Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,67

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 23
Średnia: 4,3
σ=2,01

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Lingerie Senshi Papillon Rose

Rodzaj produkcji: seria ONA
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 25 min
Tytuły alternatywne:
  • Lingerie Fighter Papillon Rose
  • ランジェリー戦士パピヨンローゼ
Tytuły powiązane:
zrzutka

Bieliźniana wojowniczka ratuje świat przed zagładą, czyli magical girls dla dużych chłopców. Średnio udana, mocno erotyzująca parodia Sailor Moon.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Tsubomi jest zwykłą uczennicą. No dobrze, nie do końca zwykłą, bo w końcu nie każda dziewczynka w jej wieku dorabia w klubie, którego pracowniczki biegają wyłącznie w bieliźnie, dość fikuśnej zresztą. Niestety, właściciel klubu ma na naszą Tsubomi haka, który sprawia, że dziewczynka czy chce, czy nie chce, musi zachwycać klientów swoim ciałem (miseczka DD). Pewnego dnia, biegnąc do pracy wpada na rasowego bishounena, przewraca się… po czym obydwoje lądują w łóżku.

Tak mógłby się zaczynać serial obyczajowy, ale to nie ta bajka. W obyczajówce nie uświadczymy bowiem mówiących kotów z prezerwatywami na ogonach, demonów wysysających ludzką energię seksualną oraz bieliźnianej wojowniczki (lingerie senshi) o miłość, wolność i sprawiedliwość (zwłaszcza zaś o to pierwsze). Pełno tu aluzji – ba, trudno mówić o aluzjach, gdy bronią bohaterki jest „Pink Vibrator”, zaś lokalny Tuxedo… Nieważne, dodajmy jednak, że seria pomyślana jest raczej dla pełnoletnich odbiorców.

Gatunek magical girls ma już wiele lat, nie dziwi więc, że raz po raz pojawiają się kolejne parodie. Lingerie Senshi Papillon Rose jest jednak pozycją o tyle wyjątkową, że bierze sobie na cel konkretny tytuł – Sailor Moon – i bezlitośnie się zeń nabija, pokazując wszystko w wykrzywiony, przeerotyzowany sposób. Zła królowa w typie dominy, obdarzona wiecznie podskakującym biustem, nazywa się Beene, zaś zamaskowany typ, pomagający bohaterce – Dandelion. Nawet oprawa muzyczna może kojarzyć się z Sailorkami. Choć nie tylko – scena „wyjmowania” broni po prostu musi wywołać skojarzenie z innym tytułem – Revolutionary Girl Utena (sic!). Taki to już koktajl, dla jednych radosny, dla innych niestrawny.

Może się to podobać, może nawet i bawić (anime zdecydowanie do oglądania w towarzystwie!). Produkcja tej ONA zakończyła się na jednym odcinku i raczej nie zanosi się, by miały powstać kolejne. Dlatego też nie dowiemy się niczego o pozostałych wojowniczkach (z openingu wynika, że miały być trzy), ani o reszcie postaci, które przemykają w tle (w tym stado bishounenów – generałów, czarownice służące królowej itp). Zainteresowanych odesłać mogę do wyemitowanej w Japonii w 2006 roku sześcioodcinkowej serii TV.

Oprawa graficzna i muzyczna stoją na nie najgorszym poziomie. Sporo tu golizny, niekiedy nawet dość mocnej, niemniej nie kwalifikowałbym tego tytułu jako hentai, gdyż scen stricte łóżkowych, które koncentrują się na ginekologicznym pokazywaniu kolejnych etapów współżycia, tu nie znajdziemy. Jak już wspominałem, utwory są stylizowane, tak więc opening ciut przypomina nieśmiertelne Moonligh Densetsu.

To właściwie wszystko, co można o tym anime powiedzieć. Jako że ukazał się zaledwie jeden trwający dwadzieścia pięć minut odcinek, trudno mówić o nim inaczej, jako tylko o ciekawostce, mogącej być wesołym uzupełnieniem każdej imprezy. Pamiętajcie o tym, gdyż oglądając takie pozycje (bez skojarzeń proszę) w samotności tracicie 2/3 całej zabawy.

Grisznak, 28 marca 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Echigoya, Pink Company
Autor: Shinji Tobita
Reżyser: Shinji Tobita