Komentarze
Darker than BLACK: Ryuusei no Gemini
- Re: Zmiana oceny : Madao : 30.01.2012 18:39:04
- Re: zgadzam się z recenzentem : Madao : 30.01.2012 16:49:27
- komentarz : Ellerena : 10.11.2011 13:52:16
- 7/10 : Lucrecia : 22.08.2011 01:09:38
- komentarz : Autor tejże oto recenzji : 9.08.2011 22:09:41
- Re: zgadzam się z recenzentem : AmaiChi : 3.08.2011 19:35:39
- zgadzam się z recenzentem : AmaiChi : 3.08.2011 19:35:14
- Re: To po prostu inna seria niż 1 : Saskia : 4.06.2011 21:22:24
- komentarz : S12 : 4.06.2011 21:09:27
- komentarz : Yin : 4.06.2011 21:04:46
Zauważyłam, że sporo osób razi zmiana w nim. Ale jest przecież doskonale wyjaśniona – kto nie załamałby się po tym, co Hei przeszedł? Wspaniałe było to, że powoli, powoli odzyskiwał dawnego siebie. To bardzo wiarygodny pomysł i jedna z niewielu rzeczy, które czynią tę serię w miarę dobrą.
Tak, dobrą. Dalej czuć tu klimat poprzedniej serii, nadal mamy dopracowaną grafikę, ładną muzykę i ciekawą historię. Minusem jest zdecydowanie główna bohaterka – na począku do zniesienia, potem z odcinka na odcinek coraz bardziej denerwująca. Nie mówię, że jej postępowanie nie jest zrozumiałe – prawdę mówiąc, jest przemyślane przez twórców. Nie dziwię się jednak, że nie przypadła większości odbiorców do gustu. Zwłaszcza ta jej moc… to było żałosne. Podobnie jak wspaniały czarny kot, zastąpiony pseudo‑kawaii wiewiórką. Czyż to nie infantylizm? Brakowało mi ślicznej Yin. Nowa lalka była nad wyraz słabą odmianą.
Błędem było niewyjaśnianie. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że mi coś cały czas umyka – a bardzo tego nie lubię. Zakończenie słabe, ale to wspólna wada obu serii.
ogólnie to wystawiłabym mocne 7/10. Nie było tak źle. Po przeboleniu paru spraw, mogłam czerpać dużą przyjemność z oglądania.
7/10
RnG da się oglądać, ale obiektywnie rzecz biorąc, to nie jest udana kontynuacja. Co mi się przede wszystkim rzuciło w oczy, to intantylizacja serii, której wręcz modelowym przykładem jest zmiana głównej postaci. Dorosły, mroczny (nie mylić z „mhrocznym”!) morderca bez skrupułów (no, prawie) został zastąpiony przez 13‑latkę o różowych włosach i umiejętnościach typu Magical Girl. Wielka spluwa wyciągana z biustu w zwolnionym tempie. O ja pierniczę. W Utenie to było na miejscu, tutaj NIE. Zamiast czarnego kota, który chodził własnymi ścieżkami, dostajemy wiewiórkę‑przytulankę w fikuśnej chusteczce. Yin znika, żeby ustąpić miesca Lalce młodszej i bardziej 'kawaii'.
O dziwo, przemiana Heia akurat mnie nie odrzuciła. Jako gburowaty, zapuszczony alkoholik startujący do nieletniej z pięściami zrobił na mnie… pozytywne wrażenie. Pasował do klimatu serii, do ośnieżonych, sowieckich blokowisk; jego upadek miał sens, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w jego życiu. Poza tym, pokonując Kontraktorów BEZ swoich supermocy był 5 razy bardziej badass niż w pierwszej części. A kiedy już kliknij: ukryte się ogolił i ogarnął przychicznie, poziom badass jeszcze wzrósł.
Fabularnie RnG nie powala. Może gdzieś po drodze wyłączyłam myślenie, ale miałam wrażenie, że większość intrygi w tle (pomijając 'oczywiste' założenia i zwroty fabuły) gdzieś mi umyka. Wolałabym, żeby twórcy jaśniej tłumaczyli widzom, jak powstały i czego chcą dane frakcje… Liczyłam też na klarowne zawiązanie wątków z poprzedniej części – no to się przeliczyłam. RnG, pociągnięty przez Suou, pojechał w swoją własną stronę. Zabrakło mi przede wszystkim Yin i pociągnięcia motywu Hei/Kirihara.
Nowi kontraktorzy pojawiają się przede wszystkim po to, żeby badass‑neo‑Hei efektownie ich zaszlachtował podczas swojej przebieżki do Japonii, przy czym gubi się gdzieś 'wdzięk' pierwszej serii.
Generalnie uważam, że fani DnB powinni sięgnąć po RnG, jeśli chcą dostać więcej ślicznej kreski, więcej Heia – innego, ale dobrego Heia, powtarzam – trochę przyjemnej akcji i parę cameo. Nie powinni się jednak nastawiać na godną kontynuację jedynki. Obiad okazuje się strawny, lecz mało wyszukany.
Potem było gorzej. O wiele gorzej. Najpierw płakała, potem płakała, potem szpanowała swoją bronią(która do jasnej wychodziła z jakiegoś *cenzura* naszyjnika), potem płakała, potem szpanowała swoją bronią… No dobra, może ,,szpanowanie,, to za ostre słowo. Ale to i tak nie zmienia faktu, że to było co najmniej dziwne, że oo taka broń wychodziła z naszyjnika! Tak jakbym jakąś magical girl oglądała.
Całe jednak szczęście był Hei, który wyręczając mnie, uderzał ją kilka razy w tej serii raz a dobrze.
Nie mogłam się przyzwyczaić do zarostu i długich włosów Heia, ale potem się to zmieniło. Uważam, że ładnie tak wygląda. Tylko nienawidzę wręcz, kiedy ma włosy rozpuszczone.. a w dodatek jest w masce. Ty wygląda beznadziejnie! Ale całe szczęście, większość czasu włosy miał związane, za co mu dozgonnie dziękuję.
Nie skończyłam jeszcze serii, ale jak na razie fabuła jest bardzo ciekawa. Mimo Suou oglądam te odcinki patrząc na epickie walki, wspaniałą kreskę i Hei'a w długich włosach! Ou jes!
zgadzam się z recenzentem
Zmiana oceny
Pamiętam, że zaraz po seansie oceniłem tą kontynuację na 5, uzasadniając tak wysoką ocenę sentymentem do pierwszej części. Teraz widzę, jak bardzo to stwierdzenie było bezsensowne. Kilka dni temu z powodów różnych, przewijałem odcinki jedynki. Chcąc nie chcąc wróciły wspomnienia, niektóre sceny oglądałem w całości. Przypomniałem sobie, za co wystawiłem zasłużone 9.
W efekcie obniżam zawyżone 5, na nieco mniej zawyżone 3. To anime jako kontynuacja to całkowita porażka, nie uznaję jego kanoniczności. Nie polecam go nikomu, a już na pewno nie fanom jedynki.
Deprecha
Sera sama w sobie zasługuje na 8.5 a 9.0, gdyby jeszcze dobra fabuła, to spokojnie 9.5. Pierwszy sezon oceniłbym na podobnym poziomie
Gwałt i rozbój!
derp
Kolorowe chmury
Świetna recenzja Canisa
Tak właśnie anime powinno być tworzone. Nie żadne głupie pojedyncze wątki jak chociażby w I sezonie tego anime lub Toaru Majutsu no Index tylko najlepiej żeby prawie cała fabuła dotyczyła głównego wątku bo wtedy anime zawsze jest najbardziej wciągające.
Właśnie z tym cytatem się w pełni zgadzam.
Anime oglądało się przyjemniej niż I sezon.
Zmoderowano wulgaryzm i potencjalnego spoilera.
Morg
heh
dtb2
Dobra kontynuacja - dziwna recenzja
Dla mnie to „coś” mogłoby nigdy nie powstać. Takie moje zdanie. Dziwię się, że osoby, które cenią sobie pierwszy sezon, twierdzą, iż także kontynuacja jest udana.
Nie mówię tego złośliwie, tylko szczerze tego nie rozumiem. Tyle mam do powiedzenia.
Rewelacyjne anime
Niektórzy fani piszą coś o scenach rodem z magical girl. Już naprawdę brak mi słów chwilami. Przecież główna bohaterka w ogóle się nie przemieniała, a jedynie miała możliwość materializacji broni. Zresztą patrząc na możliwości innych kontraktorów nie było to nic nadzwyczajnego.
Więc dziwne, że niektórzy coś tak fajnego traktują jako wadę.
A recenzja to porażka. Bardzo mi się nie podoba. Pisała to osoba bardzo sfrustrowana i była zła, że II seria nie jest taka jak pierwsza. Ktoś bardziej obiektywny powinien pisać te recenzje.
Ocena pozytywna, ale nie do końca...
- Zgadzam się.