Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 73
Średnia: 5,68
σ=2,32

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Chudi X)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Blade - Wieczny Łowca

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ブレイド
  • Blade
Gatunki: Horror, Przygodowe
Widownia: Shounen; Postaci: Magowie/czarownice, Wampiry; Miejsce: Azja, Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia, Supermoce
zrzutka

Największy łowca wampirów zachodniego komiksu oraz studio, które dało nam Hellsing Ultimate. Doskonała para?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Jeśli przyjrzeć się zalewającej Hollywood fali adaptacji komiksów o superbohaterach, może zadziwiać fakt, że jeszcze nie tak dawno ten podgatunek kinematografii był martwy. Po spektakularnej klapie, jaką był Steel, producenci uznali, że ludzi w trykotach nie da przenieść się na ekran bez straty sporej ilości pieniędzy – dotyczyło to zwłaszcza drugoligowych bohaterów, o których nikt nie słyszał. Co jednak Shague O’Neal zepsuł, to naprawił Wesley Snipes, w emocjonującym filmie, który doprowadził do zmartwychwstania kina superbohaterskiego. Filmem tym był Blade – opowieść o bezkompromisowym łowcy wampirów, oparta na przygodach mało znanej postaci wydawnictwa Marvel Comics. Film doczekał się dwóch kontynuacji oraz spłodził serial telewizyjny, mający niestety dosyć krótki żywot. Teraz do rodziny dołącza anime, ostatnie z Marvelowej tetralogii.

Blade został stworzony w 1973 przez Marva Wolfmana i Gene Colana. Gdy Eric Brooks był w łonie matki, została ona ugryziona przez wampira. Dzięki temu nasz bohater jest tak zwanym „Daywalkerem” – „Chodzącym za dnia”, czyli wampirem odpornym na promienie słoneczne. Eric został przygarnięty i wyszkolony przez łowcę wampirów imieniem Whistler, a swój głód krwi blokuje za pomocą specjalnego serum. Dzięki wrodzonej przewadze stał się najgroźniejszym łowcą wampirów, zyskując sobie przydomek, który wywołuje lęk u krwiopijców na całym świecie – Blade.

W anime Blade przemierza Azję, tropiąc wampira, który ugryzł jego matkę – posiadającego dwie pary kłów Deacona Frosta. Jest on przywódcą organizacji Existence, w sekrecie kontrolującej większość kontynentu, ponieważ stare wampirze rody interesują się tylko Europą. Blade’a wspiera Noah van Helsing, który zastąpił w tej wersji Whistlera, oraz Makoto, młoda łowczyni wampirów, która z początku chce na naszym bohaterze zemsty za zabicie jej świeżo przemienionego ojca, szybko jednak przegląda na oczy i zostaje jego partnerką.

Fabuła jest dosyć prosta – Blade ściga Frosta w kolejne miejsce, tam natyka się na szemrane interesy Existence, które puszcza z dymem, przy okazji zabijając odmianę wampira z lokalnego folkloru. Seria w podobny sposób jak Wolverine przypomina budową grę komputerową – Blade przenosi się co odcinek do innej lokacji, morduje legiony przeciwników i bierze się za łby z „bossem”. Różnica polega na tym, że jego przygody są bardziej epizodyczne niż Logana, a jednocześnie mroczniejsze i brutalniejsze. Nie należy się spodziewać po tej historii wiele, wszystko tu już widzieliśmy i to nie raz, ale mimo to Blade ma swój urok. Na pewno w dużej mierze zawdzięcza go głównym bohaterom. Blade może nie przypomina swojego odpowiednika z filmów, brak mu legendarnego ciętego języka, ale wciąż robi wrażenie. To profesjonalista – widać, że wie co robi i przywykł do walki z nieumarłymi na tyle, by niewiele mogło go zadziwić. Dalej jednak ma wątpliwości i popełnia błędy, a w obecności Frosta łatwo traci nad sobą panowanie. Brak mu też zimnego poczucia własnej wyższości, tak charakterystycznego dla wielu podobnych mu postaci z innych anime. Pod maską niemal nieludzkiego opanowania kryje się całkiem przekonująca osobowość.

Makoto, ku mojej uciesze, nie stała się irytującym bagażem, jak bohaterowie dodani do Iron Mana, ani też nie próbowano na siłę zrobić z niej postaci, którą japońska widownia musi pokochać za wszelką cenę, jak z biednej Hisako w X­‑Men. Makoto ma swoje wady, widać, że jest jeszcze nowa w całym tym interesie, ale nadrabia to umiejętnościami i determinacją. Relacje między nią a Bladem nie zawierają ciekawej chemii i raczej nie zapadają w pamięć, ponieważ oboje są dosyć zdystansowani, ale wiele scen pozwala śledzić rozwój i stopniowe ogrzewanie się ich stosunków, co jest całkiem interesujące.

Serii należy się też plus za interesującą historię i motywację Frosta – dostał bardzo tragiczne i zrozumiałe motywy dla swoich działań, jednocześnie wciąż pozostając wyraźnym złoczyńcą, co czyni go ciekawą postacią. Jego potężną zaletą jest też fakt, że nie próbowano nam wciskać fałszywego dylematu moralnego poprzez kuszenie nas pomysłem, że gość jest tak naprawdę dobry, tylko po to, by główny bohater po chwili rozterek mógł wygłosić jakąś pretensjonalną gadkę o tym, jak to jego metody są złe – wyraźnie widać, że Frost w swoim szlachetnym celu zaszedł za daleko i stał się takim samym potworem jak ten, którego chciał pokonać. Noah van Helsing nie pojawia się często, ale jest sympatyczny i dobrze pełni swoją rolę, podobnie jak większość postaci epizodycznych, z których na szczególne wyróżnienie zasługują policjant z odcinka drugiego oraz Stan z odcinka ósmego. Warto też wspomnieć, że seria wyraźnie łączy się z fabułą Wolverine – nie tylko w jednym z odcinków pojawia się gościnnie Logan, ale całkiem sporą rolę ogrywa też jeden z jego przeciwników, którego powiązania z Bladem pomagają scalić cały świat tetralogii.

Muszę pochwalić ścieżkę dźwiękową – co prawda nie jest to dalej nic ponad przeciętność, ale wypada zdecydowanie najlepiej ze wszystkich czterech w cyklu i najbardziej wbija się w pamięć. Podobnie jest z grafiką, która bierze wszystko, co najlepsze z Wolverine i X­‑Men, by połączyć to z dużą domieszką mrocznej stylistyki, co pozwala serii wyróżniać się na tle trzech pozostałych tytułów.

Nie wiem, czy nie jestem zbyt łagodny dla tego anime. Nie grzeszy ono oryginalnością, ale nadrabia to, budując spójną i emocjonującą historię. Mogę powiedzieć tylko tyle, że mnie się podobało i uważam, że spokojnie można je obejrzeć, jeżeli tylko nie będzie się oczekiwać czegoś wybitnego.

616, 26 października 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Marvel Comics
Reżyser: Mitsuyuki Masuhara
Scenariusz: Kenta Fukasaku