Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 grafika: 9/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,33

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 25
Średnia: 8,08
σ=1,38

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (kapplakk)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gundam: Dai 08 MS Shotai

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1996
Czas trwania: 12×20 min
Tytuły alternatywne:
  • Kidou Senshi Gundam: Dai 08 MS Shotai
  • Mobile Suit Gundam: The 08th MS Team
  • 機動戦士ガンダム 第08MS小隊
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Miejsce: Azja, Statki/Stacje kosmiczne; Czas: Przyszłość; Inne: Mechy
zrzutka

Historia żołnierzy, którzy mają ten sam cel, jednak różne koncepcje jego osiągnięcia. Udana seria z wielką miłością w tle.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Mniej więcej w połowie Wojny Jednego Roku, tuż po zakończeniu operacji Odessa, siły Federacji decydują się na transfer części swoich żołnierzy na Ziemię. Na jednym ze statków kosmicznych leci dwójka pilotów Gundamów masowej produkcji przeznaczonych do walk naziemnych, którzy mają wejść w skład Ósmej Drużyny wojsk lądowych w rejonie azjatyckim – Shiro Amada (przyszły dowódca oddziału) i Michel Ninorich. Podczas podróży na Ziemię załoga niespodziewanie natrafia na pojedynek mechów w kosmosie. Zmagający się ze sobą piloci to Aina Sahalin (walcząca po stronie Księstwa Zeonu) oraz osaczony przez nią Terry Sanders Jr., któremu właśnie skończyła się amunicja. Shiro rozzłoszczony bezradnością towarzyszy podejmuje ryzykowną akcję ratunkową, w wyniku której po raz pierwszy ma możliwość spotkać Ainę. Jak nietrudno się domyślić, to nie ostatni kontakt dwójki bohaterów. Sanders zostaje przydzielony do oddziału Shiro, podobnie jak Karen Joshua i Eledore Massis, z którymi przybyli piloci zapoznają się już na Ziemi. Celem Ósmej Drużyny, a także pozostałych wojsk stacjonujących w rejonie azjatyckim, jest wytropienie i zniszczenie tajnych baz Zeonu. Siły Federacji nie mają jednak pojęcia o prowadzonych tam badaniach nad nowym typem broni o nazwie Apsalus – znajdującej się już w fazie testów – która może przesądzić o losach wojny.

Wydarzenia przedstawione w seriach Dai 08 MS Shotai oraz wydanej w 1979 r. Gundam 0079 rozgrywają się w tym samym roku, jednak tym razem przestrzeń kosmiczna zostaje zastąpiona przez azjatycką dżunglę, a także – okazjonalnie – upalną pustynię czy mroźne góry. Zabierając się do oglądania opisywanego anime warto znać Gundam 0079, choć teoretycznie nie ma tu poza datą żadnych zależności, a inne miejsce akcji i zupełnie nowi bohaterowie eliminują, wydawać by się mogło, konieczność sięgania po starszą serię. Właściwie takiego przymusu rzeczywiście nie ma, ale trzeba mieć świadomość, że twórcy nie zawracają sobie zbytnio głowy wyjaśnieniami, kim są strony konfliktu i dlaczego właściwie walczą. Można więc, podobnie jak w Gundam 0080: War In The Pocket, poczuć się trochę w tym wszystkim zagubionym, zwłaszcza że po utworzeniu oddziału bohaterowie zostają od razu wysłani do akcji i nie ma żadnego wprowadzenia w ogólne realia konfliktu poza ich rejonem.

Zdecydowanie największym atutem serii okazują się postaci, ponieważ każda z nich posiada świetnie zarysowany charakter i postępuje w charakterystyczny dla siebie sposób. W tym ciekawym zlepku teoretycznie niepasujących do siebie indywidualności, jakimi są Członkowie Ósmej Drużyny, mamy młodego, trochę naiwnego i niepoprawnie optymistycznego dowódcę, czyli Shiro, nieco starszego i poważniejszego Sandersa (jest to jedyna postać, do której wszyscy członkowie oddziału zwracają się po nazwisku), twardą i mocno stąpającą po ziemi Karen, dowcipnego i muzykalnego Eledore, wreszcie trochę dziecinnego, romantycznego i bujającego w obłokach Michela. Wszyscy oni tworzą zgrany zespół i wzbudzają wiele sympatii. Zaskakująco dobrze wypadli też bohaterowie drugoplanowi. Dużym zaskoczeniem była dla mnie córka dowódcy partyzantów imieniem Kiki – walcząca o swoje, pewna siebie, ale też grymaśna, trochę rozpuszczona przez ojca i potrafiąca mocno dopiec. Zwykle takie postaci mnie irytują, tutaj jednak spotkała mnie miła niespodzianka. Jest to zasługą tego, iż w odpowiednich momentach Kiki poważnieje, przez co jej psotliwość nie sprawia wrażenia sztucznej i wykreowanej niejako na potrzeby tego anime. Seria koncentruje się przede wszystkim na Shiro i wspomnianej we wstępie Ainie. Łączy ich wiele wspólnych cech, takich jak choćby troska o swoich towarzyszy czy nienawiść do wrogich żołnierzy, zastąpiona później przez niechęć do zabijania. Kiedy bohaterowie się poznają, dociera do nich, że po drugiej stronie konfliktu walczą ludzie z takimi samymi uczuciami, mający rodziny i własne plany. Shiro swoją dobrocią, ufnością i bezinteresowną gotowością do ponoszenia ryzyka (grożącego często utratą życia) imponuje Ainie, przez co między dwójką pilotów zaczyna iskrzyć.

Standardowo nie ma tu podziału na dobrych i złych, ale z oczywistych względów widz sympatyzuje z siłami Federacji i kibicuje członkom Ósmej Drużyny. Żołnierze Zeonu (a przynajmniej niektórzy z nich) zostali jednak przedstawieni w wyjątkowo pozytywnym świetle. Potrafią wykazać się dużą odwagą, honorem i szlachetnością. Poza Ainą są to postaci drugoplanowe, lecz mają duże znaczenie dla fabuły. Najważniejsi z nich to zły i bezwzględny brat bohaterki, Ginias (aby ukończyć Apsalusa gotów jest zrobić wszystko), Yuri (posiadający kiepskie maniery, ale dbający o swych podwładnych) oraz Norris, znakomity pilot (swoimi umiejętnościami przewyższa chyba wszystkich członków Ósmej Drużyny razem wziętych) gotowy poświęcić swe życie w walce w imię bezpieczeństwa przyjaciół.

W anime tym jest wielu bohaterów, którym przyświeca ten sam cel – wygrać wojnę. W starciu różnych koncepcji i metod stosowanych po obydwu stronach barykady okazuje się, że żadna nie jest idealna. Pacyfistyczne zapędy Ainy i Shiro na polu bitwy często prowadzą do porażki i są bezwzględnie dyskredytowane przez ich sprzymierzeńców. Z kolei poświęcenia i honorowa śmierć nie przynoszą zamierzonych skutków. Ci, którzy nie liczą się z życiem innych i postępują bezwzględnie, również nie zapewniają sobie ani zwycięstwa, ani bezpieczeństwa. Okrucieństw wojny nie da się więc zatrzymać dobrem, ale zło często prowadzi do samozagłady, a konflikt i tak idzie własną drogą.

Początkowo seria jest lekka i optymistyczna. Zabawne sytuacje i sporo akcji dają czas na poznanie i polubienie bohaterów, później jednak atmosfera staje się coraz bardziej poważna, a przy okazji rozwija się też wątek miłosny. Dostajemy tu więc wszystkiego po trochu, lecz seria łączy poszczególne elementy w zgrabną całość i przez 12 (no, może 11…) odcinków widz raczej nie ma szans się nudzić.

Dzięki przeniesieniu akcji z kosmosu na Ziemię grafika zyskała moim zdaniem na atrakcyjności. Co jakiś czas można podziwiać malownicze krajobrazy i piękne widoczki. Choć nie grzeszą one bogactwem detali, grafice nie można odmówić swego rodzaju uroku. Wielkie roboty pośród zieleni, wodospadów i egzotycznych ptaków to jest to. Projekty postaci prezentują się bardzo dobrze, nawet jeśli z punktu widzenia dzisiejszych produkcji Gundamy wyglądają już nieco archaicznie. Natomiast mechy walczące po stronie Zeonu prezentują się o wiele lepiej – w większości są to oczywiście dobrze znane, lekko „upiększone” Zaku. Ogólnie rzecz biorąc, oprawa graficzna, mimo że nie oszałamia, nie zestarzała się i pozostaje bardzo przyjemna. Jeśli chodzi o muzykę to nie jest ona szczególnie absorbująca i nie zapada w pamięć, ale słuchana osobno robi bardzo dobre wrażenie. Stanowi też dobre tło dla akcji, a to rzecz podstawowa. Warto przynajmniej raz obejrzeć pierwszy ending w całości, bo jest dosyć zabawny.

Póki co wszystko pięknie, jednak seria ma też swoje wady. Kwestię oryginalności zostawiam w spokoju – w końcu to seria z cyklu Gundam, w dodatku nie pierwszej już młodości i nikt nie będzie od niej czegoś takiego wymagał. Co innego pojedynki mechów. Efektowności im nie brakuje, lecz dynamiki jak najbardziej ¬(choć nie jest to regułą). Piloci czasami więcej gadają niż walczą, a kierowane przez nich wielkie roboty ruszają się jak przysłowiowe muchy w smole. Czas reakcji na działania wroga jest w niektórych momentach wręcz przerażający – z takim refleksem można wygrywać, ale w szachy. Jeśli już wplata się dialogi w pojedynki, trzeba to robić umiejętnie. Druga sprawa – brawura i naiwność niektórych decyzji Shiro może co niektórych widzów odrzucić od ekranu. Tak naprawdę to nie powinien on przeżyć nawet pierwszego spotkania z Ainą. Ktoś inny na jego miejscu musiałby mieć dziewięć kocich żyć, żeby dotrwać do końca serii. I ostatnia kwestia – zakończenie. Finał mamy w jedenastym odcinku, w ostatnim spodziewałem się więc jakichś wniosków, podsumowania czy skrótu dalszych losów bohaterów. Zamiast tego dostajemy dziwną i nudną historyjkę z banalnym i kiczowatym zakończeniem, które w dodatku podkreśla przewidywalność miłosnego wątku. Gdyby nie te dwie rzeczy (dynamikę pojedynków byłbym w stanie przemilczeć), ocena końcowa na pewno byłaby wyższa.

Mimo powyższych niedociągnięć seria prezentuje się naprawdę okazale i zapewni ona świetną rozrywkę mecholubnym osobnikom, którzy oprócz walk z wielkimi robotami w roli głównej cenią sobie dobre fabularnie historie i ciekawych bohaterów. Należy oczywiście pamiętać, że bez znajomości Gunadam 0079 kilka rzeczy będzie niezrozumiałych. Przestrzegam też przed oglądaniem Dai 08 MS Shotai – Miller's Report – można sobie w ten sposób popsuć zabawę (chyba że ktoś lubi oglądać dwa razy to samo). Natomiast wszyscy miłośnicy Gundamów (zwłaszcza uniwersum Universal Century), którzy jeszcze tej serii nie widzieli, mogą z powodzeniem do oceny końcowej dodać jeden punkt, uprażyć wielką michę popcornu i rozpocząć seans.

kapplakk, 27 maja 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Bandai Visual, Sunrise
Autor: Hajime Yatate, Yoshiyuki Tomino
Projekt: Hajime Katoki, Kimitoshi Yamane, Kunio Ookawara, Tomoaki Kado, Toshihiro Kawamoto
Reżyser: Takeyuki Kanda, Umanosuke Iida
Scenariusz: Akira Okeya, Hiroaki Kitajima
Muzyka: Kouhei Tanaka