Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 26
Średnia: 7,08
σ=1,17

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Dororo

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 133 min
Tytuły alternatywne:
  • どろろ
Tytuły powiązane:
Postaci: Duchy, Przestępcy, Samuraje/ninja, Youkai; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość; Inne: Live action, Magia
zrzutka

Udana aktorska adaptacja samurajskiej mangi fantasy autorstwa Osamu Tezuki.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Japonia, czasy feudalne, kraj pogrążony w krwawych wojnach toczonych przez możnowładców. Nikt nie ma pomysłu na ich zakończenie, a choć krwi leje się coraz więcej, na horyzoncie brak nadziei na zmianę. Kagemitsu, potomek starego rodu, którego wszyscy krewni stracili życie podczas kolejnych starć, postanawia z tym skończyć. Odwiedza zamieszkaną przez demony świątynię i prosi o moc, dzięki której będzie w stanie zawładnąć światem. Jednak ma to swoją cenę. Niedługo później żyjący w górach mędrzec znajduje płynący strumykiem koszyk. W środku znajduje się ciało dziecka ledwie przypominającego człowieka, bo pozbawionego kończyn, oczu i uszu. Uczony wyczuwa jednak wolę życia i wykorzystując całą swoją wiedzę oraz szczątki ludzkie, które gęsto zalegają na polach bitew, tworzy dziecku ludzkie ciało. W jego prawym ramieniu umieszcza miecz zdolny niszczyć demony. Tak rodzi się Hyakkimaru, zwany także upiornym dzieckiem – Dororo. Jako że części jego ciała zostały odebrane innym, sam musi teraz zdobyć je na nowo. Za każdego zabitego demona Hyakkimaru odzyskuje prawdziwą część ciała w miejsce obecnej.

Pewnego dnia przyłącza się doń bezimienna złodziejka. Zaskoczona jego historią, postanawia mu towarzyszyć. Jak na złodziejkę przystało, ma własny cel – planuje bowiem ukraść swojemu towarzyszowi miecz, który znajduje się w jego prawej ręce. Na razie jednak może o tym tylko pomarzyć, więc w zamian kradnie mu imię. Teraz we dwójkę przemierzają Japonię, szukając kolejnych demonów, które Hyakkimaru mógłby zabić. Jednak to nie wszystko. Bohatera gnębi bowiem cały czas pytanie, kto był jego prawdziwym ojcem. Jego towarzyszka wierzy zaś po cichu, że doskonały szermierz pomoże jej zrealizować marzenie o zemście za śmierć rodziców, zamordowanych niegdyś przez Kagemitsu, który w międzyczasie stał się wielkim władcą.

Dororo to aktorska adaptacja mangi Osamu Tezuki z drugiej połowy lat sześćdziesiątych. Samej mangi niestety nie czytałem, więc nie jestem w stanie ocenić wierności adaptacji, natomiast sam film muszę ocenić całkiem wysoko. Jest to po prostu atrakcyjna produkcja przygodowa, nakręcona w nowoczesny, dynamiczny sposób, którą dobrze się ogląda. Choć do najkrótszych nie należy (130 minut), widz nie odczuwa tego, chyba że akurat wstawił coś na gaz – wtedy istnieje spora szansa, że swąd palącego się garnka przypomni o rzeczywistym upływie czasu. Akcja toczy się szybko i sprawnie, a kolejne etapy podróży Hyakkimaru i Dororo mijają bez dłużyzn.

Oryginalna manga powstała niejako na przełomie dwóch okresów twórczych Osamu Tezuki. Nie rysował on już serii dla najmłodszych, ale dopiero miał stworzyć wszystkie swoje najwybitniejsze dzieła komiksowe, takie jak MW, Adolf no Tsugi, Hi no Tori, poruszające poważne kwestie. Dlatego, choć Dororo jest w gruncie rzeczy dramatem, kipi akcją, a nie brak w nim także scen humorystycznych (całe starcie bohaterów z demonem Tengu). Nie znajdziemy tutaj również tezukowego fatalizmu, który w tytułach z lat 70. na dobre zagościł w dziełach Boga Mangi. Film jest na tyle atrakcyjny, że można go polecić każdemu, kto chciałby zobaczyć dobre aktorskie fantasy w japońskim wydaniu.

Ważnymi elementami całości są demony, które Hyakkimaru musi zabijać. Tutaj należy się twórcom spory plus, bo znaczna część tych istot została pokazana w sposób bardzo udany. Wykorzystano grafikę komputerową, tworząc naprawdę przekonywające wizerunki potworów. Gorzej poszło tam, gdzie z niej zrezygnowano na rzecz tradycyjnych metod – vide scena walki ze smokiem, która wygląda jak wyjęta z niskobudżetowych produkcji fantasy à la lat 80. Ta nierówność rzuca się w oczy. Widać, że do pewnego momentu wyciągano z budżetu, ile się dało, a po 2/3 trzeba było zacząć oszczędzać. Dlatego też w finałowym pojedynku dostajemy w zasadzie tylko zwyczajną szermierkę, bez efektowych przemian i miłych dla oka demonów.

Pojedynki, których tu sporo, zrealizowano w stylu bliskim kinu wuxia. To, czy ktoś lubi tę szczególną stylistykę z lataniem w powietrzu i skokami na kilka metrów, to rzecz gustu. Sam jestem jej umiarkowanym entuzjastą, ale w filmie nie raziła jakoś szczególnie. Mamy tu też kilka bardziej efektownych scen zbiorowych. Zwraca uwagę natomiast to, że w scenach humorystycznych wykorzystano rozwiązania rodem z produkcji animowanych – wpadanie głową pod ziemię, rozplaskiwanie się na zbyt niskim przejściu. Nie przeszkadza to w odbiorze filmu: jak już wspominałem, rozsądne wykorzystanie przez twórców humoru ratuje tę produkcję przed ścianą patosu, o którą film ten dość łatwo mógłby się roztrzaskać.

Z bohaterów przez większość czasu obserwujemy wyłącznie Hyakkimaru i Dororo. Ten pierwszy jest cichy i skupiony na swoim zadaniu, ta druga – znacznie bardziej ekstrawertyczna i nierzadko przypada jej rola elementu komicznego, co podkreśla, śpiewając i grając na bębenku. Zarazem obydwoje mają za sobą smutną przeszłość, choć każde z nich radzi sobie z nią inaczej. Reszta postaci ma charakter wyłącznie epizodyczny, dla fabuły ważniejszymi jeszcze bohaterami są Kagemitsu i jego syn, ale obaj pojawiają się dopiero w finale. Od strony aktorskiej film wypada poprawnie, główne role obsadzono ludźmi, którzy całkiem nieźle je odegrali. Szczególnie Kou Shibasaki, aktorka skądinąd pozbawiona większego dorobku czy doświadczenia, stworzyła wiarygodną kreację Dororo.

To dobry, uczciwy film przygodowy fantasy, z elementami horroru i dramatu, wszystkim jednak w takich ilościach, aby widza nie zniechęcić. Dla japońskiego odbiorcy ma wartość dodatkową, jako adaptacja klasycznej mangi i anime, ale nawet odrzuciwszy sentymenty z tym związane, można śmiało polecić ten tytuł każdemu miłośnikowi fantasy po japońsku.

Grisznak, 18 marca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Osamu Tezuka
Reżyser: Akihiko Shiota
Scenariusz: Akihiko Shiota, Masa Nakamura