Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 5/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,50

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 37
Średnia: 6,3
σ=1,63

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Chudi X)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Digimon Frontier

zrzutka

Czy kiedykolwiek marzyliście o tym, aby zostać legendarnym superbohaterem? Seria częściowo łamiąca schematy produkcji z wszelakiej maści potworkami.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Recenzja powstała w oparciu o japońską wersję. Część nazw digimonów pozostawiona została w wersjach obowiązujących w latach emisji serialu, przed oficjalną zmianą w późniejszym okresie czasu.

Dawno, dawno temu, w Cyfrowym Świecie trwała wojna pomiędzy digimonami typu „ludzkiego” a stworkami typu „bestii”. Wtem, z nieba zstąpił Lucemon i dzięki swym anielskim mocom przywrócił pokój światu. Jednak sielanka nie trwała długo. Stworek owładnięty własnymi żądzami i pragnieniami przeszedł na stronę zła i zaczął terroryzować baśniowy świat. Wtedy to grupa wojowników władających mocami dziesięciu żywiołów połączyła swe siły i zapieczętowała tyrana w miejscu zwanym Dark Area. Obszar ten był więzieniem, do którego trafiały dusze grzesznych i złych digimonów. Dzielni wojownicy wykorzystali moc Lucemona i stworzyli z niej „Trójkę Wspaniałych Aniołów”, której zadaniem było bronić pokoju w Cyfrowym Świecie. Po dokonaniu tych bohaterskich czynów zasnęli na wieki, pozostawiając po sobie tajemnicze przedmioty zwane „duszami”. Mijały lata i wydawało się, że już nic nie zakłóci spokoju baśniowej krainy. Niestety, historia lubi się powtarzać i tak oto jeden z trójki aniołów, Cherubimon poszedł w ślady Lucemona…

Tymczasem w Japonii, a dokładniej w Tokio, niczego nieświadome dzieci zaczęły dostawać dziwaczne sms­‑y. Ich treść brzmiała następująco „Chcesz zacząć? Tak/Nie?”. Jedna z takich wiadomości dotarła do chłopca o imieniu Takuya. Ten, znudzony codziennym życiem, wybrał pierwszy wariant. W odpowiedzi usłyszał tajemniczy głos mówiący „Gra decydująca o twoim przeznaczeniu właśnie się rozpoczęła” po czym otrzymał kolejne sms­‑y, które poprowadziły go na niezwykły peron znajdujący się poza granicami czasu i przestrzeni. W międzyczasie, uwagę Takuyi przyciągnął chłodny i tajemniczy chłopak o imieniu Kouji. Na peronie Takuya dostał się na pokład jednego z odjeżdżających pociągów. Spotkał tam dwóch chłopców – Junpeia oraz Tomokiego oraz dziewczynkę o imieniu Izumi. W czasie podróży stało się coś dziwnego i telefony dzieci przekształciły się w przedmioty zwane digivice. Jednak był to dopiero początek. Po dotarciu na stację zwaną Terminalem Płomieni dzieci dowiedziały się, że znajdują się w Cyfrowym Świecie, a jedyną nadzieją na powrót do domu jest zdobycie przedmiotów zwanych „duszami”. W miarę rozwoju fabuły Takuya, Kouji, Junpei, Tomoki oraz Izumi, prowadzeni przez tajemniczy głos dochodzący z ich digivice’ów, odkrywają sekrety i przeszłość baśniowej krainy, kolekcjonują „dusze” i stają do walki z całą masą przeciwników, a wszystko to w celu ocalenia tego świata. Ich kompanami, w podróży stają się dwa digimony – inteligentny Bokomon oraz jego przyjaciel, głupiutki Neemon. Warto wspomnieć, że swoją misję bohaterowie kontynuują dobrowolnie, bowiem co jakiś czas dostają możliwość odwrotu.

Już na samym początku można stwierdzić, że Digimon Frontier nie odbiega standardami o innych tytułów z „potworkami” w roli głównej. Kolejny raz dane jest nam śledzić przygody grupki dzieciaków, których zajęciem jest walka mająca na celu realizację konkretnego zadania. O ile w poprzednich seriach Digimonów bądź w tytułach takich jak Onmyou Taisenki czy Medarot partnerami dzieci były istoty, które jednoznacznie można określić słowem „stworki”, Digimon Frontier jest pod tym względem innowacyjne. Bohaterowie nie mają przydzielonych żadnych towarzyszy, tylko sami przemieniają się w niezwykłe istoty. Wszystko to za sprawą „dusz”, będących pozostałościami po dziesięciu wojownikach, którzy wiele lat temu pokonali Lucemona. Każdej z „dusz” przypisany jest jeden żywioł: ogień, światło, grom, lód, wiatr, drewno, woda, ziemia, stal i ciemność, pozwalający na przemianę w innego digimona. Oprócz tego istnieje podział na „dusze ludzkie” oraz „dusze bestii” co w praktyce sprowadza się do zmiany wyglądu i siły digimona. Na czym polega taka ewolucja? Posiadacz digivice musi zdobyć duszę konkretnego wojownika, po czym przy pomocy owego urządzenia skanuje cyfrowe dane pojawiające się na jego dłoni i przekształca się w digimona. Oczywiście, jest to tylko opis najprostszej metody, bowiem nie zabrakło innych, bardziej skomplikowanych.

Jeśli pominiemy ową nowość, pod względem fabularnym Digimon Frontier wypada schematycznie. Bohaterowie podróżują z miejsca do miejsca, aby zebrać konkretne „dusze” i pokonać kolejnych, coraz silniejszych przeciwników, i tak w kółko, do ostatecznej, decydującej walki. Czasami autorzy postanawiają dać im chwilę wytchnienia, jednak odcinki, które można określić mianem „zapychaczy”, zdecydowanie zaniżają pozytywne wrażenia, jakie wywiera seria. Pomimo schematyczności bowiem, fabuła Digimon Frontier jest wyjątkowo spójna i pozbawiona dziur. W trakcie oglądania dostajemy odpowiedzi na wszystkie ważne i nurtujące pytania, dzięki czemu żadne wątki nie pozostają otwarte. Pojawiają się również zwroty akcji, które niewątpliwie dźwigają fabułę ku górze. Bohaterowie nie zawsze wygrywają, często tracą to, co zdobyli, przez co ich starania ewidentnie idą na marne, są zmuszani do poświęceń i odkrywają szokujące rzeczy. Podobnie jest z walkami. Niby wyglądają inaczej, a jednak można zarzucić im schematyczność. Na szczęście, ze względu na wspomniane zwroty akcji, nie zawsze takie są, a wśród pojedynków pojawia się kilka perełek, jednak jest tego stanowczo za mało. Uwagę można również zwrócić na to, że autorzy całkowicie zapomnieli o innych dzieciach, które trafiły do Cyfrowego Świata. Oczywiście brak spotkań z innymi ludźmi zostaje sprytnie wytłumaczony oraz złagodzony dwuodcinkowym występem dodatkowych postaci, jednak jest to dość niewiele.

Charaktery głównych bohaterów zostały dość istotnie rozwinięte. O ile jest to cecha charakterystyczna anime z serii Digimon, niewątpliwie wynosząca je ponad Pokémony, Medaroty, Bakugany, Duel Masters czy inne podobne produkcje, w wypadku Digimon Frontier jest to szczególnie widoczne. Wynika to zapewne z faktu, że twórcy nie musieli się skupiać na gromadce jakichś szesnastu postaci w danym zespole, tylko spokojnie mogli zająć się pięcioma osobami. Oprócz standardowych, pozytywnych cech, postanowili pokazać wszystkie niedoskonałości, które bohaterowie przynieśli z Realnego Świata. Często powodują one jakieś mniej lub bardziej poważne problemy w grupie, takie jak zazdrość, brak wiary we własne siły czy zwykłe sprzeczki, a w szczególności są skrupulatnie wykorzystywane przez przeciwników. W końcu posiadanie ciała legendarnego digimona nie daje wszystkiego, jest tylko kluczem do możliwości stworzenia lepszego „ja”. Bohaterowie wraz z rozwojem fabuły stają się coraz lepsi w tym, co robią i starają się walczyć ze swoimi wadami. Takuya jest odważnym chłopcem o silnym poczuciu sprawiedliwości, jednak jest bardzo uparty i często robi coś, zanim pomyśli o efektach. Jest posiadaczem „dusz” żywiołu ognia. Kouji, posiadacz „duszy” światła, jest zamknięty w sobie i często chodzi własnymi ścieżkami. Związane jest to z jego obecną sytuacją rodzinną, która odbija się na jego życiu prywatnym. W sytuacjach kryzysowych zawsze ma głowę na karku. Izumi wychowywała się we Włoszech, a powrót do Japonii wiązał się z problemami natury kulturowej. Szczera aż do bólu, uparta, trzymająca się swoich ideałów, ale stara się być życzliwą osobą. Posiada „dusze” żywiołu wiatru. Junpei jest głośny i szorstki, przyzwyczajony do zdobywania „przyjaciół” przez dawanie im przedmiotów oraz pokazywanie sztuczek magicznych. Dysponuje dużą wiedzą, jest właścicielem „duszy” żywiołu gromu. Niewątpliwie jego postać jest największym plusem serii, przełamując stereotyp grubego, negatywnego bohatera. Tomoki jest samolubnym, tchórzliwym i rozpieszczonym dzieckiem, które zawsze liczy na pomoc innych. W zespole stara się być odważny i pomocny innym, posiada „duszę” żywiołu lodu.

Przeciwnicy bohaterów nie są jednoznacznie źli i pomimo tego, że dążą do destrukcji Cyfrowego Świata, zazwyczaj postępują według swojego uznania. Wyjątkiem jest tutaj Cherubimon, będący przykładem klasycznej złej postaci. Do jego podwładnych należą Grottomon, Arbormon, Ranamon, Mercuremon oraz Duskmon. Pierwszy z nich włada żywiołem ziemi i uwielbia pożerać dane Cyfrowego Świata, ma również fioła na punkcie „dusz bestii”. Arbormon jest wojownikiem żywiołu drewna, uwielbia spać i obżerać się, często mówi o mało istotnych rzeczach. Władająca wodą Ranamon jest pustą osóbką, uważającą się za najpiękniejsze dziewczę w Cyfrowym Świecie. Mercuremon jest wojownikiem żywiołu stali, a zarazem największym mącicielem w drużynie Cherubimona, chcącym po cichu przejąć władzę nad krainą digimonów. Duskmon, władca ciemności, najbardziej bezwzględny i niebezpieczny, nosi w sercu wiele ludzkich problemów. Później na scenę wkraczają jeszcze Royal Knights, skorumpowani obrońcy sprawiedliwości, którzy interpretują ją wedle własnego uznania, oraz Lucemon, wzorowany na chrześcijańskim demonie, Lucyferze.

Od strony graficznej Digimon Frontier wypada średnio. Tła przedstawiające krajobrazy Cyfrowego Świata są kolorowe i dopracowane. Dodatkowo niekiedy wyglądają tak, jakby były wycięte z książki z baśniami i legendami, co jest niewątpliwym plusem. Graficy zadbali nawet o najmniejsze szczegóły, takie jak kamienie, zacieki na budynkach, liście czy źdźbła trawy. Podobnie jest z projektami postaci, zarówno ludzi, jak i digimonów. Jeśli chodzi o stworki, to w miastach, które odwiedzają bohaterowie, znajdziemy całą masę cyfrowych potworków. Na ogół nie tworzą one jednolitej masy, lecz są różnorodne, dzięki czemu możemy wyróżnić wiele gatunków digimonów. Grafikę 3D wykorzystano przy przedstawianiu Cyfrowego Świata jako globu, ukazywaniu „DigiKodu”, w niektórych tłach oraz w trakcie przemian postaci. Nie ma jej dużo i nie psuje ona efektu końcowego. Same animacje przemian nie są przepełnione zbytnią ilością zbędnych elementów i pomimo tego, że są skromne i dość podobne, różnią się w zależności od osoby, która transformuje się w digimona. Głównie dotyczy to sposobu, w jaki dana postać się porusza, oraz „nakładania” ciała stworka. Przy pierwszej przemianie w konkretnego digimona animacja jest wyświetlana w całości, jednak w dalszych odcinkach jest skracana i łączona z innymi przemianami, aby nie zanudzić widza. Wyjątkiem są odcinki, gdzie wyraźnie widać brak pomysłu, wtedy ewolucje ukazywane są w całości, aby wypełnić czas. Dlaczego więc średnio? Ponieważ w części odcinków gołym okiem można zauważyć, że projekty postaci różnią się od siebie, są źle i niedokładnie wykonane. Niekiedy są to tylko fragmenty, lecz zdarzają się całe odcinki, w których proporcje nie zostały zachowane, bohaterowie mają dziwną i nienaturalną mimikę twarzy, a tła są skąpe i ubogie.

Strona dźwiękowa anime wypada dobrze. Melodie, które słyszymy w trakcie oglądania, są dość przyjemne i dobrane odpowiednio do danego momentu czy wydarzenia, przez co nie drażnią uszu i dodają klimatu. Wśród seiyuu znajdziemy kilka znanych nazwisk. Rola Takuyi przypadła Junko Takeuchi (m.in. tytułowy bohater Naruto, Gomamon z Digimon Adventure i Gon z Hunter X Hunter). Koujiego zagrał Hiroshi Kamiya (m.in. Michael Blanc z Macross Frontier czy Nozomu Itoshiki z Sayonara Zetsubou Sensei). Duskmonowi i jego ludzkiej postaci głosu użyczył Kenichi Suzumura (Kamui Shirou z X, Shinn Asuka z Gundam Seed Destiny czy Junpei Manaka z Ichigo 100%). Moim zdaniem są to kreacje dobrane odpowiednio, zwłaszcza w przypadku lidera zespołu, który nieco przypomina Naruto, oraz Duskmona, będącego równie chłodnym i niedostępnym typem jak Kamui. Opening serii, dwa endingi oraz utwory towarzyszące scenom przemiany standardowo wykonywane są przez „digimonowych wyjadaczy”, czyli Koujiego Wadę, Ai Maedę oraz Ayumiego Miyazakiego. Choć piosenki te raczej nie zapadną w pamięć na długo, to moją uwagę przyciągnął pojawiający się w czołówce Fire!!, utrzymany w lekkim, popowo­‑rockowym wykonaniu. Dodatkowymi utworami, które możemy usłyszeć w trakcie serii, są piosenki śpiewane przez seiyuu głównych postaci. Niestety dla większości osób ich wykonanie może pozostawiać wiele do życzenia. Jedynym utworem, który w tym wypadku chodził za mną po zakończeniu oglądania serii był Oreta Tsubasa de -With Broken Wings-, śpiewany przez Kenichiego Suzumurę.

Digimon Frontier pod względem pomysłowości jest dość dobrym anime, które stara się zerwać z klasycznym schematem stworek + partner. Jest to niewątpliwie jeden z największych plusów tej serii, drugą rzeczą przemawiającą na korzyść tytułu jest skupienie się na głównych bohaterach, ich słabościach oraz problemach na drodze do stania się osobami godnymi noszenia dusz dziesięciu legendarnych wojowników. Taki powiew świeżości wśród masy zatęchłych produkcji zawsze się przydaje. Dla kogo przeznaczona jest ta pozycja? Poleciłbym ją osobie, która szuka czegoś więcej niż Pokémon, Medarot, Bakugan czy podobne pozycje emitowane w naszej telewizji. Na ich tle Digimon Frontier niewątpliwie wyróżnia się pozytywnie. Oczywiście, pojawia się tutaj jeden dodatkowy warunek: osoba ta powinna mieścić się w grupie młodszych nastolatków i być odporna na całą masę stworków. Starszemu widzowi ma prawo zupełnie się to wszystko nie spodobać.

Chudi X, 21 listopada 2009

Recenzje alternatywne

  • Avellana - 6 sierpnia 2015
    Ocena: 5/10

    Wszystko pięknie, ładnie, ślicznie… Tylko gdzie się podziały digimony?! więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Akiyoshi Hongou
Projekt: Akiyoshi Hongou
Reżyser: Yukio Kaizawa
Scenariusz: Sukehiro Tomita
Muzyka: Takanori Arisawa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Digimon na forum Kotatsu Nieoficjalny pl