Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Podlaski Festiwal Anime

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 9/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

brak

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Chikyuu Bouei Kazoku

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2001
Czas trwania: 13×23 min
Tytuły alternatywne:
  • Daichis - Earth Defence Family
  • Earth Defence Family
  • 地球防衛家族
Widownia: Seinen; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Obdarzona zdolnością transformacji i supergadżetami rodzina kontra najeźdźcy z kosmosu. Sentymentalna podróż do serii z czasów dzieciństwa… I coś jeszcze.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Oto rodzina, jakich zapewne wiele – ale jakie rzadko mamy okazję oglądać w anime. Mamoru Daichi to zapasiony życiowy nieudacznik, spędzający całe dnie przed ekranem swojego laptopa. Jego żona, Seiko, jest dla odmiany energiczną kobietą sukcesu – która jednak nie zniża się do czegoś takiego, jak zajmowanie się domem, ma kompletnie dość takiego związku i dojrzewa do rozwodu. Nastoletnia Nozomi, na której głowie spoczywa prowadzenie gospodarstwa, stara się prowadzić normalne życie, mimo tego, że wszyscy wydają jej polecenia i wysługują się nią – ale też narasta w niej coraz głębsza frustracja. Najmłodszy Dai to na pierwszy rzut oka bardzo źle wychowany szczeniak z ciężkim przypadkiem ADHD i niewyparzoną gębą, zajmujący się głównie tłuczeniem z kolegami i zadzieraniem spódnic koleżankom… Ale czy codzienna atmosfera w domu nie ma nic wspólnego z jego nieznośnym zachowaniem?

Mamy tu zatem wszystkie składniki dramatu obyczajowego… Którym jednak seria ta nie jest. Oto bowiem pewnego dnia rodzina Daichi dostaje tajemnicze karty chipowe oraz misję chronienia Ziemi przed najeźdźcami z kosmosu. Zgadzają się: bo trzeba ratować świat (Mamoru), bo za udaną akcję inkasuje się okrągłą sumkę (Seiko), bo ma się super gadżety i można prać potwory (Dai), bo nie ma się innego wyboru (Nozomi)... Ale to oczywiście tylko początek kłopotów: raz podpisany kontrakt niełatwo zerwać, domowe problemy silnie wpływają na dyspozycyjność bojową poszczególnych członków drużyny, a za wszystkie ponadstandardowe bronie płaci się ciężkie sumy, przez co bardzo łatwo wylądować po uszy w długach. Pytanie więc, czy mamy tu sposób na pojednanie rodziny, czy może koszmar domowy w czystym wydaniu?

Ta seria skierowana jest do bardzo określonej grupy docelowej: tych widzów, którzy z sentymentem wspominają staroświeckie anime typu Załogi G, a jednocześnie są już na tyle dorośli, by mieć rozmaite życiowe problemy. Mogę postawić tezę, że dla widzów młodszych będzie to w najlepszym razie głupia komedia, a w najgorszym – „obciach” i „lamerstwo” w stanie czystym. Są jednak osoby, które ze wzruszeniem popatrzą na wściekle kolorowe, niepraktyczne plastikowe kombinezony, na równie niepraktyczne superbronie, posłuchają dziwacznych nazw ataków i przypomną sobie, jak to było, kiedy jako dzieci nie mogli odkleić się od ekranu. Te same osoby docenią prawdopodobnie, że pomiędzy jedną hałaśliwą sceną a drugą równie krzykliwą wepchnięto sporo prawdy psychologicznej o ludziach, podanej mimochodem i bez zbędnego moralizowania.

Fabuła jest całkiem dobrze poukładana, choć oczywiście trudno w niej o szalenie oryginalne rozwiązania – nie o to zresztą tu chodzi. Seria balansuje na granicy parodii, ale twórcy doskonale wiedzą, że nie należy jej przekraczać. Tak, bohaterowie w swoich ubraniach wyglądają jak banda idiotów i bardzo łatwo można by z nich bandę idiotów zrobić. Ale osoby, do których ten tytuł jest skierowany, wcale nie chcą, żeby mieszać z błotem ich wspomnienia, jakkolwiek dziecinne by one teraz nie były. Więc tak się nie dzieje – rodzina Daichi za każdym razem wychodzi cało z opresji, a kolejne monstrum zostaje unieszkodliwione. Zachowano jednak dość realizmu, by nie odstawiać przy każdej okazji scen wzruszających – „lepsze momenty” tej rodziny to raczej chwiejne zawieszenia broni niż „pojednanie i wybaczenie wszelkich grzechów”. Trzeba też wspomnieć o humorze – w dużej mierze za sprawą pyskatego Daia spora część żartów balansuje mocno na granicy dobrego smaku, ale tu także granica ta nie jest przekraczana.

Pod względem wizualnym natomiast dostajemy rzecz zdecydowanie nadprzeciętną. Owszem, projekty postaci mogą wydawać się nieco archaiczne, podobnie jak ich kostiumy i kosmiczne potwory – ale to wynika z przyjętej konwencji. Kreska jest czysta i charakterystyczna, kolory mocne i nasycone, a tła wystarczająco szczegółowe, by nie przeszkadzać w oglądaniu. Wysokiej klasy jest natomiast animacja – efekty komputerowe ukryto (nie pasowałyby zresztą do stylizacji), ruch jest płynny, a walki naprawdę dobrze przygotowane. Jeśli dołożymy do tego dobrą, mocną muzykę, otrzymamy w efekcie świetne widowisko.

Osoby, które oglądały i miło wspominają Załogę G i wszystkie inne serie z lat 70. i 80., opowiadające o ratowaniu świata, bardzo zdecydowanie powinny po tę pozycję sięgnąć. Pozostałym widzom równie zdecydowanie odradzam – może do pewnego stopnia im się spodobać, ale w sumie będzie to dla nich kompletna strata czasu.

Avellana, 8 grudnia 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Bandai Visual, Group TAC
Autor: Shouji Kawamori
Projekt: Kazuaki Mouri
Reżyser: Tetsu Kimura
Scenariusz: Shouji Kawamori
Muzyka: Shigeo Naka