Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Pottero

  • Avatar
    Pottero 4.09.2016 15:44
    Re: słowa wstępne
    Komentarz do recenzji "Final Fantasy XV: Gwardia Królewska"
    Wersja z kropką mi się nie podobała :D. Zdanie jest poprawnie złożone, ma poprawną interpunkcję, nie miałem do niego zastrzeżeń ani ja jako gramatyczny nazista, ani korekta Tanuki, tak więc – wszystko jest OK, a że ktoś, jak autor tego wątku, ma problem ze zdaniami złożonymi… No cóż, to już nie mój problem :).
  • Avatar
    Pottero 10.01.2014 19:59
    Re: Wrażenia po pierwszym odcinku.
    Komentarz do recenzji "Hoozuki no Reitetsu"
    Prawdę mówiąc, sam nie mam pojęcia, co to jest SoftBank i w ogóle bym nie załapał żartu, gdyby nie to, że w jednej z reklam występował Quentin Tarantino, a w podobnych YouTube polecał jakąś reklamę tej firmy z Ayą :).
  • Avatar
    A
    Pottero 10.01.2014 14:54
    Wrażenia po pierwszym odcinku.
    Komentarz do recenzji "Hoozuki no Reitetsu"
    Po pierwszym odcinku mam mieszane uczucia. Zdaje się, że ten serial będzie ciężki do obejrzenia i nieśmieszny dla osób, które nie siedzą w japońskiej popkulturze, tym bardziej, że spora część odcinka polegała na zabawnym dialogu – zabawnym dla Japończyków, ale już niekoniecznie dla osób z zachodniego kręgu kulturowego. Ale i w tej części „slapstickowej” zdarzają się takie perełki, jak np. nawiązania do Ayi Ueto, niezrozumiałe dla tych, którzy nie oglądają reklam japońskich banków. Technicznie seria prezentuje się przyjemnie – niezła oprawa graficzna i dobrze dobrani seiyū, chociaż muzyka nie zrobiła na mnie wrażenia.
  • Avatar
    Pottero 2.07.2013 22:28
    Re: weźcie coś z tym zróbcie!
    Komentarz do recenzji "Piekło Dantego: Epicka Animacja"
    Zawsze można tę Epicką animację wywalić z tytułu, w końcu na okładce jest dopisana takim maleńkim druczkiem, a w samym filmie też nie występuje :).
  • Avatar
    Pottero 10.06.2013 16:39
    Re: Okiem nerda
    Komentarz do recenzji "Mass Effect: Paragon Lost"
    No, ludzie są przereklamowani, w końcu jeden z nich tylko uratował galaktykę :). A tak na serio – komentarz odnosił się tylko do romansów. Dla mnie dużo ciekawszymi romansami byli Miranda, Kaidan i Tali. Prawda, była kosmo, ale miała fajną osobowość, nie irytowała tak jak T’Soni i była taka… moe :).
  • Avatar
    Pottero 8.02.2013 15:23
    Re: Okiem nerda
    Komentarz do recenzji "Mass Effect: Paragon Lost"
    Wiem tylko tyle, że jest to o niejakim Shepardzie, który ratuje świat przed Żniwiarzami i uwodzi niebieskoskure laski.

    Te niebieskoskóre laski to wybitnie przereklamowany element fanserwisowy. No bo jak inaczej można nazwać jednopłciowe skrzyżowanie smerfa i kobiety, parzące się ze wszystkim co się rusza i potrafi mówić? Na szczęście w serii są dużo ciekawsze, normalne postaci do uwodzenia :).
  • Avatar
    Pottero 7.02.2013 19:56
    Re: Ostrzeżenie odnośnie wydania DVD.
    Komentarz do recenzji "Tajemniczy świat Arrietty"
    Oczywista, że to wersja VHS z Canal+, bo Monolith w swej wspaniałomyślności nie odkupił tego dubbingu ani nie zlecił swojego, dając nam Bożydara.
  • Avatar
    Pottero 7.02.2013 00:02
    Re: Ostrzeżenie odnośnie wydania DVD.
    Komentarz do recenzji "Tajemniczy świat Arrietty"
    U mnie właśnie nikt tego nie chce oglądać. Kuzynki córka w Ghiblisach, które jej dałem, przełączała dźwięk na japoński i tak oglądała, bo za wyjątkiem Spirited Away, Hauru i Totora reszta miała lektora, czyli była dla niej nieoglądalna. U matki w przedszkolu tak samo – dałem jej trochę kreskówek na DVD, ale z Ghibli dzieciaki obejrzały tylko wspomniane trzy – reszta im się nie podobała ze względu na Bożydara.
  • Avatar
    Pl
    Pottero 6.02.2013 21:01
    Ostrzeżenie odnośnie wydania DVD.
    Komentarz do recenzji "Tajemniczy świat Arrietty"
    Gdyby ktoś chciał zakupić ten film z myślą o chrześniaku albo młodszym rodzeństwie czy kuzynostwie, to odradzam – na okładce widnieje informacja, że poza napisami i wersją japońską dostępny jest również polski dubbing 5.1, ale w rzeczywistości to tzw. dwulektor, czyli kobieta i mężczyzna czytający kwestie z podziałem na role męskie i żeńskie, a spod spodu słychać japońską wersję. Dla dzieci, wychowanych na Disney, Kartonie czy Nickelodeon, dubbingujących wszystkie kreskówki i produkcje aktorskie, może to być rzecz nieatrakcyjna bądź wręcz zniechęcająca do oglądania. W identyczny sposób wydano dwa pozostałe filmy z najnowszego boksu Ghibli – Makowe Wzgórze i reedycję Księżniczkę mononoke. Zdecydowanie nie polecam zakupu.
  • Avatar
    Pl
    Pottero 24.12.2012 22:41
    Komentarz do recenzji "Ruchomy zamek Hauru"
    W recenzji polskiego wydania napisano, że jest to jeden z trzech filmów Ghibli, który zdubbingowano na język polski, co jest nieprawdą, bo był jeszcze czwarty – w latach 90. Canal+ poza Totorem zlecił jeszcze dubbing do Szkarłatnego pilota. Niestety, o ile ten do Totora komuś udało się zgrać na kasetę, to Czerwony prosiak po dziś dzień pozostaje dostępny jedynie w archiwach C+ i nie wiadomo, kto podkładał głosy, ostała się ino nazwa studia, reżysera i montażysty.
  • Avatar
    Pl
    Pottero 25.09.2012 19:10
    Odnośnie tytułu
    Komentarz do recenzji "Krew: Ostatni wampir"
    Tak w ramach ciekawostki dodam, że film został wydany w Polsce na DVD, a co za tym idzie, posiada posiada polski tytuł, który brzmi – o zgrozo! – Krew: Ostatni wampir ([link][link][/link]).
  • Avatar
    Pottero 6.08.2012 22:38
    Komentarz do recenzji "Aachi wa Ssipak"
    Ten film nie jest durny, on po prostu tonie w przyjemnych oparach absurdu, trochę tak jak chociażby Kleopatra Tezuki, tyle że w wersji kloaczanej. Poza tym, ile znasz filmów animowanych (bo anime to nie jest), w których twórcy nawiązują do klasyki kina radzieckiego (konkretniej do Pancernika Potiomkina Siergieja Ejzensztajna), produkcji Tarantina czy Misery?
  • Avatar
    R
    Pottero 8.11.2011 18:19
    Odnośnie współpracy reżysera z Oshiim.
    Komentarz do recenzji "Armageddon"
    W recenzji woluminu napisano: „mimo poszukiwań, nie udało mi się ustalić, na czym współpraca pana Hyunsee Lee z Mamoru Oshiim miała polegać”. Śpieszę donieść, że lata temu, gdy pisałem recenzję Armageddonu dla Azunime, udało mi się tę tajemnicę odkryć – otóż reżyser był, uwaga, uwaga, jednym ze scenografów Tenshi no tamago. I na tym się ich „współpraca” skończyła. Ludzie z IDG musieli chyba, tak jak ja, skorzystać z ANN, żeby się do tego dokopać.
  • Avatar
    Pl
    Pottero 8.11.2011 18:11
    Specyficzny, dla osób pamiętających okres świetności wideokaset
    Komentarz do recenzji "Kat shoguna. Samotny Wilk i Szczenię"
    Takie filmy to ja lubię. Co prawda jest on tak paskudnie pocięty, zmontowany, napisany (na potrzeby angielskiej wersji) itd., że głupi jest jak but, ale za to ma niekwestionowany urok. Tyle że ten urok raczej będą w stanie dostrzec tylko osoby, które pamiętają jeszcze czasy, kiedy triumfy święciły wideokasety, a na nich bootlegowe kopie filmów, często tłumaczonych z niemieckiego, z Kapnikiem, Szołajskim czy Rosołowskim nałożonym na niemiecki dubbing. Czasy, kiedy mój ojciec chował w szafce zamkniętej na klucz (myśląc, że nie wiem, gdzie on jest) którąś z kolei „kopię z oryginału” Cannibal ferox: Niech umierają powoli, Carycy Katarzyny czy innego Kaliguli, kiedy ludzie z wypiekami na twarzy wsadzali do magnetowidów filmy Fulciego, Argenta – ogólnie giallo i to, co w Wielkiej Brytanii trafiło na słynną (przynajmniej w kręgach miłośników horroru) listę video nasties. Chyba właśnie dla osób takich jak ja, które pamiętają jeszcze (a w ogóle nie powinny, bo były o wiele za młode na oglądanie takich filmów) czytanego przez Knapika Złego porucznika i inne klasyki dystrybutor zdecydował się zatrudnić właśnie tego lektora do przeczytania Kata shōguna. Co prawda lektorskich wersji nie lubię, ale ten jeden raz się przemogłem, w imię starych czasów.
  • Avatar
    A
    Pottero 27.07.2011 21:13
    Znakomity!
    Komentarz do recenzji "Cleopatra"
    Film bardzo w moim stylu – szalony, nietuzinkowy, momentami głupi, ale ma jakiś nieodparty urok, który sprawia, że warto do niego wracać. Przy okazji naprawdę stanowi znakomitą wizytówkę czasów, w których powstawał – hippisów, Woodstocku, wolnej miłości, łykania garściami LSD itd. Najlepsze jest to, że powstał w Japonii, a znakomicie oddaje ducha Zachodu tamtych czasów. Nie wiem, czy mogę to powiedzieć publicznie, ale bardzo dobrze się go ogląda, gdy w organizmie widza krąży tetrahydrokanabinol. W takim stanie lepsza od niego jest chyba tylko Zagubiona autostrada Lyncha (i mówię to śmiertelnie poważnie).
  • Avatar
    A
    Pottero 22.06.2011 22:35
    Ujdzie, ale to nie to
    Komentarz do recenzji "Tajemniczy świat Arrietty"
    Film sympatyczny, ale nie jest to ta sama liga, co Ponyo. Ładne, ręczne tła i oszczędne używanie komputerów (bądź używanie ich tak, że tego nie widać) dodaje temu filmowi naprawdę sporo uroku, podobnież seiyū i muzyka Cécile Corbel, ale film mimo wszystko nie urwał mi głowy. Tym niemniej ci, którzy Ghibli znają i lubią, obejrzeć muszą obowiązkowo.

    Swoją drogą, mam nadzieję, że Monolith nie wyrżnie takiego wała, jak w przypadku poprzedniego filmu Ghibli, i Arrietty trafi u nas do kin, i to z dubbingiem. Było nie było, to film dla dzieci, więc lektor i napisy nie wchodzą w grę. Nawet jeśli polskie – i ogólnie zachodnie – dzieci umrą na tym filmie z nudów, a to za sprawą licznych scen, w których bohaterowie nic nie mówią, a na ekranie dzieje się niewiele poza pokazywaniem widoczków.
  • Avatar
    A
    Pottero 6.05.2011 19:38
    Komentarz do recenzji "Highschool of the Dead: Drifters of the Dead"
    Lubię ecchi, ale specjalne ecchi­‑odcinki już niekoniecznie, jednak w przypadku Drifters of the Dead było inaczej – kosmicznie się przy tym odcinku uśmiałem. Zdecydowanie najmocniejszy był Hirano i jego kostium, no i rzecz jasna akcja z hortensją. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na 2. serię z nadzieją, że jednak będzie zawierała standardową dawkę ecchi.
  • Avatar
    R
    Pottero 10.11.2009 12:04
    Mały błąd w tekście.
    Komentarz do recenzji "Jisatsu Circle"
    Nie chciałbym martwić, ale klasyfikator „Pierwowzór: Manga” jest z Księżyca wzięty i wprowadza czytelników w błąd, bowiem to Jisatsu sākuru było pierwowzorem dla mangi. Komiks pojawił się na rynku w okolicy wydania filmu na DVD i miał pierwotnie być przerysowanym scenariuszem, ale Sono namówił Furuyę, aby napisał własną historię.
  • Avatar
    A
    Pottero 6.05.2009 15:55
    Małe jest piękne :)
    Komentarz do recenzji "Pan Głowa"
    Warto poświęcić temu anime chwilkę, tym bardziej, że i chwilkę ono trwa. Może i krótkie, ale klimatyczne i ładnie zrealizowane, a nawet na alegorie się znalazło miejsce. Niemniej jeśli chodzi o twórczość Kōjiego Yamamury, to moim zdaniem mistrzostwo osiągnął on w „Wiejskim lekarzu Franza Kafki”.

    P.S. Oficjalny polski tytuł „Atama yama” to „Pan głowa”.
  • Avatar
    R
    Pottero 26.12.2008 23:01
    Komentarz do recenzji "Detroit Metal City"
    Aureus napisał(a):
    W imię komercji zgadza się zostać liderem (przynajmniej na scenie) death metalowego zespołu Detroit Metal City (geneza tej nazwy nie została podana).


    Jak na mój gust geneza jest łatwa – to nawiązanie do Kiss, a konkretniej do ich piosenki „Detroit Rock City” (w 1999 roku powstała nawet komedia młodzieżowa pod takim tytułem, w której tworzenie Kiss był zaangażowany). Wizerunek sceniczny DMC może kojarzyć się co prawda z kilkoma zespołami, ale do Kiss chyba im najbliżej.

    A anime, jak dla mnie, nie najgorsze. Krótkie, zabawne, bezbolesne, łatwo wchodzi, pozostawia w pamięci pozytywne wrażenie. Co prawda „Metalocalypse” raczej nie pobiło, ale i tak nie narzekam – dobrze się przy tym serialu bawiłem, również mówię to z perspektywy fana heavy metalu.
  • Avatar
    Pottero 2.04.2008 23:36
    Re: Beznadzieja!!
    Komentarz do recenzji "Elfen Lied"
    Apokalips napisał(a):
    Na poczatku podkresle ze nie mowie o anime.
    Bo jest naprawde genialne.


    Wypadało na wstępie podkreślić, że to twoje zdanie, z którym nie każdy musi się zgodzić. Ja się np. nie zgadzam – od zawsze uparcie twierdzę i będę twierdził, że „Elfen Lied” to chłam i jedna z najbardziej przereklamowanych serii w historii anime.

    Apokalips napisał(a):
    A chodzi mi o komentarze niektorzy sa naprawde zabawni.


    Zgadzam się z tobą w pełni, niektóre komentarze, takie jak twój, są naprawdę bardzo zabawne. Albo raczej: były takie kiedyś, bo każdy kolejny jest coraz bardziej żenujący. Ot, dla przykładu:

    Apokalips napisał(a):
    Jesli chodzi o wnioski z filmu to wiekszosc nie wie nawet co mial przekazac ten film Naprawde zadnego moralu nie wyciagneliscie… po prostu rece zalamac!

    (...)

    Duzo przekazuje i daje do myslenia. Wzruszylem sie niejeden raz.


    Ile to ja już takich bzdur przez tych parę lat usłyszałem! Co jakiś czas pojawia się na Azunime ktoś, kto rzuci takim tekstem. Przyznaję się bez bicia – nie wiem, co miało przekazać to anime. Ale powód jest prosty: nie miało ono do przekazania absolutnie nic poza przemocą, krwią, nagością, dziurawą fabułą i beznadziejnymi bohaterami. Jeśli jednak ty wiesz, jaki jest przekaz tego anime, chętnie wysłucham. Niestety, po takim stwierdzeniu większość z tych, którzy pozostawili komentarz jak twój, znika na dobre z Azunime, bądź mętnie opowiada o brutalności świata, okrucieństwie ludzi itp. – leje wodę, nie mając absolutnie żadnych konkretnych argumentów.

    Apokalips napisał(a):
    A jesli chodzi o film to moge powiedziec ze od niego zaczolem ogladac anime i naraz hapnolem wszystkie odcinki!:D Jest super!


    A ja zacząłem od „Sailor Moon”, i co? Jakoś nie biegam po forach i nie zostawiam na nich komentarzy typu: „Sailor Moon” to superseria! Daje dużo do myślenia, jej bohaterowie są niezwykle głębocy, fabuła wciągająca i przemyślana, wzruszyłem się przy oglądaniu 1500100900 razy. Owszem, do dziś lubię „Sailor Moon”, ale potrafię dostrzec wady tego anime, których z całą pewnością nie jest pozbawione, i spojrzeć na nie obiektywnie. Zresztą, to, że od „EL” zacząłeś przygodę z anime, wiele tłumaczy – nie widziałeś jeszcze naprawdę rewelacyjnych i wybitnych tytułów.