Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 9/10 grafika: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 8 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,38

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 34
Średnia: 7,21
σ=1,59

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Arslan Senki

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1991
Czas trwania: 6 (2×60 min, 4×30 min)
Tytuły alternatywne:
  • Heroic Legend of Arslan
  • アルスラーン戦記
Gatunki: Fantasy
Widownia: Shounen; Postaci: Księżniczki/książęta; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Ciekawa i zaskakująca pozycja z gatunku fantasy, stylizowana na opowieść z Bliskiego Wschodu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Niepokonana armia Palse po raz pierwszy od lat ponosi klęskę – którą zresztą zawdzięcza zdradzie jednego z dowódców. Król Andragoras dostaje się do niewoli, a najeźdźcy z Lusitanii zajmują stolicę kraju, Ekubatanę. Jednakże młodziutkiemu synowi króla, Arslanowi, udaje się wymknąć z zasadzki. Wraz z wiernym obrońcą Rayunem – jednym z najdzielniejszych rycerzy w królestwie – wędruje, unikając pościgu wroga i szukając sprzymierzeńców, którzy pomogą mu oswobodzić kraj. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, ani prosta bohaterska misja – odwaga nie wystarczy tam, gdzie trzeba wykazać się mądrością i umiejętnością planowania…

Fabuła Arslan Senki zaskoczyła mnie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jest to czyste fantasy w stylu zachodnim, pozbawione jednak efektownej magii (która pojawia się tylko kilkakrotnie, a jej działanie jest bardzo ograniczone) oraz równie efektownych stworów typu smoki, jednorożce, czy inne gryfy. Rzadkością jest, by bohaterowie planowali swoje posunięcia i zamiast wyruszać w kilka osób na armię wroga, gromadzili własne wojska i szukali sprzymierzeńców. Liczne starcia są zwykle planowane przez stratega – i, o dziwo, tę strategię było widać w posunięciach wojsk. Bitwy nie polegały na tym, że dwie armie leciały na siebie w wielkim pędzie, liczyło się raczej to, kto zdoła przesunąć część swoich sił i uderzyć przeciwnika w słaby punkt… Zwracano nawet uwagę na konieczność aprowizacji wojsk. Co więcej, Palse nie leży wśród pustyń – jest otoczona przez kraje, które też, korzystając z zamętu, mogą próbować uszczknąć dla siebie coś z jej ziem. Wbrew pozorom całość nie jest nudna (początkowo trochę mi dokuczały monologi, szybko jednak tempo się poprawiło) i oglądałam tę serię z zapartym tchem.

Naprawdę mocnym punktem okazali się bohaterowie. Nie każdy dostał odpowiednią porcję czasu ekranowego, jednak w zasadzie wszyscy byli wyraziści i z dobrze zarysowanymi charakterami. Tytułowy bohater początkowo wydawał mi się nieznośnym chodzącym ideałem, ale moja irytacja minęła, gdy dowiedziałam się, że ma on czternaście lat. To doskonale tłumaczy jego idealistyczny stosunek do świata i pragnienie stworzenia doskonałego państwa. Widać zresztą, że w miarę rozwoju akcji dorasta on, stając się w końcu zdolny do samodzielnego kierowania armią i podejmowania w krytycznych chwilach szybkich decyzji. Jego towarzysze nie służą tylko do ozdoby – każdy z nich ma jakieś zdolności, które mogą być niezbędne, a ich rola w dużej mierze polega na doradzaniu niedoświadczonemu księciu (który ich rad słucha). Nie podążają za Arslanem dlatego, że jest wielkim władcą – ale dlatego, że na wielkiego władcę ma zadatki, a oni pragną pomóc mu zbudować od nowa państwo, niezależnie od tego, jakich ofiar będzie to od nich wymagać.

Trzeba jednak przerwać te pochwały łyżką dziegciu – czyli rzeczami, które mnie trochę przeszkadzały, ale niektórym mogą całkowicie obrzydzić oglądanie. Fabuła, która zaskakuje zwrotami akcji i doskonale buduje napięcie, urywa się w pewnym miejscu. Nie jest to problem „otwartego zakończenia” – tu zakończenia w ogóle nie ma, a wprowadzane w ostatnim odcinku postaci i wątki jasno wskazują na to, że dalsza część musiała być przynajmniej planowana. Z ogromnym żalem uświadomiłam sobie na końcu szóstego odcinka, że więcej nic już nie będzie i będę zmuszona obejść się smakiem.

Przypuszczam, że najpoważniejszą wadą dla wielu widzów może być grafika. To, że jest obecnie przestarzała, jest rzeczą oczywistą. Nikt nie oczekuje chyba, że w serii z 1991 r. będzie mu dane podziwiać dynamiczne walki i efektowne sceny zbiorowe. Pod tym względem i tak twórcy radzą sobie całkiem nieźle, animacja oczywiście dziś nie powala na kolana, jednak w swoim czasie musiała uchodzić za bardzo dobrą. Gorzej niestety z kreską, a szczególnie z rysunkiem postaci. Niemal wszyscy bohaterowie są nieprzyzwoicie śliczni w sposób zarezerwowany obecnie dla produkcji z gatunku shounen­‑ai. Absolutnie nic z tego nie wynika – w ogóle jakiekolwiek wątki romantyczne są tu potraktowane po macoszemu i odsunięte na dalszy plan. Obawiam się jednak, że łowcom (łowczyniom?) podtekstów może wystarczyć fakt, że na ekranie bywają na raz pokazani dwaj nadmiernie przystojni panowie. Jak już napisałam wyżej – ich wygląd jest tylko dodatkowym plusem (lub minusem) dla oglądającego. Np. Narsus może sprawiać wrażenie zwiewnego efeba, ale jest doskonałym strategiem, a jego plany nieraz okazują się kluczowe dla powodzenia kolejnych misji. Zresztą grafika grafiką – muzyka, która nadal zachwyca bogactwem motywów i pięknem wykonania, z całą pewnością nie zestarzała się ani trochę.

Ostatnią rzeczą, która wydała mi się zabawna, było nazewnictwo. Świat jest w oczywisty sposób stylizowany na Bliski Wschód, a Palse (zapisywana też Pars) to oczywiście Persja, podobnie jak Lusitania jest Luzytanią (historycznie – kraina na Półwyspie Iberyjskim). Lepiej jednak uciec od „znajomych” nazw, ponieważ przy bliższym przyjrzeniu się te państwa nie mają nic wspólnego nawet ze swoją najbardziej baśniową historią. Palse jest politeistycznym wschodnim królestwem, gdzie jednym z najważniejszych bóstw jest bogini Misla („wysnuta”, jak sądzę, z boga Mithry). Natomiast w Lusitanii panuje kult jedynego boga Yaldaborda, stylizowany na wojujące chrześcijaństwo – „prawdziwa wiara” jest zaprowadzana na podbitych terenach najdosłowniej ogniem i mieczem. Król Palse, Andragoras, nosi imię satrapy Partii z III wieku p.n.e., natomiast królem Lusitanii jest Inokentis VII, czyli imiennik XV­‑wiecznego papieża… Reszta postaci ma imiona zaczerpnięte z (mniej więcej) wschodnich legend, greki albo francuskiego, a część ma niesprecyzowany źródłosłów, pasujący w zasadzie do każdego fantasy. Zdarzają się też kurioza w rodzaju „Hermes, syn Ozyrysa”. Mniej oczytanym widzom nie powinno to bardzo przeszkadzać, natomiast dla osób cierpiących (jak ja) na nadmiar wiadomości powoduje to miejscami niezamierzony efekt komiczny.

Solidne fantasy jest w anime rzadsze od białego kruka, a Arslan Senki mogę spokojnie polecić każdemu amatorowi tego gatunku. Niestety, ze względu na niedopracowanie fabuły, nie mogę dać mu wyższej oceny – ale i tak zachęcam do oglądania.

Avellana, 7 czerwca 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Yoshiki Tanaka
Projekt: Sachiko Kamimura
Reżyser: Mamoru Hamatsu
Scenariusz: Megumi Sugihara
Muzyka: Norihiro Tsuru

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Arslan Senki na forum Kotatsu Nieoficjalny pl