Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

NiuCon 8 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 6
Średnia: 6,83
σ=1,21

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Onikirimaru

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1994
Czas trwania: 4×29 min
Tytuły alternatywne:
  • Ogre Slayer
  • 鬼切丸
Gatunki: Horror
Postaci: Uczniowie/studenci, Youkai; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Cztery oblicza grozy w serii poświęconej polowaniu na demony.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

W Japonii polowaniem na demony zajmują się niemal wszyscy, od nastoletnich dziewczynek (Devil Hunter Youko) przez wampiry (Vampire Princess Miyu i mahou shoujo (Sailor Moon), na innych demonach skończywszy (Dororon Enma­‑kun). Przy takim zagęszczeniu łowców na kilometr kwadratowy, każdy rozsądny demon winien trzymać się od Kraju Kwitnącej Wiśni z daleka. Ale jak widać, rozsądek demonów jest porównywalny z instynktem samozachowawczym lemingów, bo ciągną tam dalej.

Myślę, że większość z was domyśla się już, o czym opowiadać będzie Onikirimaru. Tak, w dużym uproszczeniu można stwierdzić, że to kolejna seria o polowaniu na demony. Główny bohater to uzbrojony w magiczny miecz nieśmiertelny nastolatek. Jednak określenie „główny bohater” może nieco mylić. Każdy z czterech odcinków tej miniserii ma własną centralną postać, zaś nasz heros pozostaje niejako w tle – jego rolą jest rozwiązanie sprawy, w którą ludzie zostali za pośrednictwem demonów wplątani. Fabuła jednak w większym stopniu koncentruje się na zwykłych śmiertelnikach, co czyni samo anime ciekawszym i zbliża je do serii grozy zamiast do kolejnego schematycznego demonobicia.

No właśnie, Onikirimaru to horror. Każda z zaprezentowanych tu opowiastek przedstawia nieco inny rodzaj podejścia do tego gatunku. Ozunu no Shou najbliższa jest konwencji gore z dużą ilością krwi. Pierwsze skrzypce gra tu uczennica, która przez całe życie miała osobliwe szczęście – coś ratowało ją przed nieszczęściami, które z kolei uderzały w znajdujące się najbliżej niej osoby. Ootakemaru no Shou zbliża się do kryminału: śledzimy losy dziennikarki starającej się rozwikłać zagadkę serii przypadków amnezji. Han’nya no Shou zbudowana jest na zasadzie klasycznej baśni o kontrakcie z diabłem i jego konsekwencjach. Ostatnia opowieść, Enki Aika no Shou, najciekawsza z całego cyklu, traktuje z kolei o demonie żerującym na potrzebie zemsty słabszego na silniejszym.

Onikirimaru dość szybko skojarzyło mi się z inną, znaną także w Polsce pozycją – Vampire Princess Miyu, z tym że chodzi mi tu o OAV­‑kową wersję przygód wampirzej księżniczki. Obie serie mają zbliżony nastrój, a ich bohaterowie są pod pewnymi względami do siebie podobni. Główną różnicę pomiędzy nimi stanowi podejście do kwestii przemocy. Tutaj jucha leje się gęsto, bo demony pozostają jak najbardziej fizycznymi bytami, których jedynym skutecznym sposobem ewaporacji jest pociachanie na kawałki magicznym mieczem. Są to dość prymitywne, wiedzione pierwotnymi instynktami istoty, dalekie od manipulatorów znanych z przygód Miyu, które z radością godną dzieci odrywają lalkom rączki i nóżki, lubują się w wyrywaniu ludziom głów i rozszarpywaniu ofiar na kawałki. Podejście zatem do kwestii estetyki jest w obu seriach całkowicie odmienne – i w moim odczuciu przemawia na korzyść Vampire Princess Miyu.

Docenić wypada fakt, że autor scenariusza starał się unikać schematyczności. Zakończenia poszczególnych epizodów różnią się od siebie. Mamy takie bardziej amerykańskie, gdzie pasowałoby idealnie „I żyli długo i szczęśliwie”, a są i takie, którym bliżej do horroru, w którym nie ma mowy o satysfakcjonującym wszystkich rozwiązaniu. Dzięki temu widz niemal do samego końca pozostaje w niepewności co do losów dramatis personae (wyjąwszy naturalnie głównego bohatera, który z założenia jest nie do ruszenia). Anime powstało na podstawie mangi autorstwa Kei Kusunoki, której twórczość obfituje we wszelakiego rodzaju demony.

Mówimy o produkcji z połowy lat dziewięćdziesiątych, pod względem grafiki nie wywołującej jednak szału. Pierwszym zarzutem, jaki tu mam, jest nadmierne wykorzystywanie efektu „śnieżenia ekranu”, pojawiającego się niekiedy przy reminiscencjach. Nie wygląda to specjalnie klimatycznie, a wizualnie psuje odbiór. Po drugie, projekty demonów. Są one… hmmm… powiedzmy, że bardzo japońskie. W rezultacie wyglądają raczej groteskowo niż strasznie, gdyby dorzucić im macki, mielibyśmy klasyczne potworki z hentajów z tamtych lat. Tu znowu nasuwa się porównanie z Vampire Princess Miyu, gdzie twórcy nieraz wykazywali się całkiem udanymi pomysłami. Reszta mieści się w normie, acz, jak zauważyłem na początku akapitu, nie jest to rewelacja, w tamtych czasach kręcono już ładniej wykonane produkcje. Openingu nie stwierdzono, zaś ending to podniosły rockowy kawałek. Jak dla mnie – nazbyt patetyczny.

Jeśli macie apetyt na krwisty kawałek japońskiej grozy, to Onikirimaru wydaje się nie najgorszą propozycją. Owszem, są lepsze, ale istnieje niezerowa szansa, że te lepsze już widzieliście, o tym anime zapewne słyszało zaś niewielu. Ma swój klimat i nastrój, ma też odpowiednią ilość trupów i krwi. Mówiąc krótko – przyzwoita produkcja, w sam raz na jeden­‑dwa wieczory.

Grisznak, 4 października 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: OB Planning
Autor: Kei Kusunoki
Projekt: Masayuki Gotou
Reżyser: Takao Kato
Scenariusz: Kenji Terada
Muzyka: Kazuhiko Toyama