Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 6/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 7
Średnia: 8
σ=1,85

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Uchuu Senkan Yamato 2

zrzutka

Druga opowieść o przygodach gwiezdnego pancernika „Yamato” i jego załogi, w niczym nie ustępująca poprzedniej, a w kilku miejscach nawet nieco bardziej udana.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Po zwycięstwie nad Gamilianami ludzkość ponownie skierowała wzrok ku kosmosowi. Dzięki technologii Starshy udało się odtworzyć życie na powierzchni błękitnej planety, na kolejnych zaś planetach układu słonecznego założono bazy, mające być zaczątkiem kolonizacji tychże globów. Rozbudowuje się flota, której flagowym okrętem jest nowoczesny pancernik „Andromeda”. A „Yamato”? Zasłużony okręt pełni służbę patrolową z Kodaiem w roli pełniącego obowiązki kapitana. Choć nikt nie ma wątpliwości, że to jemu po śmierci kapitana Okity należy się stanowisko dowódcy statku, sam Kodai nie jest pewien, czy wypada mu zająć miejsce swojego mentora. Spokojną w sumie sytuację przerywają dwa wydarzenia. Pierwszym jest pojawienie się niezidentyfikowanych, acz wrogich statków. Drugim – tajemniczy sygnał, którego siła zakłóca działanie systemów komputerowych w całej galaktyce. Analizy wskazują, że sygnał ten może być wiadomością, ale jej treść i autor pozostają nieznane. Sytuacja momentalnie staje się bardziej niż napięta.

„Yamato”, który powrócił na Ziemię, ma zostać w pełni zautomatyzowany, tak aby był kompatybilny z resztą ziemskich jednostek nowszego typu. Sprzeciwiają się temu członkowie załogi, uważając, że ograniczenie czynnika ludzkiego nie przysłuży się wartości bojowej pancernika. Wiedząc, że sytuacja jest bez wyjścia, Kodai, Tokuagawa i Sanada podejmują decyzję – porwać statek i udać się w kierunku, z którego nadszedł tajemniczy sygnał. Nikt nie ma bowiem złudzeń co do tego, że Ziemi zagraża niebezpieczeństwo. Co jednak ma z nim wspólnego tajemnicza transmisja? Mając na pokładzie całą swoją dawną załogę, gwiezdny pancernik wyrusza w nową podróż, jeszcze bardziej niebezpieczną niż poprzednia, ponieważ tym razem ani wróg, ani cel nie są bohaterom znane. Na drodze zaś staną zarówno starzy, jak i nowi przeciwnicy.

Początek drugiej serii anime Uchuu Senkan Yamato może chwilami wywoływać wrażenie déjà vu. Ponownie mamy zagrożoną Ziemię, ponownie wiadomość wysłaną przez kobietę z innej planety, ponownie „Yamato” wyrusza w podróż, aby ocalić ludzkość. Tu jednak podobieństwa się kończą. Druga seria różni się pod wieloma względami od pierwszej. Zacznijmy od bohaterów. Ci znani dojrzeli, zwłaszcza Kodai, który jest bardziej opanowany. Ma świadomość swoich obowiązków jako dowódcy okrętu i w związku z tym nawet jego związek z Yuki schodzi na liście priorytetów na drugi plan. Shima, który od początku miał wątpliwości, czy bunt przeciw rozkazom dowództwa to dobry pomysł, przeżywa romans, który sprawia, że jego chłodna, logiczna analiza sytuacji przestaje działać. Na pokładzie pancernika pojawia się oddział kosmicznych komandosów, których sposób bycia bywa przyczyną wielu nieporozumień i konfliktów. Ważną postacią staje się natomiast kapitan Hijikata, głównodowodzący floty ziemskiej, początkowo patrzący na „Yamato” z wyższością, lecz stopniowo doceniający męstwo „dzieci Okity”.

Galeria przeciwników jest dużo bogatsza i ciekawsza niż w przypadku pierwszej serii. Gatlantis to rasa zdobywców, dla których podbój to sens życia. Ich przywódca, Zoldar, myśli trzeźwo i analitycznie, choć jego ciągłe wybuchy śmiechu sprawiają, iż trudno widzowi oprzeć się wrażeniu, że ma do czynienia z psychopatą. Bezpośredni podwładni Zoldara – Sabera i Genitz – to intryganci (szczególnie ta pierwsza), którzy spiskami bardziej szkodzą swojemu imperium niż działania wroga. Ocalony Desslar chce tylko jednego – zemsty na „Yamato”. Wie zarazem doskonale, że lekceważona przez władców Gatlantis ludzkość jest przeciwnikiem, z którym trzeba się liczyć. Przypominanie o tym nie przysparza mu jednak sympatii wśród sojuszników. I wreszcie Teresa, najbardziej niejednoznaczna postać tego anime. Teoretycznie stoi po stronie kolektywnego dobra, ale gdy wyjaśniona zostaje jej historia, widz może mieć wątpliwości, czy aby na pewno ukochana Shimy może być oceniania w ten sposób.

Seria ta rezygnuje całkowicie z obecnych jeszcze w pierwszej przejawów epizodyczności. Nie ma tu już wypełniaczy, każdy odcinek jest logicznym elementem całości i pominięcie go może sprawić, iż widz straci poczucie ciągłości wydarzeń. Jest poważniej – częściej niż poprzednio przychodzi obserwować śmierć bohaterów. Zarazem serial wchodzi na wyższy poziom, jeśli chodzi o aspekty militarne. Więcej tu starć rozgrywanych konwencjonalnie, a finałowa bitwa floty ziemskiej z gatlantyjską naprawdę robi wrażenie. Szkoda tylko trochę, że zrezygnowano z wzorowania projektów statków na autentycznych maszynach z okresu drugiej wojny światowej, jak to miało miejsce wcześniej. Generalnie wygląd nowych maszyn jakoś mnie nie przekonuje.

Największą chyba słabością serii jest nadal cudowne usuwanie zniszczeń i ran. „Yamato” podczas walk solidnie obrywa, lecz uszkodzenia usuwane są w tempie iście błyskawicznym. O ile niekiedy przynajmniej widzimy, że coś tam jest naprawiane, to dość często nawet takich pozorów się nie zachowuje. Dotyczy to także ludzi – ranny bohater, który przed chwilą nie mógł jeszcze ustać na nogach, biegnie do walki z karabinem w dłoni. Kwestie fizyki pominę tu milczeniem, gdyż nie mamy do czynienia z serią aspirującą do miana poważnego science fiction, gdzie przynajmniej stara się zachować pozory realizmu. Nie są to mimo wszystko rzeczy, które by widza w większości przypadków bardzo raziły. Co najwyżej mogą śmieszyć, jak w przypadku „jedenastej” planety układu słonecznego.

Jeśli ktoś miał okazję widzieć film Farewell Space Battleship Yamato, opowiadający teoretycznie tę samą historię, przeżyje zapewne zdziwienie. Obie produkcje różni bowiem od siebie niemal wszystko. Jedynie podstawowe założenia fabularne są te same, ale już przebieg wydarzeń w obu przypadkach, podobnie jak kreacje postaci, to dwie osobne opowieści. Serial zachowuje w większym stopniu element heroiczny i jest bardziej optymistyczny, a tym samym bliższy pierwszej serii anime.

Muzyka… „Żegnaj Ziemio, żegnaj nam, statek dziś wyrusza w dal. To kosmiczny pancernik Yamato” – te słowa, rozpoczynające każdy odcinek, a także odśpiewane a cappella w kluczowym fragmencie finału, zostają w pamięci chyba każdego, kto zetknął się z tym anime. Pełen patosu, podniosły opening przeniesiono z pierwszej serii bez jakichkolwiek zmian, także w sferze tekstowej. Trochę to śmieszne, bo w końcu w tym anime nie pojawia się ani razu Iskandar, o którym w tekście mowa. Widać potraktowano tę piosenkę jako element tak charakterystyczny, że wszelkie zmiany w niej uznano za niedopuszczalne. W sferze muzycznej niewiele dzieje się tu nowego, ale nie powiem, aby mi to przeszkadzało. Oryginalna ścieżka dźwiękowa z Yamato jest na tyle dobra, że i tu sprawdza się świetnie. Nowością okazuje się natomiast ending, piosenka poświęcona Teresie, na moje ucho nazbyt rzewna i jakoś niezbyt pasująca do całości.

Z ciągami dalszymi bardzo często jest tak, że są jedynie mniej lub bardziej udanymi klonami swoich poprzedników. W przypadku Uchuu Senkan Yamato 2 mogę śmiało powiedzieć, że jest to seria co najmniej równie dobra co jej poprzedniczka, o ile nie lepsza. Poprawiając to i owo wyeliminowano tu bowiem większość wad pierwszej serii, przy okazji zachowując wszystkie elementy, które były odpowiedzialne za wysoką jakość tamtego anime. Jeśli komuś podobała się poprzednia seria, kontynuacja również powinna przypaść mu do gustu.

Grisznak, 8 maja 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Academy Productions
Autor: Leiji Matsumoto
Reżyser: Leiji Matsumoto
Scenariusz: Keisuke Fujikawa
Muzyka: Hiroshi Miyagawa