Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kreskon 2014

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 7/10
fabuła: 3/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 10 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,30

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 239
Średnia: 6,29
σ=2,17

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Bambosh Rider)

Wylosuj ponownieTop 10

DearS

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ディアーズ
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Obcy, Uczniowie/studenci; Rating: Nagość; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Ecchi, Harem, Wielkie biusty
zrzutka

Samotny nastolatek znajduje przypadkiem dziewczynę, która deklaruje się jego… niewolnicą. I nie, to nie hentai ani anime opowiadające o starożytności/Ameryce sprzed zniesienia niewolnictwa, tylko… Seria przesiąknięta fanserwisem.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Z rozbitej ciężarówki wypada tajemniczy klosz, zawierający równie tajemniczą dziewczynę. W chwilę potem akcja przenosi się do pokoju Takeyi Ikuhary – samotnego nastolatka, którego jedyną rozrywką jest czytanie świerszczyków i praca w sklepie z filmami porno (stamtąd notabene pożycza „po cichu” tytuły dla siebie i kolegów). Po brutalnej pobudce, zgotowanej przez Neneko – przyjaciółkę z dzieciństwa, chłopak udaje się do szkoły, gdzie dowiaduje się od kolegi, że w progi ich placówki oświatowej zawita DearS – kosmitka bądź kosmita z rozbitego rok temu statku. Informację potwierdza jego nauczycielka, Mitsuka. Cała klasa jest zadowolona z takiego stanu rzeczy, no – może z wyjątkiem bardzo uprzedzonego do obcych Takeyi. Zakamuflowany jaszczur, tudzież mały ufoludek operujący znacznie większym ciałem – oto wizje DearS autorstwa głównego bohatera. Pech (a może szczęście) sprawia, że samotnik spotyka tajemniczą dziewczynę ubraną jedynie w płachtę. Osóbka po chwili mdleje tuż przed przejeżdżającą ciężarówką. Takeya ratując ją, zmienia swoje szare życie – dziewczyna okazuje się DearS. Co więcej, zostaje jego niewolnicą po wsze czasy (z czego Ikuhara nie jest zadowolony, ponieważ boi się, że go uwiedzie, zrobi pranie mózgu…) Panna ponownie mdleje, więc zakłopotany chłopak zabiera ją do domu. A to dopiero początek bagna, w które nieświadomie się wpakował…

DearS to z pozoru komedia romantyczna. Z pozoru, bowiem twór ten jest przesiąknięty do cna fanserwisem. Za drzwiami fanserwis, w obrazie fanserwis, w szafie fanserwis, pod łóżkiem fanserwis, aż się człowiek boi otworzyć konserwę… Coś w ten deseń. Fabuła należy do przeciętnych, jakieś tam wydarzenia w szkole, znaleziona przez Takeyę Ren Ren Ren Nagusaran Rensia Roroonren Nakora (w skrócie Ren) jest otoczona jakąś tajemnicą, ale… Opowieść nie przykuła zbytnio mojej uwagi. Co więcej, zakończenie brutalnie urywa fabułę, pozostawiając mnóstwo niedokończonych wątków. Zresztą – nie historia opowiedziana w tym anime jest najważniejsza, stanowi bowiem tylko tło dla zjawisk znanych wszystkim jako fanserwis i ecchi. Tytułowe DearS są rasą mającą jeden cel – służyć jako niewolnice/niewolnicy swoim panom (nie licząc Ren, Obcy ukrywają ten fakt przed Ziemianami). Pikanterii dodają obroże na szyjach kosmitów, a w openingu główna bohaterka ma do niej przyczepioną… smycz z łańcucha. Sprośne skojarzenia są jak najbardziej na miejscu.

Oczywiście to nie koniec. Jak na idealne niewolnice przystało, DearS mają wszystko to, o czym marzy facet. Gigantyczny biust (aż dziw, że nie mają problemów z kręgosłupem), nienaganną figurę, ładną twarzyczkę, są też – co najważniejsze – gotowe do spełniania najskrytszych marzeń swojego właściciela, tych kosmatych również. Żeby było śmieszniej, posiadają coś w rodzaju telepatii. Doprowadza to nieśmiałego, samotnego, zadowalającego się „świerszczykami” Takeyę do obłędu (boi się Ren, co nie przeszkadza mu mieć sprośnych myśli – odczytywanych przez nią). Co więcej, istnieje wiele „modeli” niewolnic: catgirl, słodka panienka, domina z bacikiem… Pełen (fan)serwis. Owszem, są również niewolnicy, ale odnosi się wrażenie, że zostali wstawieni tylko po to, aby seria nie była w stu procentach szowinistyczna.

Jakby tego było mało, postaci stworzone ku uciesze fana nie kończą się na kosmitkach. Planeta Ziemia może być dumna ze swojej reprezentantki. Jest nią niejaka Mitsuka­‑sensei, niewyżyta nauczycielka, posiadająca – delikatnie mówiąc – zapędy ekshibicjonistyczne. Rozmiarami biustu może spokojnie konkurować z DearS, a pod względem szybkiego podniecania się wyprzedza kosmitki o tysiące lat świetlnych. Tę kobietę może w stan uniesienia wprowadzić nawet cisza. Nie muszę chyba mówić, że uczniowie są zakłopotani, a czasem wręcz załamani jej zachowaniem.

Poziom gagów jest chyba łatwy do przewidzenia po tym, co napisałem. Dominuje dowcip delikatnie mówiąc niski. Ren na Takeyi w niedwuznacznych pozycjach, biust Ren z różnych perspektyw, podniecanie się łamag na widok „świerszczyka” bądź innego hentaja, fantazje erotyczne Mitsuki… Te klimaty. Owszem, niektóre są śmieszne, ale z biegiem czasu niestety stają się powtarzalne. Znowu nauczycielka i jej zbereźne myśli, znowu Takeya ucisza Ren obwieszczającą swoją przynależność do niego, znowu kumple głównego bohatera zachwycają się hentajami, znowu koleżanki wdeptują Ikuharę w ziemię, bo był niemiły dla Ren… Nie mam szczególnie wysublimowanego gustu, jeżeli chodzi o komedie, ale opowiadanie kilka razy tego samego kawału po prostu nudzi.

Bohaterowie niestety zbyt ciekawi nie są. Takeya to typowy łamaga, jakich wielu w komediach romantycznych. Ren z racji bycia niewolnicą jest cicha, posłuszna i bez charakteru. Catgirl Nia kończy zdania denerwującymi -nii, zaś o Mitsuce napisałem wystarczająco dużo dwa akapity wyżej. Z pozostałych pierwszoplanowych postaci serię trochę ratują obdarzona zdrowym rozsądkiem Neneko oraz Miu – różowowłosa DearS, która z racji nieposiadania właściciela dysponuje odrobiną wolnej woli, dzięki czemu – w przeciwieństwie do Ren – ma charakter.

Grafika ogólnie przyciąga oko. Pierwszoplanowe postacie kobiece są rysowane i animowane tak, by przyciągnąć wzrok fana. Jeżeli chodzi zaś o opening i ending, to muzyka jest miła dla ucha, aczkolwiek tekst o niewolnicach z openingu może się niespecjalnie podobać, a nawet bulwersować.

Niniejsze anime ciężko ocenić pozytywnie. Na niekorzyść serii przemawia nie tyle fanserwis, na którym DearS się opierają i do którego stosunek jest kwestią gustu, ile nieszczęsny motyw niewolnictwa. Nawet podany w tak banalnej komedyjce ecchi może zniesmaczyć przeciętnego Europejczyka. Zatem komu polecić serię? Na pewno amatorom fanserwisu oraz miłośnikom niewybrednych sprośnych gagów. Pozostali mogą sobie DearS spokojnie darować.

Szaman Fetyszy, 8 kwietnia 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doumu
Autor: Peach-Pit
Projekt: Shinji Ochi, Yoshihiro Watanabe
Reżyser: Iku Suzuki
Scenariusz: Takao Yoshioka
Muzyka: Tomoki Hasegawa