Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,44

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 103
Średnia: 7,1
σ=1,65

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Yakushiji Ryouko no Kaiki Jikenbo

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 13×23 min
Tytuły alternatywne:
  • Ryoko's Case File
  • 薬師寺涼子の怪奇事件簿
zrzutka

Mój kolega stwierdził kiedyś, że kobieta najlepiej wygląda w czerwonych szpilkach. Nigdy nie sądziłam, że się z nim zgodzę…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Junichirou Izumida ma trzydzieści trzy lata i pracuje jako porucznik w wydziale kryminalnym tokijskiej policji. Nie należy do ludzi szczególnie ambitnych, dlatego nikt nie wróży mu zawrotnej kariery. Zresztą w Japonii ambicja to trochę za mało, by odnieść sukces, potrzebne są jeszcze odpowiednie znajomości, których nasz bohater również nie posiada, chociaż… Jest pewna osoba, która trzyma w swoich rękach cały wydział i nie tylko, nazywa się Ryouko Yakushiji i jest szefem Izumidy. Fantastycznie? Nic z tych rzeczy, ta kobieta to diabeł w spódnicy, który postanowił zamienić życie porucznika w piekło. Biedny Izumida jest jej tragarzem, lokajem i niańką jednocześnie, a w przerwach między tymi czynnościami pomaga jej rozwiązywać wyjątkowo nietypowe sprawy. Ponieważ Ryouko Yakushiji jest kobietą niezwykłą pod każdym względem, wręcz przyciąga dziwne i niewytłumaczalne zjawiska. Dlatego nasz bohater nie jest szczególnie zaskoczony, kiedy podczas kolejnej wyprawy na zakupy (oczywiście w godzinach pracy) dosłownie na ich oczach zostaje zmumifikowany żywy człowiek. W całą sprawę zamieszana jest potężna firma farmaceutyczna, tajemnicza sekta i kilka ważnych osobistości…

Nareszcie! W końcu doczekałam się serii rozrywkowej, w której główna bohaterka nie jest rozchwianą emocjonalnie nastolatką czy słodkim naiwnym dziewczęciem z ogromnym „przesłaniem”. Dlatego też, niezależnie od wyjątkowo szalonej i nieprawdopodobnej fabuły, będę broniła Yakushiji Ryouko no Kaiki Jikenbo zębami i pazurami! Jest to seria pełna tajemniczych, mrocznych organizacji, skorumpowanych polityków, eksperymentów genetycznych i innych niedorzeczności, będąca fantastycznym nawiązaniem do filmów o Jamesie Bondzie. I tak jak filmów o najlepszym agencie Jej Królewskiej Mości, tak i tej produkcji nie da się traktować poważnie. Natomiast jako parodia sprawdza się znakomicie. Trzeba przyznać, że dzieje się tu naprawdę dużo i szybko – są strzelaniny, pościgi, wybuchy, zmutowane zwierzęta i pokojówki potrafiące kierować czołgiem. Oczywiście wszystko jest pokazane z przymrużeniem oka i doprawione sporą ilością humoru. Zagadki kryminalne nie należą do szczególnie wyszukanych i przeciętny widz zaznajomiony z kinem detektywistycznym nie będzie miał problemu z szybkim ich rozwiązaniem (chociaż muszę przyznać, że w jednym przypadku zostałam bardzo zaskoczona). To nie stopień skomplikowania intrygi jest najmocniejszą stroną tego anime, a relacja łącząca charyzmatyczną panią detektyw i jej podwładnego. Nic nie jest powiedziane wprost i srogo zawiedzie się każdy, kto liczy na gorące wyznania, romantyczne sceny w blasku księżyca czy jakikolwiek rozwój ich „związku”. Między bohaterami iskrzy już od pierwszego odcinka i ewidentnie widać, że łączy ich coś więcej niż praca. Rzecz w tym, że oni sami też nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Izumida notorycznie ma sny ze swoją przełożoną w roli głównej (proszę sobie nie robić nadziei, nie ma w nich nic pikantnego) i chociaż często narzeka na to, jak jest traktowany, w gruncie rzeczy bardzo się troszczy o Ryouko. Sposób przedstawienia ich „związku” nie jest niczym nowym w anime, ale spośród morza podobnych wyróżnia go to, że w kryzysowych sytuacjach żadne z nich nie traci głowy. Nie ma tu dramatycznych poświęceń, ponieważ oboje są pewni swoich umiejętności i mają zaufanie do partnera – w swoim fachu są prawdziwymi profesjonalistami i nie dają się łatwo ponieść emocjom.

Na uwagę zasługuje również fakt, że w Yakushiji Ryouko no Kaiki Jikenbo to kobiety grają pierwsze skrzypce. Największym rywalem Ryouko Yakushiji na gruncie zawodowym jest jej koleżanka ze studiów – Yukiko Muromachi. Obie panie mają zupełnie różne podejście do życia i nie szczędzą sobie typowo kobiecych złośliwości, ale kiedy wymaga tego sytuacja potrafią połączyć swoje siły. Przez kilka pierwszych odcinków przeciwnikami naszej detektyw są głównie panowie – najczęściej bogaci, wysoko postawieni i zepsuci do szpiku kości. Jednakże szybko wychodzi na jaw, że główną antagonistką jest niejaka Ruriko Isurugi. Osoba równie potężna i wpływowa jak główna bohaterka. Panowie pełnią funkcje asystentów lub marionetek w rękach tych silnych kobiet i tak naprawdę oprócz Izumidy nie ma tu żadnej wyróżniającej się postaci męskiej. Mimo takiego układu sił do kina feministycznego tej serii daleko, chociaż nie dziwię się osobom, które zrezygnowały z oglądania już po pierwszym odcinku, narzekając na „pantoflowatość” głównego bohatera. Jakby nie patrzeć, Izumida­‑kun sprawia właśnie takie wrażenie – jest zawsze posłuszny swojej szefowej i gotowy na każde jej skinienie. To typ mężczyzny, który posprząta, ugotuje, zaopiekuje się dzieckiem kiedy trzeba, jest zadowolony z tego, co ma i nie przepada za zmianami. Jednak przy całej swojej serdeczności, dobroci i cieple znakomicie radzi sobie w trudnych sytuacjach i zawsze wie, co akurat trzeba lub wypada powiedzieć, przy okazji wprawiając Ryouko w zakłopotanie. To nie jest piękny młodzieniec, do którego się wzdycha i piszczy na jego widok, a raczej rozsądny i uroczy mężczyzna, którego chciałoby się zaprosić do domu. Zakładam, że to samo widzi w nim bohaterka, bo nie wiem, jak inaczej wytłumaczyć jej zainteresowanie porucznikiem. Taka kobieta jak ona może przebierać w adoratorach jak w ulęgałkach – jest młoda, piękna, bogata i inteligentna. Chociaż, patrząc z drugiej strony na to, co obecnie serwują nam twórcy anime, widać, iż preferują oni tę mniej interesującą, ale za to częściej się rumieniącą część płci pięknej.

Dla mnie Ryouko jest jedną z najfantastyczniejszych postaci kobiecych, z jakimi się spotkałam. We wstępie wspomniałam o czerwonych szpilkach, a to dlatego, że są one znakiem rozpoznawczym pani detektyw. Zupełnie rozłożyła mnie na łopatki scena z pierwszego odcinka, w której właśnie w tych pięknych butach i koszmarnie krótkiej i obcisłej spódnicy goni podejrzanego. Takich perełek jest tu dużo więcej, a wszystkie bije na głowę jej wyczyn z przedostatniego odcinka. Sama uważam chodzenie w butach na obcasie (powyżej pięciu centymetrów) za sport ekstremalny i oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że zachowanie i „akrobacje” Ryouko są wyjątkowo nierealistyczne, ale oglądanie tego sprawiło mi ogromną frajdę. Niestety ostatnimi czasy wyraźnie brak pełnokrwistych postaci kobiecych, a jeżeli już się taka trafi, to się ją ubija, spycha na trzeci plan bądź po prostu sprowadza do roli uroczej dekoracji. Tym bardziej cieszy mnie, że scenarzyści darowali sobie eksperymenty i kapryśna pani detektyw od początku do końca pozostała sobą.

Strona audiowizualna tej serii to fachowa i solidna robota. Co prawda nie ma tu grafiki, która zachwyca i sprawia, że widz nie może oderwać wzroku od ekranu, ale ma ona równy poziom i jest niezwykle staranna. Projekty postaci są różnorodne i dobrze wykonane. Co więcej, od razu widać, że mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi. Panie są eleganckie i dopieszczone – naprawdę nie sposób pomylić jednej bohaterki z drugą. Oczywiście wszystkie mają pełne szafy ubrań, z których chętnie korzystają. Styl ubierania się idealnie oddaje ich osobowości – stąd pewna siebie i przebojowa Ryouko chętnie nosi szpilki i seksowne kostiumy, a jej ulubionym kolorem jest czerwień. Chłodna, poważna i żyjąca pracą Yukiko preferuje raczej stonowane kolory i zdecydowanie woli zasłaniać ciało niż je eksponować. Natomiast tajemnicza Ruriko hołduje tradycji i często widujemy ją w kimonie. W przypadku panów zdecydowanie króluje garnitur – cóż, taka praca… Amatorki bishounenów będą zawiedzione, bo w niewielkiej grupie postaci męskich od biedy tym terminem można określić najwyżej jednego bohatera (i nie mam na myśli Izumidy). Dodatkowo twórcy postanowili ułatwić widzom rozpoznawanie negatywnych bohaterów poprzez zafundowanie im wyjątkowo szkaradnych twarzy. Od strony muzycznej anime również prezentuje się solidnie. Zarówno czołówkę, jak i utwór kończący wykonuje zespół KATSU – w obu przypadkach są to jazzowe kompozycje instrumentalne. Opening jest dynamiczny i radosny, natomiast animacja w bardzo zabawny i uroczy sposób nawiązuje do czołówek filmów o Bondzie – wyginające się czarne kobiece ciała na tle kolorowej mozaiki. Ścieżka dźwiękowa nie jest zbyt bogata, ale utwory, które się pojawiają, są wyjątkowo przyjemne dla ucha i doskonale wpasowują się w klimat serii.

Yakushiji Ryouko no Kaiki Jikenbo to seria sprytnie bawiąca się konwencją lżejszego kina detektywistycznego. Pod względem fabularnym, jak również w przedstawieniu relacji głównych bohaterów przypomina Rewolwer i melonik czy Na wariackich papierach. Zdecydowanie jest to pozycja skierowana do widza dojrzałego, nie z powodu obecności treści, które mogłyby młodsze osoby zgorszyć, ale dlatego, że jej bohaterami są osoby dorosłe, w niczym nieprzypominające tych, do jakich twórcy anime przyzwyczaili nastoletnich widzów. Dzieje się tu dużo, nie brakuje widowiskowych pojedynków, ale przeciętnemu fanowi serii przygodowych trudno będzie identyfikować się z którąś z postaci. Poza tym, aby w pełni cieszyć się seansem, a nie zgrzytać zębami i marudzić pod nosem, jakie to anime jest „głupie”, wypadałoby znać wymienione przeze mnie produkcje. Siłą napędową serii jest główna bohaterka, dlatego osobom lubiącym takie szalone i nieprawdopodobne historie, proponuję na próbę obejrzeć dwa odcinki. Jeżeli nie spodobają się, nie ma sensu oglądać dalej.

moshi_moshi, 1 marca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Yoshiki Tanaka
Projekt: Jun'ichirou Taniguchi, Narumi Kakinouchi
Reżyser: Tarou Iwasaki
Scenariusz: Hiroyuki Kawasaki