Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 404
Średnia: 7,23
σ=1,55

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Yaone)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Mayo Chiki!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • まよチキ!
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Ecchi
zrzutka

Przegląd wszystkich schematów, jakie mogą nam zaserwować komedie szkolne. I o dziwo, nie jest tak źle, jak by się wydawało.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Kinjirou Sakamachi (w skrócie nazywany Jirou) jest zwyczajnym licealistą. No, może byłby zwyczajnym licealistą, gdyby nie jego niecodzienna fobia – przy każdym dotyku istoty płci przeciwnej dostaje krwotoku z nosa, co przy dłuższym kontakcie doprowadza go do utraty przytomności. Ten dziwny lęk tłumaczy trudnym dzieciństwem (matka zapaśniczka i siostra idąca w ślady rodzicielki – bycie workiem treningowym naprawdę musiało być ciężkie). Chłopak prowadzi jednak dość spokojnie życie, uważając jedynie, by nie dotykać nieodpowiednich osób. Ten stan rzeczy zmienia się diametralnie w momencie, gdy przez przypadek odkrywa sekret skrywany przez Subaru Konoe, kamerdynera Kanade Suzutsuki, który w rzeczywistości okazuje się dziewczyną. Jirou zostaje zmuszony do współpracy, aby ta tajemnica nie ujrzała światła dziennego, w zamian dostając obietnicę pomocy w wyleczeniu jego choroby. Jak się później okazuje, ani jedno, ani drugie, nie jest prostym zadaniem.

W obecnych czasach prawie co drugie wydawane anime można zaliczyć do szeroko pojętego gatunku, jakim jest komedia szkolna. Jak się domyślamy, coraz trudniej jest stworzyć coś oryginalnego, nie mówiąc już o tym, żeby było to ciekawe. Mayo Chiki! należy do tych serii, które miały potencjał wybicia się ponad przeciętność, lecz twórcom zabrakło wytrwałości i pomysłów, by nie wpaść w koło zwane schematami. Oczywiście nie ma nic złego w wykorzystywaniu znanych już szablonów, lecz oglądanie po raz setny tej samej sceny, tylko w wykonaniu innych postaci, znudzi nawet najbardziej wyrozumiałe osoby. Gorące źródła, plaża, kawiarenka z pokojówkami, festyn szkolny… W tej serii znajdziemy niemal wszystkie standardowe miejsca, w których bez większego trudu można upchnąć wiele ładnych dziewczyn, tego jednego szczęśliwca (lub pechowca, zależy, jak się na to patrzy) i mnóstwo fanserwisu będącego skutkiem nieprzewidzianych bądź uknutych wypadków. W początkowych odcinkach te sceny tak bardzo nie przeszkadzają, ale gdy w każdym kolejnym epizodzie przeżywa się déjà vu z innych anime, to pod koniec przez połowę czasu się śpi, bo już wiadomo, co się za chwilę stanie.

Na główną oś fabuły wybrano tajemnicę Subaru i próby niedopuszczenia do tego, by ktokolwiek się o niej dowiedział. Żeby było jeszcze weselej, dorzucono do tego chorego na gynofobię Jirou i jego „terapię” wymyśloną przez Kanade. Z takiego połączenia mogła wyjść mieszanka wybuchowa, ale skończyło się na niewypale, który parę razy groził wybuchem, lecz do niczego (na nieszczęście) nie doszło. Większość czasu antenowego zajmują sceny komediowe, najczęściej związane z sytuacjami, w których może się wydać płeć ulubieńca wszystkich dziewcząt w szkole. I nietrudno wywnioskować, że wszystkie te epizody będą bardzo ecchi. Na szczęście fanserwis tu ukazany nie jest bardzo natrętny i mieści się w standardach dobrego gustu. Trochę gorzej ta sprawa wygląda przy scenach tzw. leczenia Jirou z jego lęku przed kobietami. Pomysły Kanade są odważne, nieobliczalne i raczej mają na celu rozbawienie ich stworzycielki niż pomoc chłopakowi. Początkowo może i są zabawne i pachną świeżością, ale z czasem patrzy się na nie obojętnie. Oprócz komedii próbowano tu także dodać szczyptę romansu. Nietrudno się domyślić, że na główną parę wybrano Jirou i Subaru, którzy bardzo szybko stali się dobrymi przyjaciółmi. I na tym poziomie pozostali przez 95% serii… Tempo zaprzyjaźniania się dziewczyny przebierającej się za chłopaka i szorstko obchodzącej się z osobnikami płci brzydkiej oraz bohatera niemogącego znieść dotyku kobiet było błyskawiczne, ale potem nastąpiła całkowita stagnacja w ich stosunkach. W kilku momentach wydawało się, że przejdą do następnego kroku, ale w rezultacie powracali do poprzedniego układu. Gdy ostatni odcinek nieuchronnie się zbliżał, próbowano trochę przyśpieszyć akcję, ale niestety ze względu na skąpy czas antenowy zrobiono to strasznie nieudolnie, zostawiając jedynie niedosyt i złość na twórców, którzy nie potrafili doprowadzić tego wątku do końca. Można mieć jedynie nadzieję, że powstanie drugi sezon, w którym wszystko się wyjaśni.

Cała fabuła jest tworzona przez kilka postaci, wokół których skupiają się poszczególne wątki. W tle nie zabrakło statystów, ale są oni jedynie anonimowym tłumem, mającym za zadanie zapełniać trochę przestrzeń za głównymi bohaterami, chociaż często się nawet go nie zauważa. Główną obsadę stanowią dziewczyny, które nie pozwoliły za bardzo się wybić na pierwszy plan postaciom męskim. Do grupy mniej uprzywilejowanej należy główny bohater, mieszkający razem z młodszą siostrą Kurehą, która używa go każdego dnia do porannych ćwiczeń zapaśniczych. Jak się można więc domyślić, Jirou został pokazany jako worek treningowy (nie tylko swojej siostry) i często pozostaje w tej roli, gdyż nie ma dość charakteru, by zakończyć to pomiatanie sobą. Zresztą jedynie w tym jest dobry, bo gdy dochodzi do sytuacji, w której powinien przejąć inicjatywę, zazwyczaj nie wie, co ma zrobić, a jego szlachetne postanowienia chronienia innych kończą się najczęściej tym, że to on jest broniony przez Subaru. Jednym słowem, jest kolejnym nieciekawym i pozbawionym charakteru bohaterem, który zatańczy tak, jak inni mu zagrają. Zdecydowanie bardziej interesującą męską postacią jest ojciec Subaru, Nagare. Jest nadopiekuńczym tatuśkiem zapatrzonym w swoją małą córeczkę, zdolnym zabić każdego, kto ośmieli się położyć na niej swoje brudne łapska. Do akcji wnosi powiew świeżości i szkoda tylko, że w sumie niewiele razy się pojawia.

Ze strony żeńskiej obsady jest zdecydowanie lepiej, ale na pewno nie każdemu bohaterki przypadną do gustu. Subaru Konoe jest trochę „dziwną” postacią i trudno mi określić poziom sympatii do niej. Pracuje w przebraniu chłopaka jako kamerdyner Kanade Suzutsuki. Jest całkowicie poddana i lojalna wobec swojej pani, każde jej polecenie wykonuje z bezwzględnym posłuszeństwem, nie zważając na absurdalność niektórych rozkazów. Pomijając jej pracę, jest zwyczajną, niewyróżniającą się niczym szczególnym nastolatką i większość widzów pewnie zaklasyfikuje ją jako bohaterkę, której nie warto zapamiętywać na dłużej. Mieszane uczucia można także mieć w odniesieniu do wspomnianej parę wersów wyżej Kanade. Jest ona typową bogatą panną z dobrego domu, której słowo jest święte i biada temu, kto spróbuje je zakwestionować. Nie boi się sięgać po drastyczne środki, by dopiąć celu, a jej intrygi zawsze są świetnie przemyślane i dopięte na ostatni guzik. Trudno jest określić motywy jej postępowania. Na pierwszy rzut oka można uznać, że wszystko, w czym maczała palce, miało na celu wniesienie odrobiny rozrywki w wystawne życie dziewczyny, ale każdy ten czyn przynosi także pozytywne skutki, które zasłonięte przez bezwzględne metody ich realizacji nie od razu są widoczne. Trudno także sprecyzować jej uczucia w stosunku do Jirou. W kilku momentach można mieć wrażenie, że czuje do niego coś więcej niż tylko współczucie i litość związane z jego fobią, ale niestety ten wątek nie doczekał się rozwinięcia i widzom pozostają jedynie domysły.

W serii występują jeszcze trzy postacie, które miały niewielki wkład w rozwój fabuły i wymówiły więcej niż jedną kwestię. Pierwszą z nich jest Kureha Sakamachi, młodsza siostra Jirou, pragnąca stać się światowej klasy zapaśniczką, tak jak jej matka. Zawsze uśmiechnięta i hiperaktywna, jest przeciwieństwem spokojnego i zazwyczaj opanowanego brata. Zakochuje się w Subaru­‑kamerdynerze, ale z wiadomych przyczyn na rozwój tej miłości raczej nie ma szans. Przez swój charakter jest raczej denerwującą postacią. Drugą wartą wspomnienia postacią jest Nakuru Narumi, dziewczyna mająca obsesję na punkcie okularów i uwielbiająca yaoi, przewodnicząca klubu chroniącego wyimaginowany związek pomiędzy Jirou i Subaru­‑chłopakiem. Nie odgrywa znaczącej roli, ale jest miłym dodatkiem dla osób, które lubią licealistki z kocimi uszami i wielkim biustem. Na koniec zostaje jeszcze Masamune Usami (czy tylko mnie jej imię i nazwisko skojarzyło się z głównymi bohaterami Junjou Romantica i Sekai­‑ichi Hatsukoi?). Cechy charakteru klasyfikują ją jako typową tsundere, do tego jest aspołeczna: dopiero kontakt z Jirou uświadamia jej, jak dobrze jest mieć przyjaciół i sprawia, że zaczyna otwierać się na świat. Cała seria skupiona jest na teraźniejszości, twórcy rzadko kiedy ujawniają jakieś wątki z przeszłości bohaterów. Może nie są one znaczące dla rozwoju fabuły, ale w przypadku Usami naprawdę brakowało mi przedstawienia tego, co sprawiło, że stała się odludkiem.

Kreska, jeżeli chodzi o tła, jest ładna. Może nie ma zbyt wielu szczegółów, ale nie straszy zbytnim uproszczeniem. Można za to mieć zastrzeżenia do projektów postaci. Bohaterki są starannie zrobione, jest na czym zawiesić oko, ale za to chłopcy (właściwie można tu mówić jedynie o Jirou, bo seria jest zdominowana przez dziewczyny) zostali potraktowani po macoszemu. Trochę za bardzo wydłużona twarz i nieregularny kształt okularów nadający oczom Jirou koślawy kształt nie zachęcają do patrzenia na niego. Do tego jeszcze sterczące włosy – i otrzymujemy jednego z najgorzej zaprojektowanych głównych bohaterów, jakich widziałam. Warto jeszcze wspomnieć o oczach postaci, które mają intensywne kolory i nie zdziwiłabym się, gdyby świeciły fluorescencyjnie w ciemnościach.

Mayo Chiki! zostało zbudowane na schematach i w niewielu przypadkach może pochwalić się jakąkolwiek oryginalnością. Początkowo zabawne i odświeżające, z czasem staje się nudnawe i przewidywalne. Postacie także trzymają nierówny poziom: niektóre są ciekawe i dają się polubić, inne są irytujące i trudno akceptowalne. Dlaczego więc wystawiłam tak wysoką notę? Gdyby przymknąć oko na kilka szczegółów, to seria jest nawet przyjemna w oglądaniu. Niewymagająca głębszego myślenia fabuła i nieprzerażająca niczym szczególnym grafika nadają się na jeden odprężający seans. Osoby lubiące lekkie komedie szkolne z odrobiną romansu mogą się skusić na obejrzenie tej serii.

Yaone, 21 stycznia 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: feel
Autor: Hajime Asano
Projekt: Kousuke Kawamura, Musubi Fujii, Seiji Kikuchi
Reżyser: Keiichirou Kawaguchi
Scenariusz: Reiko Yoshida
Muzyka: Yukari Hashimoto