Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 4/10 grafika: 2/10
fabuła: 4/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 6
Średnia: 4,5
σ=1,26

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Diablo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Makaryuudo

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1989
Czas trwania: 30 min
Tytuły alternatywne:
  • Demon Hunter Makaryuudo
  • 魔狩人
Gatunki: Horror
Widownia: Seinen; Postaci: Anioły/demony; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

OAV­‑ka stara, ale nie jara. Tylko dla zatwardziałych i wyposzczonych fanów łowów na demony.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Przyznajcie się, drodzy czytelnicy, tak z ręką na sercu, ilu z was kojarzy stareńkie jednoodcinkowe serie OAV sprzed plus minus 20 lat lub więcej? Raczej niewielu. Nie żebym twierdził, że wszystkie te tytuły były dziełami wybitnymi i zasługującymi na wiekopomną chwałę, ale kilka perełek można z tego okresu wygrzebać. A czy omawiany tutaj Demon Hunter Makaryuudo zalicza się do tego właśnie elitarnego grona tytułów, które warto znać? Zdecydowanie… nie. No chyba że kogoś kręcą ptaszyska z dużymi szponami, kobiecymi głowami i, to najważniejsze, bujnymi piersiami z nieocenzurowanymi sutkami! Młahaha!

Ciężko jest opisać fabułę tego tworu tak, by wyjaśnić, o co tu chodzi, a przy okazji nie powiedzieć za dużo. I to nie tylko dlatego, że OAV­‑ka trwa raptem 30 minut. Główną trudność stanowi tu fakt, że fabuła jest raczej niejasna i podziurawiona, a przy tym pozbawiona jednoznacznie zamkniętego zakończenia. Jak to zwykle bywa w takich historiach, jest niedobrze. Są trzy światy: demoni, boski i ludzki, zdaje się, że jakoś z sobą powiązane. Ludzie jak ludzie, nawzajem się mordują, wypełniają świat negatywną energią i są na celowniku wesoło hasających demonów. Na te ostatnie polują, jak się mi zdaje, inne demony. Jednym z takich łowców jest główna bohaterka, Yama, którą poznajemy wkrótce po tym, gdy uwolniono ją z 350­‑letniego pobytu w przestrzeni zamkniętej. Za co dokładnie, nie do końca wiadomo, ale nie bez znaczenia zdaje się być tu fakt, że jest ona zakochana w ludzkim mężczyźnie. A teraz przełożeni, w ramach przysługi za to, że wybaczyli jej winę, każą jej ratować świat przed zagładą. Przy okazji twórcy udowadniają rzecz od dawna znaną każdemu uczniowi/uczennicy. Szkoła to ZŁO! A każda szkolna dyrektorka to wredna wiedźma/demonica…

Fabułę już jako tako znamy, więc czas wspomnieć coś o postaciach. Główną bohaterkę, Yamę, określiłbym mianem buntowniczej furiatki z dobrym sercem, która mimo tego serca, jeśli ją wkurzyć, potrafi solidnie przywalić. Taka jakby tsundere, ale nie do końca. Główny bohater męski to Shou Kurogane. Chłopak raczej przeciętny, ani zbyt ciamajdowaty, ani też wyjątkowy. Ot, naprawdę normalny nastolatek, któremu nikt nie chce wyjaśnić, co się wokół niego dzieje. Warto tu jeszcze tylko wspomnieć o parze przyjaciół Shou, Kaoru i Sawie. Kaoru to stereotypowa miła i uczynna koleżanka z klasy, która w razie potrzeby jest zdolna wykrzesać z siebie trochę odwagi, natomiast Sawa to zwykły dyżurny przyjaciel głównego bohatera, którego zupełnie nic poza luzactwem nie wyróżnia. W tle pałęta się jeszcze para przełożonych Yamy, kilkoro znajomych Shou oraz smok, ale o nich wszystkich wiadomo dosłownie tyle, co kot napłakał. Postacie te nie wzbudziły we mnie praktycznie żadnych emocji, ich los był mi raczej kompletnie obojętny. No, pewien wyjątek stanowi tu Yama, której ponadprzeciętna gwałtowność może czasami wywołać na twarzy oglądającego cień rozbawienia.

O ile fabuła i postacie stanowią dla dzisiejszego widza uosobienie przeciętności lub mierności, istnieje szansa, że głębsze emocje wywoła oprawa dźwiękowo­‑graficzna. Ta OAV­‑ka ma, jakby nie było, 22 lata i jej stan techniczny może być dla osób przyzwyczajonych do dzisiejszych produkcji prawdziwym szokiem. Według mnie, jak na swój wiek tytuł ten wygląda całkiem znośnie, choć muszę tu zauważyć, że animacje miejscami szwankują, a ostatnia walka może mocno rozczarować. Inną kwestią jest oprawa audio. Jej staroszkolność niemal nieustannie wywoływała na mojej twarzy uśmieszek nostalgii. Ach, te piski, jęki i brzdęki towarzyszące walkom… Gdy tego słuchałem, przed oczami stawały mi stareńkie hity z telewizyjnej konsoli Pegasus. Natomiast muzyki kompletnie nie udało się mi zapamiętać. Coś tam pobrzdąkało, ale bardzo przebrzmiałe…

Cóż mogę więc rzec w podsumowaniu niniejszej recenzji? Według mojego skromnego zdania Demon Hunter Makaryuudo zupełnie nie zasługuje na uwagę osób, które szukają anime pieszczącego zmysły i oferującego spójną, poprowadzoną do końca fabułę. Bardzo wątpię, by tytuł ten przypadł do gustu miłośnikom dzisiejszych, nowoczesnych serii. Być może trafi on do wielbicieli staroci, dla których liczyć się będzie głównie to, że znajdą tu posmaczek starych dobrych czasów, kiedy trawa była zieleńsza, a krowie mleko bielsze. Inną ewentualną grupę docelową mogą stanowić kompletnie wyposzczeni amatorzy zarzynania różnej maści demonów, choć nawet i oni pewnie srodze się tu rozczarują, bo na występ załapały się tylko trzy gatunki poczwar. No chyba że kusząco podziała na nich perspektywa spotkania ptaszysk z piersiami. Cała reszta świata naprawdę nie ma tu czego szukać, chyba że chce podrzucić ten tytuł komuś, kogo nie lubi… Niżej podpisany recenzent nie znalazł tu właściwie nic poza nudą i pytaniami, na które nie dostał odpowiedzi, tak więc wystawia on ocenę 3. Spoczywaj w zapomnieniu, Demon Hunter Makaryuudo.

Diablo, 31 sierpnia 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Fantasia
Autor: Kewkegen
Projekt: Jun'ichi Watanabe, Yuuji Moriyama
Reżyser: Yukirou Okamoto
Scenariusz: Yukirou Okamoto
Muzyka: Nobuo Itou