Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,75

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 42
Średnia: 4,67
σ=2,62

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Soul Taker

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2001
Czas trwania: 13×25 min
Tytuły alternatywne:
  • The SoulTaker~魂狩~
Widownia: Shounen; Postaci: Obcy; Rating: Przemoc; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Eksperymentalne, Mechy, Supermoce
zrzutka

Zabili go i uciekł.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Pewnego dna Kyousuke Date budzi się, mając przed oczami wizję własnej matki wbijającej mu nóż w serce. Po chwili zdaje sobie sprawę, że znajduje się w mieszkaniu jeszcze przed chwilą nieznajomej Mayi Misaki. Dziewczyna, chociaż na to nie wygląda, okazuje się jego młodszą siostrą, ale zanim ta wiadomość wychodzi na jaw, Kyousuke zostaje na cmentarzu zaatakowany przez szalonego doktora. Z opresji wybawia go Shirou Mibu i razem ruszają do tajnego laboratorium w poszukiwaniu Mayi, która została porwana. A na miejscu historia staje się jeszcze bardziej zagmatwana, bowiem dziewczyna okazuje się tak zwanym „Flickerem”, a nie prawdziwą siostrą, i jej podobnych jest więcej, a wszystkie znajdują się na celowniku organizacji Hospital. Niczego nie zrozumieliście? Nie szkodzi, tak ma być, bowiem reżyser, Akiyuki Shinbou, o którym za chwilę, celowo zamotał wydarzenia tak, by odzwierciedlały zagubienie Kyousuke. Widz poznaje coraz to nowe informacje równocześnie z bohaterami i razem z nimi odkrywa kolejne tajemnice. Wkrótce wyjaśnia się więc, czym jest tajemnicza organizacja Hospital, dlaczego siostry Kyousuke mnożą się jak grzyby po deszczu i czemu są ścigane. Oczywiście ta wiedza nie przybliża do odgadnięcia finału, to tylko elementy większej układanki, a każdy z nich jest dodawany w odpowiednim momencie tak, by obraz całości stał się spójny, choć wcale nie oczywisty. Mimo to i wbrew pierwszemu wrażeniu Soul Taker cechuje się prostą i dosyć przeciętną fabułą, którą bez kłopotu można streścić w jednym zdaniu. Istotą rzeczy nie jest jednak jej stopień skomplikowania, lecz sposób, w jaki zostaje stopniowo widzowi prezentowana, kawałek po kawałku, nie wyprzedzając wydarzeń i nie dając więcej niż wiedzą bohaterowie. Sytuację pogłębiają także skomplikowane relacje między postaciami i związki rodzinne Kyousuke. I chyba właśnie ta komplikacja, konieczność łączenia faktów na własną rękę, najbardziej przyciągają uwagę odbiorcy.

Na początku obecnego wieku taki typ narracji nie był w anime rzeczą powszechną i rzeczywiście zaskakiwał innowacyjnością. Oto bowiem są pierwsze wyraźne przejawy charakterystycznego dla Shinbou stylu, do jakiego teraz jesteśmy przyzwyczajeni dzięki produkcjom pokroju Bakemonogatari. Lecz nawet z perspektywy współczesnego odbiorcy ponaddziesięcioletni Soul Taker zaskakuje i zdumiewa. Historia wydaje się zupełnie niespójna, przeskakuje z miejsca na miejsce, co chwilę podsuwa widzowi symbole, skupia się na nich, a po chwili je ignoruje. Gdzieś pod tym całym rozgardiaszem czają się fakty, lecz dokopanie się do nich może chwilę zająć. Reżyser umiejętnie bawi się odczuciami widza, prezentując strzępki fabuły w bardzo dowolnej kolejności. Z biegiem czasu, im jest ich więcej, tym bardziej historia zaczyna nabierać kształtów, oprowadzając widza po przeszłości bohaterów, która okazuje się bardziej istotna od wydarzeń obecnych. A te, bez poznania całego obrazu, wydają się chaotyczne, nieskładne, jakby wyjęte z innej opowieści.

Widzowi nie pomaga również oprawa wizualna. Dziwna – to chyba najtrafniejsze określenie, jakiego można wobec niej użyć. Ale nad czym tu się rozwodzić, w końcu za projekty postaci i nadzór nad animacją odpowiada Akio Watanabe, czyli znowu twórca znany współczesnym widzom głównie dzięki Bakemonogatari. Podobieństw między obydwiema produkcjami nie da się ukryć, chociaż wynikają one bardziej z przesiąknięcia współczesnego studia SHAFT stylem Akiyukiego Shinbou. Mimo to Soul Taker pod każdym względem jest „bardziej”. Niekiedy do tego stopnia, że z trudem można określić, co tak naprawdę znajduje się na ekranie. Innym razem połowę obrazu przesłania czarny cień, z którego sylwetki ludzkie wyłaniają się jako jedyne oświetlone elementy otoczenia. Wszystko w tym anime jest surrealistyczne, niewiarygodne, niemożliwe. Tła zmieniają się jak w kalejdoskopie, witraże i krzyże pojawiają się nie tylko w kaplicach, pejzaże wydają się iluzją, nie komponując się w żaden sposób z pierwszym planem, a mimo to doskonale go uzupełniając. Taka stylistyka wzmaga uczucie zagubienia i odzwierciedla emocje bohaterów. Otoczenie wydaje się oniryczne, nieprawdziwe, a jednak istnieje w rzeczywistości. To sen wariata, a jednocześnie cecha rozpoznawcza anime, które pod względem oprawy wizualnej jest niepowtarzalne. Najlepszy przykład jeszcze wtedy kształtującego się stylu, w jakim Shinbou przedstawiał historię, używając do tego pełnej palety możliwości oferowanych przez animację.

Właśnie, animacja. Spektakularnie zrealizowany opening jest mylący. Anime wygląda zupełnie inaczej, przede wszystkim właściwie nie operuje bardziej skomplikowanym cieniowaniem. W większości przypadków postaci albo są płaskie, albo wyróżnione z tła przy pomocy czarnych cieni, przywodzących na myśl kreskówki amerykańskie, głównie Batmana. Niekiedy bohaterowie to tylko czarne sylwetki widoczne gdzieś w oddali, jakby podział na pierwszy i drugi plan nie istniał. Wielokrotnie to otoczenie jest wysuwane na front, zaś akcja dzieje się w głębi obrazu. Wszystkie te kontrasty i gra światłocieniem ukrywają ubogość detali, acz to także zależy od sceny i konieczności podkreślenia wagi czegoś lub kogoś. Animacja także jest różna, z reguły bardzo prosta i ślamazarna w porównaniu do akcji, którą przedstawia. Walki, bardzo częste, są najsłabszym aspektem tego anime. Wartość rozrywkową przedstawiają niewielką, gdyż ich dynamika pozostawia wiele do życzenia, a same w sobie mają głównie wymiar symboliczny i służą do opowiedzenia historii. Trochę inaczej na tym polu wypadają odcinki 3 i 6, które w całości wykonało studio Kyoto Animation, jeszcze wtedy zajmujące się wyłącznie podwykonawstwem. Wprawdzie te dwa fragmenty anime utrzymane są w takiej samej stylistyce, jak opisałem powyżej, lecz cechują się o wiele płynniejszą i bardziej energiczną animacją, co widać zwłaszcza podczas ujęć strzelaniny z odcinka trzeciego. Szósty zaś niejednego widza wprawi w zakłopotanie. Pełen metafor, rozgrywający się jakby w innym wymiarze, stanowi idealny przykład na to, jak autorzy lubują się w mieszaniu odbiorcy w głowie.

Mitsuki Saiga, znana głównie dzięki rolom takim jak chociażby Amidamaru w japońskiej wersji znanego Polakom Króla Szamanów, swoją grą doskonale oddała charakter i nastrój zagubionego w sytuacji Kyousuke. Co prawda żeńskie seiyuu grające nastolatków to w anime żadna rewelacja, lecz główny bohater Soul Takera nie mówi dziecinnym głosem, a podczas niektórych scen jeszcze go obniża. Paleta utalentowanych aktorów jest jeszcze bardziej barwna dzięki występowi Haruko Momoi, czyli serialowej dziecinnej i zakręconej Komugi, czy też Faris Nyan­‑Nyan w Steins;Gate. Mnogość przewijających się przez trzynaście odcinków bohaterów jest pokaźna, lecz jeśli ktoś lubi posłuchać męskich dorosłych głosów, to na pewno nie będzie zawiedziony kreacją Shirou, w którego wcielił się odpowiedzialny za Trigunowego Vasha Masaya Onosaka.

Na koniec wypada wspomnieć, że Soul Taker wyraźnie nawiązuje do popularnych w Japonii aktorskich produkcji typu tokusatsu, których najbardziej rozpoznawalnym przedstawicielem jest Kamen Rider. Faktycznie przygody samotnego bohatera transformującego się w celu stawienia czoła kolejnym wrogom i potworom mają w obydwu przypadkach wiele wspólnego, lecz mnie osobiście bardziej zaintrygowały podobieństwa do leciwego już Devilmana. Nie da się ukryć, że Kyousuke w wersji „bojowej” jest niezwykle podobny do kreacji stworzonych lata temu przez Gou Nagaia. Jakie by jednak źródło inspiracji nie było, zadziałało dobrze. Jak już napisałem, Soul Taker to opowieść dziwna, zagmatwana, ale w gruncie rzeczy logiczna i przedstawiona bardzo konsekwentnie. Widzowie zainteresowani seansem powinni przygotować się przede wszystkim na to, że w końcu cała tajemnicza, udziwniona otoczka, w jakiej podana zostaje na początku historia, znika, a rozwiązanie okazuje się o wiele bardziej banalne, niż na początku mogło się wydawać. Niemniej po drodze pojawiają się kolejne dziwne, jakby niekomponujące się z pozostałymi wątki, które pomogą zakamuflować fakt, że cały czas mamy do czynienia ze science­‑fiction wcale nie najwyższych lotów.

Slova, 11 października 2014

Recenzje alternatywne

  • Avellana - 1 maja 2004
    Ocena: 3/10

    Chłopak, będący potężnym mutantem, poszukuje zaginionej siostry… Mroczna opowieść, rozgrywająca się w postapokaliptycznym świecie. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Pioneer LDC, Tatsunoko Productions
Projekt: Akio Watanabe, Keiichi Satou, Kenji Hayama, Noriaki Tetsura
Reżyser: Akiyuki Shinbou
Scenariusz: Ken'ichi Araki, Masashi Kubota, Mayori Sekijima, Sumio Uetake
Muzyka: Kou Ootani