Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 73
Średnia: 7,66
σ=1,38

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Saint Seiya: Meiou Hades Juuni Kyuu Hen

zrzutka

Nowa, nakręcona po latach seria przygód rycerzy Zodiaku. Znacznie lepsza niż wszystkie poprzednie razem wzięte.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Minęło kilka lat od zakończenia walk w królestwie Posejdona. U rycerzy wszystko po staremu: Seiya szuka siostry, Shun wciąż płacze po zaginionym gdzieś braciszku, Hyoga po matce, tylko Shiryu płakać nie może, bo jest ślepy (znowu…). Tę sielankę przerywa stary piern… znaczy, Rycerz Wagi, który ma wizję i to bynajmniej nie wygranej w totka, tylko dekapitacji Ateny (ech, pomarzyć dobra rzecz). W tym samym czasie Sanktuarium Ateny, pilnowane przez Mu, złotego rycerza Barana odwiedza czwórka starych znajomych – Aphrodite, Camus, Shura, Saga i Maska Śmierci, zaś towarzyszy im tajemniczy osobnik, skrywający twarz pod kapturem, który jednak wydaje się Mu dziwnie znajomy. Ktoś spyta, jak to możliwe, że piątka zabitych jakiś czas temu rycerzy żyje? Odpowiedź jest banalna – zostali wskrzeszeni jako Spektranie i służą Hadesowi (ja już nie pytam, kto w takim razie w świecie Saint Seiya rządzi piekłem – Lucyfer czy Hades), który właśnie przypadkiem powrócił do świata żywych i nie ma nic lepszego do roboty niż knucie zemsty na Atenie, która 234 lata temu zrobiła mu kuku.

Żeby jeszcze bardziej wszystko pokręcić, okazuje się, że owym tajemniczym typem, przed którym Mu trzęsie d…, znaczy się kolanami, jest nie kto inny, tylko dawny mistrz Mu – Shion, kolejny z grona tych, którzy wedle wszelkiego prawdopodobieństwa winni wąchać kwiatki od spodu. Biedny rycerz Barana, który przysięgał swemu mistrzowi posłuszeństwo, dostaje niemal kręćka, słysząc, iż ma mu przynieść głowę Ateny na tacy. Od kompletnej schizofrenii ratuje go Seiya, który niewiadomo skąd i po co przylazł do Sanktuarium. Lepiej by było, gdyby tego nie robił, gdyż po krótkiej walce ginie (niestety, nie na zawsze…), zaś jego zabójcą okazuje się nie kto inny, tylko właśnie Mu. A to dopiero początek…

Tak zaczyna się nowa, mocno odmienna od wcześniejszych, odsłona przygód rycerzy Zodiaku. Hades Chapter – Sanctuary to pierwsza część trylogii poświęconej zmaganiom wojowników Ateny z Hadesem i jego sługami. Godne uwagi jest wysunięcie tu na pierwszy plan złotych rycerzy – Mu, Aiorii, Kanona, Shaki i Milo. To na ich barki spada obrona Sanktuarium przed wojownikami Hadesa. Piątka głównych bohaterów pozostaje raczej w tle – docierają na miejsce już w trakcie walki, poza tym są zwyczajnie za słabi, aby mierzyć się ze wskrzeszonymi złotymi rycerzami, o oryginalnych Spektranach nie wspominając. Dopiero pod sam koniec Hyoga, Seiya, Shun i Shiryu (nie, to nie pomyłka, Ikki pojawia się wyłącznie na chwilę) mają możliwość się wykazać. Postaci tu bardzo wiele (wspomniano na wstępie, że Hades ma do dyspozycji 108 Spektran), a fabuła (owszem, tu jest coś takiego!) potrafi nawet zaskoczyć.

Technicznie Hades Chapter – Sanctuary prezentuje się świetnie. Nowe wersje zbroi wyglądają znacznie lepiej niż stare, poprawiono bowiem znacząco ich wygląd, czyniąc je tym samym bliższymi pierwotnym projektom, znanym z mangi. Pretensje mógłbym mieć do animacji, która chwilami jest zbyt dynamiczna i „podbajerowana”, zaś podczas niektórych ataków można dostać oczopląsu. Nie mam natomiast zastrzeżeń do muzyki – dwa openingi (oryginalny, porywający Pegasus Fantasy oraz nowy, nastrojowy Chikyugi) to znakomite piosenki, podobnie jak obydwa endingi. W tle słyszymy często wariacje na temat znanych motywów, takich jak np. Soldier Dream. Seria liczy trzynaście odcinków, z których ostatni jest jednocześnie początkiem drugiej części – Hades Chapter – Inferno. Jak nietrudno zauważyć, tytuły odnoszą się do miejsca akcji poszczególnych serii.

Jest to dość ciekawy przypadek naprawdę udanego powrotu stareńkiego bądź co bądź (AD 1986) anime w zupełnie nowej odsłonie. Problemem jest zapewne to, że pełną przyjemność z oglądania Hades Chapter – Sanctuary czerpać będą wyłącznie ci fani, którzy zadali sobie niegdyś trud zapoznania się z oryginalną serią (której oglądanie dziś podpada już pod masochizm). Masa tu smaczków (jak choćby prawdziwa forma Roshiego), a przede wszystkim nawiązań fabularnych do wydarzeń z serii telewizyjnej. Podejrzewam, że na dobrą sprawę dałoby się oglądać tę OAV bez znajomości oryginalnych Rycerzy Zodiaku, jednak czy warto? To pytanie otwarte. Każdy jednak, kto kiedyś na antenie RTL7 oglądał opowieść o przygodach dzielnych wojowników (w tragicznym tłumaczeniu Marka nomen omen Barana, ale jednak…), powinien dać szansę Hades Chapter. Nie zawiedzie się.

Grisznak, 30 grudnia 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Masami Kurumada
Projekt: Michi Himeno, Shingo Araki
Reżyser: Shigeyasu Yamauchi
Scenariusz: Michiko Yokote
Muzyka: Seiji Yokoyama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Saint Seiya na forum Kotatsu Nieoficjalny pl
Saint Seiya: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl
Saint Seiya Hades — recenzja na Anime Forever Nieoficjalny pl