Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 3
Średnia: 7
σ=1,41

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Diablo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kakera: A Piece of Our Life

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 107 min
Tytuły alternatywne:
  • カケラ
Tytuły powiązane:
Widownia: Josei; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action, Realizm, Shoujo-ai/yuri, Trójkąt romantyczny
zrzutka

Gratka dla kobiet lubiących skomplikowane historie miłosne… I w zasadzie tylko dla nich.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Sato-chan

Recenzja / Opis

Jak już zapewne wierni czytelnicy moich recenzji zauważyli, wstęp w moim przypadku zwykle nie może obyć się bez pewnej ilości gdybania. Tak też będzie w przypadku obecnie prezentowanego tytułu, jakim jest Kakera: A Piece of Our Life, który trafił w moje ręce drogą dość przypadkową i zapoczątkowaną przez drgnięcie intuicji, że mój umysł znajdzie w nim coś, co wciągnie go i zapewni mu dobrą rozrywkę…

Mówi się, że jedyną istotą na świecie będącą w stanie w pełni zrozumieć kobietę jest druga kobieta. O ile w życiu codziennym mam pewne kłopoty z zaakceptowaniem powyższej tezy, o tyle filmy takie jak Kakera… potrafią dumnego samca nauczyć pokory i pokazać mu jego miejsce w łańcuchu pokarmowym. Prawie tak skutecznie, jak to robiła pewna wampirzyca w serii Rosario + Vampire. Tak więc, szanowni panowie, zaznaczam w tym miejscu od razu. To NIE jest film dla facetów. A przynajmniej nie dla tych facetów, którzy na widok głębszego romansu i rozmaitej, rzadko logicznej gamy uczuć, dostają wysypki. Oglądacie na własną odpowiedzialności, narażając się przy tym na głębokie niezrozumienie motywacji i niektórych działań głównych bohaterek. A skoro ostrzeżenie mamy już za sobą i na sali zostały tylko osoby zainteresowane i biedny prowadzący, to zapraszam dalej.

Kakera: A Piece of Our Life. Film stworzony przez kobietę, głównie dla kobiet, no i, jakżeby inaczej, mówiący o kobietach. Fabuła w głównej mierze kręci się wokół dwóch bohaterek. Jedną z nich jest protetyczka Riko Sakata, a drugą studentka Haru. W tle przewijają się jeszcze chłopak Haru, klientka Riko oraz jej kolega z pracy, ale wyłączając klientkę, panią Tohko Yamashiro, są to postaci dość epizodyczne i stosunkowo mało znaczące. Właściwe zawiązanie fabularne następuje w chwili, gdy obdarzona silną osobowością i pewną dozą, hmm, powiedzmy ekscentryczności Riko postanawia podczas przypadkowego spotkania w kawiarni dosiąść się do młodziutkiej, rzekłbym że zahukanej i lekko ciapowatej Haru. Od tego też momentu przyjdzie nam poznać ich tytułowy „fragment życia”, w trakcie którego będziemy obserwować, jakże to wyewoluuje ich początkowa wzajemna fascynacja bardzo od siebie różnymi osobowościami. A niejako przy okazji zostaniemy uraczeni niezwykłymi przemyśleniami Riko, toksycznym związkiem Haru i jej faceta oraz innymi mniej lub bardziej swojskimi fragmentami ze, zdawałoby się, zwykłego życia.

Próżno szukać tu szybkiej akcji, takiej jak pościgi, strzelaniny czy inne mordobicia. Jak rzekłem na wstępie, film jest przygotowany głównie z myślą o żeńskiej widowni i jako taki skupia się w przeważającej mierze na emocjach bohaterek i możliwie dokładnym ich ukazywaniu. Często pojawiają się tu zbliżenia twarzy i liczne, rzekłbym że dość statyczne ujęcia, na których niewiele się w gruncie rzeczy dzieje. Nie oznacza to, że fabuła w filmie ogranicza się wyłącznie do rozmów, ale sceny żywsze zbyt żywe w sumie nie są. Od biedy można przyjąć, że znajdzie się tu co nieco bieliźnianego fanserwisu, a nawet nagie piersi, ale zapewniam ewentualnych czytających tę recenzję miłośników tego typu atrakcji, że tych kilka ujęć bielizny i przebieranek bohaterek nie jest wartych tego, by tylko dla nich oglądać cały ten film. To nie ta liga.

Niestety, nie jestem w stanie zbyt dużo powiedzieć o grze aktorskiej i warstwie muzycznej filmu. O ile ta pierwsza jest jak najbardziej poprawna i w moim mniemaniu zupełnie dobrze ukazuje targające postaciami emocje, to warstwa muzyczna pełni tu już wyłącznie rolę tła, które jeśli się skupić, jest dostrzegane w trakcie wydarzeń, ale po skończonym seansie umyka ze świadomości. Choć nie mogę tu nie wspomnieć o zgoła odmiennym fragmencie filmu rozgrywającym się w pewnym klubie, gdzie muzyka jest zdecydowanie bardziej… dominująca. Ostrzegam, że ten kilkuminutowy fragment może dać w kość i bardziej wrażliwych widzów mocno zaszokować.

Podsumowując, przekażę jeszcze raz ostrzeżenie dla tych, którzy mają w zwyczaju czytać tylko wnioski końcowe recenzji. Podejrzewam, że przedstawiony tutaj film będzie zdecydowanie bardziej strawny dla tej piękniejszej części ludzkość, zwanej potocznie kobietami, które zapewne nie dość, że nie będą mieć większych trudność ze zrozumieniem bohaterek i wczuciem się w ich sytuację, to jeszcze docenią subtelności i emocje mogące umknąć panom. A jeśli za seans weźmie się przypadkiem jakiś facet, to no cóż… Może jednak znajdzie się akurat ktoś, kogo taka historia urzeknie i a nuż zmusi do refleksji? W najgorszym wypadku jednak potencjalny delikwent się zwyczajnie potwornie wynudzi, jeśli oczywiście wytrwa do końca. Ja osobiście nie byłbym w stanie zmusić się do drugiego obejrzenia tego filmu: zwyczajnie mnie przerósł i zalał nadmiarem nie do końca dla mnie zrozumiałych emocji i uczuciowych zawirowań. Nie, żebym nie lubił romansów, ale w tym konkretnym przypadku spotkałem się ze zjawiskiem „za wysokich progów”, podobnym do tego, jakiego doświadczyłem przy próbie obejrzenia anime Wedding Peach. Lubię magical girl, z Czarodziejką z Księżyca na czele, ale „brzoskwinki” mnie zwyczajnie zmiotły. Tak też było i tutaj, lubię romanse, ale Kakera… Jednakże film zdaje się spełniać w ramach, do jakich został stworzony, dlatego też wystawiam mu z pewnym wahaniem 7 z plusikiem, zastrzegając, że ocena ta skierowana jest do osób lubiących takie ciężkie i skomplikowane historie miłosne. I oby takim osobom seans się spodobał… Natomiast z perspektywy dość niedzielnego miłośnika romansów i historii nieco lżejszych, daję ocenę 5. Zostaliście ostrzeżeni, nie lekceważcie Kakera.

Diablo, 15 września 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Erica Sakurazawa
Reżyser: Momoko Andou
Scenariusz: Momoko Andou