Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tsuru Japan Festival 2017

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 9/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,67

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 213
Średnia: 8,06
σ=1,25

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Makowe Wzgórze

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 95 min
Tytuły alternatywne:
  • From Up on Poppy Hill
  • Kokuriko Saka Kara
  • コクリコ坂から
Tytuły powiązane:
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Codzienne życie w nadmorskim miasteczku w przededniu Olimpiady z 1964 roku, czyli co się stanie, gdy za sterami produkcji stanie dwóch Miyazakich.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: ukloim

Recenzja / Opis

Co prawda wspomniane Igrzyska Olimpijskie nie mają z samą historią wiele wspólnego, ale przygotowania do nich są bardziej niż widoczne, w końcu to już za niecały rok…

Pod nieobecność matki nastoletnia Umi Matsuzaki zajmuje się domem, bez problemu godząc wszystkie obowiązki ze szkolnym życiem. Dziewczynka całkiem przypadkowo dołącza do klubu prasowego, którego członkiem jest również Shun Kazama. Oboje, choć nieśmiali, już jakiś czas temu zwrócili na siebie uwagę i teraz mają szansę, by się choć odrobinę do siebie zbliżyć. Niestety, los szykuje dla nich przykrą niespodziankę…

Po wypełnionych magią i niezwykłościami produkcjach studio Ghibli zaczęło powoli kierować się w stronę niepozornych i cichych obyczajówek. W 2010 roku pojawiła się przeurocza luźna adaptacja powieści Mary Norton – Karigurashi no Arietty, która mimo pierwiastka niezwykłości, pozostawała spokojną przedstawicielką okruchów życia. Rok później do kin weszło już całkowicie realistyczne Kokuriko Saka Kara. Lata sześćdziesiąte, szybki rozwój gospodarczy, gorączkowe przygotowania do zbliżającej się Olimpiady, a w centrum wydarzeń zwyczajni uczniowie. Niby nic nadzwyczajnego, ale trzeba mieć talent i doświadczenie, by z szarej rzeczywistości wykrzesać choć odrobinę magii. Hayao Miyazaki bez wątpienia to potrafi. A jak w roli reżysera spisał się jego syn? Gorou Miyazaki zadebiutował kilka lat temu filmem na podstawie twórczości Ursuli K. Le Guin, jednak nie można powiedzieć, by był to debiut szczególnie udany. Po recenzowanym przeze mnie tytule widać jednak, że uczy się na błędach i sam również potrafi stworzyć dobre kino. Trudno powiedzieć, jaka w tym zasługa jego ojca, który czuwał nad scenariuszem, ale całokształt oceniam pozytywnie. Opowieść ta wypadłaby jednak zdecydowanie lepiej, gdyby nie pewien szkopuł, ale może zacznijmy od początku.

Tym razem studio Ghibli wzięło na warsztat mangę shoujo sprzed trzydziestu lat, czyli z czasów, gdy na salonach królował melodramatyzm, i choć nie jestem w stanie tego zweryfikować, raczej nie podejrzewam panów Miyazakich o usilne próby wzruszenia widza przy pomocy tanich chwytów rodem z telenoweli. Niestety, dobrze zapowiadający się wątek romantyczny zbyt ubarwiono i gdyby nie charakterystyczny styl twórców filmu, całość utonęłaby w tragizmie oraz infantylności i wyszłoby z tego coś na obecne czasy wybitnie niestrawnego.

Produkcję tę zdominowała jednak atmosfera spokoju i wyciszenia. Wątkiem przewodnim uczyniono szkolne perypetie bohaterów i ich codzienne problemy, pokazane z odpowiednią dawką humoru i powagi. Wszystko kręci się wokół prób ocalenia szkolnego budynku klubowego przed zburzeniem. Nie sama historia, ale sposób jej opowiedzenia czynią film przyjemnym w odbiorze. Akcja rozwija się w tempie umiarkowanym, scenariusz byłby prosty i bezpretensjonalny, gdyby nie te nieszczęsne komplikacje romantyczne, ale i tak całość trzyma poziom. Na pewno nie jest to rzecz wybitna, ale niewątpliwie ma swój urok. W tle natomiast słychać coraz mniej wyraźne, ale trudne do zapomnienia echa wojny, które nadają całości nieco melancholijny klimat.

Bardzo pozytywnie wypada para protagonistów, czyli Umi i Shun. Oboje pracowici, spokojni, nieco nieśmiali, na tle swoich „kolegów” z innych anime wyróżniają się normalnością i brakiem przerysowania. Trudno powiedzieć, żeby byli bardzo wyraziści, ale zapadli mi w pamięć jako sympatyczne i udane postaci, które nawet w obliczu niespodziewanych kłopotów potrafią zachować się niezwykle dojrzale i odpowiedzialnie. Podobnie prezentuje się kolorowe tło w postaci pozostałych uczniów i lokatorów domu, który prowadzi Umi. Bardzo znaczący jest również brak jednoznacznego antagonisty – choć w tej roli od biedy można osadzić przedsiębiorców, którzy postanowili zburzyć szkolny klub, ale jak jednak pokazuje rozwój akcji, również wśród nich znaleźć można ludzi z sercem i fakt ten tylko przypieczętowuje optymistyczny wydźwięk całego filmu.

Tym, co bez jakichkolwiek wątpliwości zasługuje na pochwałę, jest jak zwykle w przypadku studia Ghibli oprawa graficzna. Prostym, ale charakterystycznym i nieudziwnionym projektom postaci towarzyszą przepiękne tła. Dopracowane pod każdym względem, niezwykle szczegółowe i kolorowe, biją na głowę większość animowanych produkcji z Japonii. Zachwycają tym bardziej, iż widać, że przy ich tworzeniu nie używano komputera w celu ułatwienia sobie zadania, a malowano je ręcznie. Do tego niezwykle płynna animacja, która zwraca uwagę już od pierwszych minut mimo niewielkiej ilości scen dynamicznych. Z warstwy muzycznej najbardziej wyróżnia się prześliczna, melancholijna piosenka Sayonara no Natsu w wykonaniu Aoi Teshimy, którą wcześniej można było usłyszeć w Opowieściach z Ziemiomorza. Reszta ścieżki dźwiękowej to przegląd instrumentów klasycznych w różnych zestawieniach, dobrze dopasowanych do danej sceny.

Kokuriko Saka Kara to film przyjemny w odbiorze, acz na pewno nie wybitny. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak dobrze oddaje (podejrzewam, że melodramatycznego) ducha oryginału, ale na pewno można w nim dostrzec rękę Ghibli. Rzecz ta przeznaczona jest zdecydowanie dla fanów Miyazakiego, jednakże z zaznaczeniem, że nie można oczekiwać od niej przygód czy niezwykłości rodem z Laputy lub Spirited Away. Zachwyceni powinni być natomiast widzowie, których oczarowała magia codzienności, ostatnio najlepiej pokazana we wspomnianym wcześniej Karigurashi no Arietty. Mnie osobiście zgrzytał nieco niepotrzebnie skomplikowany wątek romantyczny, ale ogólne wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Gorou Miyazaki udowodnił, że potrafi kręcić filmy i jeśli pójdzie w kierunku spokojnych obyczajówek, ma szansę stworzyć produkcje jeszcze lepsze.

Enevi, 20 września 2012

Recenzje alternatywne

  • Sulpice9 - 2 października 2012
    Ocena: 9/10

    Japończyków portret własny: prosta historia o zwyczajnych ludziach, czyli Gorou Miyazaki wraca z artystycznego wygnania. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Ghibli
Autor: Chizuru Takahashi, Tetsurou Sayama
Reżyser: Gorou Miyazaki
Scenariusz: Hayao Miyazaki, Keiko Niwa
Muzyka: Satoshi Takebe

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Makowe Wzgórze Monolith Video 2013