Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 6
Średnia: 6,67
σ=0,75

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

City Hunter: Ai to Shukumei no Magnum

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1989
Czas trwania: 87 min
Tytuły alternatywne:
  • City Hunter: .357 Magnum
  • シティーハンター 愛と宿命のマグナム
Gatunki: Komedia, Sensacja
Postaci: Łowcy nagród; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Pierwszy film z cyklu City Hunter – niestety nie prezentujący niczego ponad telewizyjny standard.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Film kinowy opowiadający o przygodach City Huntera miał premierę w czerwcu 1989, czyli przed zakończeniem emisji drugiej serii telewizyjnej. Pracowała nad nim dokładnie ta sama ekipa, nie należało więc oczekiwać niczego ponad to, do czego widzowie zostali już przyzwyczajeni. Tym razem damą w opałach jest młoda (i oczywiście śliczna) pianistka Nina Shutenberg, która wraz z surowym dziadkiem i jej menedżerem w jednej osobie przybywa do Japonii na tournée. Jednak dziewczyna korzysta z pierwszej nadarzającej się okazji, by zniknąć opiekunowi z oczu i udać się na poszukiwania City Huntera. „Prywatny detektyw”, za jakiego bierze bohatera, jest jej potrzebny, aby odnaleźć jej ojca. Czy to jednak możliwe, skoro Nina wie o nim tylko tyle, że żyje, jest w Japonii, a inicjał jego imienia to „J”? W tym samym czasie inspektor Saeko Nogami ma własne problemy: spotkanie z mającym cenne informacje dla japońskiej policji „handlarzem informacji” przebiega bardzo pechowo, a rzeczone informacje giną. W dodatku w całą sprawę wydaje się zamieszana ambasada Wschodniej Garieli…

Jak widać na pierwszy rzut oka, fabuła oparta jest na jednym ze schematów klasycznych dla serii telewizyjnej. Co więcej, można odnieść nieodparte wrażenie, że twórcy starali się też umieścić w filmie wszystkie możliwe „żelazne punkty”: oczywiście podryw w wykonaniu Ryo i młot (oraz inne represje) Kaori, uwodzicielskie sztuczki Saeko oraz Reiki, kłótnię z Umibozu, wątpliwości Kaori dotyczące tego, czy jest odpowiednią partnerką (służbową) dla Ryo, porwanie i przetrzymywanie zakładników, wielką i niepoważną strzelaninę oraz mniejszy i poważny pojedynek. Znaleziono miejsce i rolę dla absolutnie każdej postaci drugoplanowej, nie zawsze z sensem. W efekcie jednak osoba znająca serię telewizyjną może przewidywać wydarzenia co najmniej na kilka scen naprzód, o zaskoczeniu więc trudno mówić. Inna rzecz, że nie wydaje mi się, żeby ta akurat produkcja miała zamiar zaskakiwać widza: film wyraźnie ma dostarczać więcej tego samego, w atrakcyjnym opakowaniu.

Problem polega na tym, że o ile w serii taka historia zostałaby zapewne zamknięta w dwóch odcinkach, o tyle tutaj rozciągnięto ją do niemal półtoragodzinnego filmu. Sporo tu scen zbędnych, zwykle pokazujących jakieś typowe zachowania postaci: dla nowych widzów kompletnie przypadkowych, dla starych – doskonale znanych. Tempo przyspiesza chwilami, ale chwilami zwalnia niemal do zera, w sumie nie oferując także niczego ponad to, co już widzieliśmy. Nie próbowano też nawet pokusić się o przybliżenie czy pogłębienie postaci. Otrzymujemy standardową dawkę informacji o nowych bohaterach (przede wszystkim o samej Ninie i kilku pracownikach wywiadu Wschodniej Garieli), ale brakuje tu scen, które chwytałyby za serce tak, jak w zamykającym serię prościutkim ujęciu wędrujących ulicą bohaterów zrobił City Hunter 2.

Grafika nie uległa żadnym zmianom – film wydaje się mieć taki sam budżet, jakim dysponowała seria telewizyjna. To oznacza nie najgorsze projekty postaci (wydaje mi się, że odrobinę zmieniono wygląd Kaori), ale raczej słabe tła – w filmie kinowym panele z zastygłym nieruchomo tłumem rażą, niezależnie od wieku produkcji. Animacja jest także w normie dla serii telewizyjnej – czyli niezła, ale jednak dość przeciętna. Szkoda, bo znalazło się tu kilka scen, w których można by pokazać „fajerwerki” odporne nawet na upływ czasu. Ścieżka dźwiękowa jest dobra, zaproponowano tu nowe kompozycje w czołówce i przy napisach końcowych, a całość także trzyma poziom znany (i tu akurat jest to raczej zaleta).

Szczerze mówiąc, tytuł wydaje mi się wybrany dość przypadkowo i po to, żeby dobrze brzmiał: miłość, przeznaczenie oraz ulubiona broń bohatera nie odgrywają tu roli ważniejszej niż… Właśnie. Niż w serii telewizyjnej. To powtarza się jak refren w całej recenzji, ale trudno od takiego stałego porównywania uciec. Akcja dzieje się gdzieś w drugiej połowie City Hunter 2 (sądząc po obecności Miki), ale obejrzeć film można praktycznie w dowolnym momencie dowolnej serii. Dla tych, którzy przygody doskonałego sweepera i niepoprawnego uwodziciela lubią, może to być przyjemna propozycja. Nic specjalnego, ale też nic, co by poważnie ich zawiodło. Natomiast mniej może polecałabym ten tytuł jako sposób na zapoznanie się z cyklem: jest trochę rozwleczony, a lepszą próbką mogą być praktycznie dowolne dwa odcinki ze środka którejś z dwóch pierwszych serii telewizyjnych.

Avellana, 11 grudnia 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Tsukasa Houjou
Projekt: Mika Akitaka, Sachiko Kamimura
Reżyser: Kenji Kodama
Scenariusz: Akinori Endou
Muzyka: Tatsumi Yano