Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 4/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 145
Średnia: 7,22
σ=1,88

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Ohayo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sunabouzu

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 24×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Desert Punk
  • 砂ぼうず
Tytuły powiązane:
zrzutka

Postapokaliptyczna przyszłość i pustynia powstała wskutek bliżej nieokreślonego kataklizmu. Najemnicy i cyborgi, a wszystko podane z dość spaczonym poczuciem humoru.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Shenai

Recenzja / Opis

Gdy kończysz kolejną serię, czasem zastanawiasz się, za co teraz się zabrać. Akurat zdarzyło mi się to pierwszy raz, więc nie było łatwo. Ostatecznie przyszła kolej na Desert Punk. Już po dwóch minutach pojawiło się skojarzenie: czyżby odświeżony Trigun? Na wielkiej pustyni Kantou w bliżej nieokreślonej przyszłości obserwujemy lokalne gangi, zwykłych ludzi walczących o przeżycie, oraz najemników wykonujących swoje zlecenia. Jednym z takich najemników jest legendarny Sunabouzu, Duch Pustyni, Kanta Mizuno. Nasz nastoletni bohater nie jest wzorem do naśladowania: erotoman i drań, te słowa pasują do niego najbardziej. Jest szczery aż do bólu, bez najmniejszych zahamowań żąda zapłaty za uratowanie życia, także rozwiewanie przeświadczenia o jego bezinteresowności w oczach zwykłych ludzi nie jest mu obce. Jednak Kanta ma też kilka zalet i nie można winić go za to, jakim się stał. Niemal każdy mieszkaniec pustyni Kantou ucieka się do oszustwa i przemocy wobec innych. Najemniczka Junko Asagiri, oraz jego uczennica, Kosuna, wielokrotnie wykorzystują Sunabouzu, by osiągnąć swój cel.

Walki Sunabouzu z wrogiem przeważającym pod względem liczebności lub siły to częsty widok w tych dwudziestu czterech odcinkach. Kanta Mizuno zazwyczaj zyskuje przewagę dzięki wojnie psychologicznej. Jego wyposażenie nie zalicza się do najlepszych, jednak tanie sztuczki połączone ze sprytem wystarczają, by w szeregach wroga zapanował chaos. Jego taktyka polega na wprowadzaniu przeciwnika prosto we wcześniej zastawione pułapki. Jeżeli coś idzie niezgodnie z planem, trzeba improwizować, a Kanta kilka razy da nam dobry przykład, jak to się robi. Duch Pustyni potrafi także przejrzeć prawdziwe zamiary swoich zleceniodawców oraz pokrzyżować ich plany.

Sunabouzu to niejedyna ważna postać. Niejaka Junko Asagiri bardzo często odwiedza Mizuno w interesach. Kanta za każdym razem jest przez nią wciągany w ciemne, a zarazem bardzo niebezpieczne perypetie. Może główny bohater potrafiłby jakoś tych kłopotów uniknąć, gdyby nie dwa naprawdę ogromne atuty jego koleżanki po fachu… Kolejnym zmartwieniem Sunabouzu jest Kosuna, czyli tak naprawdę Taiko Koizumi, która pragnie zostać najsilniejszą, a zarazem najzdolniejszą i najniebezpieczniejszą pięknością pustyni, oczywiście pod okiem legendy Kantou. Taiko na początku przysparza wielu kłopotów, jednocześnie powiększając długi naszego i tak okrutnie potraktowanego przez los bohatera. Na dalszym planie pojawiają się Maszynowi Bracia Kawaguchi – Fuyuo, Aiko i Haruo są znajomymi Mizuno z dzieciństwa. Najczęściej widzimy ich w nieoficjalnej roli wsparcia dla wyżej wymienionych bohaterów, a cała trójka kończy w ruchu oporu przeciwko rządowi oaz. Aby gromadka nie była zbyt mała, pojawia się także Amagumo zajmujący się ściąganiem długów. Bracia Kawaguchi mają także siostrę, którą poznajemy bardzo późno w porównaniu z pozostałymi postaciami. Natsuko Kawaguchi po „nieszczęśliwym wypadku” chciała odmienić swój los, zaś czas poświęcony na naukę zaowocował stanowiskiem wysokiej rangi oficera sił rządowych.

Teraz muszę zasmucić widzów, którzy mają dość oglądania wielkich biustów i licznych scen w stylu ecchi (a ucieszyć całą resztę). Niestety Desert Punk jest ich pełen i głównie na nich opiera się humor serii. Szkoda że scenarzysta tak bardzo się ograniczył w tej dziedzinie. Jednak muszę zaznaczyć, że w moim przypadku fanserwis nie przekreśla tego anime. Mimo wszystko znajdziemy tu liczne walki, a także wątki dramatyczne (choć słabo z nimi). Ogólnie fabuła jakaś tam jest, chociaż jedna trzecia odcinków to luźno powiązane epizody, które dają nam czas na poznanie postaci. Później mamy wrażenie, że coś zaczyna się dziać, ale to jeszcze nie to, z czasem zaś pojawia się jakiś wątek główny, nawet ciekawie się rozwijający bliżej końca serii.

Postapokaliptyczny świat, który stanowi tło dla wydarzeń z serii, wydaje się dość dziwny. Mamy niewielkie osady, w codziennym życiu ludzi nie widać technologii, która została pogrzebana pod piaskami pustyni wraz z cywilizacją „średniowiecza”, nazywaną tak przez bohaterów rozmawiających o przeszłości sprzed katastrofy. Sprzęt najemników bardzo kontrastuje z technologią osad: każdy z nich posiada kombinezon wyposażony w klimatyzację, skomplikowaną aparaturę do inwigilacji, od radaru poprzez zaawansowane kamery po superczułe mikrofony, pozwalające określić liczebność oraz pozycję przeciwnika. Poza uniformem każdy najemnik dysponuje jakąś bronią, zwykle są to repliki broni palnej z wykopalisk, odpowiednio „ocenzurowane” przez rząd oaz. Nieliczni mają zaawansowane wyciągarki lub silniki rakietowe. Jakby tego było mało, pojazdy mechaniczne są rzadkością na pustyni. Praktyczny monopol na technologię mają oficjalne władze, które prowadzą wykopaliska na terenie pustyni. Nieliczni śmiałkowie próbują poszukiwania skarbów przeszłości na własną rękę – taką postacią jest na przykład Kaoru Kaizuka, który wynajmuje Sunabouzu do ochrony.

Wychodzę z założenia, że ocenianie anime po kresce źle świadczy o fanach anime, jednak należałoby co nieco o niej wspomnieć. Od strony graficznej Desert Punk nie wygląda źle, jak na komedię wypada, pojawia się charakterystyczna groteska. Poza tym kreska wygląda całkiem przyzwoicie, doskonale pasuje do klimatu, a efekty rozmycia dodają scenom akcji dynamiki. Krajobraz pustynny jest znakomicie przedstawiony dzięki niewielkiemu kontrastowi barw, także ruiny pokrytych piaskiem budynków wyglądają dość realnie. Przyznam szczerze, że momentami postacie są niedopracowane, ale dotyczy to głównie tych, które nie odgrywają w serii znaczącej roli. Oczywiście jak na współczesną produkcję przystało, możemy dostrzec efekty komputerowe, jednak są one na tyle dyskretne, że tylko dodają grafice uroku. Muszę przyznać, że muzyka jest dobrze dopasowana do poszczególnych scen, nie męczy widza, co uważam za atut. Na plus zasługuje także to, że muzyka jest nieco wyciszona w stosunku do efektów dźwiękowych, dzięki tym zabiegom łatwiej wczuć się w charakter danej sceny.

Zakończenie nie zamyka całkowicie głównego wątku, pozostawiając szansę na pojawienie się drugiej serii. Jednakże od 2004 roku już kapkę czasu minęło, a tu nadal nic, nawet maleńkiej, czy choćby nieoficjalnej zapowiedzi, która przypadkiem wyciekła do sieci.

Ohayo, 17 marca 2010

Recenzje alternatywne

  • Slova - 19 kwietnia 2012
    Ocena: 8/10

    Człowiek do wynajęcia, mistrz podstępu i zasadzki, amator kobiecych wdzięków i niewychowany łotr bez serca – poznajcie Sunabozu, największego erotomana, jakiego kiedykolwiek nosiła Wielka Pustynia Kanto! więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Masatoshi Usune
Projekt: Takahiro Yoshimatsu
Reżyser: Takayuki Inagaki
Scenariusz: Hiroshi Yamaguchi
Muzyka: Kouhei Tanaka