Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,75

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 124
Średnia: 6,14
σ=1,67

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Mitsurugi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Yozakura Quartet

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 12×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Quartet of Cherry Blossoms in the Night
  • 夜桜四重奏 ~ヨザクラカルテット~
zrzutka

Miasto, w którym wspólnie żyją ludzie i youkai, istoty o nadprzyrodzonych zdolnościach. W takim miejscu potrzeba specjalnych metod, aby utrzymać równowagę i porządek.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Przed wieloma wiekami zostały zasadzone potężne magiczne drzewa wiśniowe, zwane Nana­‑gou. Miały one stanowić bramę między światem ludzi a światem youkai, istot o nadprzyrodzonych mocach. Dzięki nim wszystkie urodzone w świecie ludzi youkai miały szansę na powrót do ojczystego wymiaru. Od najdawniejszych czasów youkai były wielokrotnie traktowane przez ludzi okrutnie i niesprawiedliwie. Wiele z nich postanowiło osiedlić się na ziemi okrytej cieniem potężnych Nana­‑gou. W ten sposób na przestrzeni setek lat wykształciła się społeczność ludzi i istot nie z tego świata, tak właśnie powstało miasto Sakura­‑Shin, gdzie obie rasy mogły żyć w pokoju. Dzisiaj youkai stanowią ponad połowę populacji Sakura­‑Shin. Nad bezpieczeństwem miasta i jego mieszkańców czuwa organizacja, której przewodzi Akina Hiizumi, nastoletni chłopak i jedyny wśród członków grupy człowiek. Razem z nim pracują dwie dziewczyny-youkai, potrafiąca czytać w myślach Ao i Kotoha, mająca moc tworzenia przedmiotów za pomocą słów. W ich działaniach na rzecz bezpieczeństwa obu ras pomaga im potężna burmistrz miasta, Hime Yarisakura, oraz jej chłodny asystent.

Już w pierwszym odcinku naszym bohaterom przyjdzie stanąć przed nowym wyzwaniem. Pewien youkai zaczyna terroryzować mieszkańców miasta, a organizacja dostaje zadanie zapobiegnięcia kolejnym incydentom i ujęcia niebezpiecznego przestępcy. Lecz to, co wydaje się kolejnym rutynowym zadaniem, okazuje się początkiem wydarzeń, od których zależeć będzie los nie tylko naszych bohaterów, ale także całego miasta Sakura­‑Shin.

Youkai. Nadprzyrodzone moce. No cóż, temat z pewnością wielokrotnie wałkowany w anime, do którego słowo oryginalność nie pasuje. Jak i z resztą do całej serii. Bo słowem najlepiej pasującym do Yozakura Quartet jest „nuda”.

Fabuła oczywiście obraca się wokół głównych bohaterów i prowadzonej przez nich organizacji. Nasi młodzi (jakżeby inaczej) protagoniści będą musieli stanąć do walki z potężnymi mocami, stawić czoła przeszłości, zmierzyć się z własnymi słabościami i odnaleźć w sobie siłę, dzięki której zapobiegną działaniom tych, którzy chcą zaszkodzić miastu. Oprócz tego pojawią się ci, których się nie spodziewali, a za którymi tęsknili, a przełożeni okażą się nie tacy znowu chętni do współpracy, jak można się było spodziewać. Podsumowując jednym zdaniem, jak śpiewała Maryla Rodowicz, „ale to już było”. Tylko brak nam „i nie wróci więcej”. Bo wraca. Oj, wraca jak bumerang i boleśnie bije po głowie. Historia cierpi na brak oryginalnych pomysłów, wciągającej fabuły i ciekawej konstrukcji świata, czy też bohaterów. Wszystko to już znamy z wielu, naprawdę wielu produkcji. Tu nie chodzi o to, że ja mam uraz do serii opowiadających o youkai czy o nadprzyrodzonych mocach. Yozakura Quartet ma jedną, ale to bardzo poważną wadę. Jest po prostu nudne. Ni mniej, ni więcej.

W zamyśle twórców seria zapewne miała być kolejną dynamiczną, pełną akcji historią o obdarzonych nadnaturalnymi mocami ludziach (i nieludziach), którzy w brawurowy sposób, zgodnie z niezwykłą fabułą i zaskakującymi (kogo?) zwrotami akcji ratują świat/miasto przed zagładą (nie wyszło im…). A wszystko miało być udekorowane wstawkami komediowymi, no bo przecież w gatunkach jest zaznaczone, że to jest komedia. Problem polega na tym, że ani razu się nie zaśmiałem, a uśmiechnąłem się z rozbawieniem tylko raz, podczas jednego odcinka. Widać albo ja nie mam poczucia humoru, albo producenci nie mieli za grosz pomysłu, czym by tu rozśmieszyć widza. Dodam jeszcze, że znacznie lepiej oglądało się odcinki, które skupiały się na pokazaniu codziennego życia w mieście, przybliżeniu bohaterów czy opisie świata przedstawionego. Twórcy serii nie wykazali się bowiem żadną oryginalnością czy sprawnością w pokazywaniu akcji, walk czy wszelkich nadnaturalnych elementów (ot, dodasz komuś rogi i masz youkai). Walki są nudne, schematyczne, powtarzalne i za długie (bo nudne!). W kółko pokazywane są te same chwyty, te same okrzyki itp. Cała akcja wlecze się jak ślimak na uwięzi, a kolejne odcinki oglądałem tak od połowy serii już chyba tylko po to, żeby wiedzieć, jak to się wszystko zakończy. Po pierwszych dwóch odcinkach miałem szczerą nadzieję, że akcja mimo wszystko rozkręci się w jakimś sensownym kierunku, a ja otrzymam dodatkowo jakieś gagi komediowe. Ale cała reszta serii jest na takim samym poziomie. Brak tutaj interesujących zwrotów akcji, brak wątków dramatycznych, brak wątków romantycznych. W sumie, jak teraz o tym pomyślę, to mógłbym streścić całą fabułę w dwóch zdaniach.

Pora poruszyć kwestię bohaterów. W większości nudni, schematyczni, inaczej mówiąc, lustrzane odbicie wielu znanych nam konstrukcji charakterów w świecie anime. Nawet nie chce mi się ich opisywać, bo nie ma sensu. Po pierwszym odcinku gwarantuję wam, że nic was w nich nie zaskoczy. A pomysł na główny czarny charakter to tak odgrzany kotlet, że aż przypalony. Do tego jego jakże straszliwy i okrutny, przepełniony złem śmiech i głos brzmiał, jakby ktoś go ściskał za… tu pozostawiam waszej wyobraźni to, za co go mogli ściskać. No nic, ale to nic nowego. Ja naprawdę nie chcę nikomu zarzucać, że powiela stare motywy. Ale niech to robi z pomysłem, a minimum oryginalności naprawdę nie zaszkodzi.

Oprawa audiowizualna jest niezła. Grafika jest dość ładna, choć wydaje mi się, że projekty postaci są zbyt oszczędne, szczególnie youkai. A kiedy zobaczyłem demony w ostatnich dwóch odcinkach ganiające po mieście, myślałem, że spadnę z fotela i już nie wstanę. Jak nic przypominały mi spasione fretki po spotkaniu z maszynką do golenia (może to miał być ten element komediowy?). Animacja jest raczej płynna, choć czasami uboga, ale jakichś przycięć czy gryzących w oczy błędów nie zauważyłem. Ładne są za to efekty świetlne, obecne na przykład podczas walk. A jeśli chodzi o muzykę, to w ogóle nie zapadła mi w pamięć. Tylko jeden jedyny utwór, obecny już na początku pierwszego odcinka, według mnie jest naprawdę dobry i często przewija się przez całą serię, naprawdę pasując do wielu momentów. No ale przecież nie na jednym utworze ma się opierać cała ścieżka dźwiękowa! Jeszcze opening mi się spodobał, ale ending jest już według mnie słaby i bez wyrazu. Cała reszta – przeciętniak przez duże P.

Przyszła pora na podsumowanie. Yozakura Quartet to bardzo przeciętne, niewyróżniające się niczym anime. Kolejna szara seria opowiadająca o nadnaturalnych mocach, youkai, demonach, walkach z nimi itd. Wszystko bez pomysłu i smaku. Brak tu powiewu świeżości, a najbardziej doskwierającym czynnikiem jest nuda. Według mnie autorzy powinni zrezygnować z żartu, jakim jest umieszczenie tego anime w gatunku komedia. Bo albo nie potrafię się już śmiać, albo humor jest tak specyficzny i subtelny, że nie trafia do takiego zwykłego zjadacza chleba jak ja. O tej produkcji nie mogę nawet powiedzieć, że zmarnowała potencjał, bo go zwyczajnie nie miała. Nie mam nic przeciwko tematyce serii, utartym schematom i tak dalej, choć lubię oryginalność. Ale nade wszystko nie lubię anime, które mnie nudzi. Oceniam to anime na 5. Polecam jedynie miłośnikom motywów nadprzyrodzonych, wszelkiej tematyki dotyczącej youkai, albo komuś, kto naprawdę nie ma w ogóle pomysłów, co by tu wieczorkiem sobie obejrzeć. Jeżeli po pierwszych dwóch odcinkach stwierdzi, że seria mu się podoba, niech ogląda dalej, bo w kolejnych jest tak samo. Jeśli nie znudzicie się podczas oglądania, to dodajcie jedno oczko do oceny końcowej. Moim zdaniem lepiej nie marnować na ten tytuł czasu i sięgnąć po inne produkcje. Nie polecam.

Mitsurugi, 22 marca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Nomad
Autor: Suzuhito Yasuda
Projekt: Satonobu Kikuchi
Reżyser: Kou Matsuo
Scenariusz: Jukki Hanada
Muzyka: Akio Dobashi