Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,57

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 661
Średnia: 7,92
σ=1,43

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Bakuman

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 25×24 min
Tytuły alternatywne:
  • バクマン。
Tytuły powiązane:
Gatunki: Dramat, Komedia, Romans
Widownia: Shounen; Postaci: Artyści, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Całkiem sympatyczna obyczajówka o tworzeniu mangi, z dodatkiem… specyficznego wątku miłosnego. Mogło być coś świetnego, a wyszło jedynie dobre.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: SamotnyWilk

Recenzja / Opis

Moritaka Mashiro był zwyczajnym do bólu, nieco znudzonym życiem czternastolatkiem. Nie miał żadnego specjalnego celu czy marzenia, w przyszłości skazany na stanowisko w urzędzie/firmie zapewniające pewny dochód. Jakby tego było mało, musiał się zadowolić jedynie patrzeniem na koleżankę z klasy, Miho Azuki, gdyż brakowało mu odwagi, by do niej podejść i porozmawiać. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy pewnego dnia zostawia w szkole zeszyt, w którym znajdowały się jego rysunki. Znajduje go niejaki Akito Takagi, który po zobaczeniu twórczości kolegi wychodzi z propozycją wspólnego tworzenia mangi. Jak się zresztą szybko okazuje, obaj są wielkimi jej wielbicielami. Mashiro nie jest jednak przekonany, czy to dobry pomysł – jego wujek również był autorem mang, pracował bardzo ciężko na to, by jego dzieła ujrzały światło dzienne, ale niestety zmarł w całkiem młodym wieku. To właśnie dzięki niemu i jego pasji Mashiro jako mały chłopiec zapałał miłością do mangi. Wspomnienia o nieżyjącym wujku nie były jednak głównym powodem, który wpłynął na podjęcie decyzji przez protagonistę. Takagi, widząc jego wątpliwości, zabiera go pewnego wieczora pod dom Miho. Okazuje się, że dziewczyna chce zostać seiyuu, a nieco zmieszany Mashiro przyznaje się jej, iż będzie rysować ilustracje do mangi, którą wspólnie z Takagim chcą stworzyć. Mashiro i Azuki przyrzekają sobie impulsywnie, że się pobiorą, gdy ich marzenia się spełnią. Do tego czasu mają skupić się wyłącznie na swoim celu życiowym i kontaktować się jedynie mailowo lub komórkowo. Dodatkowego smaczku wątkowi romantycznemu ma dodać fakt, że swego czasu w podobnej sytuacji znajdował się wspomniany wcześniej wujek Mashiro oraz matka Azuki. Niestety, jak można wywnioskować, w ich przypadku nie doszło do szczęśliwego zakończenia (ale żeby nie było tak tragicznie, dodam, że jego śmierć nie miała z tym nic wspólnego). Tak czy inaczej, to właśnie w ten sposób zaczyna się nowy etap w życiu naszych bohaterów.

Przez 25 odcinków będziemy obserwować ich pogoń za marzeniami, która nie będzie lekka i łatwa. Historia skupia się w zasadzie tylko i wyłącznie na Mashiro, Akito i tworzonej przez nich mandze. Nie znajdziemy tu żadnych wypełniaczy w postaci wyjazdu na wycieczkę czy innych podobnych dodatków. Praktycznie w każdym odcinku górę bierze manga i problemy lub radości związane z jej tworzeniem. Dodatkowo mamy tu oczywiście elementy romantyczne, choć w tym przypadku wprowadzone zostały one dosyć oryginalnie. Całość składa się właśnie z tych dwóch wątków, z których jednego mamy dużo więcej niż drugiego, ale trzeba powiedzieć, że wzajemnie się przeplatają lub nawet napędzają. Główny wątek został poprowadzony w całkiem dobry sposób. Zasadniczo mamy tu do czynienia z obyczajówką, opowieścią z cyklu „okruchy życia”. Widzimy pasję, pogoń za marzeniem, a gdzieś głębiej anime stara się poruszyć kwestię łączenia tego wszystkiego z nauką oraz pewnego rodzaju usamodzielniania się młodych ludzi. Wątek główny rozwija się stopniowo, bez większego pośpiechu, a bohaterowie muszą przebrnąć przez wszystkie etapy potrzebne do zostania zauważonym w tym biznesie. Przed protagonistami długa droga – zaniesienie pierwszego dzieła do wydawnictwa i startowanie w konkursach dla młodych talentów to dopiero początek. Ich marzeniem i celem jest to, aby ich manga była wydawana w odcinkach w popularnym czasopiśmie, a następnie stworzono na jej podstawie anime. Taki stopniowy rozwój fabuły może być zaletą, ale potrafi okazać się w niektórych momentach wadą. Czasem całość staje się po prostu schematyczna. Bohaterowie tworzą szkic mangi, zanoszą do redaktora, ich praca bierze udział w konkursie (lub nie), zaczynają tworzyć kolejną. Oczywiście obok tego dzieją się różne rzeczy (np. blokada twórcza, nowy etap szkolny), ale schemat czasem irytuje. Wydaje się, że jest to naturalna cena za tak mocne skoncentrowanie się na motywie tworzenia mangi, może to być jednak trudne do przełknięcia dla niektórych osób. Wszystko dzieje się powoli (momentami aż za bardzo), czasem jest nieco schematycznie, chociaż trudno powiedzieć, że anime jest flegmatyczne. Twórcy oddali w nim taką atmosferę ciężkiej pracy i walki o swoje marzenia, współpracy, przyjaźni, a potem również rywalizacji, że nadało to akcji wystarczającej dynamiki.

W kontraście do dosyć autentycznie i logicznie przedstawionego głównego wątku mamy wątek romantyczny. Przyznam, że moje reakcje z nim związane przechodziły różne fazy. Początkowo uznałem, że jest całkiem interesujący, z czasem stał się dla mnie obojętny, a pod koniec zaczął irytować. Przede wszystkim jest on kompletnie nierealny. Chłopak i dziewczyna byli w sobie zakochani, lecz bali się ze sobą porozmawiać. Potem dowiedzieli się o swoich marzeniach, zdobyli się na odwagę i złożyli wspomnianą już wcześniej obietnicę. Tak więc zgodnie z nią, dalej ze sobą nie rozmawiają, a nawet całkiem sporo czasu upływa, zanim w miarę swobodnie zaczynają ze sobą korespondować. Trudno sobie wyobrazić, jak dadzą sobie radę, gdy już spełnią te marzenia i będą mogli być razem. Można od razy uznać, że wątek ten jest absurdalny i zwyczajnie go ignorować, ale jak napisałem, początkowo nawet mi się spodobał. A to dlatego, że zwyczajnie było go niewiele. Samo wspomnienie obietnicy lewitowało gdzieś w tle, a akcja koncentrowała się ewidentnie na wątku mangowym. Dodatkowo pasował on nawet do marzycielskiego klimatu całego anime. Niestety, z czasem stał się poniekąd motorem napędowym dla głównego bohatera, który z jednej strony martwił się, że nie może być z ukochaną, a z drugiej znajdował w złożonej obietnicy mobilizację do działania. Trudno mu się dziwić, wszak sam bym się pewnie spiął w takich okolicznościach, ale w tym momencie uderza widza, jak bardzo wątek jest nierealny. Inna sprawa, że twórcy próbowali trochę złagodzić to wrażenie, wplatając reakcje innych bohaterów wskazujące na to, że dla nich (zwłaszcza dla przyjaciół wspomnianej dwójki) też nie jest to normalna sytuacja. Jednak koniec końców każdy dosyć łatwo to akceptuje i tyle. Nietrudno się też domyślić, że wątek nie rozwija się zbyt szybko, bo i jego tempo zależy od postępów „zawodowych” bohaterów. A wypadałoby jeszcze powiedzieć o tym, że mamy tu zakończenie, które absolutnie niczego nie kończy, a wręcz przeciwnie, zostawia nas w zaskakującym momencie. Oczywiście chciałoby się twórców za coś powiesić, ale na ich usprawiedliwienie mogę dodać, że nikt nas nie próbował mamić, że będzie inaczej i już jakiś czas temu zapowiedziano drugi sezon.

Warto jeszcze na chwilę zatrzymać się przy kwestii potraktowania mangi w tym anime. Przyznam, że choć zapewne zostało to wszystko nieco uproszczone, bardzo mi się ten aspekt spodobał. Przede wszystkim dowiadujemy się, jak wygląda proces tworzenia mangi – od zarysu samej historii przez wstępny szkic, rozmieszczanie układu rysunków na stronie po dopracowywanie ostatecznej wersji manuskryptu. Dodatkowo możemy poobserwować nieco wydawniczego zaplecza. Będą to rzeczy związane głównie ze sposobem, w jaki nowe dzieła zostają wybierane do publikacji. Do tego dochodzą liczne nawiązania do autentycznego rynku japońskiego. Czasopismo, do którego zgłaszają się bohaterowie, nosi nazwę „Shounen Jack” – od jednego z największych pism mangowych w Japonii, czyli „Shounen Jump”. Obok tego pojawiają się nazwy autentycznych konkursów (np. Tezuka Award czy Golden Future Cup), tytuły mang (Dragon Ball, One Piece, Hunter x Hunter), a także nazwiska ich autorów. Zresztą bohaterów ze wspomnianych mang możemy w anime zaobserwować na przeróżnych plakatach czy okładkach tomików. Wszystkie te elementy stanowią sporą zaletę tej produkcji, dodając jej specyficznego, realistycznego klimatu. Widać, że twórcy chcieli, by choć część tego anime wyglądała autentycznie (bo sporo motywów zapożyczonych jest jednak z typowych shounenów).

Grupka przedstawionych w tym anime bohaterów jest całkiem spora, choć zdecydowaną większość czasu spędzimy w towarzystwie Mashiro i Takagiego. Obaj są z pewnością dojrzali (zwłaszcza jak na swój wiek) i co warte zauważenia, nie uświadczymy w ich przypadku użalania się nad sobą ani innych podobnych reakcji. Potrafią ciężko pracować i zamieniać mniejsze lub większe porażki na mobilizujące do działania bodźce. Inna sprawa, że być może brakuje u nich właśnie takich mocniejszych negatywnych uczuć. Mogłoby to wprowadzić więcej dramatyzmu, gdyby któryś z nich reagował bardziej impulsywnie. A tak mamy za każdym razem bardzo pozytywną (i za którymś razem po prostu mało realną) reakcję na zasadzie „nie udało nam się… no to musimy pracować jeszcze więcej”. Trzeba jednak przyznać, że nie są dziecinni, a za to są sympatyczni i to się chwali. Takagi to ponadto typ inteligenta, jest jednym z najlepszych uczniów w szkole, a w naszym duecie odpowiada za pisanie scenariuszy. Jest jednak naturalny, nie zrobiono z niego „kujona”, za co należy się wielki plus. Na koniec opisu głównych bohaterów zostawiłem sobie Mashiro. Z nim mam mianowicie taki problem, że choć jest inteligentny i sympatyczny, to trudno się w pewnym momencie nie zirytować, gdy wspomniany wcześniej wątek romantyczny zaczyna odgrywać większą rolę. Trochę zbyt często można odnieść wrażenie, że tworzy on mangę tylko z powodu złożonej obietnicy. Denerwujące były zwłaszcza te momenty, w których śpieszy się ze wszystkim, nie rozumiejąc, że często lepiej zrobić coś dobrze niż szybko. Na szczęście z czasem zaczyna nieco trzeźwiej oceniać sytuację, co mu się chwali.

Poza dwójką protagonistów mamy jeszcze przedstawicielki płci żeńskiej, czyli wspominaną już kilka razy Miho oraz jej przyjaciółkę, Kayę Miyoshi. Pierwszej tak naprawdę zbyt często nie widzimy. Wiemy, że jest dosyć nieśmiała i podobnie jak nasi bohaterowie potrafi walczyć o swoje marzenia. No i nie można zapominać o tym, że miewa dziwne pomysły, gdyż to właśnie ona zaproponowała, żeby się nie spotykali do momentu spełnienia marzeń. Miyoshi jest natomiast całkiem zabawną, sympatyczną dziewczyną, która czuje coś więcej do Takagiego.

Obok nich w anime spotkamy oczywiście innych twórców mang, którzy są wprawdzie rywalami głównych bohaterów, ale zdarza się też, że z czasem stają się ich przyjaciółmi. Najbardziej warty wspomnienia jest Eiji Nizuma – największy młody talent (a więc i rywal) w Japonii i przede wszystkim sporego kalibru dziwak. No i na koniec zostaje cała ekipa wydawnicza, wśród której największą uwagę zwraca redaktor Hattori, opiekun dwójki głównych bohaterów. Spokojny, zawsze gotowy do pomocy i z pewnością godny zaufania – to chyba najlepsze słowa opisujące jego osobowość.

Oprawa graficzna może nie powala swoją szczegółowością, ale stoi na dobrym poziomie. Projekty postaci są charakterystyczne i najczęściej realistyczne. Poza tym cieszy taka rzecz, jak zmienny ubiór bohaterów. Na uwagę zasługują również świetnie dobrane, wyraziste barwy, które dobrze wpasowały się w obyczajówkę. Z drugiej strony mamy jednak niespecjalnie rzucające się w oczy tła, choć trudno oczekiwać czegoś więcej, gdy akcja rozgrywa się w tak ograniczonej liczbie miejsc. Na koniec dodam, że samej animacji nie można niczego zarzucić.

Muzycznie to taka typowa obyczajówka. Jedyny wyjątek stanowi nieco bardziej żywy drugi ending – poza tym mamy spokojny i miły opening i równie sympatyczny pierwszy ending. Reszta ścieżki dźwiękowej to spokojne kawałki, które przygrywają w tle i zasadniczo żadnej większej ambicji (poza tworzeniem tła) nie mają.

Ocena tego anime jest dla mnie nieco problematyczna. Z jednej strony oglądało mi się je naprawdę sympatycznie i te 25 odcinków zleciało bardzo szybko. Nie mogę jednak nie zauważyć kilku wad, których nie ustrzegli się twórcy. Mam na myśli przede wszystkim „oryginalny” wątek romantyczny i schematyczność niektórych fragmentów. Owszem, gdyby rozkładać to anime na czynniki pierwsze i dokładnie analizować, to jest tu trochę wad czy uproszczeń. Pytanie brzmi – na ile będą one irytujące dla danego widza? Dlatego polecam spojrzeć na to dzieło nieco bardziej ogólnie i ocenić je osobiście, bo to naprawdę dobra, poruszająca ciekawy temat seria obyczajowa z sympatycznymi bohaterami. Czekam z ciekawością na kontynuację.

Norbi, 19 maja 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: Takeshi Obata, Tsugumi Ooba
Projekt: Tomoyuki Shitaya
Reżyser: Ken'ichi Kasai, Noriaki Akitaya
Scenariusz: Reiko Yoshida
Muzyka: Audio Highs

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Bakuman na forum Kotatsu Nieoficjalny pl