnia udaje jej się zdobyć urocze grono koleżanek, a także zrobić sporo zamieszania, wchodząc przypadkowo w „trans” (czyli innymi słowy: przechodząc przemianę w stylu mahou shoujo).

Mimo wyraźnych powiązań z Luck and Logic, anime to stanowi całkowicie odrębną historię i nie jest wymagana tutaj znajomość poprzedniej serii. Akcja osadzona została w tym samym świecie, tylko kilka lat później, gościnnie występuje też kilka znanych już bohaterek, lecz grają one marginalną rolę w fabule i stanowią raczej smaczek dla osób, które tę franczyzę znają, niż faktyczne powiązanie. Luck and Logic nie widziałam i ani przez moment podczas seansu Hina Logi nie czułam się z tego powodu poszkodowana. Myślę więc, że swobodnie można ten tytuł traktować jako całkowicie odrębną produkcję i kompletnie nie sugerować się tym, że ma ona związek z innym serialem. Czy jednak warto w ogóle sięgać po nią, to już zupełnie inna sprawa…

Głupotą byłoby wmawianie komukolwiek, że mamy tu do czynienia z czymś innym, niż serią o słodkich dziewczątkach robiących słodkie rzeczy. Jest to wręcz jedno z tych anime, którego główną rolą ma być podniesienie poziomu cukru we krwi widza, nie ma tu bowiem żadnych scen chociaż troszkę innych klimatycznie. Od pierwszego do ostatniego odcinka śledzimy wesołe poczynania grupki moé dziewczynek. Rozmawiają, śmieją się, zajadają się słodyczami, a czasami trenują walki – ot, to główne składniki fabularne tej produkcji. Jasne, niemal w każdym odcinku przyjdzie im pokonać jakąś przeszkodę czy przeciwność losu, ale są to problemy całkowicie wydumane, zresztą same w sobie pokryte grubą warstwą lukru. Da się tym wszakże delektować bez groźby utraty zębów, a to wszystko za sprawą interesujących bohaterów.

Czasami mam duże trudności z określeniem, dlaczego bohaterki z tego typu serii uważam za ciekawe bądź nie. Bo co tak właściwie kryje się pod określeniem „moé postaci”? W teorii – słodki, niewinny wygląd i takiż charakter, które w jakiś sposób potrafią oczarować widza. Nie są to skomplikowane kreacje, nie da się więc owego uroku rozważać pod kątem głębi charakteru, zaś granica między pustym schematem a kreatywnym wykorzystaniem znanego szablonu jest cieniutka. Dla mnie najczęściej przebiega ona na poziomie detali, pozornie mało istotnych cech, które niejako ozdabiają daną bohaterkę, nadając jej trochę kolorytu. Mogę danego schematu nie lubić, ale jeśli zostanie czymś ożywiony, rzadko kiedy bywam niezadowolona z efektu finalnego. A właśnie tak to prezentuje się w Hina Logi, w którym ani przez moment nie odczuwałam ani irytacji, ani zażenowania poziomem kreacji bohaterów.

Na przykład główna bohaterka, Liones, to nastolatka pełna energii, która na wszystko patrzy przez różowe okulary. Bywa głupiutka, głównie przez swoją naiwność. W jej przypadku kluczem do sukcesu było umiarkowanie. Nie przesadzono z tym charakterem, próbując dodać jej więcej niewinności, więcej radości, więcej wszystkiego. Podobny typ postaci prezentowała chociażby Chiya z Urara Meirochou, w przypadku której absolutnie nie da się mówić o powściągliwości, przez co wręcz zgrzytałam zębami za każdym razem, gdy pojawiała się na ekranie, co oczywiście psuło mi jakąkolwiek przyjemność z oglądania. W przypadku Liones nie miałam podobnych odczuć i choć nie została moją ulubioną postacią, to przynajmniej nie drażniła. Jej całkowite przeciwieństwo stanowi Nina Alexandrovna, o cichej, spokojnej, zrównoważonej osobowości. To niemal idealny przykład kuudere, uzupełniony zaledwie kilkoma scenami, w których pokazuje nieco inne oblicze.

Wśród pozostałych bohaterek na szczególne wyróżnienie zasługuje Yayoi Tachibana, dobrze wychowana panienka z dobrego domu. W przeciwieństwie do większości bohaterek tego typu, Yayoi nie zadziera nosa, do tego ma naturalne zdolności przywódcze, a przy tym bywa impulsywna i niecierpliwa. Jest to rzadki typ postaci, właściwie nie wiem, dlaczego tak niechętnie wykorzystywany w innych seriach spod znaku moé okruchów życia. Dzięki temu wnosi ona do tego anime powiew świeżości i sprawia, że z przyjemnością patrzy się na jej poczynania, nie czuć jeszcze bowiem zmęczenia prezentowanym schematem.

Niestety, jak to zwykle bywa, nie wszystko jest tak różowe, jak być powinno, a konkretnie jest postać, która wygląda, jakby wrzucono ją tu przez przypadek, bo wyraźnie odstaje od reszty. Mowa o ojcu Liones, który świata nie widzi poza córeczką. Z założenia miał zapewne grać rolę komediową w tej serii, lecz mnie osobiście nie bawił zupełnie. To tak wyświechtany typ „tatuśka”, wiecznie biegającego za swoją „małą dziewczynką”, że gorzej chyba trudno byłoby to pokazać. A przecież było to zupełnie zbędne, tego typu anime spokojnie obywa się bez takich postaci. Ba, wręcz dołączenie ich do grupy słodkich dziewczynek po prostu razi. Nie, żebym upierała się przy teorii, wedle której w moé anime nie ma prawa być ani pół męskiego bohatera, lecz czasami są oni tam po prostu niepotrzebni.

Przejdźmy jednak do milszych akcentów. Gdyby próchnica mogła się tworzyć także na oczach, po kilku anime ze studia Doga Kobo trzeba by pójść z tym problemem do okulisty. Należy przyznać, że doskonale odnajdują się w takich klimatach, zaś ich anime nie są szczególnie efektowne, ale za to słodziutkie i urocze. Najgorzej wypadają tła, z reguły bardzo proste i pozbawione detali, do tego mocno powtarzalne. Animacja nie porywa, zaletą jest jednak brak wyraźnych efektów komputerowych oraz fakt, że sceny walki nie stanowią tylko pokazu slajdów. Ale już przy postaciach sprawa wygląda inaczej. To one zawsze były, są i będą najważniejszą częścią oprawy audiowizualnej w tego typu tytułach i Hina Logi nie ma się czego na tym polu wstydzić. Nie dość, że dziewczęta są śliczne, to na dodatek każda jest inna i nawet drugi plan postanowiono trochę urozmaicić.

Tu zresztą dochodzimy do kolejnej zalety tej serii, a mianowicie przemian bohaterek. Kto kiedykolwiek zetknął się z anime o mahou shoujo ten wie, że transformacje zajmują w nich poczesne miejsce, a co jedna, to bardziej udziwniona. Ale przecież nudno byłoby, gdyby za każdym razem bohaterki przeobrażały się w taki sam sposób, przywdziewając podobne wdzianka. Z drugiej strony wcale nie tak łatwo wymyślić coś nowego, co byłoby jednocześnie słodkie i pasowało do charakteru tak całej serii, jak i konkretnej bohaterki. Pod tym względem Hina Logi broni się więc wyjątkowo dobrze. Kandydatki na Logikalistki mają przy tym możliwość łączenia się z różnymi Cudzoziemcami (na tym bowiem polega „trans”), dzięki czemu możemy je podziwiać w rozmaitych wdziankach. Wydaje się, że to naprawdę niewiele, ale mimo wszystko potrafi zrobić różnicę, zwłaszcza jeśli podobnych tytułów widziało się już dość sporo.

Pozostaje jeszcze jedna istotna kwestia, której nie mogłabym pominąć. Coraz częściej w seriach tego typu pojawia się fanserwis w postaci erotycznych podtekstów. Z reguły jest on bardzo subtelny, więc jeśli ktoś nie jest wyczulony na jego punkcie, nawet go nie dostrzeże. Okazjonalnie mamy do czynienia z jawniejszą jego postacią, czego chyba najlepszym przykładem będzie niedawno emitowane Hinako Note. Hina Logi należy zdecydowanie do tej pierwszej kategorii, ograniczając się głównie do momentów transformacji, a i one są raczej łagodne. Nie zrezygnowano natomiast z podtekstów yuri, również popularnych w anime o słodkich dziewczynkach. W głównej mierze dotyczą one relacji między Liones i Niną, nie obyło się wszakże bez odcinka bardziej fanserwiśnego pod tym względem. Ja za takimi akcentami nie przepadam, jeśli jednak ktoś je lubi, powinien być usatysfakcjonowany, zwłaszcza że relacje łączące bohaterki mają ciut solidniejszą podbudowę i można wyczuć między nimi silniejszą więź.

Na zakończenie powinnam napisać, komu właściwie ten tytuł może przypaść do gustu, ale raczej nie muszę tego robić. Jasne, że tylko amatorzy anime o słodkich dziewczynkach znajdą tu coś dla siebie i nikomu innemu nie śmiałabym polecić Hina Logi. Oni zaś na pewno nie oprą się jej urokowi. Dodam tylko, że wśród wielu anime z tego gatunku, jakie ostatnimi czasy oglądałam, to było jednym z niewielu, przy których z autentyczną przyjemnością sięgałam po kolejne odcinki i nie czułam znużenia klimatem.

Kysz, 21 listopada 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Yuuya Takahashi
Projekt: Ariko, Kana Kuramoto, Kyouko Nagata, Manabu Nii, Mari Shimazaki, Satomi Kurita, Yuu Akinashi
Reżyser: Hiroaki Akagi
Scenariusz: Yukie Sugawara
Muzyka: Ken Itou