Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 46
Średnia: 5,54
σ=1,7

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Koi to Uso

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Love and Lies
  • 恋と嘘
Tytuły powiązane:
Gatunki: Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość
zrzutka

Mroczna wizja genetycznej dyktatury.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Mianem totalitaryzmu ogólnie określa się ustrój, w którym władza dąży do przejęcia kontroli nad życiem obywateli, nie tylko na poziomie legislacyjnym, ustanawiając nakazy i zakazy, lecz także poprzez złożony aparat propagandy i indoktrynację ustalając, co i jak społeczeństwo ma myśleć, czego się uczyć, jak postrzegać historię i odnosić się do władzy. Strach przed totalitaryzmem przejawiał się zwłaszcza w literaturze zachodniej okresu powojennego i nieco przycichł po upadku ZSRR, wyraźniej manifestując się w dobrze znanym miłośnikom mangi nurcie cyberpunkowym, w którym zaawansowana technologia dawała władzy nowe narzędzia inwigilacji. Chociaż wizje konfliktu kast w dystopijnej przyszłości w wielu przypadkach się zdezaktualizowały, rzeczywistość dostarcza nowych, znacznie bardziej przerażających scenariuszy, w których rządowe organizacje monitorują sieć w celu udaremniania zagrożeń bezpieczeństwa publicznego, naruszając przy tym prywatność w imię lepszej sprawy. I oto znowu artystyczna wizja wydaje się nieskrępowana przytłaczającą rzeczywistością, gdyż stworzyła wizję totalitaryzmu, który stara się nie tylko narzucić obywatelom tok myślenia, lecz posuwa się znacznie dalej, wkraczając w najgłębsze i najbardziej wrażliwe aspekty ludzkiej natury, obliczając na kalkulatorze emocje, jakie mają łączyć ludzi. Proszę państwa, oto świat, w którym bezduszny urzędnik swoim ciężkim stemplem przypieczętowuje ludzkie przeznaczenie. Oto świat, w którym sakramentalne „tak” jest tylko ułudą wolności, prawa do wyboru, gdyż już zawczasu aparat państwowy zdecydował, kogo pokochacie do grobowej deski. Koi to Uso, historia niepokornych w miłości, winnych temu, że kochali.

Fabuła została osadzona w teraźniejszości lub bardzo bliskiej przyszłości, w której już w latach 70. w Japonii uruchomiono rządowy program mający stanowić remedium na zmniejszającą się dzietność społeczeństwa. Dzięki rozwojowi genetyki i technik informatycznych możliwe stało się kojarzenie par na etapie systemowym, poprzez analizę danych genetycznych całej populacji Japonii. W oparciu o wyniki analizy obywatelom już na etapie szkoły średniej lub nawet wcześniej przydzielany jest partner życiowy. Szkiełkiem i okiem zostają ocenione i skorelowane predyspozycje i cechy genetyczne potencjalnych par i ostatecznie wyłoniony zostaje jeden idealny układ. O dziwo program odniósł wielki sukces i istotnie w ciągu lat piramida wieku w Japonii zaczęła się stabilizować. Sęk w tym, że analiza nie jest formą rządowej pomocy starym pannom i kawalerom, lecz obligatoryjnym połączeniem dwojga ludzi w związek, zanim jeszcze się poznają. Oczywiście jest droga wyjścia, lecz wiąże się z płaceniem olbrzymiej kary i ostracyzmem społecznym. W anime nie została wyjaśniona kwestia mniejszości seksualnych czy par mieszanych narodowości, lecz biorąc pod uwagę, że efektem działania rządu ma być jak największa liczba urodzeń dobrych jakościowo obywateli, wszelkie nieperspektywiczne związki są z góry przekreślone.

Nie sposób nie zastanowić się też nad tym, do ilu tragicznych sytuacji doprowadził ten system. Przecież ludzie schodzili się ze sobą od niepamiętnych czasów, co najwyżej pomagała im w tym rodzina, ku zadowoleniu lub nie głównych zainteresowanych, lecz nawet wtedy związki miały uzasadnienie społeczne, finansowe czy choćby pozwalały przenieść ciężar decyzji na osoby najbliższe, bardziej doświadczone, a nie na bezduszny komputer. Swoją drogą ciekawe, jaką moc obliczeniową musiałaby mieć owa jednostka, by przeprowadzić skomplikowane analizy na kilkudziesięciu milionach porównań w bazie danych, która wciąż się aktualizuje i zmienia, tak że nawet trudno mi jest wyobrazić sobie przestrzeń dyskową niezbędną do jej zarchiwizowania. Seria nie wdaje się w takie szczegóły i stawia widza przed faktem dokonanym, podobnie jak głównego bohatera tragedii. Yukari Nejima od wczesnych lat szkolnych kochał się w Misaki Takasaki, nie dysponując jednak odwagą wystarczającą do wyznania uczucia. Nie mógł tym samym wiedzieć, że Misaki miłość odwzajemnia, lecz cały czas żyje w przeświadczeniu, że jest zakochana bez wzajemności. Nie sposób więc się dziwić, że gdy w końcu oboje zdobyli się na szczerość, widzowie mieli okazję zobaczyć chyba najbardziej namiętny pocałunek w historii anime. Bezwstydny, gorszący, wymykający się ogólnie przyjętym romantycznym manierom. I właśnie wtedy do akcji wkracza lokalny kuzyn Skynetu, a smutni urzędnicy w czarnych garniturach wręczają Nejimie obwieszczenie o tym, komu ma oddać swoje serce.

Szczęśliwym numerkiem w maszynie losu okazuje się Ririna Sanada, podobnie do Misaki o rok starsza od wybranka. Oboje nie znali się dotychczas, a ich pierwsze spotkanie zostaje przyjęte z nie lada entuzjazmem przez obie rodziny, w końcu także będące owocem statystyki. Niemniej serce Yukariego jest już zajęte, dlatego pierwsze spotkanie z Ririną nie przebiega zbyt pomyślnie. Mimo to bezduszne wyliczenia wydają się nieomylne, bowiem chłopak wkrótce sam już nie wie, kogo kocha bardziej, zaś niezbyt doświadczona w sprawach miłosnych Sanada postanawia patronować buntowniczemu związkowi Yukariego i Misaki, niechcący sama stając się jego częścią. W ten sposób tragedia znajduje kolejnego bohatera do unieszczęśliwienia.

Tragizm bohaterów przejawia się w niemożności pogodzenia uczuć i zdrowego rozsądku, który nakazywałby podążanie drogą narzuconą przez system. Zakochani zdają sobie sprawę, że niezależnie od decyzji ktoś w jej skutku ucierpi. Ririna uczy się kochać od Misaki i Yukariego, wspiera ich miłosne zapędy, nie pojmując do końca, w którym miejscu się znajduje. Tymczasem Yukari nie chce zaszkodzić wizerunkowi swojej systemowej wybranki, a tym w najlepszym przypadku skończyłoby się zerwanie zaręczyn. Misaki zaś odczuwa ciężar beznadziejności sytuacji, w jakiej się znalazła, w głębi serca wiedząc, że naturalne uczucie wcale nie musi dorównać temu z rządowych wyliczeń. W efekcie bohaterowie znajdują się w sytuacji bez wyjścia, w której szczęścia nie da się podzielić na trzy.

Charakterystycznym elementem oprawy wizualnej są oczy bohaterów, wielkością dorównujące czasom, w którym oczy w anime były rzeczywiście przerośnięte. Oczywiście najbardziej wydatne są u bohaterek, do spółki z dobrze podkreślonymi ustami kreujące obraz wyjęty wprost z mangi shoujo. Postaci żeńskie są śliczne jak z obrazka i tyle można o nich powiedzieć. Projekty wydają się realistyczne pod względem proporcji ciała, nie ma dysonansu między ich wiekiem a aparycją, chociaż Ririna prezentuje się filigranowo w zestawieniu z dobrze rozwiniętą fizycznie Misaki, a należy pamiętać, że są rówieśniczkami. Niemniej nie są to różnice w budowie ciała niezdarzające się na tym etapie rozwoju młodych ludzi. Bardziej na uwagę zasługuje garderoba, istotnie podkreślająca odmienny charakter bohaterek (o postaciach męskich nie będę się rozpisywał, po prostu nie chodzą nago i tyle). Już na pierwsze spotkanie z głównym bohaterem Misaki ubrała się dosyć wyzywająco, ale atrakcyjnie i nowocześnie. O Ririnie można zaś powiedzieć, że jest wyobcowana, czy też ma trudności z nawiązywaniem kontaktów. Znajduje to odzwierciedlenie w jej ubiorze, zdominowanym przez schludne sukienki, przez co sprawia wrażenie panny z dobrego domu.

Koi to Uso powinno stanowić przestrogę przed mieszaniem nauk genetycznych i społecznych. Losy bohaterów dobitnie pokazują, że jest to niebezpieczny kierunek, zbliżający osiągnięcia naukowców do ich zastosowania w myśl nazistowskich idei i polityki rasowej, odrzucając najważniejsze z pierwotnych ludzkich praw – do rozmnażania i do samostanowienia, a przywilej miłości zmieniając w urzędowy obowiązek. Mam nadzieję, że ta iście orwellowska wizja nie stanie się nigdy niczyją inspiracją.

Slova, 31 października 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Liden Films
Autor: Musao
Projekt: Ioriko Itou
Reżyser: Fumiaki Usui, Seiki Takuno
Scenariusz: Natsuko Takahashi
Muzyka: Masaru Yokoyama, Nobuaki Nobusawa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Koi to Uso - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl