Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 13 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,92

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 192
Średnia: 6,84
σ=1,78

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tokyo Majin

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 14×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Tokyo Majin Gakuen Kenpuchou Tou
  • 東京魔人學園剣風帖 龖
Postaci: Kapłani/kapłanki religii wschodnich, Youkai; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Gra (RPG); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia, Supermoce
zrzutka

Supermoce, makabra, mroczne tajemnice, demony i Tokio nocą. Młodzi bohaterowie we wciągającej akcji niestrasznego horroru.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W wąskich uliczkach i ciemnych zaułkach Tokio zaczyna panoszyć się zło. Miejsca, w które i tak nie powinno zapuszczać się samemu, co noc nawiedzają bezwzględne demony, a rankiem znajduje się ciała ich ofiar. W tym samym czasie do Tokio przybywa tajemnicza zakapturzona postać. Tatsuma Hiyuu jest dopiero licealistą, ale już teraz jego umiejętności wykraczają daleko poza normę. W jego wnętrzu drzemie jeszcze nieznana dotąd moc – „smoczy strumień”, która w nim i w grupie jego rówieśników obudzi siłę do walki z mroczną potęgą. Wszystko po to, żeby bronić bezbronnych przed okrutnymi demonami.

Główne założenia fabuły nie wydają się zbytnio oryginalne. Te kilka zdań wstępu może wystarczyć, aby odstraszyć wybrednego widza. Jednak już w pierwszych scenach zostajemy wrzuceni w mroczny nurt z pozoru niepowiązanych ze sobą wydarzeń, rozrzuconych w czasie i przestrzeni. Wraz z mnożącymi się wątkami pojawia się spora liczba postaci, tak że trudno wskazać głównych bohaterów. Wartkie, ciekawe sceny akcji jedna po drugiej przewijają się na ekranie, a w spokojniejszych momentach napięcie podtrzymują szarpane dźwięki instrumentów smyczkowych. Nie wiedzieć czemu spodobało mi się zakłócenie chronologii wydarzeń – wybiegi do przodu i cofanie się w czasie. Po początkowych odcinkach pomyślałem, że choćby cała historia okazała się marna, to warto było obejrzeć jej dynamiczne, bardzo ciekawie przedstawione, rozpoczęcie.

Niestety zaraz potem otrzymujemy kilka przeciętnej jakości wątków pobocznych. Mimo logicznego wytłumaczenia odebrałem je jak zwyczajne zapychacze fabuły. Na szczęście historia nabiera rumieńców, gdy koncentruje się z powrotem na głównych bohaterach. Fantastycznie wypadają tu retrospekcje, bardzo tajemnicze, często w postaci luźnych obrazów – niczym strzępy wspomnień, których nie rozumieją nawet sami bohaterowie. Spraw, które wymagają wyjaśnienia, jest dostatecznie dużo, by zainteresować widza, ale i dostatecznie mało, by tenże widz w tym wszystkim się nie pogubił. Wszystko to połączono z wartką akcją i wieloma scenami walk. Z tego powodu mimo mankamentów seria wciąga i bardzo dobrze się ją ogląda. Podobało mi się też ciekawe wykorzystanie napisów końcowych w konkretnych punktach historii.

Seria podobno jest horrorem. Nie do końca wiem, co ją nim miałoby czynić. Nie jest specjalnie straszna (poza jednym czy dwoma momentami), być może miała być, ale ja raczej jej tak nie odebrałem. Jest tu sporo wynaturzonych potworów, „strasznych” twarzy z wielkimi oczami i rozedrganymi nozdrzami, no i oczywiście duża dawka przemocy. Sam nie znoszę idiotycznej brutalności, czyli scen, w których pokazanie bluzgającej krwi jest celem samym w sobie. Na szczęście w Tokyo Majin zachowano pod tym względem stosowny umiar. Co prawda zdarzy się, że tu i ówdzie pofrunie jakaś kończyna lub dwie, ale nie zobaczymy ani jednej sceny w stylu obdzierania ze skóry z Silent Hill.

Postacie w serii zdecydowanie trafiły w moje gusta. Co prawda nie zagłębiamy się tu zbyt głęboko w ich psychikę, a charakterystyka niektórych bohaterów na podstawie wiadomości z serii zamknęłaby się zapewne w kilku zdaniach, ale dobór cech i zachowań wypadł tutaj bardzo dobrze. Zresztą postaci jest tak dużo, że zagłębianie się w ten temat mogłoby tylko zaszkodzić. Jest to jedna z serii, w której pokazuje się realistyczne odczucia oraz relacje między bohaterami – złość jest agresywna, żal jest bolesny, a przyjaźń wymaga zahartowania. Pokazano tu również wpływ bieżących wydarzeń na wytrzymałość psychiczną człowieka – to, że „ratowanie świata” zaczyna niektórych przytłaczać (świetne jest też to, że tylko niektórych!). Skryty, ale sympatyczny, a zarazem bardzo silny mentalnie i fizycznie Tatsuma oraz troskliwa Aoi Misato może nie są najciekawszymi postaciami, jakie widziałem, ale z pewnością wybijają się ponad przeciętność.

Niespecjalnie dobrze wyszły tutaj supermoce bohaterów. Są zwyczajnie zbyt potężni, pomimo odniesionych poważnych ran bardzo szybko regenerują siły, a ciosy, które zabiłyby przeciętnego człowieka, nie mają na nich żadnego wpływu. Nie podobało mi się też to, że nawet bez wykorzystania supermocy bohaterowie bez szwanku potrafili robić rzeczy przekraczające możliwości ludzkie, na przykład zeskoczyć z kilku kondygnacji na ziemię.

Natomiast bardzo ciekawe urozmaicenie stanowią postacie dalszych planów. Często mają minimalny wpływ na bieg wydarzeń, a jednak ciągle są obecne, dodając fabule swoistego smaczku. Nie wiem czemu, ale w całym tym ciężkim klimacie miło było również od czasu do czasu spojrzeć na elementy humorystyczne (jak postać rozentuzjazmowanej fotoreporterki). Niestety zdarza się (nie po raz pierwszy w anime), że autorzy przesadzają z traumą wybranych postaci. Wygląda to zwyczajnie niewiarygodnie, gdy pomimo okrutnych doświadczeń pokazuje się ich raczej wyolbrzymione tragedie. Może gdyby przedstawiono ich jako chorych szaleńców, rzeczywiście wyszłoby to autentycznie – niestety choroby psychicznej raczej nie da się wyleczyć w ciągu dwóch, trzech odcinków.

Szata graficzna jest przyzwoita i ładna, ale wyraźnie widać, że mogłaby być lepsza. Trudno jednoznacznie wskazać niedoskonałości. Czasami odnosiłem wrażenie, że niektóre malunki specjalnie są „niedopieszczone”. W każdym razie podczas oglądania w zakresie wizualnym nic nie powinno nam przeszkadzać. No, może poza projektami części demonów: niektóre wyglądają dosyć bzdurnie, a inne zbyt bajkowo, tak że zupełnie nie pasują do całości. Postacie narysowano tu w charakterystycznym stylu: nieco nierealistycznie, tak jakby spłaszczając je i wydłużając czasem wręcz karykaturalnie – daje to ciekawy efekt. Bardzo podobały mi się ich animacje: płynne, „giętkie”, połączone z szybkim przemieszczaniem się i trzepoczącymi ubraniami. Od zastosowanej dynamiki i pomysłów na wybrane ruchy tchnie oryginalnością. Jeśli miałbym je do czegoś porównać, to w tym aspekcie przychodzi mi na myśl tylko Samurai Champloo. Szczególnie ciekawie widać to w trakcie walk, które naprawdę mogą się podobać amatorom tego typu akcji. Może autorzy przesadzili tu z niszczeniem przedmiotów martwych, ale z drugiej strony inaczej nie byłoby takiego efektu.

W kwestii muzyki na uwagę zasługują na pewno zarówno opening, jak i ending. Same może nie są rewelacjami, ale wyśmienicie komponują się z całokształtem tej produkcji. Ich linia melodyczna oddaje dokładnie klimat, emocje i akcję serii. W ścieżce dźwiękowej dostaliśmy tu połączenie różnych typów muzyki: spokojnego pianina i wspomnianych już instrumentów smyczkowych oraz ostrzejszych brzmień metalowych, zależnie od tego, co widzimy na ekranie.

Seria z pewnością może spodobać się amatorom tego typu cięższych pozycji, okraszonych sporą ilością potyczek. Pomimo że całość fabuły oceniam dobrze, to w tematach przewodnich, takich jak: walka dobra ze złem, demony i superartefakty, nie dostrzegłem zbytniej świeżości. Bitwa finałowa, chyba właśnie z tych powodów, wypadła jakoś tak sztucznie. Jeżeli chodzi o fatalizm i reinkarnację, rozumiem, że jest to element japońskiej kultury, ale szczerze mówiąc, zaczynają mnie już nudzić (nawet w minimalnej ilości, jak w tej serii). Wspomnę może jeszcze, że Tokyo Majin jest kolejną serią, która luźno sięga do historii, w tym przypadku szogunatu Tokugawa – piszę o tym, bo niektórych może to odrzucić, a innych przyciągnąć. Z racji mnogości wątków zakończenie Tokyo Majin jest kapitalnym i solidnym punktem wyjścia dla sequela. Jestem ciekawy dalszych wydarzeń i z pewnością sięgnę po kontynuację.

Azag, 5 lutego 2009

Recenzje alternatywne

  • Mitsurugi - 19 lutego 2009
    Ocena: 6/10

    Kolejna historia o grupce nastolatków obdarzonych niezwykłymi mocami, stających do walki z siłami ciemności. Kolejna schematyczna seria czy może oryginalna opowieść w schematycznej otoczce? Zobaczymy. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company), BeSTACK
Autor: Shuuhou Imai
Projekt: Jun Nakai
Reżyser: Shinji Ishihira
Scenariusz: Toshizou Nemoto
Muzyka: Takayuki Negishi

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Tokyo Majin vol. 1 Anime Gate 2009
2 Tokyo Majin vol. 2 Anime Gate 2009