Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 4/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 39
Średnia: 4,74
σ=2,78

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (lyynka)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Higurashi no Naku Koro ni Chikai

zrzutka

Po tragicznych wydarzeniach pokazanych w pierwszym filmie, Hinamizawa zalicza kolejny „restart”, a koszmar rozpoczyna się na nowo. Tym razem główną ofiarą klątwy lokalnego bóstwa Oyashiro staje się Rena Ryuuguu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Satoshi

Recenzja / Opis

Kolejny raz rozpoczyna się feralne lato 1983 roku. Rena wraca jak co dzień do domu ze szkoły i ze zdumieniem odkrywa małe przemeblowanie w salonie. Niby błaha sprawa, jednak za zmianę odpowiedzialna jest nowa partnerka ojca, Ritsuko, za którą Rena (delikatnie mówiąc) nie przepada. Nie chcąc jednak psuć szczęścia taty, postanawia się nie wtrącać w jego związek. Wszystko zmienia się, gdy dowiaduje się przez przypadek, że Ritsuko ma nie do końca szczere intencje. Wtedy klątwa Oyashiro powoli zaczyna dawać o sobie znać, a krwawe widmo ponownie zawisa nad Hinamizawą.

Tak oto prezentuje się zarys historii w drugim już filmie aktorskim spod znaku Higurashi no Naku Koro ni. Jak tym razem wypadła ożywiona wersja koszmaru Hinamizawy? Fabuła obejmuje historię opowiedzianą w epizodzie Tsumihoroboshi­‑hen i koncentruje się na postaci Reny. Początek jest jak zwykle sielankowy – ukazuje szkolne perypetie grupki przyjaciół i przygotowania do wielkiego święta ku czci Oyashiro. Jednak wkrótce spokojny ton historii zmienia się diametralnie, radosne śmiechy zostają zastąpione przez obłąkańcze wycie, a z ludzi zaczyna wyłazić zło. Film rozjaśnia część wątków niedopowiedzianych w pierwszej odsłonie i odpowiada na kilka pytań, które zostały bez odpowiedzi. Oba filmy tworzą więc razem spójną i ciekawą historię, uzupełniającą się nawzajem. Choć nie wszystkie tajemnice zostały wyjaśnione (w końcu to tylko dwa rozdziały z oryginalnych ośmiu), widz nie ma poczucia zupełnego zagubienia czy dezorientacji.

Jeżeli chodzi o klimat, to niestety drugi film cierpi na te same objawy co pierwszy, chociaż widać już lekką poprawę. Dym jest nadal wszechobecny – jeżeli się pojawia, to wtedy jest to sygnał dla widza, że będzie działo się coś „mrocznego”. Jak łatwo przewidzieć, nie spełnia swojej roli i budzi tylko uśmiech politowania. Na uznanie zasługują natomiast sceny retrospekcji z dzieciństwa Reny – w wyjątkowo klimatyczny sposób ukazują czynniki, które wpłynęły na jej psychikę i stały się podłożem załamania psychicznego. Wzrosła też liczba scen brutalnych, więc jeśli komuś słabo jest na widok krwi czy larw, to powinien darować sobie ten seans.

Tym razem główną postacią jest Rena, a co za tym idzie, to właśnie jej zostaje poświęcone najwięcej czasu ekranowego. Jak Airi Matsuyama poradziła sobie z tą trudną rolą? Cóż, muszę przyznać, że choć nad filmem ciąży wciąż klątwa typowej japońskiej gry aktorskiej, Matsuyama wypadła nie najgorzej. Całkiem nieźle wychodzi jej ukazywanie różnych stadiów psychozy i paranoi, od złowieszczej apatii do wściekłego rzucania się na wszystko i wszystkich z wielkim ostrzem (miłym akcentem jest to, że rzeczona broń jest identyczna jak w anime oraz grze). Nadal nie jest to ideał aktorskiego kunsztu, ale warto zauważyć, że poradziła sobie o niebo lepiej niż aktor grający Keiichiego, który wciąż w moim małym plebiscycie na największe drewno zajmuje pierwsze miejsce (chwała Oyashiro, że jego rola w tym filmie została nieco ograniczona). Po raz kolejny nie udało się lepiej zaakcentować charakterów pozostałej trójki dziewczyn. Mion nadal brakuje temperamentu, którym cechowała się w oryginale, jednak w porównaniu z tym, co zrobili z Satoko i Riką, wypada nad wyraz dobrze. Twórcy wzięli chyba sobie za punkt honoru zupełnie obedrzeć obydwie bohaterki z jakiegokolwiek śladu charakteru. Niby są obecne w grupie, niby wypowiadają jakieś kwestie, ale przepaść pomiędzy tym, co można zobaczyć w anime, a tym, co ukazane zostało w filmie, jest tak ogromna, że aż przykro patrzeć. Naprawdę aż tak trudno było przez dwa filmy chociaż zaakcentować ich charaktery? Chociażby małe „Nippah!”? Czy to naprawdę przekraczało możliwości scenarzystów?

Na plus natomiast można wymienić postać detektywa Ooishiego, który wraz ze zmianą grającego jego rolę aktora zyskał sporo osobowości oraz specyficznego podejścia do innych ludzi i rozwiązywanych spraw. Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu w Higurashi no Naku Koro ni Chikai niż w poprzednim filmie, gdzie niestety był równie nijaki, jak reszta bohaterów. Kolejną postacią wyróżniającą się na tle innych jest Teppei Houjou, znienawidzony wujaszek Satoko. Hiroo Ootaka doskonale poradził sobie z rolą zblazowanego i aroganckiego gangstera, na kilometr było od niego czuć „yakuzowską” aurę.

Muzyka natomiast bardzo dobrze spisuje się w budowaniu klimatu, chociaż wciąż brak utworów zapadających w pamięć bądź nadających się do słuchania oddzielnie. Wyjątkiem od tego jest piosenka początkowa, w której ponownie możemy usłyszeć znaną już fanom z poprzednich serii Eiko Shimamiyę. Styl i głos piosenkarki doskonale wpasowuje się do serii Higurashi no Naku Koro ni, choć muszę przyznać, że tym razem ta kompozycja jest trochę słabsza od poprzednich. Nie oznacza to jednak, że jest zła. Po prostu w porównaniu z genialnymi openingami z pierwszej i drugiej serii telewizyjnej wypada nieco gorzej, jednak wciąż jest bardzo dobra.

Po obejrzeniu tego filmu odczucia miałam mniej więcej takie same, jak po pierwszym. Mimo wszystkich jego wad, nadal uważam, że te 108 minut nie było stratą czasu. Głównie ze względu na fabułę (w końcu to Higurashi no Naku Koro ni, prawda?), która w połączeniu z pierwszą kinówką stała się bardziej kompletna. Jeżeli przymknąć oko na niedociągnięcia, takie jak na przykład przeciętna gra aktorska (chociaż są wyjątki) czy zdecydowanie za duża ilość dymu, to sam film wypada raczej pozytywnie. Na pewno znajdą się osoby, które znienawidzą go za sam fakt istnienia, ale myślę, że warto dać mu szansę, chociażby jako ciekawostce. Powinni go obejrzeć na pewno ci, którzy widzieli pierwszy film – Chikai rozwija i dopełnia przedstawioną w nim historię. Ponownie za to odradzam go ludziom wrażliwym, gdyż niektóre sceny są naprawdę obrzydliwe i drastyczne (chociażby larwy wyciekające z ran), co z drugiej strony powinno przyciągnąć fanów horrorów, nawet jeśli film sam w sobie nie jest straszny.

lyynka, 20 grudnia 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: 07th Expansion, Ryuukishi07
Reżyser: Ataru Oikawa
Scenariusz: Ataru Oikawa