Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 150
Średnia: 6,34
σ=1,85

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tona-Gura!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • となグラ!
Gatunki: Komedia
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Ecchi, Harem
zrzutka

Czasami po seriach pełnych dramatu i powagi przychodzi ochota na coś zupełnie innego. I oto jest: Tona­‑Gura! – idiotyczna komedia o pewnym zboczeńcu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Dom obok „rezydencji” państwa Ariska od dosyć długiego czasu stoi pusty. Kiedyś mieszkała tam rodzina Kagura z synem Yuujim i córką Marie, którzy przyjaźnili się z siostrami Arisaka, Kazuki i Hatsune. Szczególnie Yuuji cały czas pozostaje w pamięci młodszej z nich, Kazuki. Dlatego nic dziwnego, że kiedy rodzina Kagura z powrotem przeprowadza się do swojego starego domu, serce Kazuki przyśpiesza. Nie może się doczekać ponownego spotkania po latach i snuje domysły, na jakiego to cudownego młodzieńca wyrósł Yuuji. Niestety już sam wyraz twarzy Yuujiego pokazuje, że jego osobowość dalece różni się od wymarzonego księcia z bajki.

Kiedy zaczynałem oglądać Tona­‑Gura!, spodziewałem się czegoś w rodzaju Green Green. Szybko okazało się jednak, że w swoich upodobaniach i działaniach Yuuji odbiega od wyczynów sławetnego Baka­‑Trio. Początkowe odcinki pełnią rolę wprowadzenia: autorzy pokazują nam o czym będzie seria, jaka będzie seria i czego możemy się w serii spodziewać. Słowa kluczowe to: śmiech, ecchi, głupoty i jeszcze raz śmiech. Każdy zainteresowany taką tematyką może spokojnie poświęcić czas na seans. Jeżeli natomiast kogoś odstraszają ujęcia bielizny, niemałe rozmiary klatek piersiowych dziewcząt i idiotyzm postaci, to i tak tego tytułu do końca nie zdzierży, więc po co się za niego w ogóle zabierać? Fabuła jest bardzo uproszczona. Większość akcji dzieje się w domu rodziny Arisaka, pozostała część w szkole, no i oczywiście nie mogło zabraknąć obowiązkowego dla tego typu pozycji wakacyjnego wyjazdu nad morze! Wyraźnie widać, że głównym celem banalnej, pełnej przewidywalnych zdarzeń fabuły, jest zaledwie stworzenia tła dla wszechobecnych gagów. Gagi same w sobie są jak najbardziej udane, mogą chyba wywołać wszystkie rodzaje (niekiedy długotrwałego) śmiechu. Warto wspomnieć, że często nie mają zboczonych podtekstów i raczej się nie powtarzają. Historia staje się lepsza i nieco poważnieje w drugiej części, ale nie warto nastawiać się na żaden dramat ani romans – wszystko potraktowane jest od początku do końca na wesoło. Serię cechuje też brak realizmu, może Yuuji nie fruwa w przestworzach jak Urashima z Love Hina, ale po niejednym uderzeniu wymierzonym przez Kazuki siłą pędu mógłby ściany domu porozwalać. Podobało mi się również odejście od utartego schematu motywu „harem” – w tym przypadku w naturalny sposób wynika on z przedstawionej sytuacji.

Trzeba powiedzieć, że Yuuji jako główny bohater wypadł kapitalnie. Przed seansem spodziewałem się totalnego głupiego „zbola”, a okazało się, że dostałem nietuzinkowego, „zafascynowanego” pewnymi rzeczami chłopaczka. Yuuji ma swój tok rozumowania i często zaskakuje racjonalnym zachowaniem (rozumianym na swój sposób) – nieoczekiwanie to Kazuki częściej okazuje się być „tą złą”, a ich relacje prezentują się bardzo ciekawie. Natomiast zdecydowanie nieinteresujące są obie siostry głównych bohaterów: zbzikowana Hatsune, która wyglądem i zachowaniem bardziej przypomina matkę oraz Marie – niemowa terminator. Są typowymi komediowymi charakterami, które zachowują się identycznie jak ich odpowiedniki w innych seriach: pojawiają się zawsze wtedy, kiedy tego nie chcemy i najczęściej robią coś idiotycznego – na szczęście dostatecznie śmiesznego. Inni bohaterowie pojawiają się w dobrych momentach i w dobrym stylu. Wśród nich wyróżnia się szelmowska przyjaciółka Kazuki, Chihaya, która bawi się skłonnościami Yuujiego – humor z najwyższej półki. Zachwyciło mnie to, że nawet postaci epizodyczne przedstawiono naprawdę bardzo dobrze. Dodam też, że w tej serii brak chyba osób z poważniejszym podejściem do życia.

Grafice samej w sobie nie można niczego zarzucić – szata graficzna jest przyzwoita, choć mnie wydawało się, że kolory są chwilami zbyt jaskrawe. Tak samo nie ma chyba co wymagać od takich pozycji nie wiadomo jakich animacji – moją uwagę przykuły jedynie refleksy falującej wody w basenie. Nie podobały mi się natomiast pewne detale. Dlaczego na przykład Marie ciągle chodzi ubrana jak lalka i czemu nawet podczas snu ma nałożony na głowę jeden i ten sam czepek, który zresztą posiadała już w czasach dzieciństwa? Hatsune jest zawsze uśmiechnięta i prawie zawsze ma zamknięte oczy – takie projekty postaci pojawiają się tak często, że mnie się już znudziły. I ostatnia sprawa: Yuuji ma bardzo mało ubrań – przypuszczam, że inni też nie grzeszą rozmaitością garderoby (pomimo wielkich szaf), ale akurat na niego zwróciłem baczną uwagę.

W kwestii elementów ecchi trzeba wspomnieć, że typowy fanserwis jest raczej rzadki (chociaż niezaprzeczalnie jest) i nigdy nie przekracza granic dobrego smaku. Co prawda Kazuki przebiera się prawie w każdym odcinku, ale prezentuje się to o wiele lepiej niż tradycyjny podmuch wiatru podrywający spódnicę. Po raz pierwszy w tego typu serii widziałem dziewczynę kąpiącą się w wannie w stroju kąpielowym! Zdarza się też, że jedyną sceną ecchi są przerywniki na reklamy w środku odcinka.

Muzyka jest raczej przyjemna, choć pospolita i raczej bez wokali. Niektóre utwory przypominają te z Ichigo 100% – są lekko głupkowate i cukierkowate. Zwróciłem też uwagę na dobre odgłosy tła.

Komedia sama w sobie, bez fabuły, musiałaby być naprawdę arcyśmieszna, żeby dostać bardzo dobrą notę. Tona­‑Gura! pomimo tego, że tryska humorem, na takową ocenę na pewno nie zasługuje. Mimo to gorąco polecam. Każdy, kogo nie odstrasza tematyka serii, na pewno spędzi z nią miłe chwile. Nie dajcie się też zwieść niektórym serwisom zagranicznym (jak ja), które przyczepiły tej pozycji plakietki „dramat” i „romans”. Życzę śmiesznego oglądania.

Azag, 17 maja 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doumu
Autor: Hidetaka Kakei
Projekt: Shinji Ochi
Reżyser: Tatsuya Abe
Scenariusz: Tatsuya Abe
Muzyka: Tomoki Kikuya