Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 5/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 22
Średnia: 4,77
σ=2,09

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Cthulhoo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Softenni

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • そふてにっ
Gatunki: Komedia, Sportowe
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Ecchi
zrzutka

Mawiają, że trening czyni mistrza. W imię tej zasady grupa dziewczyn poświęca czas na doskonalenie swoich umiejętności w całkiem udanej komedii ecchi.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Ecchi, parodia anime sportowego, zakręcona komedia oparta na absurdzie. Każdy z tych składników znajdziemy w Softenni, pozycji na pierwszy rzut oka ciężkostrawnej, która z czasem staje się coraz bardziej „oglądalna”, by na koniec zostawić po sobie całkiem dobre wrażenie.

Pomysł nie urzeka oryginalnością. Kolejne anime o grupie dziewcząt należących do jednego klubu – w tym przypadku padło na dyscyplinę sportu, jaką jest soft tenis. Jednak w przeciwieństwie do pewnej ekipy zajmującej się popijaniem herbaty i jedzeniem ciastek, bohaterki Softenni poważnie podchodzą do zajęć klubowych i ciężko trenują pod czujnym okiem byłego mistrza w tej dyscyplinie, a obecnie nauczyciela wychowania fizycznego w gimnazjum, You Mishimagiego. Jak to w każdym sportowym anime bywa, dziewczynom przyświeca cel wygrania turnieju i być może Wimbledonu (na którym nie ma oczywiście zawodów w soft tenisie). Jednak ich droga do zwycięstwa nie będzie łatwa, gdyż stoją na niej naprawdę silne rywalki.

Początek anime nie zachwyca i, nie czarujmy się, jest po prostu bardzo słaby i nieśmieszny. Miałem szczerą ochotę porzucić tę serię, jednak postanowiłem dać jej jeszcze jedną szansę i nie żałuję tego. Nagły skok poziomu nastąpił od trzeciego odcinka, a to głównie dlatego, że twórcy postanowili sięgnąć po absurdalny humor, co okazało się strzałem w dziesiątkę – gagi stały się bardziej zaskakujące i zabawne. Na uwagę zasługuje również kontekst scen komediowych, a raczej jego brak. Całość można określić jako radosny miszmasz, którym nie rządzi żadna znana mi logika i często nie potrafiłem przewidzieć, co się wydarzy, chociaż byłem świadomy, że twórcy zaraz spróbują mnie czymś ponownie zaskoczyć. Warto też wspomnieć, że poza parodiowaniem konwencji anime sportowego pojawiają się też nawiązania do innych serii, jednak nie wymienię, do jakich. Będziecie mieli więcej zabawy, jeśli sami je zauważycie. Nie brakuje również fanserwisu, co może skutecznie uprzykrzyć oglądanie tej serii osobom negatywnie nastawionym do ecchi. Poza klasycznymi scenami na plaży, w łaźni czy w gorących źródłach, pojawia się sporo majtek oraz erotycznych fantazji jednej z bohaterek. Twórcy jednak nie pozwalali sobie na zbyt wiele i w bardziej odważnych scenach strategiczne miejsca są zasłaniane przez wszechobecne główki różnorakich zwierząt, co może się skojarzyć z cenzurą z innego ecchi z roku 2011, czyli Onii­‑chan no Koto Nanka Zenzen Suki Janaindakara ne!!.

Fabuła, jak to już z takimi seriami bywa, składa się głównie z pojedynczych epizodów, rzadko trwających dłużej niż jeden odcinek. Zdarza się jednak parę wyjątków od tej reguły i na domknięcie kilku wątków autorzy potrzebowali trochę więcej czasu. Warto też wspomnieć, że twórcy do końca nie zapomnieli, o czym jest to anime oraz jakie cele postawiły przed sobą bohaterki Softenni i trzymają się tego konsekwentnie od początku do końca, chociaż nie brakuje scen całkowicie niezwiązanych z tytułową dyscypliną sportu, za to bardzo charakterystycznych dla komedii ecchi. Dużą zaletą tej serii jest fakt, że twórcy nie próbują bawić się w poważniejszą fabułę. Z doświadczenia wiem, że rozrywkowym pozycjom taki zabieg wyraźnie nie służy i pozostawia po sobie zazwyczaj tylko niesmak. Oczywiście są pozytywne wyjątki od tej reguły, ale w większości przypadków efekt nie robi dobrego wrażenia. Oczywiście nie zabrakło wątków mogących pociągnąć za sobą jakiś dramat, jednak autorzy podchodzą do nich z dystansem i na luzie, wykorzystując je do kolejnych gagów, z których całkiem sporo jest naprawdę udanych. Wypadałoby również napisać, że autorzy postanowili dać otwarte zakończenie i zostawić sobie furtkę do dość mało prawdopodobnej kontynuacji, dlatego też nie silili się na żaden epilog. Niektórzy to mogą odebrać jako poważny mankament serii, ja jednak podchodzę obojętnie do tej kwestii, mając zarazem cichą nadzieję, że twórcy w przyszłości postarają się ten tytuł domknąć przynajmniej dodatkowym odcinkiem OAV.

Warto zwrócić uwagę na postaci. Dziewczyny wpisują się w standardy komedii ecchi i na pierwszy rzut oka niczym specjalnie się nie wyróżniają, ale im bardziej wgłębiamy się w fabułę, tym bardziej odkrywamy ich dziwactwa i znaczenie dla anime. W doborze bohaterek nie ma żadnej przypadkowości, a ich rola nie ogranicza się tylko do bycia moé i świecenia majtkami. Każda z nich ma określoną rolę w fabule oraz związana jest z konkretnym typem humoru pojawiającym się w tej serii. Większość gagów erotycznych kręci się wokół sprośnych fantazji zboczonej Asuny, która nie poczuje się zażenowana nawet wtedy, gdy ktoś pochwali jej bieliznę. Kotone, będąca chłopczycą i sportsmenką, odpowiada za żarty związane ze sportem, a wraz z Eri i swoim nauczycielem, You, tworzy parodię trójkąta miłosnego. Introwertyczna Kurusu wraz ze swoim zamiłowaniem do masek i dziwnych stroi zapewnia serii odpowiednią dozę absurdu, do którego dorzuca jeszcze swoje trzy grosze na pierwszy rzut oka miła i niezdarna, a zarazem najhojniej obdarowana przez naturę, jednak kryjąca w sobie instynkt łowcy Chitose. Poza ekipą głównych bohaterek pojawia się jeszcze sporo postaci dalszoplanowych, które nie stanowią tylko tła: o praktycznie każdej z nich można napisać parę słów i, co najważniejsze, każdą z nich można mniej lub bardziej polubić.

Kreska w Softenni jest bardzo uproszczona i dość typowa dla takich produkcji. Nie robi ona jakiegoś szczególnego wrażenia, ale również specjalnie nie razi. W grafice natomiast dominują ciepłe i żywe kolory. Animacja skupia się głównie na pierwszym planie. Tła są statyczne i w niewielu scenach można dostrzec na nich jakikolwiek ruch. Nie razi to jednak aż tak bardzo, gdyż bardzo rzadko na ekranie pojawiają się osoby odgrywające rolę statystów, a i wtedy ogranicza się to tylko do pokazania fragmentu klasy podczas lekcji lub paru osób stojących przed szkołą czy na korytarzu. Muzyka, poza pewnym motywem zapożyczonym z jednego z filmów studia Ghibli, nie zapada w pamięć i jest raczej neutralną częścią tła. Innymi słowami – nie przeszkadza, ale też nie wpada w ucho. Podobnie wygląda kwestia openingu i endingu, które komponują się z klimatem serii, lecz nie wybijają się ponad przeciętną i toną wśród morza podobnych utworów.

Softenni nie jest być może pozycją wybitną, mam również spore wątpliwości, czy kiedykolwiek będę chciał wrócić do tego tytułu, jednak czasu spędzonego na jego oglądaniu nie uważam za stracony. Jest to solidna, zakręcona i zabawna komedia ecchi, a zarazem parodia anime sportowego z dużą dozą absurdalnego humoru, nieaspirująca do bycia czymś więcej. Jeżeli komuś taka estetyka odpowiada, mogę mu tę serię spokojnie polecić. Natomiast osoby uczulone na moé i fanserwis powinny się od tego tytułu trzymać z daleka, gdyż nie znajdą w nim niczego dla siebie.

Cthulhoo, 6 lipca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: XEBEC
Autor: Ryou Azuchi
Projekt: Yuuichi Oka
Reżyser: Ryouki Kamitsubo
Scenariusz: Ryouki Kamitsubo
Muzyka: Nijine