Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,50

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 8
Średnia: 4,5
σ=0,87

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Violence Jack ~Hell's Wind Hen~

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1990
Czas trwania: 60 min
Tytuły alternatywne:
  • Violence Jack 3
  • バイオレンス ジャック 〜ヘルスウインド編〜
Gatunki: Horror, Przygodowe
Widownia: Shounen; Postaci: Anioły/demony; Rating: Nagość, Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość (postapokaliptyczna); Inne: Supermoce
zrzutka

Samotna mścicielka i gang motocyklistów. A Jack? Gdzieś się tam kręci…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Grisznak

Recenzja / Opis

Na zniszczonej Ziemi, gdzie miejsce cywilizacji zajęła anarchia, jedynym, co się liczy, jest siła. Nieliczni, którzy usiłują żyć w spokoju, zwykle padają ofiarą różnego rodzaju degeneratów. Taki jest też los Jun i jej chłopaka, którzy dostają się w ręce gangu Hell’s Wind. Mężczyzna zostaje zamordowany, zaś Jun zgwałcona i porzucona na śmierć. Jednak dziewczynie udaje się przeżyć, a od tamtej pory jej jedynym celem jest pomszczenie śmierci ukochanego. Po kilku latach Hell’s Wind napadają na wioskę, w okolicy której ukrywa się Jun. Traf chce, że całkiem niedaleko przechodzi również Violence Jack.

Trzecia i ostatnia adaptacja mangi Gou Nagaia, będącej nieoficjalnym sequelem Devilmana, powraca do klimatów bliższych klasycznym opowieściom postapokaliptycznym. Znowu mamy krajobraz rodem z Mad Maksa, nieodłączne gangi motocyklowe (zawsze zastanawia, jak łatwo w świecie, w którym przemysł de facto zniknął, można znaleźć zapasy paliwa do motorów) oraz samotnych mścicieli walczących o prawo i sprawiedliwość. Tym razem jednak bohater tytułowy musi się nieco posunąć, aby ustąpić miejsca Jun, która przez 2/3 filmu jest w zasadzie główną bohaterką. Oczywiście Jack także będzie miał swoje pięć minut, ale dopiero w finale.

O ile Violence Jack ~Jigoku Gai~ był wyraźnie utrzymany w klimatach bliskich horrorowi (co sprawiło, że na Zachodzie mocno go ocenzurowano), tak tutaj wracamy do mniej krwawego oblicza tego cyklu. Główną bronią większości bohaterów są karabiny, co sprawia, że walka, nawet jeśli krwawa, pozbawiona jest szczególnej makabry. Nie widzimy tutaj latających wnętrzności, rozcinania ludzi na pół i innych tego rodzaju atrakcji. Nawet golizna, choć występuje, to jednak w mniejszym natężeniu. Z której strony by nie patrzeć, Violence Jack ~Hell’s Wind Hen~ to najgrzeczniejsza odsłona cyklu.

Niewielu tu bohaterów, a sam Jack nie zostaje jakoś szczególnie wyeksponowany. Na pierwszym planie mamy Jun, zaś obok niej pojawia się jeszcze Saburo, dzieciak mieszkający w osadzie najechanej przez Hell’s Wind, przepełniony wolą walki. Do tego dochodzi jeszcze nauczycielka Keiko, w której Saburo się podkochuje. Po drugiej stronie mamy watahę mniej lub bardziej malowniczych bandziorów, fabularnie jednak pozbawionych osobowości i sprowadzonych do roli mięsa armatniego. Zabrakło natomiast w obsadzie jakiejś lesbijki­‑sadystki – takie postaci pojawiały się bowiem zarówno w Harem Bomber Hen, jak i w Jigoku Gai.

Największym zarzutem, jaki mogę postawić tej produkcji, jest brak ciągu dalszego, co razi o tyle, że końcówka filmu wyraźnie go zapowiada. O ile dwie poprzednie części cyklu były autonomicznymi tytułami, tak tu mamy czytelną zapowiedź kolejnych wydarzeń. Te zaś nie doczekały się filmowej wersji, dlatego poznać je mogą wyłącznie ci, którzy sięgną po oryginalną mangę. Szkoda tym bardziej, że dopiero finał całej historii miał ją połączyć ze wspomnianym już Devilmanem.

Film ma nieco bardziej wyrazistą grafikę w porównaniu do poprzednich, co wynika z faktu, że akcja nie toczy się już wyłącznie nocą lub pod ziemią. Sporo tu dynamicznych ujęć gonitw motocyklowych i strzelanin, mniej zaś walki oko w oko. Projekty postaci nadal mocno podpadają pod groteskę, nie pretendując do bycia w jakikolwiek sposób realistycznymi. Nic, do czego nie przyzwyczaiły nas dwie poprzednie produkcje z tego cyklu.

Mimo wszystko, ze względu na to „urwane” zakończenie, Hell’s Wind Hen wypada słabiej od Jigoku Gai. Ma potencjał, choćby w postaci Jun, pierwszej bodaj bohaterki tego cyklu, która nie służy wyłącznie do ratowania, ale jednocześnie jest trochę bardziej cukierkowy (za Jackiem lata cały czas denerwujący szczeniak, którego nikt nie ubija). Obejrzeć można, ale zostanie jednak niedosyt.

Grisznak, 19 czerwca 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio 88
Autor: Gou Nagai
Projekt: Takuya Wada
Reżyser: Takuya Wada
Scenariusz: Takuya Wada
Muzyka: Yasunori Honda