Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10
fabuła: 3/10 muzyka: 3/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 17
Średnia: 6,47
σ=1,79

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Diablo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Batman Ninja

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2018
Czas trwania: 85 min
Tytuły alternatywne:
  • ニンジャバットマン
Widownia: Shounen; Postaci: Samuraje/ninja; Rating: Przemoc; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość
zrzutka

Im dłużej trwał seans, tym bardziej wydłużała mi się mina, a w pewnym momencie rąbnąłem łbem w biurko i zacząłem nim w nie uderzać wstrząsany niepowstrzymaną falą tłumionych chichotów. Jazda bez trzymanki tylko dla odważnych.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Nefarius

Recenzja / Opis

Kiedy doszły mnie słuchy o planowanym, drugim już zresztą, eksperymencie japońskich animatorów z uniwersum Batmana, ucieszyłem się dość umiarkowanie. Nie jestem szczególnie wielkim miłośnikiem „Gacka”, nie orientuję się też szczegółowo w jego rozbudowanym skądinąd świecie. Ale po seansie Rycerza Gotham trudno było mi wykrzesać z siebie przesadny entuzjazm… Z drugiej jednak strony zwiastun obiecywał coś, co mogło okazać się interesujące. A jak to ostatecznie wyszło? Cóż, sądzę, że gdy twórcy w czasie projektowej burzy mózgów głowili się, jak sensownie pogodzić ze sobą lubującego się w nowoczesnych technologiach Nietoperza z akcją mającą się rozgrywać w Japonii z czasów feudalnych, doszli do wniosku: „Chrzanić logikę! Stawiamy na absurd, kicz i szaleństwo!”. I tak powstał choca… Znaczy, nowy Batman z samurajami, nawróconym głównym złym, gadającą małpą (która akurat występuje w oryginalnym uniwersum) i miszmaszem z mnóstwa innej zawartości.

Jak można się po powyższym podsumowaniu domyślić, warstwa fabularna jest tu wyjątkowo wręcz pretekstowa. No i wyzuta z wszelkiego sensu. Na początku filmu widzimy Batmana, który szturmuje więzienie Arkham. Szturm ma na celu powstrzymanie wspomnianej wyżej gadającej małpy, Grodda, przed bliżej nieokreślonymi eksperymentami na najgroźniejszych przestępcach Gotham. Tak czy owak, jak coś nie trzaśnie, jak nie błyśnie… W efekcie wehikuł czasu przenosi Batmana, Robina, Catwoman, Jokera i grupkę innych postaci kilkaset lat wstecz do ówczesnej Japonii. Żeby było śmieszniej, Batman trafia tam dwa lata później niż reszta gromadki. Ta czasowa obsuwa była scenarzyście potrzebna do tego, żeby przeniesieni w czasie złoczyńcy zdążyli zrobić z siebie tamtejszych panów feudalnych, a grupka Batmana miała okazję sklecić jakiś ruch oporu ninja. W efekcie tego całego zamieszania Bruce musi ogarnąć bałagan, sprostać pewnej przepowiedni, nauczyć się żyć bez kawy i na sfermentowanej zielonej herbacie… Że ten opis brzmi głupio i niepoważnie? No ba! A sam film i tak bije go na głowę.

Postaci, na ile się orientuję, odpowiadają charakterologicznie swoim odpowiednikom z zachodniego oryginału. Batman jest sztywny jakby miał w czterech literach stalowy kołek, Joker jest szalony niczym szalony kapelusznik, Catwoman równie godna zaufania, jak stereotypowy polityk, i w sumie tylko Grodd zdaje się odbiegać od schematu… A, no i młody Robin, który jakoś nie chce przypominać sztywnego „dziecięcego dorosłego”, jakiego znam z innym pełnometrażowych animacji. Zresztą, kto tam ma tu czas zwracać uwagę na rysy charakterologiczne postaci? Przecież z przodu Joker robi rozróbę w swoim zmechanizowanym pałacu, z tyłu Trujący Bluszcz hoduje swoje roślinki, z boku Robin bawi się ze swoją małpką… Innymi słowy, dzieje się, a wszystkie postaci są grubymi nićmi szytymi marionetkami o jednoznacznej roli do odegrania. No, może poza Jokerem, którego wariactwo nadaje mu szczególny koloryt, i który zasadniczo kradnie całe show.

A grafika? O, pod tym względem widać, że Batman Ninja na niedobór budżetu raczej nie narzekał. Zresztą, sam styl graficzny w trakcie seansu wyraźnie się zmienia. Początkowo miałem wrażenie, że oglądam ożywiony zachodni komiks, w którym biegają trójwymiarowe, w miarę klasycznie wyglądające postaci. Potem, po skoku w czasie, mamy okazję podziwiać japońsko wystylizowane główne dramatis personae i stan ten utrzymuje się do zakończenia pierwszej większej rozróby. Po niej z kolei stylizacja z zachodniej zmienia klimat na inspirowany klasycznymi japońskimi drzeworytami, wszyscy biegają już w takowych, znaczy klasycznych japońskich, stylizowanych strojach. Jakkolwiek wszystko to karkołomnie by nie brzmiało, do kreski trzeba się przyzwyczaić, ale całość dobrze komponuje się z klimatem filmu. Ba, wyraźnie go wzmacnia i gdyby twórcy postawili na bardziej klasyczną grafikę, to tytuł pewnie sporo by na tym stracił. Z kolei muzyka pojawia się bardzo okazyjnie, przez większość czasu stanowi tylko tło, a bodaj jedyna piosenka ma bardzo elektroniczny charakter, jest wybitnie głupawa i gdyby nie towarzysząca jej absurdalnie zabawna sekwencja, to pewnie puściłbym ją w diabły.

Nie bardzo w sumie wiem, jak ocenić ten film. Do oficjalnego kanonu Batmana to on raczej nie wejdzie… Jest, jak już wyżej podkreślałem, totalnie odjechany, fabularnie pozbawiony sensu oraz logiki, a z Rycerzem Gotham łączy go zasadniczo tylko postać głównego bohatera. W gruncie rzeczy można by rzec, że to jedna z tych produkcji, którą można albo pokochać, albo znienawidzić… Powiem więc tak. Jeśli nie jesteście bardzo konserwatywnymi fanami Batmana i chcecie zobaczyć, jak radziłby sobie bez swoich gadżetów, w feudalnej Japonii, mając za przeciwnika Jokera i spółkę… a także ich mecha­‑armię rodem z Power Rangers, a przy tym jesteście gotowi zawiesić na kołku zdrowy rozsądek i pytania w stylu „Ale jak to tak…?”, to śmiało spróbujcie. Jeśli odrzuci was pierwszych kilkanaście minut, to dalej nie brnijcie, bo będzie tylko gorzej. Natomiast jeśli reagujecie alergicznie na wszelkie większe absurdy, a myśl o zobaczeniu takiego np. Bane’a w roli sumity i w samych majtkach napawa was przerażeniem, to nawet filmu nie włączajcie. Szkoda waszych nerwów.

Diablo, 17 lipca 2018

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Kamikaze Douga
Projekt: Takashi Okazaki
Reżyser: Junpei Mizusaki
Scenariusz: Kazuki Nakashima
Muzyka: Yuugo Kanno