Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Cytadela - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 29
Średnia: 6,24
σ=1,87

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Asatte no Houkou

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 12×23 min
Tytuły alternatywne:
  • Direction of the Day After Tomorrow
  • あさっての方向。
Tytuły powiązane:
Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Do czego może doprowadzić spełnienie nieopatrznie wypowiedzianego życzenia? „Letnia opowieść” o dwóch kobietach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W położonym wśród malowniczych gór prowincjonalnym Kanou zaczyna się lato. W słoneczny dzień dziewczynka imieniem Karada Iokawa przy otaczanym czcią przez mieszkańców miasta „kamieniu życzeń” spotyka nieznajomą młodą kobietę. Nogami Shouko właśnie wróciła do Japonii i wybrała to miasto, aby na nowo zacząć swoje życie. Los jednak bywa przewrotny: już w następnej chwili okaże się, że starszy brat Karady, Hiro, jest jej bardzo dobrze znany… A może raczej był, do chwili, w której niespodziewanie zniknął z jej życia, pozostawiając tylko enigmatyczny list. Tej samej nocy Karada i Nogami jeszcze raz spotkają się przy kamieniu życzeń – czy to jeszcze przypadek, czy już przeznaczenie? Bo oto życzenie Karady nagle się spełnia: w jednej chwili zmienia się w dorosłą kobietę… Ale dlaczego jednocześnie Nogami staje się małą dziewczynką? Zamiana na pewno niesie więcej komplikacji, niż daje możliwości: żadna z nich, uwięzionych w nieodpowiednim wiekowo ciele, nie jest szczęśliwa. Nikt przecież nie uwierzy w takie czary…

Narracja rozwija się niespiesznie, ale fabuła ma charakter zdecydowanie bardziej ciągły niż epizodyczny. Trzeba uczciwie napisać, że jest ona nieszczególnie wyszukana, a miejscami – naciągnięta do granic możliwości (i nie mam tu na myśli nienachalnego wątku nadprzyrodzonego). Krytycznie nastawiony widz, o ile nie zostanie uśpiony jej tempem, bez trudu wypatrzy tu liczne mielizny i nie raz zada sobie pytanie „no dobrze, ale dlaczego właściwie…?!” Przypuszczam jednak, że większość tych, którym seria się spodoba, przymknie na te niedociągnięcia oko, skupiając się na dramacie emocjonalnym, który stanowi właściwą oś fabuły. Zarówno Nogami, jak i Karada, mają swoje problemy, rozterki i smutki, a obecność swoistego „łącznika” w osobie Hiro pod wieloma względami bardziej im przeszkadza niż pomaga. Jest jeszcze jeden, nie mniej istotny uczestnik tego dramatu: kolega z klasy i sympatia Karady, Amino, który nie potrafi pogodzić się z jej „zniknięciem” i który uparcie będzie jej poszukiwał.

Wbrew pozorom grupą docelową dla Asatte no Houkou nie są wcale panie, na co wskazywać mógłby „babski” temat. To pozycja skierowana raczej do panów – tych starszych i bardziej wyrobionych, którym podobały się pozycje takie jak Air czy Kimi ga Nozomu Eien. Takie serie można wyraźnie poznać po konstrukcji postaci – panowie niech uwierzą mi na słowo, że chociażby bohaterki Air mają z prawdziwymi dziewczętami tyle wspólnego, co zwiewni bishouneni z jakiegoś shounen­‑ai z prawdziwymi chłopakami. Nie ma niczego złego w podziwianiu takich postaci, stworzonych przecież po to, by dać możliwość ucieczki od rzeczywistości. Problemy pojawiają się wtedy, kiedy próbujemy rozpatrywać te tytuły w kategoriach „realizmu psychologicznego” – więc jednak odradzałabym wyciąganie zbyt daleko idących wniosków z zachowania bohaterek.

Trzeba powiedzieć, że obie panie są bez porównania mniej cukierkowe od bohaterek Air. „Dziecinna słodycz” Karady jest nieźle tu uzasadniona tym, że jest ona przecież dzieckiem, zamkniętym w dorosłym ciele. Pytanie tylko, dlaczego jako dwunastolatka była wzrostu sześcio­‑ośmiolatki – rozumiem „mała na swój wiek”, ale wszystko ma swoje granice… Całkiem udaną postacią jest też Shouko, opanowana i sarkastyczna niezależnie od postaci, w jakiej się znajduje. O głównym bohaterze właściwie napisać wiele nie można: praktycznie stanowi ruchomą dekorację, o którą od czasu do czasu opiera się któraś z dziewczyn.

(Uwaga: ten akapit jest poświęcony wyłącznie skrajnie subiektywnym odczuciom recenzentki. Można go ominąć). Asatte no Houkou to tytuł pozbawiony jakiegokolwiek fanserwisu (pomijając moe w czystej postaci). Nie mogłam jednak odpędzić wrażenia, że coś w tym wszystkim jest niewłaściwego. Pani, która pod postacią małej dziewczynki mieszka z dawnym ukochanym. Słodka „siostrzyczka”, obdarzona w pełni rozwiniętym ciałem. Cudowna zamiana pozwala bezkarnie wygrywać schemat uroczej „kobiety­‑dziecka” z jednej strony, a rozczulającej „starej malutkiej” – z drugiej. Przy tym czas, który kamera poświęca na pokazywanie, jak się rumienią, smucą, dąsają, robią zakupy, albo pieką ciasto dla kochanego Hiro­‑nii jest jakiś przesadnie duży, a wszystko razem niebezpiecznie pachnie „loli”. Muszę jednak uczciwie przyznać, że nie mam żadnej ewidencji, która pozwoliłaby mi oskarżyć tę serię o cokolwiek: pozostaje więc zapisać to ostrzeżenie, a widzom zostawić w tej mierze własny osąd. (Teraz można już czytać dalej).

Podejrzewam, że każdy, kto oglądał Air, zauważy liczne podobieństwa między oboma tytułami. Nie fabularne, brońcie bogowie. Ale sposób „filmowania” lata jest w obu seriach niemal identyczny, z ujęciami, które wyglądają, jakby były skopiowane… Z tą jednak różnicą, że grafika Asatte no Houkou stoi na zdecydowanie niższym poziomie. Owszem, malowane akwarelkami tła są przyjemne dla oka, ale miejscami wyraźnie „gryzą się” z poruszającymi się wśród nich postaciami – co jest już fatalnym błędem technicznym. Projekty postaci są raczej przeciętne – ładne, ale właściwie nie wyróżniające się niczym szczególnym. Polecam tylko uwadze zbieżność wyglądu Hiro z Yukito (oczywiście z Air). Piosenki w czołówce i przy napisach końcowych są przyjemne dla ucha, ale także całkowicie przeciętne. Reszta muzyki to zdecydowanie ładne, spokojne utwory, które być może mogą koić nerwy także w oderwaniu od obrazu – jednak ścieżce dźwiękowej Shinkichiego Mitsumune bardzo daleko do takich jego osiągnięć jak Revolutionary Girl Utena czy Rozen Maiden.

Dla mnie Asatte no Houkou to jeden z tych tytułów, które – przyjemne w oglądaniu – nie mają większych szans na zapisanie się w historii gatunku. Polecam amatorom spokojnych, wyciszonych historii, którym zależy bardziej na nieprzeszarżowanej psychodramie niż namiętnym wątku miłosnym. Natomiast starsze i praktycznie nastawione do życia kobiety zdecydowanie powinny tę serię ominąć szerokim łukiem.

Avellana, 1 kwietnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: J-ta Yamada
Projekt: Ikuko Itou
Reżyser: Katsushi Sakurabi
Scenariusz: Seishi Minakami, Tatsuhiko Urahata
Muzyka: Shinkichi Mitsumune