Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 7
Średnia: 7,57
σ=1,29

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Daishizen no Majuu Bagi

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1984
Czas trwania: 90 min
Tytuły alternatywne:
  • Bagi, the Monster of Mighty Nature
  • 大自然の魔獣 バギ
Gatunki: Dramat, Przygodowe
Postaci: Anthro, Łowcy nagród; Rating: Przemoc; Miejsce: Ameryka, Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Protest przeciw eksperymentom genetycznym ubrany w szaty filmu przygodowego.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Twórczość Osamu Tezuki zawsze charakteryzowała nieufność wobec nauki. Ten lekarz z wykształcenia wydawał się mieć sceptyczny stosunek do przekraczania przez naukowców kolejnych granic, zwłaszcza kiedy chodziło o przypisywanie im roli demiurgów. Poruszał to zagadnienie w swoich najbardziej znanych tytułach – w Metropolis i w Astroboyu, a powrócił do niego w Bagi, historii o ofierze eksperymentów genetycznych, a zarazem kolejnym przystanku na szlaku moich „podróży z Tezuką”, z których wrażenia opisuję na Tanuki.

Wszystko zaczyna się gdzieś w Ameryce Południowej, gdzie przy dźwiękach rodem z Dzieci Sancheza Chucka Mangione doświadczony łowca Ryo w towarzystwie małego chłopca o imieniu Chiko wyrusza na polowanie. Ich celem jest Bagi, legendarny potwór żyjący w tych okolicach, którego ofiarą padło wielu ludzi (m.in. ojciec Chiko). Ryo nie kryje, że wie coś na temat przeszłości bestii i gdy obydwaj przybywają na miejsce, gdzie zwykle Bagi przychodzi do wodopoju, rozpoczyna opowiadać dziwną historię, która ma znaleźć swój finał na południowoamerykańskiej pustyni. Jest to opowieść o nim samym, o przyjaźni i zdradzie, a przede wszystkim o ludzkim okrucieństwie, którego produktem jest Bagi.

Ryo, jako piętnastoletni chłopak, był członkiem gangu motocyklowego. Pewnego wieczora on i jego kumple zaczepili napotkaną dziewczynę. Ta zaczęła uciekać, ale gdy gang ją dogonił, w przeciągu kilku sekund rozprawiła się z bandytami, poruszając się niewiarygodnie szybko i tnąc ich ostrymi jak brzytwa pazurami. Jedynie Ryo wyszedł z całego zajścia niedraśnięty. Próba rewanżu ze strony ocalałych z pogromu gangsterów okazała się jeszcze bardziej tragiczna w skutkach. Zostali zmasakrowani, a ponownie ocalały Ryo ledwo żywy wrócił do domu. W swoim pokoju nie znalazł jednak schronienia, gdyż potwór, którego wcześniej napotkał, już tam na niego czekał. Nie miał jednak morderczych zamiarów. Okazało się, że kotka, którą Ryo kiedyś otrzymał od ojca, a która zachowywała się dziwnie i uciekła z domu, nie była takim stworzeniem, jakim się na pierwszy rzut oka wydawała. Była to stworzona w laboratoriach, gdzie pracowała matka bohatera, krzyżówka ludzkich i kocich genów. Bagi, rozpaczliwie pragnąca dowiedzieć się czegoś o sobie, prosi Ryo, aby zabrał ją do miejsca, w którym się narodziła.

Bagi zgrabnie łączy elementy kina akcji i filmu przygodowego z nieco poważniejszym przesłaniem. Jest to produkcja bardzo dynamiczna, dużo tu gonitw, walk i strzelanin, a wszystko doprawione jest elementami fanserwisu – czemu trudno się dziwić, gdy jedną z głównych postaci jest klasyczna catgirl, paradująca w dość kusym stroju (a czasem i bez niego). To jednak pierwsza warstwa tegoż filmu. Drugą jest bardzo krytyczna ocena roli naukowców. Nie są oni tutaj bezosobowym złem, ani też nie sprowadza się ich do roli chichoczących maniakalnie szaleńców. Rolę „tego złego” pełni matka głównego bohatera, nie widząca w swoich badaniach nic złego, uważająca, że to, co robi, służy wyłącznie dobru ludzkości, a to już samo w sobie daje jej prawo do wszystkiego. Uderzająca jest tu metamorfoza, jaka w niej zachodzi, kiedy dowiaduje się, że wyniki jej badań mogą posłużyć do uśmiercania ludzi. Z jednej strony osoby wyznające zasadę, że nie ma różnicy między zabiciem człowieka a zabiciem zwierzęcia będą pewnie ją potępiać w czambuł, jednak uważam, że właśnie takie podejście czyni tę postać dalece bardziej realistyczną.

Zresztą, trudno nazwać problemy poruszane w Bagi odległymi współczesnym nam czasom. Dziś w końcu także toczy się dyskusja o granicach swobody medycyny, a jej punktami zapalnymi są klonowanie, in vitro czy badania nad komórkami macierzystymi. Tezuka wydaje się podchodzić z ostrożnością do przyznawania osobom w białych płaszczach roli bogów – tutaj cały wątek matki Ryo nabiera wyraźnie ostrzegawczego wymiaru. Osoba, która jest przekonana o tym, że skoro jest twórcą, to może być i niszczycielem życia, przypomina parodię starotestamentowego bóstwa, bez cienia skrupułów uśmiercającego tych, których stworzyło.

Technicznie film trzyma poziom epoki, w której powstał, czyli połowy lat osiemdziesiątych, z zaznaczeniem jednak, że jakość animacji jest tu pierwszorzędna, a i kreska nie odstrasza, dzięki czemu Bagi nawet dziś jest pozycją, którą da się oglądać bez narzekania. Sprzyja temu typowy dla produkcji Tezuki projekt postaci nawiązujący do stworzonego przez tego artystę „systemu gwiazd”, zgodnie z którym postaci bliźniaczo do siebie podobne pojawiają się w różnych filmach i serialach. Tak jest i tutaj, choć może w mniejszym nieco stopniu, niż w innych produkcjach Tezuki. Niestety, tworząc projekty bohaterów negatywnych, zagalopował się trochę i przekroczył dość mocno cienką granicę rozdzielającą groteskę od zwykłej śmieszności. Dyktator południowoamerykańskiego państwa wygląda jak cyrkowy clown, a jego szef ochrony prezentuje się równie komicznie.

Bagi to na pewno jedna z lżejszych produkcji Tezuki, przynajmniej spośród grona tytułów przeznaczonych dla młodzieży. Nie da się bowiem (już choćby z racji przemocy, ale także i tematyki) stwierdzić, że mamy do czynienia z filmem dla młodszych widzów, położenie dużego nacisku na akcję dość wyraźnie wskazuje intencje autorów, finał zaś jest cokolwiek mało „tezukowy”. Nie twierdzę, że przez to Bagi jest złym tytułem – wręcz przeciwnie, mnie akurat czas w trakcie seansu zleciał całkiem szybko. Ot, po prostu dobre, nie wybitne, ale i nie słabe, kino.

Grisznak, 19 października 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Tezuka Production
Autor: Osamu Tezuka
Projekt: Hiroshi Nishimura, Kunio Aoi, Osamu Tezuka
Scenariusz: Seiji Miyamoto, Setsuko Ishizu
Muzyka: Kentarou Haneda