Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

1/10
postaci: 1/10 grafika: 6/10
fabuła: 1/10 muzyka: 1/10

Ocena redakcji

3/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 3,00

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 28
Średnia: 3,54
σ=1,92

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Loko)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Biohunter

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1995
Czas trwania: 60 min
Tytuły alternatywne:
  • バイオ・ハンター
Gatunki: Horror
Postaci: Obcy; Rating: Nagość, Przemoc, Seks; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Cudowna i wciągająca opowieść.. Nie, nie – to nie ta bajka. Denna OAV o mutantach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W pewnym mieście (nazwa bodajże nie została podana) w Japonii następuje seria brutalnych morderstw. Giną młode kobiety, których wnętrzności zostają rozszarpane. Kto stoi za tymi obrzydliwymi i wynaturzonymi zbrodniami?

W tym samym czasie dwóch wykładowców z miejskiego uniwersytetu – Kamagaya i Komada – próbuje rozwikłać zagadkę wirusa Demona, który zaraża ludzi i zamienia ich w potwory, pozbawiając tym samym kontroli nad swoim własnym ciałem. Kamagaya próbuje uratować Komadę, który także jest zarażony, jednak jeszcze potrafi opierać się wirusowi…

Cóż, fabuła po tym króciuteńkim streszczeniu może przedstawiać się zachęcająco, jednak zapewniam, że jest całkiem inaczej. Biohunter jest po prostu… Fatalny. Nie umiem określić tej OAV innym słowem. No, może jeszcze „beznadziejny”... Produkcja zdecydowanie stara się być mroczna i „dozwolona od lat 18”, a najczęstszymi zabiegami, mającymi to zapewnić, są hektolitry krwi, lejące się jak woda (zdecydowanie za często i zdecydowanie w za dużych ilościach) oraz zupełnie niepotrzebna nagość i sceny erotyczne. Co do tego aspektu… Cóż, zwróciło to moją uwagę, gdyż zwykle nie oglądam takich produkcji, ale pozwolę sobie przypuszczać, że w Biohunterze przeszkadzałoby to każdemu. Nieczęsto spotyka się potwory, które (za każdym razem!) dotykają piersi swoich ofiar, wcześniej je rozbierając.

Sama fabuła jest co najmniej dziwna. Jakieś wątki ni stąd, ni zowąd, pomieszanie z poplątaniem, groch i kapusta. Całość jest okropnie schematyczna i przewidywalna (zakończenia domyśliłem się, jak tylko zrozumiałem, jaki jest główny wątek), a co najgorsze – popada w chore moralizatorskie tony, czego zdecydowanie nie lubię. Poza tym plączą się biologiczne teorie, ale na tym się nie znam, więc nie skomentuję.

Żeby już nie kopać leżącego, o postaciach wspomnę tylko w kilku słowach. Są żałosne. Główny bohater jest do tego stopnia bez wyrazu, że nawet nie zapamiętałem jego imienia. Jego partner ma odgrywać dramatyczną rolę męczennika, co zamiast smucić i wzruszać, wywołało na mojej twarzy uśmiech politowania. Bynajmniej nie nad jego losem, tylko nad beznadziejnością tego anime. O postaciach drugoplanowych nie ma mowy. One po prostu nie istniały.

Muzyka i grafika… Cóż, grafika nawet jak na rok 1995 – niezbyt dobra. Według dzisiejszych standardów powinienem jej dać 1, jednakże biorąc pod uwagę wiek produkcji wystawiłem 6. Za to muzyka to komedia. W ciągu całych 60 minut seansu jakieś dźwięki przypominające muzykę słyszałem dwa razy. Pierwszy raz gdzieś na początku, chyba miał budować napięcie. Muszę mówić, jak wyszło? Drugi – towarzyszył finałowym scenom. I tu nie do końca potrafię ocenić jego funkcję i przeznaczenie, ale jeżeli miał wywoływać salwę śmiechu, powinien dostać 10/10. Choć intuicja mi mówi, że nie o to chodziło…

Ale żeby nie było, że widzę same złe strony, warto wspomnieć o plusach tejże produkcji. Nad tym akapitem recenzji zastanawiałem się najdłużej, jednakże w końcu mi się udało – znalazłem jeden pozytywny akcent Biohuntera. Jest to jego długość. Przynajmniej w tym aspekcie Madhouse odwaliło kawał dobrej roboty. Dobrze, że to anime trwa tylko godzinę. Tylko!

Na koniec chciałem napisać (choć nie będzie to żadnym zaskoczeniem), że nie polecam Biohuntera nikomu. W mojej głowie po prostu nie mieści się, że komuś mogłoby się to spodobać. Uważam godzinę, spędzoną na seansie tego anime, za kompletnie straconą. Naprawdę przestrzegam przed tym tytułem, bo można mieć po nim koszmary. Hm… A może to o to chodziło autorom…?

mikolajp, 31 października 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Fujihiko Hosono
Projekt: Hiroshi Hamasaki
Reżyser: Yuuzou Satou
Scenariusz: Yoshiaki Kawajiri
Muzyka: Masamichi Amano