Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,33

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 97
Średnia: 6,73
σ=1,82

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (wa-totem)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gift ~Eternal Rainbow~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ギフト~ eternal rainbow
Gatunki: Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Warta uwagi, a zdecydowanie niedoceniona historia pewnego miłosnego trójkąta, lekko doprawiona magią i typowym dla haremówek humorem.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Twórca anime pchający się na scenę, po której szaleje 800­‑kilogramowy goryl japońskiej animacji, jest albo niespełna rozumu, albo pewien swego i gotów na wszystko… Kiedy się dowiedziałem, że Oriental Light and Magic planuje serię anime opartą o znane eroge Gift, a jej emisję rozpocznie niemal równo z niecierpliwie oczekiwaną readaptacją Kanon w wykonaniu Kyoto Animation, uznałem, że muszę się z tą produkcją zapoznać. Także dlatego, że obie serie, obok uroczych haremów, mają też element nadnaturalny. Jak zatem wypada wyzwanie, rzucone przez OLM KyotoAni?

Gift zaczął karierę jako visual novel, klasyczny przedstawiciel gatunku eroge, w wytwórni Moonstone, w 2005 roku. Jesienią 2006, równo z serią anime, wydano wersję na konsolę Sony PlayStation 2, co nietypowe – bez elementów hentai. Pojawia się też manga, słuchowisko (tak w formie radiowej, jak popularnych w Japonii drama CD), i wiele innych atrakcji dla fanów.

Fundamentem fabuły są losy Haruhiko Amami, chłopaka z małego nadbrzeżnego miasteczka. Miejsce to wyróżnia nigdy nie znikająca tęcza, oraz niezwykła moc, znana właśnie jako „Gift” (Dar), której każdy mieszkaniec może użyć tylko raz w życiu. Moc, pozwalająca spełnić niemal każde życzenie – dla ukochanej osoby. Jednak jeśli uczucia obdarowującego i obdarowywanego nie współgrają, są jednostronne lub w jakiś sposób spaczone, ogromna moc Daru może mieć dalekie od dobroczynnych efekty. Haruhiko ma dwie sympatie z dzieciństwa: młodszą o rok, mieszkającą w sąsiedztwie, Kirino oraz rówieśniczkę, „siostrzyczkę” Riko, sierotę przygarniętą przez ojca Haruhiko, którą później kłopoty finansowe rodziny zmusiły do zamieszkania z dalekimi krewnymi. Pewnego ranka, jak co dzień, Kirino przyjdzie obudzić go przed szkołą – a tym razem także pokazać się pierwszy raz w seifuku (mundurku) liceum, do którego pójdą razem. Jednak firma ojca odnosi sukcesy, a tego samego popołudnia na progu na Haruhiko czekać będzie także Riko… Dawne uczucia powracają z całą mocą. Kogo ostatecznie wybierze Haruhiko? Jak młodzi poradzą sobie z własnymi uczuciami, presją otoczenia (nawet jeśli Riko i Haruhiko nie łączą żadne więzy krwi, wciąż postrzegani są jako rodzeństwo), jak na to wszystko zareaguje Kirino? Do tego dochodzą nieprzewidziane efekty, wywoływane przez Dar…

Oczywiście twórcy nie posunęli się aż tak daleko, by całkiem zmienić charakter serii i zostawić sam miłosny trójkąt. Mamy więc też latającą na miotle niewydarzoną czarownicę Chisę (jak mówiłem, Dar bywa nieprzewidywalny), twardą fizycznie, ale zupełnie nieprzygotowaną na afekty młodszej koleżanki mistrzynię kendo, Rinkę, a nawet meido rodziny Chisy, Yukari. Z kolei Haruhiko często szuka rady lub pomocy u swojego zafascynowanego wszelką techniką przyjaciela, Masakiego „Makiego” Edo. Innymi słowy, znajdzie się okazja do przedstawienia wielu typowych dla haremówek sytuacji. Jednak mając jedynie dwanaście odcinków, twórcy zrobili to, co trzeba – skupili się na trójce bohaterów, przedstawiając ich historię z bliska i szczegółowo, a „występy” innych postaci podporządkowując różnym problemom, z którymi borykają się Haruhiko, Riko i Kirino. Co doprowadza nas do kolejnej wielkiej zalety tej serii – tempa. Skąpość czasu sprawiła, że scenarzyści musieli dobrze zastanowić się, co chcą pokazać, a co pominąć. W żadnym wypadku nie odnosi się wrażenia, że historia jest traktowana pobieżnie, nie widać pośpiechu, jednak nie da się nie zauważyć, że Gift po ośmiu odcinkach dociera tam, gdzie dotarcie chociażby takiemu Da Capo zajęło 48 odcinków. Przez zgrabne pokazywanie obecnych i dawnych relacji, myśli, uczuć i działań bohaterów ich wzajemna „dynamika” i decyzje stają się dla widzów zrozumiałe. Dzięki temu można ze spokojem napisać, że aspekt romantyczny tej serii jest co najmniej godzien pochwały, tym bardziej, że element „nadnaturalny” (niemal zawsze grożący „pójściem na łatwiznę” i zepsuciem fabuły) wykorzystano zgrabnie, najpierw do budowania napięcia, później wplatając w historie postaci, a wreszcie czyniąc z podejścia bohaterów do niego niespodziewany i bardzo satysfakcjonujący element zakończenia.

Niestety na pozostałych polach nie jest już tak dobrze. O ile projekty postaci są miłe dla oka i generalnie na poziomie, to już animacja jest bardzo nierówna. Wszelkie zbliżenia wychodzą co najmniej dobrze, a niekiedy wyśmienicie. Jednak animacji w bliskim planie zazwyczaj nieco brak płynności, a sceny, w których bohaterowie przedstawiani są z pewnej odległości, to obraz nędzy i rozpaczy. Próżno tu szukać poziomu płynności animacji postaci, który to samo studio zademonstrowało choćby w Utawarerumono. Pozostaje cieszyć się, że chyba sami twórcy zdawali sobie z tego sprawę, bo dominują zbliżenia. Z kolei tła są ładne i bardzo szczegółowe, chociaż właściwie tylko w jednej scenie udało się animatorom OLM operować światłem z równą biegłością, co niedoścignionym mistrzom na tym polu, Kyoto Animation. Podobnie mają się sprawy z oprawą muzyczną. Hikaru Nanase to utalentowana artystka, mająca na swoim koncie tak oryginalne ścieżki, jak ta do Noein. Jednak muzyce do Gift, choć jest generalnie ładna i dobrze dopasowana do nastroju (zwłaszcza motywy fortepianowe Kirino), brak czegoś specjalnego, jakiegoś indywidualnego rysu. Wśród obsady seiyuu raczej nie ma gwiazd pierwszej wielkości, jednak niemal wszyscy aktorzy mają spore doświadczenie i liczne role w haremówkach na koncie, wszyscy też są nieźle dobrani. Po dość nijakiej piosence początkowej obawiałem się, że również i tu Gift nie ma nic specjalnego do zaoferowania, jednak spotkała mnie wyjątkowo przyjemna niespodzianka. Animacji końcowej towarzyszy udana, bardzo optymistyczna ballada, śpiewana przez Misato Fujiyę. Jest to jedna z tych nielicznych pozytywnie nastrajających piosenek, na których nieświadomym nuceniu człowiek się łapie w środku dnia.

Jak zatem w ostatecznym rozrachunku wypada Gift na tle innych produkcji tego samego sezonu? Jeżeli za punkt odniesienia przyjmiemy Kanon, jest to poniekąd porównywanie poczciwego „garbusa” do sportowego bentleya. Tam, gdzie ten drugi mknie, gładko połykając drogę, biedny garbusek mobilizuje wszystkie siły, by pozostać w ruchu. Cóż jednak liczy się w ostatecznym rozrachunku? Przyjemność z jazdy. I mimo wszystkich niedostatków, bywa, że garbus może jeśli nie wygrać wyścig, to przynajmniej z honorem konkurować o pasażerów z luksusową limuzyną. W porównaniu do Kanon 2006 – serii dwukrotnie dłuższej, tworzonej w oparciu o przemyślaną i wyjątkową historię przez studio z ogromną renomą i niemal nieograniczonym budżetem, Gift nie wypada najlepiej. Do tego dochodzi jeszcze kwestia wtórności – widzowie znający podobne serie tego gatunku, zwłaszcza Shuffle! i Da Capo, z miejsca wychwycą nieuniknione podobieństwa. Jednak w ostatecznym rozrachunku Gift ma to, co najważniejsze – ładnie zaprojektowanych, przekonujących bohaterów i wiarygodną, wciągającą historię, angażującą i trzymającą w napięciu do końca. Czego nie da się powiedzieć o wielu innych współczesnych mu seriach, jak na przykład będącej totalną porażką Yoake Mae Yori Ruriiro Na ~Crescent Love~. Tym bardziej dziwi, że Gift ~Eternal Rainbow~, seria będąca solidną porcją dobrej rozrywki dla każdego fana gatunku, przeszła w fandomie niemal niezauważona, bez większego echa.

wa-totem, 10 lutego 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: OLM
Autor: Moonstone
Projekt: Motoki Tanaka
Reżyser: Shigeru Kimiya
Scenariusz: Masashi Suzuki
Muzyka: Hikaru Nanase