Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10 grafika: 5/10
fabuła: 4/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,56

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 92
Średnia: 6,21
σ=1,91

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Samurai Deeper Kyou

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2002
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • SAMURAI DEEPER キョウ
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Postaci: Samuraje/ninja; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość; Inne: Magia, Supermoce
zrzutka

Przygodowe anime o niepokonanym wojowniku, z potworami, mocami nadprzyrodzonymi i historycznymi wątkami w tle. Jak bardzo można zepsuć taki temat?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W 1600 r. w bitwie pod Sekigahara wojska Ieyasu Tokugawy pokonały armię rodu Toyotomi. Był to pierwszy krok do niepodzielnego władania szogunatu Tokugawa w Japonii. W czasie tej właśnie bitwy doszło do starcia dwóch niezrównanych wojowników – Kyoushirou Mibu i Onime no Kyo, czyli Diabelskookiego Kyo.

Cztery lata później młodziutka łowczyni nagród, Yuya Shiina, bez większego trudu aresztuje poszukiwanego za jakiś drobiazg sprzedawcę lekarstw. Sympatyczny, niezdarny i pełen dobrej woli chłopak nosi imię Kyoushirou Mibu… A gdy zagrozi im śmiertelne niebezpieczeństwo, okaże się, że władzę nad nim przejmuje uśpiona głęboko druga osobowość – Diabelskookiego Kyo. Mężczyzny pozbawionego uczuć, mężczyzny żyjącego tylko dla walki, mężczyzny, który pod Sekigahara zabił tysiąc wojowników… Mężczyzny, który nad wszystko na świecie nienawidzi Kyoushirou Mibu, w którego ciele został uwięziony. Przebudzenie Kyo wiele znaczy dla różnych osób, których prawdziwe motywy długo jeszcze pozostaną ukryte przed widzami. Co jest jego celem? Kim są ci, którzy go otaczają? Ile walk przyjdzie mu stoczyć?

Historia zaczyna się dość obiecująco, szybko jednak przeradza się w kolejne starcia bohaterów z trapiącymi Japonię potworami, zwanymi kenyou – i oczywiście ze sobą nawzajem. Próba wplecenia w tę mieszankę wątków historycznych niestety nie powiodła się i wywołała tylko jeszcze większy chaos w fabule. Bardzo wiele postaci ma swoje odpowiedniki historyczne, ale chyba nawet nie warto o tym wspominać, skoro zostali tu pokazani jako niezwykle przystojni młodzieńcy, władający rozmaitymi niezwykłymi mocami. Jednakże znajomość historii Japonii tego okresu pomoże na pewno zrozumieć krótkie, pozostawione bez komentarza sceny, ukazujące przeszłość (i przyszłość) wybranych bohaterów. Im dalej w fabułę, tym jednak gorzej – nieprawdopodobne monstra będące przeciwnikami bohaterów oraz wymieszane wątki historyczne i science­‑fiction stają się coraz bardziej niestrawne. Dla mnie momentem przełomowym była chwila, gdy w drużynie przeciwników pojawiła się biuściasta, ubrana na różowo pielęgniarka. Potem oglądałam już tylko z recenzenckiego obowiązku i nawet scena śmierci Głównego Złego (a zapewniam, pielęgniarka przy tym to był drobiazg) nie wywarła na mnie większego wrażenia.

Warto wiedzieć, że fabuła anime jest niemal całkowicie różna od fabuły mangi, która jest pod tym względem znacznie bardziej wyważona i lepiej skonstruowana. Reżyser, Junji Nishimura, zastosował podobny zabieg jak przy wcześniejszym Łowcy dusz – splatając motywy i postaci historyczne z akcesoriami współczesnymi lub wręcz wysnutymi z science­‑fiction. Nie wiem jednak, czy od czasu Łowcy dusz zmieniły się moje upodobania, czy jednak tym razem coś zawiodło – w każdym razie przedstawiona w Samurai Deeper Kyo mieszanka magii i rozmaitych poziomów techniki nie przekonywała mnie w najmniejszym stopniu. Jeśli jednak ktoś jest odporny na tego typu zabiegi, nawet pielęgniarki i facet z działem zamiast ręki nie będą mu zapewne przeszkadzać.

W chaosie fabuły ucierpieli poważnie bohaterowie. Tempo i natłok wydarzeń nie pozostawiają miejsca na jakiekolwiek sceny, pozwalające na budowanie ich charakterów. W dodatku dla większości z nich najwyższym celem w życiu jest walka – sprawdzenie się w starciu z równym lub lepszym przeciwnikiem – a cel walki właściwie nie ma z tym żadnego związku. O ile jest to dość atrakcyjny pogląd, o tyle niestety nie sprzyja pogłębianiu postaci. Pojawiający się z rzadka Kyoushirou jest dobrze wychowany i nijaki. Kyo jest na tyle małomówny, że trudno cokolwiek o nim powiedzieć, a fabuła sprytnie lawiruje, by ani razu nie zrazić widza jego (omawianą wielokrotnie) brutalnością i bezwzględnością (praktycznie wszyscy przeciwnicy okazują się potworami, które można tylko zabijać, bez wyrzutów sumienia). Energiczna początkowo Yuya szybko zostaje sprowadzona do roli „dziewicy w opresji”, którą trzeba ratować przed kolejnymi niebezpieczeństwami. Trochę lepsze są postaci drugoplanowe, tutaj jednak także trudno o jakieś wybitne osobowości. W dodatku większość z nich jest przedstawiona bardzo enigmatycznie i widzowi pozostaje próba spamiętania rozlicznych nazwisk i powiązań między nimi, które niestety bywają kluczowe dla fabuły.

Tego typu seria, koncentrująca się na walkach, ma okazję zabłysnąć w kwestii użytych technik. Co więcej – staranne i pomysłowe wykonanie doskonale rekompensowałoby wątłość fabuły. Niestety, strona techniczna była najboleśniejszym rozczarowaniem podczas oglądania. Trzeba powiedzieć, że projekty postaci są świetne, w typowym dla anime stylu, utrzymane w nasyconych, czystych kolorach. Główny bohater na zbliżeniach jest przystojny jak sam diabeł, w dodatku nie tracąc przy tym na męskości. Równie atrakcyjnie prezentują się pozostali panowie, a i paniom absolutnie niczego nie brakuje (ba – większość jest raczej hojnie wyposażona). Nieszczęście zaczyna się, gdy te piękne zbliżenia trzeba wprawić w jakiś ruch. Przy jakimkolwiek oddaleniu kamery sylwetki gwałtownie gubią szczegóły, zamieniając postaci w niestaranne lalki. O walkach zaś nawet szkoda mówić… Dzieją się często w nocy lub we mgle i składają się z zatrzymanych kadrów i rozmazanych linii, obrazujących niezwykłą szybkość bohaterów, oraz wspominanych wcześniej przepięknych zbliżeń. Dość chyba będzie, jeśli napiszę, że gdy bohater używa swego śmiercionośnego ataku, jego nazwa – wypisana wielkimi świecącymi literami – jeździ po ekranie tak, by przypadkiem nie można było nic za nią zobaczyć. Muszę powiedzieć, że na oszczędności animacji jestem dość odporna, ale jak na serię stosunkowo nową, poziom był naprawdę rozpaczliwy. 5 za grafikę daję tylko ze względu na projekty postaci.

Biorąc pod uwagę, że jest to seria stosunkowo „czysta” – walki są zdumiewająco mało brutalne (szlachtowane są głównie potwory, rozlewające się w kałużę smoły lub rozwiewające w powietrzu), a fanserwis bardzo umiarkowany, przypuszczam, że najwłaściwszą grupą docelową są dla niej chłopcy w wieku młodszonastoletnim. Pozostałym widzom radziłabym się zastanowić – owszem, kadry wyglądają efektownie, a historia może brzmieć zachęcająco, ale naprawdę nie wszystko złoto, co się świeci…

Avellana, 25 lipca 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Akimine Kamijou
Projekt: Manabu Fukuzawa
Reżyser: Junji Nishimura
Scenariusz: Fuukyoushi Oyamada

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Samurai Deeper Kyo - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl
Samurai Deeper Kyo — recenzja na Anime Forever Nieoficjalny pl