Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 24
Średnia: 6,54
σ=1,38

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Bezimienny)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Jubei-chan: Lovely Gantai no Himitsu

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2000
Czas trwania: 13×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Jubei-chan: Secret of the Lovely Eyepatch
  • 十兵衛ちゃん ーラブリー眼帯の秘密
zrzutka

Samurajowie i magical girls na wesoło.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Jiyuu Nanohana właśnie przeprowadziła się wraz z ojcem do innego miasta. Dla tej miłej nastolatki zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu nie jest łatwe, szczególnie, że w miejscu tym dzieją się dziwne rzeczy i mieszkają jeszcze dziwniejsi ludzie. Co gorsza, część z tych ludzi zaczyna pałać gorącym uczuciem do Jiyuu (nazywanej przez ojca Jubei). Wśród jej adoratorów wyróżnia się Shiro Ryujoji (kapitan klubu kendo, który trzy razy z rzędu wygrał mistrzostwa na poziomie prefekturalnym, a raz na krajowym – ale wcale się nie chwali), który od samego początku zaofiarował się być przewodnikiem i opiekunem Jubei. Jest też Bantaro Sanbonmatsu – niemal kompletnie pozbawiony kontaktu z rzeczywistością lider młodzieżowego gangu (dość nieszkodliwego zresztą), w skład którego, poza nim samym, wchodzą przebywający w stanie permanentnego zSD­‑czenia1 Ozaru i Kozaru, którzy szybko zdobywają sympatię widza, będąc jednymi z najrozsądniej myślących postaci w tej serii. Ale przede wszystkim jest dziwaczny samuraj, trujący coś o spuściźnie Jubei Yagyu i usiłujący wcisnąć Jiyuu przepaskę na oko w kształcie serduszka! Tylko dlaczego zaraz po lekcjach jeden z nauczycieli nagle atakuje ją mieczem, bredząc coś o trzystuletniej waśni? I dlaczego po założeniu wspomnianej przepaski dziewczyna nagle staje się najlepszym szermierzem krainy!? Ojej…

Trudno powiedzieć, czego właściwie spodziewałem się po tej serii. Zapewne dowcipnej i błyskotliwej parodii nurtu magical girls. Cóż, co do błyskotliwości trochę się przeliczyłem, co nie zmienia faktu, że rzecz ogląda się bardzo przyjemnie. Anime jest bowiem zwariowaną slapstickową komedią. Przynajmniej na początku, gdyż potem z odcinka na odcinek seria nabiera głębi, w paru momentach ocierając się wręcz o dramat. Same postacie są różnorodne i w większości przypadków dopracowane – przynajmniej na tyle, na ile to możliwe w zaledwie trzynastu odcinkach. Na szczególną uwagę zasługuje tu ojciec Jiyuu – wiecznie zaspany pisarz Sai Nanohana, który odegra ważną rolę w całej historii.

Humor nie opuszcza nas aż do samego końca, zaś fabuła jest zgrabnie zbudowana i zaskakująco spójna. Obraca się ona wokół wspomnianej trzystuletniej klątwy szkoły Ryujoji­‑Shinkage, której członkowi nie spoczną, dopóki nie pokonają w boju legendarnego samuraja Jubei Yagyu. I nie przeszkadza im wcale fakt, iż ten od 300 lat nie żyje. Wszak wiadomo, że jego duch powróci na Ziemię dzięki mocy Ślicznej Przepaski – tak, tak, tej samej przepaski, dzięki której Jiyuu zmienia się w Jubei. Zresztą już w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że stary samuraj wyznaczył dość konkretne wymagania, jakie ma spełniać jego następca, przykazując swojemu słudze odnalezienie… „jędrnych, sprężystych bon­‑bonów”! No cóż, z taką mieszanką postaci i sytuacji nie sposób się nudzić.

Amatorzy fanserwisu raczej zawiodą się na tej serii. Nie znajdą tu hordy skąpo odzianych, biuściastych panienek, nie ma nawet klasycznego odcinka o gorących źródłach, a biust głównej bohaterki, choć całkowicie zgodny z opisem mistrza Yagyu, cały czas jest zakryty przynajmniej sweterkiem. Nawet podczas scen transformacji (obowiązkowych w każdym magical girls) widzimy jedynie zacienioną sylwetkę Jubei…

Grafika, jak przystało na stosunkowo świeżą serię, stoi na dość wysokim poziomie. Projekty postaci są dopracowane, chociaż niektórzy bohaterowie dalszoplanowi wyglądają nawet nie tyle karykaturalnie, ile wręcz surrealistycznie. Wydaje się to jednak zamierzonym efektem, nie zaś lenistwem grafika. Jeśli chodzi o muzykę, jest dobra. W serii nie ma co prawda zbyt wielu utworów, jednak te, które są, są dobrze skomponowane i wpadają w ucho. Udany jest zwłaszcza motyw muzyczny podczas walk (które są krótkie, za to dynamiczne).

Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Mianowicie żadna seria magical girls nie mogła się obyć bez słodkiej i irytującej maskotki. W Sailor Moon mieliśmy w tej roli koty, w Magic Knight Rayearth – zająca po lewatywie. W Jubei­‑chan za maskotkę taką robi… Koinosuke Odago, niezbyt rozgarnięty, trzystuletni (acz dobrze się trzymający jak na swój wiek) samuraj, z uporem maniaka noszący za Jiyuu/Jubei magiczną przepaskę na oko, której dziewczyna z równie wielkim uporem nie chce zatrzymać, czym doprowadza biedaka do rozpaczy.

Podsumowując, serię polecałbym chyba każdemu, jako dobrą, przyjemnie oglądającą się rozrywkę. A sam tymczasem czekam na prawdziwie błyskotliwą parodię magical girls.

  1. zSD­‑czenie – pozostawanie w postaci określanej jako super­‑deformed
Xeniph, 28 listopada 2004

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Akitarou Daichi
Projekt: Takahiro Yoshimatsu
Reżyser: Akitarou Daichi
Scenariusz: Akitarou Daichi
Muzyka: Toshio Masuda