Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,75

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 35
Średnia: 6,8
σ=1,8

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sewayaki Kitsune no Senko-san

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2019
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Helpful Fox Senko-san
  • 世話やきキツネの仙狐さん
zrzutka

Po co komu harem w innym świecie, jeśli można mieć na co dzień wikt, opierunek i puszysty ogon?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Nieciekawe życie Kuroto Nakano toczy się na linii skromne mieszkanko – transport publiczny – biuro i zawiera o wiele za dużo pracy oraz permanentne niedobory odpoczynku. Kiedy jednak zmęczony bohater wraca pewnego dnia do domu, w środku wita go urocze dziewczę z lisimi uszkami i ogonkiem. Senko, bo tak ma na imię, okazuje się lisim bóstwem i interesuje się życiem Kuroto, ponieważ ma dług wdzięczności u jego praprzodka. Aby dług ten spłacić, zamierza robić to, czego każdy mężczyzna potrzebuje najbardziej: czyli gotować, sprzątać i rozpieszczać bohatera pod każdym względem, by ułatwić i umilić mu odpoczynek po trudach pracy.

Podzielone na krótsze epizody odcinki to okruchy życia w czystej postaci – poszczególne historie mogą całkiem dosłownie opowiadać o wyprawie do sklepu po zakupy albo o czyszczeniu uszu (co w Japonii jest intymną i zarezerwowaną dla najbliższych przysługą). Senko mimo dziecięcego wyglądu ma osiemset lat i pod wieloma względami przewyższa swojego podopiecznego dojrzałością. Jak sama deklaruje, jest dla niego zarówno żoną, jak i matką, co w praktyce oznacza, że zajmuje się wszystkimi obowiązkami domowymi, a oprócz tego zawsze szuka nowych sposobów, by drobnymi codziennymi przyjemnościami poprawiać humor Kuroto. Poza tym fabuły tu prawie nie uświadczymy, nie dzieje się nic złego ani niepokojącego – ot, tytuł, który ma zrelaksować odbiorcę, mogącego wyobrażać sobie, jak miło byłoby się znaleźć na miejscu bohatera albo pocieszać się, że jego życie zawodowe nie wygląda tak ponuro, jak praca w firmie Kuroto.

Można oczywiście drwić z takiej formuły, ale prawdę powiedziawszy, seria spełnia swoją rolę i nie udaje niczego, czym by nie była, więc właściwie trudno się do obranej konwencji przyczepić. Warto zresztą zauważyć, że mimo swojej prostoty została ciepło przyjęta także przez widzów na Zachodzie. Z pewnością zawdzięczała to udanym postaciom – Senko i Kuroto są nieprzerysowani i naturalni, a łącząca ich relacja to pełne ciepła porozumienie. Żeby nie zrobiło się zbyt mdło, okazjonalnie pojawia się energiczna koleżanka po fachu Senko, czyli Shiro, oraz jej boska zwierzchniczka Sora, a także sąsiadka Kuroto, Yasuko Kouenji, ale to w zasadzie wyczerpuje listę postaci wypowiadających więcej niż dwa­‑trzy zdania. Ciekawostką wyróżniającą tę serię na tle podobnych jest to, że chociaż niektóre epizody flirtują trochę z fanserwisem i potencjalnymi możliwościami erotycznymi, cała ta historia jest stuprocentowo czysta i niewinna.

A jednak… Chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka, im dalej w las, tym bardziej seansowi może zacząć towarzyszyć poczucie dyskomfortu. Coś w tym sielankowym obrazku jest nie tak – coś, co nie rzucałoby się w oczy w krótkiej OAV, ale jest wadą kryjącą się w samej formule tej opowieści. Wymaga ona zachowania wiecznego status quo, a im więcej czasu w świecie bohaterów upływa, tym bardziej staje się ono nienaturalne. Senko pragnie raz na zawsze rozproszyć mrok w sercu Kuroto (objawiający się czasem w postaci mrocznej aury), ale jak zauważa zresztą Sora – nie jest w stanie tego skutecznie zrobić. Właściwie to nic dziwnego, ponieważ jej działania, chociaż doraźnie niosące ukojenie, nie mają najmniejszego wpływu na faktyczne problemy bohatera, z jednej strony całkiem realistyczne, a z drugiej strony mające aspekt zewnętrzny i wewnętrzny.

Aspektem zewnętrznym jest praca w toksycznej firmie, gdzie na porządku jest wykorzystywanie pracowników ponad wszelkie normy dopuszczalne przez prawo. Dla widza zachodniego po pewnym czasie staje się nie do pojęcia, dlaczego Kuroto nie rzuci tej roboty i nie poszuka innej – szczególnie że, umówmy się, nie ma ani rodziny na utrzymaniu, ani trzydziestoletniego kredytu, ani powodu, by koniecznie mieszkać w danym miejscu. Dla widza japońskiego ta sytuacja jest bardziej zrozumiała. Kultura pracy w tym kraju zmienia się bardzo powoli, ale nadal w przypadku szeregowych pracowników biurowych (sytuacja wysoko wykwalifikowanych specjalistów i wyższej kadry zarządzającej jest ciut inna) zmiana pracy jest często postrzegana jako dowód nielojalności lub niekompetencji. Tyle tylko, że akurat w przypadku bohatera stanowiłaby oczywistą odpowiedź i właściwie gdyby mangaka chciał przekazać czytelnikom jakieś przesłanie, to powinien zademonstrować na przykładzie Kuroto, że czasem nie należy się bać zmiany. Nie robi tego – ponieważ chce mieć bohatera, któremu czytelnicy mogliby współczuć i z którym mogliby się utożsamiać, a to okazuje się ważniejsze od spójności narracyjnej.

Jednak nie samą pracą, szczególnie nieciekawą, człowiek żyje… Tyle tylko, że o ile możemy stwierdzić, Kuroto nie ma absolutnie żadnych przyjaciół, zainteresowań, życia towarzyskiego. Oczywiście zwala to wszystko na brak czasu spowodowany wiecznymi nadgodzinami, ale widać, że jednak do pewnego stopnia są to tylko wymówki usprawiedliwiające niewkładanie najmniejszego nawet wysiłku w relacje międzyludzkie. Trudno uznać, że satysfakcjonującą odpowiedzią na ten problem jest sprawienie bohaterowi idealnej kobiety, która pojawia się sama, kocha go bezwarunkowo i zaspokaja wszystkie jego potrzeby życiowe, nie oczekując niczego w zamian. Kuroto czasem oznajmia bez większego przekonania, że czuje się trochę winny, nic nie dając z siebie Senko, ponieważ jednak ona jasno deklaruje, że taki stan rzeczy jej odpowiada, bohater podporządkowuje się jej zabiegom. No właśnie… Przez całą serię Kuroto ani razu nie przejawia żadnej inicjatywy. Godzi się na pomysły Senko, często wymyślane przez nią zajęcia sprawiają mu autentyczną radość, ale sam nigdy nie proponuje, że coś warto by powtórzyć ani nie wymyśla niczego – daje się tylko nieść z prądem. Wszystko to sprawia, że Senko nie tyle staje się częścią jego życia, ile swoistą „nakładką” na nie. Gdyby faktycznie zniknęła na dobre, bohater pomartwiłby się trochę, a potem wrócił do swojej codzienności, nie zmieniając w niej absolutnie niczego.

Pod względem technicznym seria jest tak oszczędna, jak należałoby się spodziewać, przy czym w pewnym sensie broni się tym, że stonowane kolory i pustka we wnętrzach dobrze odzwierciedlają styl życia bohatera. Przyłożono się do animacji tego, co istotne, czyli mimiki i ruchów ogona Senko, o czym nadmieniam niezłośliwie – to ona jest tu główną gwiazdą. Doskonale spisała się jej seiyuu, Azumi Waki, która mimo niezbyt pokaźnego dorobku udowodniła, że potrafi grać bardzo zróżnicowane role – słyszeliśmy ją m.in. jako tytułową bohaterkę Oshiete! Galko­‑chan, Rem w Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu oraz Special Week w Uma Musume: Pretty Derby. Tutaj perfekcyjnie oddaje stonowany charakter wyrażającej się w staroświecki sposób Senko, dojrzałej mimo dziecięcego wyglądu (acz podejrzewam, że wielu widzów zapamięta przede wszystkim urocze „unya”, którym wyraża aprobatę). Jak na tak skromną serię, postarano się zresztą o gwiazdorską obsadę. W rolę Kuroto wcielił się Jun’ichi Suwabe, a poza nim usłyszmy jeszcze Maayę Uchidę (Shiro), Eri Kitamurę (Sora) oraz Ayane Sakurę (Yasuko). Trudno też nie uśmiechnąć się przy uroczej piosence Koyoi Mofumofu! w czołówce, zaś napisom końcowym towarzyszy bardziej nastrojowe, ale równie puchate Moffu Mofu de Yoinojayo.

Gdyby tylko to była OAV, mogłabym z czystym sumieniem napisać, że idealnie sprawdzi się po ciężkim dniu jako odrobina relaksu i pożywka do marzeń o idealnym życiu z kimś, kto będzie nas rozpieszczać i dbać o nasze potrzeby, nie oczekując niczego dla siebie. Niestety w serii dwunastoodcinkowej stagnacja bohatera może zacząć z czasem drażnić – Nakano nie zmienia się nawet na jotę, pozostaje całkowicie bierny. Nie wyciągałabym jednak wniosków, że w ten sposób daje dowody egoizmu. Po prostu obawiam się, że trudno go traktować jako autonomicznego bohatera, którego powolne otwieranie się na świat możemy śledzić, w rodzaju Souty z Udon no Kuni no Kin'iro Kemari czy Subaru z Doukyonin wa Hiza, Tokidoki, Atama no Ue. To raczej wydmuszka – szablon, w który ma wstawiać siebie widz, tak jak w segmentach na koniec odcinka, gdy Senko zwraca się bezpośrednio do ekranu. Jeśli komuś ta konwencja odpowiada, dostanie dokładnie to, czego by oczekiwał. Jeśli wolałby tytuł, w którym relacje bohatera z otaczającym go światem chociażby minimalnie ewoluują, może się rozczarować.

Avellana, 21 lipca 2019

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Rimukoro, Yoshiko Nakamura
Projekt: Kyouko Nagata, Miwa Ooshima
Reżyser: Tomoaki Koshida
Muzyka: Yoshiaki Fujisawa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Sewayaki Kitsune no Senko-san - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl