Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 16 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 249
Średnia: 7,18
σ=1,59

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Bunnyhat.com

Wylosuj ponownieTop 10

Łowca dusz

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1999
Czas trwania: 26×? min
Tytuły alternatywne:
  • Houshin Engi
  • Romances of Sealed Gods
  • Senkaiden Houshin Engi
  • Soul Hunter
  • 仙界伝 封神演義
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Pierwowzór: Manga, Powieść/opowiadanie; Miejsce: Azja; Czas: Przeszłość; Inne: Magia, Supermoce
zrzutka

Przygody drużyny bohaterów na tle skomplikowanych intryg pałacowych – czyli seria, która ociera się o bycie bardzo dobrym anime. Niestety, tylko ociera…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W czasach, gdy publiczna telewizja polska oferowała wygłodniałym fanom anime bardzo nieliczne pozycje skierowane do odbiorcy starszego niż 7 lat, każdy kolejny emitowany tytuł zyskiwał rzeszę oddanych fanów. Tak też było z Łowcą dusz (Houshin Engi), chyba najpoważniejszym i zawierającym najbardziej skomplikowaną fabułę tytułem spośród japońskich seriali, serwowanych nam przez RTL7. Sięgając po tę serię po wielu latach od jej emisji w telewizji, miałam poważne obawy, jak to, co z sentymentem wspominałam, odbiorę teraz, gdy moje obycie ze światem anime jest daleko większe niż w czasach, gdy z Łowcą dusz zetknęłam się po raz pierwszy.

Fabuła mangi (której ekranizacją jest opisywane anime) jest luźną adaptacją zbioru opowiadań autorstwa Tsutomu Ano, opierającego się z kolei na chińskiej powieści zatytułowanej Feng Shen Yan Yi, pochodzącej prawdopodobnie z XVI wieku (w każdym razie z czasów dynastii Ming). Powieść ta jest kompilacją legend i podań, traktujących o upadku dynastii Shang i ustanowieniu dynastii Zhou, na tle wydarzeń rozgrywających się w świecie nieśmiertelnych, czynnie ingerujących w życie ludzi. Tym też można tłumaczyć zawiłość i wielowątkowość anime, a także ogromną mnogość postaci, pojawiających się na ekranie. Fabuła skupia się wokół wątku Taikoubou, młodego (stosunkowo) nieśmiertelnego, któremu powierzone zostaje zadanie eksterminacji 365 osób naruszających porządek świata – projekt Houshin Engi („Łowca dusz”). A warto zaznaczyć, że porządek świata właśnie uległ niebezpiecznemu zachwianiu. Serce Zhou, cesarza z dynastii Yin, do tej pory nienagannie wywiązującego się ze swoich powinności wobec ludu, zostało bowiem podbite przez piękną Dakki (notabene jedną z nieśmiertelnych), która okręciła sobie władcę wokół palca i zaczęła popychać go do zbrodniczych i egoistycznych czynów. Nic dziwnego, że podlegli mu wasale oraz pałacowi dostojnicy coraz bardziej krytycznie patrzą na jego poczynania – wszelkie głosy sprzeciwu kończą się jednak tragicznie dla osób, które w jakikolwiek sposób ośmieliły się uchybić cesarzowi bądź jego nowej kochance. W sytuacji, gdy kraj staje u progu wojny domowej, interwencja nadprzyrodzonych istot z góry Konron zdaje się być całkowicie usprawiedliwiona… A może jednak nie?

Powyższy akapit jest pobieżnym przedstawieniem tylko niewielkiej części wątków pojawiających się w anime – postaci, zwłaszcza tych biorących udział w politycznych intrygach, jest tu bowiem bardzo dużo i każda z nich ma swoje motywy, osobowość i historię. Niestety nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że nie oglądam jednego anime, lecz kilka zmieszanych w przypadkowy sposób odrębnych historii, różniących się drastycznie klimatem. Podczas gdy skomplikowane i krwawe wątki wojenno­‑polityczne utrzymane są w bardzo poważnym tonie, przygody głównego bohatera i jego towarzyszy sprawiają wrażenie wyjętych z pierwszego lepszego shounen, w dodatku takiego z nie najwyższej półki. Taikoubou to klasyczny wręcz główny bohater z gatunku „obibok o złotym sercu”, mamy też tradycyjny motyw zbierania drużyny i kolekcjonowania fantów (w tym przypadku: dusz złych demonów), a wszystko to w klimacie komediowej przygodówki. Nie zabrakło nawet drużynowej maskotki, duchowego zwierzęcia wyglądającego na pierwszy rzut oka (na drugi zresztą też) jak latający i gadający hipopotam. Oczywiście im dalej, tym bardziej dramatyczne wydarzenia, rozgrywające się w Państwie Środka, wpływają na poczynania głównych bohaterów, ale prowadzi to głównie do jeszcze większych skoków nastroju pomiędzy tragizmem a komizmem. Muszę przyznać, że całkowity brak wyważenia bardzo wpłynął na mój odbiór tego anime i jest chyba najpoważniejszą jego wadą – tym bardziej, że dramatyczne sceny mają czasem tendencję do przekraczania granic dobrego smaku w zakresie chwytów, mających na celu wzruszenie widza. Z drugiej strony jednak fabuła naprawdę potrafi przykuć do ekranu, a przy tym jest dość spójna (choć wiele wątków pozostaje niewyjaśnionych lub nierozwiązanych), a nagromadzenie odniesień do mitologii chińskiej z pewnością może stanowić gratkę dla osób, które lubią takie nawiązania tropić.

Od strony technicznej anime przedstawia się typowo dla klasy średniej końca lat 90. Projekty postaci wiele osób mogą razić – twarze narysowane są w neutralnym, klasycznym stylu anime, ale już bardzo udziwnione stroje stanowczo ignorują wszelkie prawa fizyki (bądź też mają wbudowany sztywny szkielet), gdyż ich elementy sterczą w rozmaitych kierunkach. Same postacie charakteryzują się natomiast znacznym przerostem stóp. Tła, choć z reguły ładnie zaprojektowane, nie są zbyt szczegółowe, w oczy rzuca się także niezbyt udane zastosowanie renderingu komputerowego w animacji niektórych przedmiotów. Na uwagę zasługuje natomiast zdecydowanie lepsza niż przeciętna muzyka, zarówno ta pobrzmiewająca w tle, jak i przede wszystkim wyjątkowo wpadająca w ucho piosenka openingowa (Will wykonywany przez Chihiro Yonekurę).

Pomimo licznych wad Łowca dusz wciąż jest pozycją interesującą, zwłaszcza dla osób zafascynowanych kulturą Dalekiego Wschodu – należy jednak przygotować się na gwałtowne zmiany nastroju i wątki zaczerpnięte wprost z przygodówek dla młodych widzów. Czy warto obejrzeć? Ci, którzy niegdyś oglądali Łowcę dusz w telewizji polskiej, z pewnością powróciliby do świata fikcyjnych starożytnych Chin z sentymentem. Pozostałym nie mogę jednoznacznie polecić, ale też nie odradzam – wydaje mi się, że mimo wszystko warto zapoznać się z tą pozycją i wyrobić sobie o niej własną opinię.

Serika, 10 grudnia 2006

Recenzje alternatywne

  • Zegarmistrz - 7 kwietnia 2004
    Ocena: 8/10

    Dość nietypowa opowieść fantasy, tytuł obowiązkowy dla każdego polskiego fana. Musisz zobaczyć, choćby po to, by wiedzieć, o czym rozmawiają twoi znajomi. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Ryuu Fujisaki
Projekt: Masashi Kojima
Reżyser: Junji Nishimura
Muzyka: Ryou Sakai

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Łowca dusz - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl