Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10
fabuła: 4/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 3,50

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 63
Średnia: 5,32
σ=1,73

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (blue)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Krew: Ostatni wampir

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2009
Czas trwania: 91 min
Tytuły alternatywne:
  • ラスト・ブラッド,
  • Last Blood
Gatunki: Horror
Postaci: Wampiry; Pierwowzór: Anime; Inne: Live action
zrzutka

Horror, w którym główna bohaterka to bezwzględna zabójczyni wampirów, a sami twórcy dłużyznami usiekli ducha oryginału.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: marcinstamm

Recenzja / Opis

Saya jest wampirem, postanowiła jednak współpracować z ludźmi i eliminować swoich żądnych krwi pobratymców. Oczywiście miała ku temu powody, które wychodzą na jaw podczas jednej z misji. Jej zadanie pozornie nie wyróżnia się niczym niezwykłym, ot prosta infiltracja szkoły znajdującej się na terenie amerykańskiej bazy, oczywiście w celu wykrycia ukrywających się tam krwiopijców. Szybkie odnalezienie szukanego celu, eliminacja i – powiedzmy – szczęśliwe zakończenie… cóż… chciałoby się, ale twórcy postanowili nieco urozmaicić całość, wprowadzając na scenę odwiecznego wroga Sayi. Ta zaś nie może przepuścić nadarzającej się okazji do wyrównania rachunków, a towarzyszy jej wplątana w to wszystko uczennica Alice McKee.

Fabuła do odkrywczych nie należy, zachowuje jednak ciąg przyczynowo skutkowy, nawet jeśli brak w niej czasem logiki. Zastosowano tu na przykład jedną z prawd anime, czyli: jeśli masz przewagę liczebną, to najprawdopodobniej już przegrałeś. Początkowo luźno trzymano się oryginału, tworząc w miarę strawną opowieść, jednak prawdziwe schody zaczęły się, gdy postanowiono odejść od pierwowzoru i, co tu ukrywać, sztucznie nadmuchać całą historię do rozmiarów półtoragodzinnego filmu. Na dodatek wprowadzone elementy nie były szczególnie ciekawe: jedynie rozwinięty w stosunku do Blood the Last Vampire wątek ludzkich pracowników organizacji, która od wieków zajmuje się walką z potworami, i ukrycia faktu istnienia tejże organizacji przed społeczeństwem, miał jakiś potencjał. Niestety, gdy tylko zaczynało robić się ciekawie i z uwagą zaczęłam śledzić to, co dzieje się na ekranie, twórcy postanowili wszystko urozmaicić, dodając słuszną dawkę dramatyzmu. I tak jedyny wątek, który wydawał mi się interesujący, diabli wzięli.

O postaciach nie mogę powiedzieć za wiele i nawet nie chodzi tu o spoilery. Po prostu są to kukiełki, do których przyczepiono odpowiednie kartki z wytycznymi zachowań. Saya jest zimna, opanowana i utrzymuje ludzi na dystans, no bo w końcu jest wampirem. Drugą – powiedzmy – wyróżniającą się postacią jest Alice. Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy, nie wiem dlaczego, ale od razu pomyślałam o Belli ze Zmierzchu. Właściwie, to czy naprawdę aż tak bardzo się pomyliłam? Jest ona bohaterką, która ma wpadać w tarapaty, płakać, cierpieć, znowu płakać, a potem mimo wszystko wsadzać nos w nie swoje sprawy. Tak naprawdę jej rola przez większą część filmu ograniczała się do bezsensownego miotania się po ekranie.

Wampiry (choć może bliższe prawdy byłoby określenie: stwory wampiropodobne) zostały tutaj przedstawione bez romantycznej otoczki. Są to raczej potwory z krwi i kości, paskudztwa będące wrogami ludzkości, które z założenia nie dadzą się tak łatwo wykończyć. Chociaż zamiast pokazać je jako sprytnych, wytrawnych łowców (poza oczywistymi wyjątkami), potraktowano je jak mięso – w sam raz do posiekania przez Sayę. Swoją drogą, zdumiewa mnie to, z jaką łatwością jedna osoba mogła sobie poradzić z takim ich nawałem, w tym samym czasie chroniąc człowieka. Nawet zaczęłam podejrzewać, a z biegiem czasu nabrałam pewności, że dla twórców anonimowe wampiry były niczym muchy, dlatego też powiedzieli sayonara umownemu realizmowi i wyrzucili go za drzwi, bo przecież trzeba w widowiskowy sposób zapełnić czas ekranowy.

Najtrudniej chyba jest nakręcić film aktorski, którego animowany pierwowzór zaliczał się do dzieł cierpiących na przerost formy nad treścią. Sama przyznam, że dla mnie oglądanie Blood the Last Vampire było przeżyciem, w pełni dałam się ponieść nastrojowi tego tytułu i zbytnio nie zwracałam uwagi na postacie czy fabułę. W Last Blood zabrakło mi właśnie niepowtarzalnego klimatu i może dlatego bardziej przeszkadzały mi braki fabularne. Zamiast tego dostałam dużo krwi, kilka tandetnych sztuczek i grafikę komputerową, która do zachwycających nie należy. Muzyka natomiast jest stanowczo za dobra dla tego filmu: nie jest to arcydzieło, ale w tym zalewie chały tonący musi się czegoś uczepić. Film jest poza tym dość brutalny, „sieczka” to najlepsze określenie. Efekt „bryzgania krwi” przypominał mi wybuchający zanadto wstrząśnięty napój gazowany.

Nie jestem w stanie sprecyzować grupy docelowej tego filmu. Jeśli komuś podobał się pierwowzór, to z całą pewnością powinien omijać Last Blood szerokim łukiem. Wielbicieli wampirów też raczej nie zainteresuje, gdyż te odwieczne istoty bardziej przypominają tu demoniczne zwierzęta niż coś inteligentnego. Film uważam za klapę, a seans dłużył mi się niesamowicie.

blue, 14 października 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Reżyser: Chris Nahon
Scenariusz: Chris Chow
Muzyka: Marcus Trumpp

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Krew: Ostatni wampir Best Film 2013