Anime
Oceny
Ocena recenzenta
9/10| postaci: 7/10 | grafika: 9/10 |
| fabuła: 10/10 | muzyka: 10/10 |
Ocena czytelników
Kadry
Top 10
Kusuriya no Hitorigoto [2025]
- Apothecary Diaries [2025]
- 薬屋のひとりごと [2025]
- Zapiski zielarki (Komiks)
- Zapiski zielarki
Drugi sezon Zapisków zielarki. Czyli kolejna porcja podróży po świecie konwenansów, intryg i zwykłego rodzinnego nieszczęścia.
Recenzja / Opis
To nie będzie dobra recenzja. Tym bardziej nie będzie to recenzja, na jaką drugi sezon Zapisków zielarki zasługuje. Dawno temu bowiem nabrałem zwyczaju, by pisząc o kontynuacjach, pomijać elementy znane z poprzednich części: styl graficzny, zarys fabuły, postacie. No, chyba że różnią się one jakoś drastycznie od tego, co było wcześniej… Przez to niestety trudno jest przekonać odbiorcę do tego, by zainteresował się jakąś pozycją. Z drugiej strony ewentualny czytelnik najpewniej zna już (choćby z wcześniejszej recenzji) pierwszą część lub i tak będzie musiał ją poznać. Więc po co męczyć go powtórzeniami?
Tym razem fabuła zaczyna się niewinnie, od „scen z życia”. Zarówno cesarski harem, jak i dzielnica uciech żyją wizytą kupców z dalekich stron z ich drogocennymi towarami. Cesarska potomkini uczy się chodzić i bawi się z kotkiem. Do kraju przybywają też zagraniczne ambasadorki z ważną, choć tajemniczą misją dyplomatyczną, a do haremu: nowa konkubina. Cały czas nie ustalono, kto dokonywał zamachów z poprzedniego sezonu, więc nad dworem wisi niewypowiedziane poczucie zagrożenia… Niewiele osób się tym jednak przejmuje. Życie jest bowiem tak kruche i ulotne, że czemu zatruwać je sobie dodatkowo myślami o jakimś mordercy?
Trudno powiedzieć więc, żeby drugi sezon Zapisków zielarki zaczynał się od trzęsienia ziemi. Przeciwnie: z pozoru dzieje się bardzo niewiele, momentami jest wręcz nudno. Jednak gdy widz stara się wrócić do tych odcinków wspomnieniami po zakończeniu seansu, okazuje się, że tyle rzeczy i tematów zostało poruszonych, a także otwarto tak wiele drzwi, że trudno to wszystko spamiętać. Jednocześnie fabuła jest bardzo dobrze prowadzona i pozwala stopniowo odkrywać kolejne elementy tego świata. Poznajemy więc osobowość poprzedniego cesarza, osobnika równie godnego pożałowania, co odrażającego, który – mimo że martwy – kształtuje teraźniejszość tego świata. Badamy też narobiony przez niego bałagan i zniszczone życia. Tym razem akcja traktuje bardziej o codziennych aspektach funkcjonowania haremu, początkowo bez zarysowanej intrygi. Zamiast tego zajmujemy się eksploracją świata przedstawionego, odkrywaniem nowych lokacji oraz ich badaniem, wyjmowaniem z szaf kolejnych szkieletów i zgłębianiem reguł tego świata.
Bardziej spójna i mniej archeologiczna fabuła pojawia się z czasem, a szkoda. Dzieje się to około połowy serii i związane jest z poruszonym w poprzednim sezonie tematem zamachów na pewną postać, której tożsamości tajemniczo nie wymienię. Prawdę mówiąc akcja, która się wtedy rozwija, nie za bardzo mi się podobała. Z jednej strony przerwała o wiele moim zdaniem ciekawszy proces odkrywania tajemnic wewnętrznego pałacu oraz poznawania jego mieszkańców – tak żywych, jak i zmarłych. Z drugiej: nie przekonała mnie do siebie. Wprowadzono bardzo dużą liczbę postaci, z których znaczna część nie była szczególnie atrakcyjna (a wszystkie najpewniej znikną z fabuły). Wykopano również ogromną ilość toposów i wytartych schematów, które już kiedyś widziałem (choć szczerze mówiąc, nie pamiętam dokładnie gdzie). Wszystko tchnęło jakąś taką sztucznością i teatralną atmosferą. Owszem, było kilka fajnych momentów, ale niestety wszystko wydawało się dość grubymi nićmi szyte – zwłaszcza jedna z antagonistek sprawiała wrażenie nie do końca przemyślanej i trochę zbyt genialnej. Po prostu niemożliwe się wydaje, żeby sama jedna potrafiła to wszystko zaplanować i wprowadzić w życie, zwłaszcza dysponując tak skromnymi środkami.
Bardziej interesująca jest eksploracja. Uzyskujemy wgląd w dwa światy: haremu i związanego z nim pałacu oraz dzielnicy uciech. Są one z jednej strony bardzo podobne, z drugiej: skrajnie odmienne. Ich natura jest taka sama; chodzi o seksualną eksploatację kobiet. Do obydwu trafiają bardzo różne osoby. Część jest do tego zmuszona przez los, część ma nadzieję na karierę, a innymi kierują rodzinne powinności. Kobiety z haremu to (przynajmniej w teorii) wielkie damy i osoby z wyżyn społecznych. W ich życiu nigdy nie gościła bieda. W przypadku kobiet z dzielnicy uciech często decydował właśnie czynnik ekonomiczny, a ich zajęcie jest jednak stygmatyzujące. Niektórym udaje się z obydwu światów wyrwać. Inne odwrotnie: przynależą do nich z racji urodzenia, mimo że stanowią one dla nich więzienie.
Co ciekawe, również mężczyźni, mimo że teoretycznie system ten ma im służyć, są niszczeni przez jego zawiłość i toksyczność. Teoretycznie powinni być w stanie go zmienić lub znieść. W praktyce jednak inercja bytu jest tak silna, że nawet wszechmocny cesarz niewiele może tu zrobić. Stanowi bardziej niewolnika obyczaju, niż absolutnego władcę.
Co ciekawe wszystko to zdołano pokazać, praktycznie nie powiększając obsady. Tak naprawdę, poza bohaterami epizodycznymi, z których większość bardzo szybko zostaje usunięta z fabuły, wprowadzono tylko jedną postać. Nawet o niej niestety nie można wiele powiedzieć, bowiem wiąże się z nią tyle tajemnic, których odkrywanie przynosi tak dużo przyjemności, że lepiej tego nie robić.
Jako że obiecywałem nie zajmować się warstwą techniczną, to pozostaje mi przejść do podsumowania. Drugi sezon Zapisków zielarki jest moim zdaniem prawie tak dobry, jak sezon pierwszy. Mówię prawie, gdyż właśnie wydarzenia z finału niezbyt mi się podobały. Wątek miał swoje mocne strony, ale jednak wydawał się sztampowy i generyczny; gdzieś już to wszystko widziałem. W innym anime by przeszedł i pewnie nawet bym go chwalił. W tym jednak jest jak cztery minus w dzienniczku wzorowego ucznia. Poza tym seria utrzymuje wysoki poziom, do którego przyzwyczaiła nas wcześniej.
Ogólnie rzecz biorąc, obecnie Zapiski zielarki to jeden z najpopularniejszych japońskich tytułów na świecie: na początku bieżącego roku manga zajmowała siódmą pozycję wśród globalnych bestsellerów. Nie jest to sukces niezasłużony. Tytuł ten pokazuje, że – mimo zalewu tandety i chłamu – wciąż pozostaje miejsce na inteligentne, starannie napisane i zrealizowane opowieści oraz tak zwaną „literaturę środka”, wystarczająco lekką, by trafić do masowego odbiorcy, ale też niosącą intelektualny przekaz. Nie znam ani mangi, ani literackiego oryginału, ale na niewidziane zaryzykuję tezę, że anime przenosi na ekran je doskonale. Stanowi świetny i pouczający spektakl, od którego oglądania nie sposób się oderwać, a jednocześnie jest na tyle przystępne, że może trafić nie tylko do zatwardziałych fanów anime, ale też stanowić portal do świata japońskiej animacji dla osób, które wcześniej nie miały z nią do czynienia.
Jako że powoli zaczyna mi brakować superlatyw napiszę już tylko „oglądajcie”, skierowane do każdego, kto jeszcze tego nie zrobił.
Ja natomiast czekam na trzeci sezon.
Twórcy
| Rodzaj | Nazwiska |
|---|---|
| Studio: | OLM, TOHO Animation Studio |
| Autor: | Natsu Hyuuga |
| Projekt: | Touko Shino, Yukiko Nakatani |
| Reżyser: | Akimi Fudesaka, Norihiro Naganuma, Wataru Nakagawa |
| Scenariusz: | Norihiro Naganuma |
| Muzyka: | Arisa Okehazama, Kevin Penkin, Satoru Kousaki |

