Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 11
Średnia: 6,91
σ=1

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Area 88 [2004]

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 12×23 min
Tytuły alternatywne:
  • エリア88 [2004]
Tytuły powiązane:
Pierwowzór: Manga; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Samoloty
zrzutka

Starcia odrzutowych samolotów myśliwskich na tle rozłąki dwojga kochających się osób. Albo na odwrót.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Przyznam się szczerze – jako mały chłopiec bardzo marzyłem o tym, aby zostać pilotem, ale nie takim zwyczajnym! Samoloty odrzutowe, zwłaszcza te wojskowe, rajcowały mnie najbardziej. Potrafiłem w nieskończoność oglądać J.A.G. – Wojskowe Biuro Śledcze, a seans Top Guna w publicznej telewizji (kiedyś tylko do takiej miałem dostęp… piękne czasy) i tak samo zatytułowana gra na konsolę NES były wielkim wydarzeniem. Z tej młodzieńczej pasji trochę zostało mi do dzisiaj i pewnie dlatego z wielkim entuzjazmem sięgnąłem po Area 88 TV – drugą próbę przeniesienia tak samo zatytułowanej mangi Kaoru Shintaniego na ekrany.

Zanim przejdę do sedna, wspomnę jeszcze, że cenię sobie realizm w anime. Tak, wiem, że wymaganie tej cechy od japońskiej animacji jest w gruncie rzeczy bezcelowe, ale strasznie boli mnie fakt, że serii o pilotach wielkich robotów jest na pęczki, natomiast przygody lotników to towar deficytowy. Oczywiście mówię o lotnictwie z krwi i kości, a nie takim Macross Zero, gdzie świetna (moim zdaniem jedna z lepszych w historii anime) walka powietrzna to tylko fragment pierwszego odcinka, a dalej znowu występują tylko roboty próbujące nieudolnie podrobić niepowtarzalny klimat sił lotniczych.

Akcja Area 88 TV rozgrywa się na początku lat 80. XX wieku w fikcyjnym królestwie Aslan – ogarniętym wojną domową pustynnym państewku, położonym najprawdopodobniej gdzieś na Bliskim Wschodzie albo w Azji Mniejszej. Tytułowa Area 88 to tajna baza lotnictwa dowodzona przez księcia owego kraju i funkcjonująca głównie w oparciu o najemnych pilotów. Shin Kazama, główny bohater, trafił w to miejsce po części przez podstęp, a po części przez własną naiwność (nauczka dla widza – nie podpisuj niczego po pijaku). Nieświadomie podpisując trzyletni kontrakt na najemniczą służbę wojskową, skazał siebie samego na rozłąkę z żyjącą w Japonii ukochaną. Oczywiście jest sposób na wcześniejsze zerwanie umowy – wystarczy wpłacić półtora miliona dolarów odszkodowania za niedotrzymanie jej warunków. Shin, jako najlepszy pilot w bazie, właśnie w ten sposób chce wrócić do rodzinnego Kraju Kwitnącej Wiśni. Zdobywając kolejne zwycięstwa powietrzne, hojnie wynagradzane, powoli wykupuje swoją wolność. Pokuszę się o stwierdzenie, że seria ma także drugiego głównego bohatera. Jest nim japoński fotograf Shinjo Makoto, który przybywa do Strefy 88 pod pozorem relacjonowania wydarzeń wojennych. W rzeczywistości wyjątkowo interesuje go Kazama. Jak się później okazuje, historie obydwu mężczyzn są bardzo zagmatwane i powiązane ze sobą.

Pomimo że główny wątek serii to sukcesywnie odkrywana historia Kazamy, fabuła Area 88 TV jest po części epizodyczna. Poza uwspółcześnioną wersją mitu o rozłące Odyseusza i Penelopy (dziewczyna Shina nic nie wie o jego aktualnych poczynaniach, ale wierzy, że chłopak żyje i wciąż na niego czeka), autorzy przedstawili pokrótce przeszłość ważniejszych postaci drugoplanowych, wplątując opowieści o ich życiu w aktualną akcję. Chwyt ten okazał się sukcesem – każdy ze służących w Strefie 88 pilotów jest inny i ma niepowtarzalny charakter. Dodając do tego różne narodowości otrzymujemy prawdziwą mozaikę ludzkich uczuć i emocji. Z drugiej strony mała liczba odcinków nie pozwoliła w pełni rozbłysnąć niektórym interesującym postaciom. Epizodyczność, a przy okazji także schematyczność, ujawnia się w tym, że każda część anime przedstawia inną misję, ale ma podobną konstrukcję, a kulminacyjnym momentem jest zawsze akcja Shina i któregoś drugoplanowego bohatera. Tu z kolei krótkość serii działa na plus – kolejne epizody mimo wzajemnego podobieństwa nie nudzą, ale odnoszę wrażenie, że każdy dodatkowy fragment historii niekorzystnie wpłynąłby na uwagę widza. Po prostu nieustanne oglądanie powietrznych akrobacji głównego bohatera (a jest co podziwiać) może ostatecznie nudzić w nadmiernych dawkach.

Jak już wspomniałem, istotną zaletą serii są bohaterowie, ale nie tylko od strony mentalnej. W większości anime akcji (w tym także o mecha) obsadę stanowią głównie dzieci, młodzież albo dorośli umysłowo uwięzieni w piaskownicy. W Area 88 TV jest inaczej – wojna to nie miejsce dla gimnazjalistów i licealistów. Tutaj żołnierze to najemnicy, walczący tylko dla zysku. Nie mają wzniosłych celów, a rozłam w królestwie Aslan to dla nich jedynie źródło pieniędzy. Większość pilotów przybyła do tego pustynnego kraju zaraz po ukończeniu służby wojskowej w rodzimej armii, część stanowią weterani z Wietnamu, którzy nie umieli żyć bez walki. Wojna to nie miejsce na moralizatorstwo i spełnienie heroizmu – to rzecz brudna i brzydka, a często wręcz bezcelowa. Oczywiście Shin Kazama do starych wyg nie należy, ale też nie jest z tych, którzy mają „wrodzony talent do pilotowania bez przeszkolenia niezwykle skomplikowanego sprzętu bojowego”. Przede wszystkim ma podstawy do bycia pilotem – ukończył szkołę lotniczą i zamierzał zacząć pracę w liniach lotniczych ojca swojej dziewczyny.

Kolejnym atutem serii jest realizm, najwyraźniej przejawiający się w grafice. Wszystkie ukazane w anime statki powietrzne to maszyny istniejące naprawdę, a w dodatku stworzone do lat 80. XX wieku (czyli zgodność historyczna została zachowana). Mnogość przedstawionych modeli jest ogromna – od radzieckich MiG­‑ów przez francuskie Mirage aż po amerykańskiego F­‑14 Tomcat. Już za sam fakt pokazania tak bogatej gamy maszyn miłośnicy lotnictwa z pewnością pokochają Area 88 TV. Co więcej, wszystkie samoloty są starannie narysowane, a raczej oparte na stworzonych w trójwymiarze modelach komputerowych, dzięki czemu nie ulegają nienaturalnym zniekształceniom w czasie animacji. Rysownicy nie zapomnieli również o detalach konstrukcyjnych, aczkolwiek uwzględnili tylko te najważniejsze. Trochę gorzej sprawa ma się z samymi starciami powietrznymi, dla przykładu: używane przez lotników ze Strefy 88 rakietowe kierowane pociski powietrze­‑powietrze Sidewinder mają zasięg do osiemnastu kilometrów (a Sparrow nawet do siedemdziesięciu!). W rzeczywistości walki powietrzne najczęściej odbywają się jedynie w oparciu o kontakt radarowy, tymczasem w Area 88 obserwować można istne akrobatyczne popisy rodem z festynu w Góraszce. Nie mówię, że takie sytuacje nie są możliwe, ale z pewnością prawdziwe potyczki samolotów myśliwskich nie wyglądają tak, jak te w anime. Z drugiej strony oglądanie starć w bliższej realizmowi formie byłoby po prostu nudne dla przeciętnego widza. Trzeba też przyznać, że bitwy powietrzne w tym anime są spektakularne i zapierają dech w piersiach.

Nieco namieszałem, ale chciałbym jeszcze na chwilę powrócić do oprawy wizualnej, która poza samolotami nie jest już taka ładna. Owszem, Area 88 TV ma swoje lata, a ja nie popieram anachronizmu w kwestii oceniania grafiki, ale nawet w porównaniu do anime z początku XXI wieku większość elementów omawianej serii wygląda co najwyżej poprawnie. Najbardziej zabolały mnie chyba mało dopracowane tła – drugi po samolotach najważniejszy element graficzny każdej serii o zmaganiach statków powietrznych (doświadczenie pokazuje, że nawet przestrzeń kosmiczna musi być jakoś urozmaicona). No dobrze, królestwo Aslan to praktycznie sama pustynia i góry, ale nawet tak ubogi krajobraz można przedstawić w ciekawy sposób – wystarczy spojrzeć na zdjęcia Afganistanu. Tym bardziej że w o dwa lata starszym Full Metal Panic! podobna sceneria została odwzorowana z większym polotem. Obiektywna ocena grafiki w Area 88 TV to trudne zadanie – z jednej strony najważniejszy element serii, czyli samoloty, są po prostu wzorowe. Z drugiej zaś cała reszta – łącznie z postaciami i ich animacją – są grubo poniżej przeciętnej, nawet w standardach obowiązujących w czasie powstawania tego anime. W efekcie, pomimo tego, że z początku byłem skłonny grafikę ocenić na osiem, w ramach uczciwości muszę niestety poprzestać na bardzo mocnej szóstce z aspiracjami na siódemkę.

Drugą cechą istotnie podnoszącą realizm anime jest umiejscowienie akcji. Owszem, o królestwie Aslan nie wiemy praktycznie nic, jednak bardziej dociekliwy widz szybko sam dopisze sobie prawdopodobną genezę konfliktu, jak np. wspierana przez któreś z państw bloku wschodniego rewolucja przeciwko monarchii. Dobrze świadczy o tym wyposażenie rebeliantów i chociaż to tylko gdybanie, ostatnie wydarzenia w Afryce Północnej zdają się uwiarygadniać wojnę ukazaną w Area 88 TV. To jednak tylko tło wydarzeń, a do fabuły mam kilka zastrzeżeń. Po pierwsze, przez wszystkie odcinki zastanawiałem się, dlaczego Shin Kazama po prostu nie zadzwoni do swojej ukochanej i nie przedstawi jej całej sytuacji? Nawet jeżeliby nie mógł tak postąpić z powodu ograniczeń odgórnych, to kwestia ta nie została wyjaśniona. Następna rzecz: odcinek, w którym Strefę 88 sterroryzował wrogi strzelec wyborowy, całkowicie uniemożliwiając użycie pasa startowego, a nawet wyjście z budynków na otwartą przestrzeń. Problem polega na tym, że w bazie stacjonował jeden AV­‑8A Harrier – samolot pionowego startu i lądowania, który do wzbicia się w powietrze nie potrzebuje rozbiegu. Jednak maszyna ta pozostała w hangarze, widocznie tylko po to, by pokazać nieprzeciętne zdolności Kazamy, który uporał się ze strzelcem. No cóż, główny bohater ma swoje przywileje. To jednak nic w porównaniu do „pułapki” zastawionej na początku serii przez rebeliantów. Prawdę mówiąc, głupszej formy obrony przed samolotami myśliwskimi nigdy nie widziałem – wyłaniająca się z ziemi wysoka niczym wieżowiec kratownica… Do tej pory nie wiem, czy autorzy po prostu chcieli wprowadzić do serii aspekt komediowy, czy zażartowali z intelektu widza. Brawurowego przelotu przez wąski kanion kilkudziesięciu samolotów sznurkiem jeden za drugim (w dodatku w nocy) nie będę już opisywał – dla mnie to po prostu nie mieści się w głowie. Inna kwestia to fakt, że najemnicy muszą odkupić samolot, który utracą, a dodatkowo uzbrojenie nabywają na własną rękę. Ewentualne koszta są im potrącane z zarobku. Wszystko byłoby pięknie, ale przypomnę, że na 48 samolotów F­‑16 Polska wydała 3 miliardy 378 milionów dolarów, czyli grubo ponad 70 milionów za jedną maszynę. Zarabiane przez pilotów ze Strefy 88 pieniądze w rzeczywistości nie starczyłyby prawdopodobnie nawet na serwisowanie jednego myśliwca.

Bardzo istotnym elementem anime jest muzyka. Zaczynając od openingu – majstersztyk, zdecydowanie jeden z najlepszych, jakie kiedykolwiek widziałem, który z czystym sumieniem mogę umieścić obok mojego faworyta, czyli sekwencji otwierającej Full Metal Panic! The Second Raid. By być rzetelnym – w istocie Area 88 TV ma trzy intra, różniące się jedynie scenami, a każde to montaż ujęć ukazanych w anime (w większości serii taki chwyt ma na celu ograniczenie wydatków). Pierwsze z nich rozpoczyna dwa początkowe odcinki, drugie pojawia się od trzeciego do dziesiątego, a trzecie otwiera dwa ostatnie. We wszystkich trzech przypadkach muzyka jest ta sama – Mission (Fuga) w wykonaniu angels – porywający utwór, w którym klasyczne brzmienie skrzypiec połączono z elektronicznymi rytmami. W trzeciej wersji openingu obraz perfekcyjnie zgrywa się z muzyką (pierwsza sekwencja była bardziej spokojna i statyczna), która idealnie komponuje się z urywkami walk powietrznych. Kawał mistrzowskiej roboty i dowód na to, że ze scen z anime można stworzyć świetne intro. Natomiast ending zupełnie mi się nie podobał i w sumie trudno o nim cokolwiek napisać – właściwie obraz to tylko obecny na połowie ekranu profil twarzy dziewczyny Kazamy i jego lecący w nocy samolot, czemu akompaniuje spokojna, wręcz usypiająca piosenka Dance in the battlefield w wykonaniu Keiko Terady. Utwór ma prawo się podobać, zwłaszcza że piosenkarka śpiewa czysto i ma przyjemny głos, jednak w dwóch ostatnich odcinkach pojawia się angielska wersja piosenki, a jak wielu wie, Japończycy rzadko kiedy dobrze radzą sobie z europejskimi językami – w tym przypadku również nie poszło najlepiej. Na uwagę zasługuje także reszta ścieżki dźwiękowej, prawdę mówiąc pierwszy raz spotkałem się w anime z takim podejściem do oprawy muzycznej i muszę przyznać, że mi się podobało. Miłośnicy muzyki trance na pewno rozpoznają wiele światowej klasy utworów towarzyszących walkom powietrznym. Mnie udało się wychwycić Awakening, Fly with me i On the move, które jeszcze kilka lat temu królowały w klubach, a pierwotnie powstały właśnie na potrzeby serii. Area 88 TV to jedno z tych anime, których oprawa muzyczna doskonale nadaje się do samodzielnego słuchania, nie mówiąc już o tym, że świetnie komponuje się z akcją serialu. Oczywiście są różne gusta i wielu miłośników ciężkiego grania nie podzieli mojej opinii, ja jednak subiektywnie oceniam tło dźwiękowe na dziewięć.

Z wielką chęcią Area 88 TV oceniłbym bardzo wysoko. Niestety liczne, acz niewielkie potknięcia autorów mocno psują ogólne wrażenie. Dość prosta fabuła, ciekawe realia i walki powietrzne to świetna kombinacja, tym bardziej że anime tego pokroju to obecnie towar deficytowy, który na pewno zadowoli fanów lotnictwa wojskowego, a ma szanse spodobać się również miłośnikom kina akcji oraz widzom preferujących poważne klimaty. W przygodach najemników ze Strefy 88 próżno szukać tanich chwytów, mających przyciągnąć uwagę widza. Jeżeli ktoś jest zdecydowany obejrzeć Area 88 TV, zrobi to i się nie zawiedzie. Całej reszcie polecam ten serial jako przykład klasycznego i wiernego realizmowi anime wojennego.

Slova, 11 czerwca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Group TAC
Autor: Kaoru Shintani
Projekt: Hiroaki Satou, Hiroshi Koujina
Reżyser: Isamu Imakake
Scenariusz: Hiroshi Oonogi
Muzyka: Kazunori Miyake