Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 grafika: 9/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,86

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 57
Średnia: 7,65
σ=1,28

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Roujin Z

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1991
Czas trwania: 80 min
Tytuły alternatywne:
  • 老人Z
zrzutka

Perła z lamusa: niecodzienna komedia autorstwa Katsuhiro Otomo. Dowód na to, że nie każde anime musi się zestarzeć.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Wszyscy, którzy oprócz anime interesują się choć trochę otaczającą nas prozaiczną rzeczywistością, wiedzą zapewne, że jednym z największych problemów krajów rozwiniętych jest postępujące starzenie się społeczeństwa. System opieki nad starymi ludźmi pochłania coraz więcej nakładów i wymaga zatrudniania coraz większej liczby osób – lub też zwala wszystko na barki rodziny. Dlatego też z entuzjazmem zostaje przyjęty pilotażowy projekt ministerstwa zdrowia: opracowane przy współfinansowaniu korporacji Nishibashi wielofunkcyjne łóżko Z­‑001. Zaawansowany technologicznie sprzęt może zająć się wszystkim, poczynając od potrzeb fizjologicznych i monitorowania stanu zdrowia, a kończąc na dostarczaniu rozrywki, tym samym praktycznie w ogóle eliminując potrzebę zajmowania się starszymi osobami. Owego entuzjazmu nie podziela jedna tylko osoba – ucząca się w szkole pielęgniarskiej Haruko, której podopieczny, bardzo już wiekowy Kijuro Takazawa, został ulokowany w tym właśnie prototypowym cudzie techniki. Ma wszystko, co niezbędne mu do życia, ale czy jest szczęśliwy? Haruko nie jest o tym przekonana. W dodatku dostarczony przez Nishibashi, sterujący łóżkiem superkomputer okazuje się chyba nieco zbyt potężny jak na stające przed nim wyzwania, a jego funkcjonowanie bardzo szybko zaczyna być sprzeczne z założeniami jego twórców… Ostatecznie dziadek Takazawa chciał jeszcze raz wraz ze zmarłą żoną wybrać się nad morze, prawda?

W największym uproszczeniu można by powiedzieć, że Katsuhiro Otomo parodiuje tu liczne wątki swego najbardziej znanego dzieła – Akiry, przejeżdżając po iluś najpopularniejszych chwytach klasycznego cyberpunku i bawiąc się konwencją. Byłoby to jednak uproszczenie niesprawiedliwe. Sam absurdalny pomysł wyjściowy – zamiast oszalałego robota/cyborga mamy tu szpitalne łóżko rozbijające się po mieście – wystarczyłby może na pięć minut śmiechu, ale to wszystko. Tymczasem Otomo zdołał brawurowo połączyć pełną akcji fabułę z satyrą na społeczeństwo, jednocześnie tworząc film głęboko optymistyczny i chwilami autentycznie wzruszający. Uciekł tym razem od głębokiej symboliki, nie próbował też sprzedawać gotowych recept na autentyczny problem, decydując odgórnie, co powinno być dobre (opiekowanie się z poświęceniem starszymi ludźmi), a co złe (powierzanie ich opiece maszyn) – to bowiem brzmiałoby fałszywie. Zamiast tego skupił się na pokazaniu z jednej strony ludzi postawionych wobec absurdalnej, oderwanej od codzienności sytuacji – a z drugiej tej właśnie codzienności, zostawiając widzowi wyciągnięcie ostatecznych wniosków.

Tak wysoka ocena filmu wynika jednak przede wszystkim z dwóch czynników, które aż za często kuleją w takich produkcjach. Po pierwsze, tempo i rozplanowanie scenariusza są absolutnie nienaganne. Na ekranie przez cały czas coś istotnego się dzieje, ale jednocześnie nie ma się poczucia, że akcja gna na łeb, na szyję. Proporcje scen spokojniejszych (ale zawsze wnoszących coś do fabuły) i brawurowej akcji są dobrane idealnie, podobnie jak sposób ich przeplatania. O jakości świadczyć może chociażby to, że nawet stare jak kino sensacyjne „sekwencje pościgu” ogląda się tu gładko i bez znużenia. To naprawdę rzadkość nie tylko wśród starszych, ale i nowszych japońskich filmów, dla których charakterystyczne są „dłużyzny”, odpowiadające części widzów, ale dla innej części nieznośne.

Po drugie, postaci, które są takie udane dzięki temu, że nie próbowano zrobić z nich „nośników” tez autora ani też superherosów. Haruko nie jest idealistyczną aktywistką, nie buntuje się przeciwko systemowi z jakichś wysokich pobudek. Kieruje nią tylko i wyłącznie zwykła troska o znajomego człowieka, połączona z młodzieńczą przekorą i niechęcią do podporządkowywania się – dzięki temu pozostaje do końca wiarygodna. Równie wiarygodni są jej znajomi, wśród których niejaki Maeda jest po prostu rozczulający w swoich próbach zwrócenia na siebie uwagi dziewczyny, która jest w tym momencie całkowicie zaprzątnięta czymś innym. Barwną zbieraninę stanowią także staruszkowie ze szpitala, w którym bohaterka pracuje, zapewniający (rzecz jasna) odpowiednie wsparcie technologiczne. Stosunkowo mniej wyraziste są „czarne charaktery” – szef projektu Z­‑001 Terada oraz współpracujący z nim przedstawiciel Nishibashi, Hasegawa. Jednakże warto zauważyć, że ten pierwszy okazuje się mniej płaskim charakterem, niż początkowo wygląda, ten drugi zaś unika schematu „szalonego naukowca”, kierując się przede wszystkim zimnym, cynicznym pragmatyzmem. Trudno mówić tu o głębokich osobowościach – charaktery postaci zostają zaledwie naszkicowane, ale te szkice są całkowicie ludzkie i przekonujące. Bodaj jednak czy nie najwięcej punktów Otomo zebrał u mnie za pokazanie ludzi starych. Zarówno wspomniani wcześniej, pełni życia staruszkowie, jak i przykuty do łóżka, bardzo słabo już kontaktujący z otoczeniem dziadek Takazawa, są pokazani z humorem, ale bez ośmieszania, z rzadkim wyczuciem, które sprawia, że Roujin Z nie przekracza granic dobrego smaku nawet żartując sobie ze starczego zniedołężnienia czy problemów fizjologicznych.

Oprawa graficzna stoi na najwyższym poziomie – pod tym względem to jeden z tych filmów, które mogą zachwycać mimo upływu czasu. Katsuhiro Otomo udowodnił choćby w Akirze, że jest niedościgniony, jeśli chodzi o rysowanie tła i wszelkiego rodzaju sprzętów oraz maszynerii. Tutaj nie zawodzi – kreska jest niezwykle szczegółowa, przedmioty i pojazdy istniejące w rzeczywistości zostały oddane wiernie, a fikcyjne roboty zachwycają pomysłowym, ale jednocześnie dość realistycznym projektem. Skoro jednak o Akirze i udowadnianiu talentu mowa, nie sposób nie zauważyć, iż mangaka nie jest, najłagodniej mówiąc, mistrzem, jeśli chodzi o rysowanie ludzi. Na szczęście więc projekty postaci w Roujin Z zostały powierzone Hisashiemu Eguchiemu, który kilka lat później współpracował z Satoshim Konem przy Perfect Blue. Trzeba powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Stworzone przez niego postaci są przyjemne dla oka, zróżnicowane i charakterystyczne, ale jednocześnie nie „uślicznione” przesadnie, idealnie pasując do opowiadanej historii. Trzeba podkreślić, że Eguchi potrafił nie tylko narysować odpowiednio młodą i ładną Haruko – udało mu się także stworzyć całą galerię staruszków, wiarygodnych, ale jednocześnie nie nadmiernie komicznych. Do tego należy jeszcze dodać najwyższej próby animację – tła są niemal cały czas zatłoczone i pełne ruchu, a sekwencje akcji, w tym końcowy „pojedynek” robotów, nadal nie mają się czego wstydzić. Ruch jest płynny, szczegółowy, bez oszczędzania na detalach czy zaciemniania obrazu. Stosunkowo mniej efektownie wypada muzyka – spełniająca dobrze rolę podkładu, ale nie zwracająca większej uwagi.

Biorąc pod uwagę, że spora część „klasyki cyberpunku” nadaje się obecnie wyłącznie do lamusa kinematografii, Roujin Z pozostaje filmem zdumiewająco wręcz aktualnym. Strasząca atomowym konfliktem zimna wojna rozeszła się po kościach, kierunek rozwoju komputerów raczej nie wskazuje na możliwość buntu maszyn, a mimo postępów technologii nikt raczej nie obcina sobie ręki, żeby zamontować protezę. Tymczasem poruszane tu kwestie nadal są jak najbardziej na czasie i tak naprawdę z dokładnością do kilku szczegółów fabularnych i technologicznych główny zrąb historii można by spokojnie przenieść we współczesność – jak na film osiemnastoletni nie jest to zły wynik! Polecam bardzo gorąco, ale raczej widzom dojrzalszym, bardziej wyrobionym i – przede wszystkim – mającym zaplecze wiedzowe nieco większe, niż przegląd „hitów” ostatnich sezonów.

Avellana, 12 listopada 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: MOVIC
Autor: Katsuhiro Ootomo
Projekt: Hisashi Eguchi, Katsuhiro Ootomo, Mitsuo Iso
Reżyser: Hiroyuki Kitakubo
Scenariusz: Katsuhiro Ootomo
Muzyka: Bun Itakura