Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

2/10
postaci: 4/10 grafika: 4/10
fabuła: 2/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

3/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 3,00

Ocena czytelników

3/10
Głosów: 20
Średnia: 3,05
σ=2,46

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Spelunker Sensei

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 25 min
Tytuły alternatywne:
  • Spelunker Is a Teacher
  • スペランカー先生
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (inna), Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Animowane przygody kultowej postaci w roli nauczyciela. Niestety, przeraźliwie wręcz nudne.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Grisznak

Recenzja / Opis

Była sobie kiedyś taka gra, która nosiła tytuł Spelunker. Wbrew nazwie, nie łaziło się tam po knajpach, ale po jaskiniach, gdzie na naszego speleologa czekały rozliczne zagrożenia w postaci miniwulkanów, potworów, pułapek i innych takich. Ot, platformówka, jakich w tamtych latach tworzono całkiem sporo. Gra doczekała się wśród starszego pokolenia graczy swoistego kultu i pewnie wielu z nas ją pamięta (ja akurat grałem w Spelunkera na Commodore 64). Minęło jednak wiele lat i nagle, jak grom z jasnego nieba, uderzyła w tym roku wiadomość, że ktoś robi na bazie tej gry anime.

Nosząca tytuł Spelunker Sensei półgodzinna OAV­‑ka opowiada o przygodach głównego bohatera jako nauczyciela. Zgodnie z zasadami gry, bohater jest niezwykle podatny na śmierć – wystarczy upadek ze zbyt dużej wysokości, uderzenie lub coś podobnego, a pan Spelunker leży na ziemi martwy. Bez obaw jednak, ożywa równie szybko, by dalej stawiać czoła zagrożeniom, w jakie obfituje szkolne życie. Ten nietypowy styl życia (i umierania) powoduje wiele dziwnych i w zamierzeniu twórców anime śmiesznych sytuacji.

Od razu powiem – śmiesznych tylko w zamierzeniu. Dominującym słowem, które cały czas ciśnie mi się na usta (bądź raczej – na klawisze komputera) jest nuda. Dawno nie widziałem tak porażająco nudnego anime. Niby trwa ono tylko trzydzieści minut, ale system ziewania uruchomił mi się już po kilku i nie wyłączył aż do końca. Przez cały ten czas uśmiechnąłem się może ze dwa lub trzy razy. Owszem, w anime jest dużo nawiązań do gry, niektóre nawet śmieszne (vide skojarzenie nawilżacza powietrza z miniwulkanem), ale jeden motyw, wałkowany przez 90% anime zanudzi chyba nawet najtwardszego. Na odległość czuć, że ktoś tu dostał w łapy franczyzę i nie miał pomysłu, co z nią zrobić. Nakręcono więc serię bliźniaczo podobnych gagów i upchnięto je na płytę, licząc zapewne, że kupią ją fani gry.

Całość składa się z kilkudziesięciu miniaturowych historyjek. Część z nich to ten sam motyw, powtarzany po kilka razy w nieco innym wydaniu. Niemal wszystkie natomiast dotyczą tego, jak łatwo Spelunker umiera. Podzielić je można na dwie kategorie – nastawione na akcję i nastawione na dialogi. Najgorsze są te drugie – ziewanie osiąga tu już punkt krytyczny, zbliżając widza do fazy REM. W tych pierwszych od biedy da się wyróżnić kilka lepszych (na tle całości, dodajmy) fragmentów, jak choćby ten, w którym szkolny osiłek postanawia rozprawić się z nauczycielem. Dzięki takim nielicznym zresztą fragmentom udało mi się nie zasnąć na krześle, choć nie wykluczam, że to zasługa pitej herbaty oraz dźwięków dobiegających z głośników.

No właśnie, przyjemną niespodzianką było wykorzystanie w grze muzyki znanej z gry, oczywiście, odpowiednio zremiksowanej lub też zagranej zupełnie od nowa. Charakterystyczna melodyjka, znana niestety bardzo dobrze z racji bycia muzycznym tłem do „game over”, pojawia się tu także często. Ba, opening bazuje na motywach głównej melodii z gry. Szkoda tylko, że wszystkie piosenki zostały zaśpiewane po angielsku. Czemu szkoda? Cóż, jeśli macie jakieś doświadczenia z Japończykami mówiącymi/śpiewającymi w języku Szekspira, to wiecie, o co biega. Grafika jest mocno uproszczona, choć uczciwie można przyznać, że nie razi szczególnie oczu. Gorzej z animacjami, które w zasadzie nie wychodzą poza pierwszy plan. Sprawia to, że niektóre sceny wypadają dość sztucznie, kiedy na pierwszym palnie coś się rusza, a na drugim wszystko pozostaje statyczne. Swoją drogą, niegdyś OAV­‑ki słynęły z tego, że prezentowały wyższy poziom graficzny od produkcji przeznaczonych dla telewizji. Spelunker Sensei wygląda jak półamatorska niezależna produkcja.

Serio, nie jestem w stanie polecić Spelunker Sensei nikomu. Tak nudnego anime nie widziałem już dawno i mam nadzieję, że nieprędko dane mi będzie obcować z podobną produkcją (choć pewnie kiedy nakręcą kolejny epizod przygód Hinako, przyjdzie mi zweryfikować powyższe słowa). Ponoć anime opiera się na mandze – nie czytałem, nie znam, więc nie jestem w stanie powiedzieć, czy manga jest równie koszmarna. Mnie wystarczy, że samo anime nie nadaje się absolutnie do oglądania. Nic gorszego w przypadku komedii niż kiedy nie śmieszy. A tak właśnie jest ze Spelunker Sensei.

Grisznak, 15 czerwca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Puyukai
Reżyser: Minoru Ashina