Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

2/10
postaci: 2/10 grafika: 7/10
fabuła: 2/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

3/10
Głosów: 5
Średnia: 2,8
σ=0,98

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Yaone)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Galaxy Angel Rune

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 13×25 min
Tytuły alternatywne:
  • ギャラクシーエンジェる~ん
zrzutka

Co należy zrobić, aby zepsuć dobre wspomnienia po niezłej serii? Wystarczy w miejsce poprzednich postaci wstawić bezmózgie bohaterki oraz starannie usunąć fabułę i wszelkie wątki komediowe. Efekt gwarantowany.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Serie z cyklu Galaxy Angel przedstawiały przygody piątki dziewcząt należących do tak zwanej Brygady Aniołów. Ich celem było szukanie pozostałości po dawnych cywilizacjach, czyli Zaginionych Technologii, a przy okazji także bronienie galaktyki przed wszelkim złem. Była to całkiem dobra komedia z akcją osadzoną w kosmosie, gdzie wiele rzeczy może się zdarzyć (nawet nie wyobrażacie sobie, jak wiele…). Jednak z każdym kolejnym sezonem pomysły twórców zaczęły się wyczerpywać, coraz częściej można było zobaczyć te same wątki w trochę tylko zmienionej formie. W końcu, prawdopodobnie z powodu coraz bardziej spadającej oglądalności, postanowiono zakończyć produkcję po czwartej serii. Niestety po niespełna dwóch latach przerwy przypomniano sobie o tym tytule i zdecydowano się stworzyć Galaxy Angel Rune – przykład na to, że raz zakończone anime powinno się pozostawić w świętym spokoju.

Teraz należałoby powiedzieć coś o fabule, której szczątki od czasu do czasu gdzieś się przewijały po ekranie. Znana z pierwszych serii Brygada Aniołów została rozwiązana. W ich miejsce powołano do życia nową Brygadę Rune Angel, do której zostało zwerbowanych pięć dziewczyn. Ich zadaniem było… właściwie to nie wiem, co miały robić. Przeznaczeniem pierwotnych Aniołów było szukanie Zaginionych Technologii. Nowa grupa oczywiście także ich szukała. Raz. W ostatnim odcinku. W pozostałych nawet o tym nie wspomniano. Pytanie więc, co robiły bohaterki przez pozostałe dwanaście odcinków? Hmmm… Szukały składników do legendarnej potrawy, próbowały zostać celebrytkami, poleciały na planetę z gorącymi źródłami… No wiecie, to, co zazwyczaj robią wojskowi, żeby bronić ludzi przed niebezpieczeństwami. W sumie to nie wiem, po co powstała nowa jednostka, skoro one kompletnie nic przydatnego nie robiły. No nie, czasami zniszczyły przez przypadek jakąś planetę. Chociaż trudno stwierdzić, by było to pożyteczne.

Przeglądając różne rodzaje gatunków, mogę prawie na pewno stwierdzić, że w zamierzeniu twórców Galaxy Angel Rune miało być komedią. Powtórzę, w zamierzeniu. Bo te niskich lotów żarty i kiepskie gagi mogą rozśmieszyć chyba jedynie szympansa, a nie zdrowo myślącego człowieka. Przez trzynaście odcinków raz lekko się uśmiechnęłam, przez resztę czasu patrzyłam z zażenowaniem raz w ekran, a raz na zegarek, kiedy w końcu się to wszystko skończy. W zasadzie trudno nazwać tę serię komedią, ale za taką miała prawdopodobnie uchodzić. Żeby nie było za nudno, tworząc samą „komedię” postanowiono wrzucić do tego garnka także trochę dramatu, sensacji, kryminału czy horroru. Szczerze mówiąc, skoro nie mieli zamiaru poważnie się za to brać, to mogli sobie takie mieszanki odpuścić. Praktycznie nic dobrego do akcji nie wniosły, a jedynie dawały iskrę nadziei, że anime stanie się ciekawsze. Można się domyślić, jak to się wszystko kończyło.

Fabuła została zepsuta doszczętnie, więc może warto tę serię obejrzeć przez wzgląd na ciekawe postaci? Życie niestety nie jest takie piękne. Członkinie dawnej Brygady Aniołów zostały zastąpione przez bezmózgie i nieposiadające charakteru bohaterki, które prawdopodobnie zaraz po narodzinach musiały kilka razy upaść głową na podłogę. Jestem tolerancyjna, rozumiem, że jedna czy dwie postaci mogą być gorsze od pozostałych, jeszcze w żadnym anime nie widziałam, by wszyscy bohaterowie byli pod tym względem ideałami, ale żeby nie było ani jednej interesującej osoby? Anise Azeat jest samozwańczą przywódczynią Brygady Rune Angel. Swoich obowiązków nie traktuje poważnie, chyba że ma w tym jakiś interes. Jest wybuchowa i pewna siebie, ale w trudnych chwilach można na nią liczyć (zazwyczaj). Bardzo łatwo zaciąga pożyczki, których później nie spłaca, a jej największą wierzycielką (i przez to największym koszmarem) jest Mint Blancmanche. Lily C. Sherbet jest formalnym dowódcą pozostałych dziewczyn. Pochodzi z klanu wojowników, więc nic dziwnego, że w dobie wszelakich laserów i najeżonych najnowszą technologią statków kosmicznych jej ulubioną bronią jest miecz. Jest bardzo obowiązkowa i poważna, ale często zostaje wyprowadzona z równowagi przez Anise, z którą toczą wtedy niemalże dziecinne bójki. Apricot Sakuraba jest młodszą siostrą Milfeulle, przez którą postanowiła dołączyć do Brygady Rune Angel. Jest tak samo niezdarna jak siostra, ale nie posiada takiego wielkiego szczęścia jak ona. Przyjaciele są dla niej największą wartością, dla nich jest w stanie zrobić wszystko. Jest najlepszą bronią na mężczyzn – jeśli jakikolwiek osobnik płci przeciwnej ją dotknie zostaje zmiażdżony histerycznym atakiem, co w niektórych przypadkach jest przydatną umiejętnością. Poza tym raczej okazuje się nieszkodliwym członkiem grupy. Kahlua Marjoram jest magiczką, której czary nie zawsze się udają. To typ słodkiej idiotki, którą chce się zabić od pierwszego spojrzenia, ale niestety ze względu na ścianę w postaci ekranu jest to niemożliwe. Posiada drugą osobowość, która nazywa się Tequila i której pojawienie się często mogłoby być wstępem do taniego hentai lub yuri, w zależności od tego, czy w jej ręce wpadnie mężczyzna, czy kobieta. Ponieważ Kahlua jest raczej typem pacyfistki, we wszelkich bitwach zazwyczaj bierze udział Tequila. Pozostała jeszcze Nano­‑nano Pudding, dziewczyna z kocim ogonem i ogólnie często zachowująca się jak ten miły zwierzak. Tak jak Vanilla potrafi leczyć rany, ale pierwszy raz widziałam, że można kogoś wyleczyć w trakcie walki w kosmosie, siedząc samotnie w swoim statku i nie mając żadnego bliższego kontaktu z pacjentem. Powinni to opatentować. Tak poza tym zazwyczaj wprowadza ona niepotrzebne zamieszanie, z którego później nic dobrego nie wynika. Oprócz pięciu głównych bohaterek pojawia się jeszcze mnóstwo postaci drugoplanowych, ale są tak samo słabe i nieciekawe, niewarte poświęcania im większej uwagi.

Grafika przynajmniej trzyma się na dość przyzwoitym poziomie, chociaż za nic nie spodobały mi się projekty postaci. Z tłami jednak jest już znacznie lepiej, jedynie dom, w którym mieszkają bohaterki jest strasznie pusty, tak jakby był opuszczony. Walki w kosmosie zostały całkiem ładnie zrobione, choć trochę nierealnie wyglądały setki promieni laserów, które załamywały się pod różnymi kątami i pokrywały gęsto całą przestrzeń, a mimo to żaden z nich nie był w stanie trafić statków dziewczyn. No, ale do tego można być przyzwyczajonym.

Długo szukałam chociaż jednej rzeczy, dla której mogłabym komukolwiek polecić tę serię. Niestety moje wysiłki spełzły na niczym. Galaxy Angel Rune jest głupie i nudne, nawet w małym procencie nie dorównuje swoim poprzedniczkom. Odradzam oglądanie zwłaszcza tym osobom, które znają poprzednie serie, ponieważ mogą się srogo zawieść. Pozostałym natomiast także jej nie polecam, jest tak wiele innych anime, które są milion razy bardziej warte obejrzenia, więc niech nie marnują swojego czasu na tak kiepskie produkcje, jak ta.

Yaone, 27 lipca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Satelight
Autor: Broccoli
Projekt: Kanan, Kenji Shinohara, Yang Byeong-Gil
Reżyser: Seiji Kishi
Scenariusz: Tadashi Hayakawa
Muzyka: Katsumichi Harada