Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tokki - sklep internetowy

Komentarze

Atashinchi no Danshi

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Marta001 4.05.2018 17:37
    Takie sobie
    Serio można znaleźć lepsze komedie w tym temacie…
    Ogólnie raczej mało się pośmiałam. I to nie jest tak, że humor japoński do mnie nie przemawia, po prostu w za dużych ilościach przytłacza. I tutaj właśnie przytłacza.
    Absurd pogania absurd. Jeżeli ktoś to lubi, to spoko, ale ja znam lepsze tytuły ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    San-san 17.10.2014 21:46
    Przede wszystkim oglądając Atashinchi no Danshi trzeba się nastawić, że to w gruncie rzeczy parodia i komedia w stylu kina absurdu (na którego cierpimy w Polsce niedobór). To, że kilka odcinków smarkałam w chusteczki wcale nie psuło mi zabawy, dostałam dokładnie to czego oczekiwałam:
    1. surrealistycznego humoru,
    2. wciągającej, zakręconej fabuły nastawionej na akcję,
    3. wyciskacza łez to tu, to tam,
    4. bohaterów ciekawych, mających swoje dziwactwa, czasem trochę nietypowych, czasem miło zaskakujących (o tym więcej za chwilę),
    5. szczyptę romansu ale nie za wiele,

    Jako, że AnD zaczęło już po HanaKimi miałam pewne przygotowanie i wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać po tych samych aktorach ^^. W dramach tego typu aktorzy najwyraźniej starają się z całych sił upodobnić zachowaniem i ekspresją do postaci animowanych. Wychodzi to trochę karykaturalnie i teatralnie, ale można się do tego przyzwyczaić i olać kwestię.

    To i inne mniejsze lub większe wady rzucają się w oczy. Czasem totalnie niepotrzebne dygresje fabularne, nierozwiązane sprawy i potwornie kiczowaty wygląd zamku. To oczywiście obniża ocenę dramy, ale można to przełknąć i zupełnie dobrze się bawić.

    Fabuła: posiada masę zakrętasów i zwrotów bardziej lub mniej oczekiwanych. Mając szóstkę panów oczekujemy, że każdy dostanie swój czas antenowy. Dzieje się to wcale nie po kolei i w zasadzie jedni dostają tego czasu więcej, inni mniej. Pewne problemy wychodzą na wierzch od razu inne dopiero pod koniec. To moim zdaniem dobrze, gdyż zapobiega monotonii.
    Fakt iż część bohaterów okazuje się ze sobą magicznie powiązana nie stanowi dobrego wyjścia w tej sytuacji, a tylko sprawia, że wszystko robi się bardziej nieprawdopodobne i naciągane. Łączenie losów tych kilku osób osłabiło efekt końcowy i nie przypadło mi do gustu, choć jak kto woli.
    Zakończenie było specyficzne i nie wiem czy mogę z całą pewnością stwierdzić, że mi się podobało. Ostatnie dwa­‑trzy odcinki były najsłabsze.

    Bohaterowie:
    1. Główna bohaterka… spełniała swoją rolę. Nie była ani rewelacyjna, ani zła choć to w sumie ze względu na nią wybrałam tę dramę. Nie powiem żeby okazała się bardzo bystra.
    1. ani razu nie zapytała ile jest zadań w kontrakcie.
    2. gdy chłopcy „naparzali się po bratersku” co wyglądało w istocie jak całkiem realistyczna bójka z mordobiciem, bohaterka śmiała się i cieszyła jak durna, że braciszkowie tak świetnie się dogadują (tak było praktycznie całą serię).
    3. w swej naiwności wierzyła, że w jeden dzień zdoła zdobyć milion (czy ile tam było) jenów. Nie muszę chyba mówić, że próby kończyły się za każdym razem fiaskiem.
    4. zamiast krzyczeć i wkurzać się na swojego paskudnego tatusia, ganiać go po ulicach i częstować kopniakami mogła zatelefonować na policję.
    5. Z niewiadomych przyczyn mieszkała w domku z brezentu, zamiast wprowadzić się na stałe do przyjaciela rodziny, który wszak mieszkał sam i potrzebował rąk do pracy >.<... z tych samych niewiadomych przyczyn wspaniały dzielny i wierny kumpel z liceum nie postarał się dla niej o jakąś posadę w firmie… taaak… to w zasadzie braki fabuły, ale spadają na karb głupiutkiej Chisato. Więcej grzechów nie pamiętam.

    2.bliżej nieokreślony tłum „ochroniarzy” eh… denerwujące tło papuziastych i absurdalnych kolesi za jakiegoś powodu lecących na Chisato (hen). Czasem byli pomocni… byłabym uradowana, gdyby chociaż ograniczyli swoje zbiorowe istnienie do liczby 1.

    3. Okhura Shinzou – świetny facet, naprawdę. Gdzie takich trzymają i czemu tak szybko odchodzą? W gruncie rzeczy złote serce, cud miód maliny… dobry duch wiszący nad wszystkimi jak fatum. Synowie go nienawidzą. Tajemnicą pozostają jego dziwne wynalazki, które z pewnością robił w szczytnym celu i z dopiskiem: produkt czystej dobroci. W rzeczywistości bezwartościowy chłam, który zapewne odkupią Chińc
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Miyuki_96 6.03.2012 13:36
    Fajne!
    Drama nie jest genialna, ale ma w sobie „to coś”. Uśmiałam się, wzruszyłam… ogólnie mnie się podobało!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    gacek 2.01.2011 22:01
    Wspaniałe
    Uśmiałam się jak nigdy. Na końcówce prawie płakałam. PRAWIE!!!

    Polecam na doła!!!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Dei 14.10.2010 22:53
    Mi również się podobało
    Nie jest to Bóg wie co, ale po prostu ma to coś co mnie wciągnęło. Rozbawiało, a nawet doprowadziło do łez i nie żałuje, że wzięłam się za tą drame. Na początku przyciągnął mnie Koji Seto, jednak teraz widzę o wiele więcej plusów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    anulka406 13.10.2010 18:44
    Mi się podobało
    Osobiście drama mi się podobała. Ogólnie nie narzekam, miło spędziłam przy niej czas. Nie jestem wielkim znawcą, ale nawet jako zwykły szaraczek spokojnie mogę ją polecić jako przyjemną, nie wyróżniającą się z tłumu. No i gra tu jedna z moich ulubionych aktorek!
    Odpowiedz
  • Tusiiiaa 8.10.2010 17:54:50 - komentarz usunięto
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime