Komentarze
Bakemonogatari
- Aż żal ... : Kakashi : 1.02.2012 02:57:30
- Re: urywki. : gr8pio : 20.01.2012 09:03:09
- Re: urywki. : JJ : 19.01.2012 11:57:53
- urywki. : gr8pio : 19.01.2012 06:50:33
- komentarz : Iskierka : 18.01.2012 22:57:45
- komentarz : Justa : 15.01.2012 12:08:08
- DLA MNIE BOMBA : Zaraza : 1.01.2012 14:44:39
- komentarz : TraveltotheMoon : 25.12.2011 19:00:07
- komentarz : Subaru : 20.12.2011 11:08:28
- Nie powala, nie tragedia : WW35 : 3.09.2011 00:21:12
Aż żal ...
Otóż jestem świeżo po obejrzeniu Bake (jak i 4 odcinków Nise) i jestem pod ogromnym wrażeniem serii. Nie będę się zagłębiał już czy SHAFT oszczędzał czy też nie, nie uważam się z kompetentnego w wypowiadaniu na tematy jakości grafiki wg całości anime. Jednak sama kreska, dynamiczne zmiany obrazów jak i zabiegi kolorystyczne bardzo mi odpowiadały.
Postaci nie uważam za sztampowe. Zakochałem się w Senjougaharze i bezapelacyjnie była jednym z największych plusów Bake, jednak nie miała by pola do popisu bez Koyomi'ego Araragi, którego postać jako głównego WIDOCZNEGO I PEWNEGO SIEBIE bohatera jest także mocnym punktem serii, kliknij: ukryte pomijając już jego molestowanie Panny Ślimak :P co mnie zresztą ubawiło :)
Sam związek Tych dwojga jest zabójcza mieszanką kliknij: ukryte Tsundere wrednej dziewicy , w tak uroczy sposób zamęczającej naszego prawiczka na randce, zawsze pomocnego jednak nie zawsze miłego mistrza ripost , który przeżywa dzięki niej w jednej chwili zgoła odmienne uczucia ^^. Kochaj i zabij jednym słowem :)
Staruszek Oshino chociaż bliżej nie znam jego osobowości jest naprawdę dobrą postacią ... i tu właśnie się zastanawiam nad określaniem poszczególnych bohaterów jako postaci pierwszego bądź drugiego planu…
Dalej Hanekawa czyli przewodnicząca, bardzo dobry przykład osoby, która na zewnątrz jest hmmm bardzo stonowana jednak dusi w sobie mocne uczucia jednak nie tylko negatywne :) kliknij: ukryte Nie muszę wspominać o wspaniałej kotce Hanekawie :)
Reszta postaci nie razi aż nadto i mają kilka swoistych zalet.
Co do Muzyki nie mam żadnych zastrzeżeń, wręcz była dobrze dopasowana IMO .
Aż, żal że to już koniec
urywki.
Grafika zupełnie w moim stylu- często psychodeliczna. Oczywiście wpadek było bardzo dużo- im dalej tym gorzej.
Pokochałam to anime ze względu na bohaterów. Muszę tu wnieść swoją polemikę odnośnie recenzji, gdzie powiedziano, że dialogi i rozmowy o podłożu erotycznym, takie jakie występują w tym anime, są nierealne u przeciętnych nastolatków- ja takowe miałam więc muszę się nie zgodzić. Miejcie ludzie większą wiarę w inteligencję młodzieży.
Druga rzecz przez którą polubiłam tę serię to nieszablonowość. Nawet jeśli mogłam przewidzieć co się wydarzy zawsze działo się coś co mnie zaskakiwało :)Polecam gorąco – 8/10
DLA MNIE BOMBA
Nie podobało mi się że było tak dużo statycznych obrazów,a postacie mało co się poruszały. Dialogi także były za długie. Jednak im dalej tym lepiej.Pozycja na pewno oryginalna i nie schematyczna. W ogólnym rozrachunku 6/10.
Niby romans, niby harem, niby nadnaturalne zdolności, niby typowo. A jednak inaczej.
Włączając pierwszy odcinek nie wiedziałem, jakie studio to anime stworzyło. Już po paru kadrach domyśliłem się.
To, co tak podobało mi się w „Sayonara Zetsubou Sensei”, interesujące kadrowanie, niezwykłe tekstury teł, zdjęcia wtopione w tło, dowcipne, dwuznaczne dialogi. Podobał mi się też sposób podania erotyzmu, w wykonaniu Senjougahary.
Płynna, ładna animacja.
No i seiyuu Araragiego… :D
Co do bohaterów, to są oni naprawdę ciekawi. Niby oczywiści, ale sama Senjougahara nazywa siebie tsundere,jest nawet scena, w której bohaterowie rozmawiają o tym, że są w anime. Sądziłem, że uczucie między głównymi bohaterami kliknij: ukryte będzie taką haremówkową miłością, taką bardziej ecchi, płytką, tsundere‑się‑opiera‑ale‑go‑kocha, a tu wcale nie. Naprawdę się pokochali. Wielki plus za to.
Minusy – fanserwiśne latanie kliknij: ukryte wężowej dziewczynki w szortach nie było konieczne.
Muzyka – jest, ale nic szczególnego.
Są momenty, kiedy twarze i sylwetki postaci są wykrzywione, niedbale narysowane po prostu.
Seria mile mnie zaskoczyła, nie spodziewałem się po niej tak wiele. Śmiałem się, oglądałem z zainteresowaniem.
Ale jeśli ktoś SHAFTa nie toleruje, to niech się trzyma z daleka, bo i tak nie wysiedzi.
A tak poza tym.. kliknij: ukryte pomyślałem sobie, że wolałbym być potraktowany jednak zszywaczem, niż dziurkaczem na przykład. To tak a propos pierwszego odcinka ;P
Nie powala, nie tragedia
Dno, Elfen Lied 2
Trudno „iść na woję” z 99% hiperpozytywnymi opiniami. Cóż mogę powiedzieć kiedy nawet oprawa audiowizualna jest powszechnie ubóstwiana, a moim zdaniem jest nieprzyjemna. Mówi się że mocno wciąga, ma genialnych bohaterów. Czuję przeciwnie. Ja się pytam, jak ma wciągać jeśli najmocniejszą stroną tego anime jest rzekomo bogata konwersacja, która przy przekładaniu na angieslki/polski traci magię? Bełkot. Bohaterowie to wg mnie tragedia. 1/10 , tak jak głosi definicja, nie oglądać choćby dopłacali.
Senjougahara tore~!
W jednym punkcie byłbym skłonny dyskutować – grafiki. SHAFT słynie z tego, że na antenę posyła serie ewidentnie „niedokończone”, i w dodatku niekompletne. W brzypadku Bakemonogatari, oczywiście w TV poszedł 1‑cour, czyli 12 odcinków, a seria ma ich 15, i te dodatkowe trzy NIE są żadnymi typowymi „bonusami” ale pełnoprawną kontynuacją. To samo dotyczy grafiki – warto było wypruwać żyły dla kolejnych dysków, bo w zasadzie serię narysowano na nowo, poprawiając animację, a w wielu scenach całkowicie wymieniając tła.
I doprawdy nie dziwi, że seria pobiła wszelkie rekordy sprzedaży.
Niezłe
Wielkim plusem Bakemonogatari jest świetna grafika.To dzięki niej zdecydowałam się na oglądnięcie.
Anime jako tako naprawdę trudne, tym bardziej, że nie mogłam znieść tej małej dziewczynki,ale jednak udało mi się jakoś dobrnąć do końca.
Moim zdaniem dziwne anime.Ale czy polecić?A w sumie,czemu by nie…Polecam ze względu na bardzo rozbudowaną grafikę i ciekawe postaci…Miłego oglądania
Sprawa grafiki. Pierwszy odcinek zaprezentował jedną z najładniejszych grafik jakie w życiu widziałem, w raz z następnymi odcinkami jest już trochę gorzej ( zostaje często uproszczona, hmm obcięty budżet?),nie zmienia to faktu, że generalnie trzyma poziom do końca. Trzeba oczywiście zwrócić uwagę, iż ma ona pewien specyficzny styl i nie każdemu może podejść do gustu.
Generalnie – mnie się straszliwie podobało, dialogi jak i grafika świetnie budowały klimat. Dla mnie zdecydowanie 10/10
Hmmmmm jest to anime które – jakby to powiedzieć – muszę obejrzeć po blanciku,bo już w stanie normalnym było to wyjątkowo dziwne.Co nie znaczy że nie dobre,a wręcz nawet przeciwnie- wg mnie genialne! I to pod każdym aspektem : graficznie(tła wypadają bardzo dobrze jak i projekty postaci),muzycznie(dopasowane OST),fabularnie(pomysł jak i wykonanie bardzo dobre i poprowadzone w sposób niezwykle ciekawy).Bohaterowie niektórzy schematyczni ,niektórzy nie – napewno schematyczną nie nazwałbym Senjougahare ,bo w końcu nie w każdej serii spotyka się sadystyczną,moe,sarkastyczną,nie potrafiącą wyrazić swoich uczuć postać(ale nie mówie tu o uczuciach iście tsunderowatych bo ona jasno określa co czuje ,co znowu jest paranoją, bo sama mówi na siebie tsundere.Tu problem tkwi raczej w jej braku umiejetnosci wyrazania mysli w odpowiedni sposob(jest to wyjasnione).I w sarkastycznym usposobieniu).Czas na animacje – a w zasadzie nawet nie samą animacje tylko te różnorakie wstawki : obrazy itp. itd. -scerze mówiąc to ,aż przeraża mnie efekt jaki został uzyskany dzięki temu.W moim przypadku nie byłem w stanie ani oderwać się od monitora,ani określić kiedy minął odcinek.Także wszelkiego rodzaju gierki słowne(obiektywnie oceniając i pomijając fakt że często musiałem zatrzymywać emisje epizodu)zaslugują na uznanie bo w końcu ta produkcja nie została stworzona dla Polaków.
Podsumowując – jedno z najlepszych anime jakie oglądałem ,choć ma specyficzny klimat jest w nim coś takiego co nie pozwala odejść od ekranu.Zdecydowanie 10/10.
super
Tak czy siak, dzięki tej recenzji wiem co to za anime i niedługo zabiorę się za nie.
Nie będę „recenzował” recenzji, bo to nie istotne, ale jednym słowem: „majstersztyk”!
Zjawiska nadprzyrodzone , paranormalne pretekstem to ukazania problemów dorastających dziewcząt .
Każde z " dziwactw " symbolizowało dany problem czy też kompleks bohaterki . Genialny pomysł autorów .
Inteligentne , dowcipne , czasami dwuznaczne dialogi są kolejną mistrzowsko wykonaną częścią Bakemonogatari .
Postacie bardzo przekonujące . Główny bohater mimo jego altruistycznych zapędów nie jest kolejną pustą lalką bez osobowości . Świetnie wykreowane postacie drugoplanowe na czele z kochaną złośnicą Senjougaharą a kończąc na tajemniczej Shinobu .
Piękne tła , klimatyczna muzyka to kolejne zalety tej produkcji . Można się przyczepić jedynie do braków w animacji .
Cudo ! 10 / 10
shizujące
pozytywnie dziwne
Jest też także miejsce dla oniii‑chan gimnazjalistki.
Oshino Meme – zdecydowanie na plus,profesjonalista z elementem olewacza,luzaka.PS. – nie zwracałem w ogóle uwagi na sztampowość postaci,nie przeszkadzała mi ona wcale,a nawet miałem wrażenie iż właśnie ze względu na tą sztampowość są oni oryginalni,bo wykraczała ona poza normy.Choćby Hanekawa której dramatyzm przerósł K2 kliknij: ukryte (OBOJE przybranych rodziców,nieszczęśliwa miłość,oszukiwanie siebie)Co nie zmienia faktu że mnie irytowała.
Tu nadszedł moment w którym musze sie zgodzic z recenzantem(słowo w słowo) Senjougahara jest siła napędową tego anime.Odcinki w których nie uczestniczyła wydawały mi się nudne.
Zdecydowanie najlepsza postać ,ze swoim sarkastycznym poczuciem humoru i „lekkim” ekstrencyzmem(na początku też skłonnosciami sadystycznymi).Romans w tej serii jest na pewno na nieco innym poziomie.Albo inaczej :na innej płaszczyźnie, dosyć intrygująco ukazany głównie ze względu na Senjougahare.Niby go nie ma a jednak jest ,jak powietrze.Choć wszystkich którzy krytykują właśnie ten sposób przedstawienia postaci :da sie wyczuć że chce i się stara ale nie zawsze wychodzi,bądź nie jest w stanie się wyraźić.Taki moim zdaniem był zamiar twórców.Epizod bodajże 12(a dokładniej od połowy) zadowolił mnie pod tym względem całkowicie.Elementy komediowe też są liczne,lecz nie jest to żaden absurdalny humor.Jednak fundamentem tej serii jest klimat i muzyka która ten klimat tworzy.Niesamowicie wciągający.Elementy składowe : „dziwactwa” ,rozwiązywanie kolejnych problemów,mroczne tła,hektolitry krwi(choć nie zawsze) i shizujące wstawki xD w połączeniu z muzyką dopasowaną do sytuacji naprawde robiły wrażenie.Być może ta entuzjastyczna wypowiedź ma swoje źródło w moim niedoświadczeniu w tym sektorze anime ale dla mnie było to naprawde czymś ponadprzeciętnym.Podsumowując:
podobało mi sie w niej(serii) to udziwniene więc wszystko co dziwne zaliczam na plus.A że praktycznie wszystko było w niej dziwne więc ocena końcowa to 9(odjąłem jeden pkt za gierki słowne których nie dało się wszystkich zrozumieć – przynajmniej dla przeciętnego zjadacza anime).
trudno określić ją do końca ale ma coś w sobie co wciąga i pozostawia coś po sobie ;D
więcej takich serii
Dziwienia już koniec :)
Mononoke,obake i itd są ciekawym tematem dla wielu anime.niestety powielany wielokrotnie jest nieciekawy.
nawet znaleźli miejsce dla wampira :).Duchy ,stwory ,klątwy i…miłość (dość schematycznej)^ ^.Dla mnie fajnie się kończy ta seria. Muzyka jest naprawdę świetna :D. Co do rysunków i wrzucanych wszędzie kiedy dochodzi do zastanowienia lub rozmowy ,masy zdań,których nie dało się przeczytać,a dawały ciekawy klimat jakby z horroru.No i wciskane scenki z reala :P.
Jeśli chcecie zobaczyć coś co jednak ma potencjał i odchodzi od innych serii jaki obejrzeliście to wam polecam ;].9/10
Animacja leży
A może to właśnie taka nietypowa grafika dodała Bakemonogatari uroku?
Ogółem anime bardzo mi się spodobało.
Muzyka – znakomita. Dobrze podkreśla klimat. Opening i Ending również niczego sobie. Seiyuu świetnie dobrani.
Postacie… Może nie zostaną w mojej głowie na długo, ale miło się z nimi obcuje.
Cóż więcej mówić? Polecam!!
Rany rany
Myślę, że mój pozytywny odbiór tej serii dobrze by wpłynęła znajomość języka japońskiego. Gierki słowne są jego ważną częścią i wielka szkoda, że nie jestem w stanie ich w pełni, albo w ogóle zrozumieć. Choć wtedy pewnie bym sięgnęła po oryginał, czyli książkę. Bo nie ma czegos takiego jak przegadana książka, a to anime takie jest. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fatalna oprawa wizualna Shaftu. Dużo dialogów i to jeszcze takich pełnych ukrytej ironii, podtekstów i gierek jest w porządku, ale tylko gdy na ekranie TEŻ się coś dzieje, bo inaczej to wychodzi nam słuchowisko. Co to ma być za animacja? Postacie stoją, idą, siedzą jadą i gadają. Albo mamy zbliżenie na oko. Na usta. Teraz dłuuuuga scena z oddalenia, postacie są krzywe i coś im się tam w okolicach ust rusza. Aha to, żeby było wiadomo kto mówi. No, to teraz czubki głów. Teraz jakieś ubogie tło, niech na ludzi podziałają zestawienia kolorów, może nie zauważą braków. No litości! Anime odlądam w lwiej części dla animacji! No, OK, pierwszy odcinek był NAWET zanimowany i jeszcze nie było widać, że pod etykietką „artystyczności” będą się ukrywać oszczędności finansowe. Ale im dalej w las tym gorzej. Owszem było parę fajnych momentów gdzie oprócz dialogów do słuchania było też coś do obejrzenia, ale to o wiele za rzadko.
Aha, no i postacie. Najgorsze co można a nimi zrobić to potraktować jako „zwyczajne” postacie, w tym sensie, że miałyby to być kolejne osoby ze swoją historią. Nie, tak nie jest. I tak, recenzentka ma rację, postacie są sztuczne. Ale tu o to chodzi i o ile to rozumiemy to dobrze, oglądajmy Bakemonogatari. A jak nie, to lepiej wyłączmy komputer, bo na usta wciśnie nam się tylko: skoro nie rozumiem co i dlaczego, to to musi być genialne!!! No tak. Postacie są sztuczne i takie mają być, są sztampami do granic swoich możliwości, nie liczy się ich „ludzka” strona tylko „konstrukcyjna”. No bo co my tu mamy?
kliknij: ukryte Senjougahara. Po tym co ją spotkało (taka codzienna historia, prawda? Nie przychodzi nam na myśl słowo „przekombinowane” ani nic…) traci swoje uczucia i nawet jak je odzyskuje to musimy dać temu słowo na wiarę, bo ani na ekranie, ani w dialogach tego raczej nie uświadczymy. Tego powrotu uczuć, tej miłości do Araragiego. Nie, ona nie jest tsundere, nie ma sie tu o co kłócić. Ona jest tundrą, a najbardziej to psychopatką, niestety.
Hanekawa. Nie no, normalnie nie mogła mieć tylko jednego przybranego rodzica. Zwiekszmy stopień dramy i dajmy jej obydwu. Z związku czym sposobem na bunt musi zostać bycie grzeczną i bezproblemową.
Kanbaru. Nie dość, że yuri i tomboy to jeszcze choć jest tak zazdrosna o Senjougaharę, że chce zabić Araragiego. Nie no, spoko. Ale wtedy nie da się na co dzień prowadzić radosnych rozmów z osobą, której się tak nienawidzi. No i jeszcze jej pomagać. Przepraszam, ale nie.
Hachikyuuji. Ok. Loli przy którym można zrobić z absolutnie bezbarwnego Araragiego lolicona. Mała dziewczynka, która nie tyle jest ofiarą molestowania co sama molestuje. Fanserwis drgiego stopnia.
Nadeko. Bezbarwa to granic możliwości. Jak dla mnie najlepsza satyra na te wszystkie niichanowe‑loli z wielu tytułów anime/mangi. Bo pokazuje najlepiej jak niewiele ma taka postać do zaoferowania normalnemu widzowi. Znowu fanserwis drugiego stopnia. Przy niej Araragi może wejść w rolę Nii‑chana.
Ach, no tak. Poza tym przy Hitagi jest on maso, przy Hanekawie jest przęcietnym, nieco tępym licealistą, a z Kanbaru robi się wspaniałomyślny do kwadratu.
Z tego wszystkiego, uważam za najznośniejsze postacie Oshino i Meme, a to tylko dlatego, że nie znam ich udziwnionych losów.
Nie chodzi mi nawet, że takie podejście do kreowania postaci i historii jest złe. Z pewnością są tacy, którym te karkołomne konstrukcje przypadna do gustu. Niestety ja wolę postacie bardziej z życia wzięte, zwłaszcza w tytule który gatunkowo podchodzi pod romans szkolny. Chce widzieć tę miłość. A pomiędzy Araragim i Hitagi jej nie widzę. Postaci z Bakemonogatari mogę cenić za zamysł z jakim powstały, czyli to wybadanie granic ich sztampowatości do tego stopnia, że mogą wydać się oryginalne.
Po tym całym wywodzie to generalnie dochodzę do wniosku, że książki bardziej by mi przypadły do gustu. Bo dialogi były dla mnie największą zaletą Bakemonogatari.
Zdecydowanie Polecam
Osobiście nie mogę się doczekać ekranizacji Kizumonogatari, która bardzo dobrze pokazuje postać głównego bohatera, oraz jego relacje z Hanekawą.
ps. oglądać tylko wydaniu 1080p.